Troja. I nowe kino sandałowe. Itd. Itp.
#81
http://www.schnittberichte.com/schnittbericht.php?ID=4410&GO=1

Jakby ktoś był ciekaw czym się różni Dir Cut (jedyna słuszna wersja) od wersji kinowej :)

Odpowiedz
#82
Może by to ktoś tak opracował na stronę KMF ?? Po niemiecku nie każdy gawarit.
Zdałem sobie sprawę, czym jest szaleństwo. To wiara w swoją własną, jedyną rzeczywistość i zachowywanie się tak jakby nie było żadnej innej.

Odpowiedz
#83
Po czterech seansach (raz w kinie, 3x Dir Cut, nie liczę oglądania na wyrywki bo też trochę tego było) "Troja" znajduje się jak dla mnie w czołówce gatunku, aktualnie wolę wracać do niej niż do "Gladiatora". Po prostu wzorcowo zrealizowane epickie widowisko, trzeba będzie wkrótce obejrzeć po raz piąty.

PS. nastawienie do tego filmu mi się na przestrzeni lat drastycznie zmieniło, wystarczy zerknąć na moje posty na pierwszej stronie tego tematu.

Odpowiedz
#84
Gieferg napisał(a):wolę wracać do niej niż do "Gladiatora".

Narażając się na forum na pośmiewisko napiszę, że ja też! ;) Gladiator jest niby poważniejszym filmem (a raczej jego naiwność jest przykryta przez "poważną" pozę) to jednak podczas seansu w pewnym momencie zaczęłam ziewać. Odruchu ziewania moje zmysły nie zarejestrowały natomiast podczas oglądania Troi. A ponieważ kino uważam za rozrywkę to zdecydowanie bardziej przepadam za Troją, która trzymała mnie w napięciu przez cały film i nie udawała czegoś czym nie jest - czego nie mogę powiedzieć o Gladiatorze, który choć naiwny prawie jak Troja ukrywa swoją infantylność pod poważną pozą i do tego jeszcze w pewnym momencie niemiłosiernie przynudza.

Odpowiedz
#85
Troja jest po prostu innego rodzaju filmem, niż Gladiator. Gladiator aspiruje do czegoś więcej niż czystej rozrywki, w Troi zaś postawiono na widowiskowość. Dlatego Troja jest znacznie bardziej "oglądalna" (słowo to oznacza to samo, co "grywalność" w przypadku gier - próbuje je od jakiegoś czasu upowszechnić ;) ). Podobnie oglądalny jest Park Jurajski, mógłbym go oglądać parę razy pod rząd. Troję też. Gladiatora - w życiu.

Odpowiedz
#86
und3r napisał(a):Podobnie oglądalny jest Park Jurajski, mógłbym go oglądać parę razy pod rząd. Troję też
Obejrzenie tego filmu raz to masochizm, ale kilka razy z rzędu? Czysty survival : )

Jak zwykle wypłynęło porównanie z tyłka wzięte, ale skoro już się w to bawimy, podstawową różnicą między Gladiatorem i Troją jest to, że film Scotta jest o czymś.

Odpowiedz
#87
Mierzwiak napisał(a):Obejrzenie tego filmu raz to masochizm, ale kilka razy z rzędu? Czysty survival : )
Ale piszesz teraz o JP (jeśli tak, to jesteś mega-dziwny ;) ), czy o Troi?

Mierzwiak napisał(a):Jak zwykle wypłynęło porównanie z tyłka wzięte, ale skoro już się w to bawimy, podstawową różnicą między Gladiatorem i Troją jest to, że film Scotta jest o czymś.
Innymi słowy, aspiruje do czegoś więcej niż czystej rozrywki - właśnie o to mi chodziło ;)

Odpowiedz
#88
und3r napisał(a):Ale piszesz teraz o JP (jeśli tak, to jesteś mega-dziwny ;) ), czy o Troi?
Jurassic Park mogę oglądać o każdej porze dnia i nocy, choćby i 10 razy z rzędu jeśli mi organizm na to pozwoli. Za sam drugi seans Troi musieliby mi najpierw nieźle zapłacić, a kilka z rzędu to raczej kwestia zastosowania odpowiednich tortur w celu przekonania mnie do tego : )

Odpowiedz
#89
Monika napisał(a):Narażając się na forum na pośmiewisko napiszę, że ja też! ;)

Zawsze wiedziałem, że jesteś równa kobita :) Troja rulez!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#90
Ja znowu z Troją mam tak, że jak oglądam to jest całkiem dobrze - sprawne, lekkostrawne filmidło; ale gdy już jest wyłączona, to absolutnie nie mam ochoty do niej wracać
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz
#91
Ależ mi się wersja reżyserska spodobała! Nagle cały film stał się konkretniejszy, bardziej dosadny. Bitwy nareszcie wyglądają jak należy, są hektolitry krwi, a wszystko osiągnięto klasycznymi metodami. Brutalność godna Bravehearta. Pogrom mieszkańców Troi robi wrażenie i nie przypominam sobie, by w innym filmie w taki sposób pokazano podbijanie miasta, jak zrobił to Petersen (zero opierdzielania się, noworodki latają w powietrzu). Poza tym nie wiem, czy to zasługa wersji reżyserskiej, ale scenariusz, wcześniej nie robiący na mnie wrażenia, obecnie uważam za kapitalnie napisany. Dialogi bardzo dobre, historia sensowna, a bohaterowie nie robią niczego, co kłóciłoby się z logiką. Kolejne seanse pewne jak w banku.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#92
To widzę, że będę się musiał zaopatrzyć w wydanie na blu bo nie wierzę w ani jedno Twoje słowo :P
Film momentami dobry, ale ginie pod mielizną scenariusza. Nie wierzę, że dir cut, aż tak go zmienia.

Odpowiedz
#93
Nie wiem, czy na zmianę mojego zdania co do scenariusza miała wpływ wersja reżyserska, ale prawda jest taka, że teraz ogląda mi się ten film z wielką przyjemnością.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#94
High Five :)

Arahan napisał(a):To widzę, że będę się musiał zaopatrzyć w wydanie na blu

Tylko czasem nie zaopatrz się w polskie wydanie, bo ono akurat Dir Cuta nie zawiera.

Odpowiedz
#95
Wawrzyniec, reżyserka podeszła Ci bo i kinówka jest zacna :) Pomijając już zupełnie to jak potraktowano literacki oryginał, oceniana jako samodzielny twór, Troja to jeden z najlepszych filmów w swojej klasie. Reżyserka ma sporo nowych scen, ale nie wprowadzają one, tak naprawdę niczego zupełnie nowego. W większości to dalsze podkreślenie motywów i informacji przekazanych już w kinówce. Nawet wspomniana wcześniej brutalność. Jasne, tym razem jucha leje się nadzwyczaj ostro, ale i wersja kinowa miała tą swoją R-kę, a przede wszystkim przekazywała brutalność przedstawionych realiów i fabuły zdominowanej przez samców alfa, lepiej niż większość filmów w tym gatunku(lepiej nawet niż przywoływany przez Ciebie Braveheart).

Zmiana która strasznie irytuje mnie w wersji reżyserskiej, to soundtrack z którym zrobiono...coś. Petersen na potrzeby *** wpierw zrezygnował z muzyki Yareda, a gdy przyszedł czas na sklejanie reżyserki, uznał że nuty Hornera też mu nie pasują. Zdecydował się więc na ruch którego nie pojmuję, a mianowicie pocięcie istniejącego soundtracku, bez żadnego pomysłu czy ładu i wrzucenie do środka kilku motywów z zupełnie innych filmów(między innymi "Hrabia Monte Christo" i "Jazon i Argonauci"). W dodatku sposób w jaki pocięto i wykorzystano ochłapy z partytury Hornera, brzmi jak robota jakiegoś amatora z YT. Prawie cały soundtrack to te same, co chwila powtarzające się, głośne, bobmastyczne dzwięki które szybko irytują i nadają gromkopierdności scenom które jej nie potrzebują. Wiele co bardziej emocjonujących momentów filmu na tym straciło. Sam Petersen, jako powód tej kuriozalnej decyzji podał to, że nie chciał by muzyka dyktowała emocjonalny odbiór scen, ale zamiast nieinwazyjnej muzyki która nie prowadzi widza za rączkę, wyszło mu głośne, irytujące niewiadomoco.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#96
Soundtrack mocną stroną Troi akurat nie był, więc zmiany w nim nie bardzo miały co zepsuć. Horner nic ciekawego na potrzeby tego filmu nie stworzył, zdarzyło mu się nawet gdzieniegdzie kalkować Bravehearta (w którym z kolei kalkował Field of Dreams), a końcowa piosenka (wywalona na szczęście z Dir Cuta) to już w ogóle była bieda.

Odpowiedz
#97
Tym większe wrażenie robi to jak bardzo spieprzyli robotę. Już nawet nie chodzi o pokrojenie ścieżki dzwiękowej, ale sposó w jaki zostało to zrobione. Soundtrack Hornera, jaki by nie był, przynajmniej brzmiał tak jak podkład do filmu brzmieć powinien. To pokrojone coś z wersji reżyserskiej, nieustannie wrzucające te same, irytujące dzwięki, niezależnie od tonu i emocji danej sceny, soundtrackiem nie jest.

Mimo wszystko, obydwie wersje filmu dają radę.

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#98
Ale jakbyś miał wskazać tę lepszą to...

Juby mnie własnie na innym forum przekonuje, że kinówka (ocenia na 8/10) jest o niebo lepsza od Dir Cuta (1/10) za sprawą tej nieszczęsnej muzyki :)

A ja tymczasem wolałbym w filmie usłyszeć muzykę Yareda więc próbuję ją jakoś sensownie wmontować. Tyle że chyba będzie prościej zrobić to z wersją kinową.

Dwa przykłady muzyki Yareda:


Odpowiedz
#99
Achilles Vs Hektor Dir cut:


Und3r napisał(a):Ja o dir-kacie wiedziałem do tej pory tylko tyle, że schrzanili udźwiękowienie podczas ost. walki Hectora, co mnie zniechęciło do tego stopnia (ponieważ uwielbiam tę scenę z org. soundtrackiem), że nigdy nie widziałem reżyserskiej. Ale nikt z narzekających nigdy nie wspominał o tych rzeczach, co je Gieferg wypisał, a to mnie przekonuje do nadrobienia jednak;)

Na cycki Kruger się nie napalaj, nie mają nowych scen, tylko inne kadrowanie w tych, co były.

Cytat:To w końcu w tym Dir Cut jest muzyka Yareda czy Hornera?

Głównie Hornera. Cos tam Yareda, coś tam Elfmana i chooy wie co jeszcze.

Odpowiedz
(09-10-2016, 14:06)Gieferg napisał(a): Achilles Vs Hektor Dir cut:

Tak bardzo na nie. W ogóle nie pasuje.

Dla porównania, jedyna słuszna wersja:


Dźwięk bębnów absolutnie wystarcza. No i jeszcze ten damski głos w chwili porażki Hektora. Idealnie to tutaj gra.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  K-PAX(SPOILERY)-Genialne kino Danus 14 7,976 29-09-2016, 08:37
Ostatni post: military
  Kino francuskie B2Ka 37 14,130 23-01-2010, 17:07
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości