There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,914
Liczba wątków: 15
Na początek rzucę klimatycznym posterem.
Podejrzewam, iż gdyby tytuł był inny, film byłby dziś klasyką kina. Tak niestety dwa pierwsze wyrazy odstraszają potencjalnych widzów. Star Trek kojarzony był zawsze z tandetnym aktorstwem, drewnianymi dialogami i ogólnie wszechobecnym kiczem. Jeżeli chodzi o ten, dodajmy pierwszy film kinowy z serii Star Trek - nic bardziej mylnego.
W skrócie opowiada o nadciągającej w kierunku Ziemi 'chmurze', czy też jak później się okazuje - statkowi, który niszczy wszystko co stanie mu na drodze. Centrum kosmiczne wysyła więc swój najlepszy oddział na statku Enterprise (nie będącym jeszcze w 100% ukończonym) by zbadał 'zjawisko' i w ramach możliwości je zatrzymał.
Był to pierwszy film z tego uniwersum jaki zobaczyłem i jak dla mnie jest to wcielenie geniuszu. Monumentalny, ciężki, wręcz nieprzystępny dla szerszego grona film. Kompletne przeciwieństwo wszystkiego co powstało przed i po w świecie ST, oraz kompletne przeciwieństwo Star Wars. Niektóre ujęcia są niesamowicie 'majestatyczne'. Ciągną się bardzo powoli pozwalając podziwiać przestrzeń kosmiczną. Ubrane we wspaniałą muzykę Goldsmitha robią jeszcze lepsze wrażenie.
Całość pozbawiona jest tej wesołej atmosfery serialu. Wszyscy traktują tutaj sprawę poważnie. Nawet 'uwielbiany' przez niektórych Shatner nie dość, że nieźle gra to jeszcze nie pozwala sobie na typowe dla siebie zagrania i uśmieszki. Końcowy twist - choć banalny - sprawia, że kapcie spadają.
- polecam zapoznanie się z tym video (mniej więcej od 1:36 zaczyna się najciekawsza sekwencja w filmie).
Minusy? Generalnie scenariuszowo nie dzieje się wiele, a akcja w paru miejscach przysypia. Mi osobiście to nie przeszkadza. Rzecz bardzo niedoceniana.
Coś takiego właśnie zmierza w kierunku Ziemi.
05-05-2009, 19:28
Nowy
Liczba postów: 2,101
Liczba wątków: 29
Pierwszy raz widziałem ten film jako smarkacz, ostatni raz kilka miesięcy temu. Cała historia nic nie straciła ze swego charakteru. To niesamowite jak bardzo większość startrekowych historii odstaje od kinowego debiutu. Nie jestem trekkie, nie wiem czy wątek V'gera lub jego twórców był kiedykolwiek jeszcze poruszany lub rozwijany. A szkoda, bo przy majestacie tego technologicznego bóstwa nawet Borg wydaje się śmieszny.
05-05-2009, 19:46
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,914
Liczba wątków: 15
Cytat:nie wiem czy wątek V'gera lub jego twórców był kiedykolwiek jeszcze poruszany lub rozwijany
Z tego co wiem pierwszy film kinowy stanowi zamkniętą całość i nie jest uważany za oficjalną kontynuację serialu. Drugi film - "The Wrath of Khan" - już tak.
Cytat:To niesamowite jak bardzo większość startrekowych historii odstaje od kinowego debiutu.
Scenariusz do tego filmu powstawał około 5 lat, przechodząc wiele zmian. W pewnym momencie nadzorował go sam Issac Asimov!
05-05-2009, 20:14
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
Przyznam się, że jestem jedną z osób, która zawsze uważała "Star Treka" za kicz, nędzę i biedotę.
Jednak podany fragment bardzo mnie zachęcił. Po film na pewno sięgnę, chociaż wali to trochę po oczach zrzynką z "Odysei kosmicznej" Kubricka.
Edit: Postanowiłem jeszcze obejrzeć trailer i tam już niestety nie było tak fajnych scen. Był drewniany Shatner, były piżamy. Sam nie wiem co o tym myśleć.
06-05-2009, 14:14
Dużo pisze
Liczba postów: 527
Liczba wątków: 2
Jak dla mnie najlepszy film z tego universum. Wyobrażam sobie twarze ludzi którzy po sezonach tandetnie wyglądającej The Original Series zobaczyli TO:) Fantastyczna i poważna opowieść, chociaż troche za dłuuugie są niektóre ujęcia. Coś w sobie ma idea potężnej siły kontrolowanej przez niedojrzałą istotę.
Corn napisał(a):Z tego co wiem pierwszy film kinowy stanowi zamkniętą całość i nie jest uważany za oficjalną kontynuację serialu. Drugi film - "The Wrath of Khan" - już tak.
Pierwszy pełnometrażowy Trek jak najbardziej nalezy do kanonu, po prostu nie nawiązuje to żadnego konkretnego epizodu jak "Gniew Khana". Zresztą ST2, ST3 i ST4 następują bezpośrednio po sobie więc na ich tle TMP trochę wygląda na oderwany.
D'mooN napisał(a):nie wiem czy wątek V'gera lub jego twórców był kiedykolwiek jeszcze poruszany lub rozwijany.
Niestety nie, istnieje kilka sprzecznych i nie kanonicznych teorii powiązujęych V'Gera z kolektywem Borg. Jest taka tendencja że ci potężni antagoniści (jak Whale Probe z ST4 czy Sha Ka Ree z ST5) nie pojawiają się w zwykłych serialach. O tym wszystkim mozna przeczytać w http://memory-alpha.org/en/wiki/Portal:Main , ale ostrzegam, wizyty na MA kończą się stratami całych godzin (przynajmniej w moim przypadku:) )
get ready for suprise...
13-05-2009, 21:07
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Jako że do kin wszedł Trek Abramsa i po przeczytaniu tego tematu stwierdziłem że trzeba ten film obejrzeć. I do jasnej anielki nie żałuję.
Pierwszy kinowy ST to esencja geniuszu. Jedno z najdoskonalszych filmów SF i na pewno przynajmniej dla mnie już obraz kultowy tak samo jak Odyseja Kubricka. Długie, majestatyczne ujęcia doprawione wspaniałą muzyką wspomnianego już Goldsmitha wbijają się w mózg z siłą gromu. Fabularnie ST stoi na najwyższym poziomie, to kwintesencja pomysłowości tamtejszych twórców. W dodatku końcowy twist wyrywa z kapci po same kostki i zmiata łeb przy samych barkach. Wyjaśnieniem kim lub czym jest V'Ger było dla mnie takim zaskoczeniem że oniemiałem ze zdumienia. Bo kurcze kto z was którzy oglądali Treka domyślali się choć trochę, że V'Ger to:
Sonda Voyager wysłana w dwudziestym wieku do eksploracji kosmosu. Zaginęła w czarnej dziurze, znaleziona przez cywilizację maszyn została obudowana do ogromnych rozmiarów i wysłana by wypełnić do końca misję(spotkać stwórcę czyli nas). Po drodze sonda uzyskała świadomość Widać dokładnie że obraz jest zrobiony jakby na modłę Odysei. NIe wiem czy tak było ale widać bardzo duże wzorowanie się na filmie Kubricka, głównie jeśli chodzi o ujęcia oraz ogólny zamysł fabularny. Przyznam rację Cornowi że gdyby nie to że film nazywa się Star Trek to byłby obrazem równie kultowym dla kinomanów co Odyseja. I tak jest przynajmniej dla mnie i daję mu pełną dziesiątkę za Sf pełną gębą i to że twist wgniótł mnie w glebę.
Zapodany przez Corna plakat, wymiata. <ok>
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
24-05-2009, 21:20
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ośmielę się nazwać ten film jednym z najlepszych obrazów sci-fi.
Design obcego statku jest masakrycznie wybitny i ponadczasowy, mogę go porównać wyłącznie do pracy Gigera zaprezentowanej w Alien Scotta (co ciekawe, oba filmy pochodzą z tego samego roku).
Poza tym to świetna historia, która nic a nic się nie zestarzała.
05-07-2009, 22:52
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
Naprawdę dobry film. Mimo, że momentami się dłuży, zachwyca zdjęciami i efektami (tak, w 2009 roku!), a przede wszystkim ,,postacią" V'gera. Samo idea V'gera jest bardzo pomysłowa i nowatorska. Końcowy twist to mistrzostwo. Poza tym podobał mi się poważny klimat i ogólna ,,dojrzałość" filmu.
Jeśli chodzi o wady, to oprócz dłużyzn tradycyjnie wymienię kostiumy. O ile obcisłe gatki wyglądały w miarę na kobietach, to na mężczyznach już nie bardzo. ;p
8/10
05-07-2009, 23:24
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,914
Liczba wątków: 15
No cóż, te ubrania wzorowane były na ówczesnych mundurach astronautów NASA, więc... :]
05-07-2009, 23:34
Stały bywalec
Liczba postów: 4,439
Liczba wątków: 8
I w NASA odstające przyrodzenia też były na porządku dziennym? Może taka była wtedy moda :P
06-07-2009, 00:37
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Pierwsza godzinka dość mocno pachniała zwykłym ST (choć nie mnie to oceniać właściwie, bo widziałem tylko kilka epizodów wieki temu), ale jak towarzystwo wleciało w chmurę... Jak mi szczęka opadła, tak do końca nie udało się podnieść. MA-SA-KRA. Skupianie takiej ilosci epy w tak krótkim okresie czasu powinno być zakazane. Świetna muzyka uzupełniająca wizualia. Na minus kosmicznie długa prezentacja Enterprise, rozumiem że w kinach towarzystwo wtedy FAP FAP FAP, ale teraz było to potwornie nudne.
9+/10
01-03-2010, 19:48
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,914
Liczba wątków: 15
- genialna scena...
01-03-2010, 20:00
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
teraz sie skapłem, ze oryginał jest w 2,35:1, a oglądał 1,33:1. Kuffa :D
01-03-2010, 20:12
Miyabi
Liczba postów: 695
Liczba wątków: 3
To absolutnie najlepszy z wszystkich kinowych Star Treków. Wyraźnie utrzymany w filozoficznym duchu "Odysei kosmicznej" Kubricka ma tak jak on nie tylko rozmach ale i intelektualną dojrzałość. To w zasadzie jedyny film ala dzieło Stanleya, które go sensownie rozwija ( bo próby typu "Misja na Marsa" można pominąć milczeniem ), tu skupiając się na temacie rozwoju Sztucznej Inteligencji. Eksplorowanie kosmosu pokazano tu w podniosłym, refleksyjnym nastroju, czuje się iż czekają gdzieś tam niezbadane rzeczy w kosmosie. Sam pomysł na planetę maszyn jaka się tu pojawia jest intrygujący i mógłby doczekać się interesujących rozwinięć.
Acha, film ma 30 lat na karku a ciągle zachwyca mnie efektami.
9/10
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
15-03-2010, 20:26
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Nie lubię Star Treka.
Przynajmniej tak mi się wydawało do wczoraj, bo wczoraj obejrzałem ten film z opadniętą szczęką. On jest NIESAMOWITY!
Podoba mi się, jak Wise potrafi wzbudzić w widzu przekonanie, że właśnie doświadcza czegoś wielkiego i ważnego. To można zrobić tylko w jeden sposób: nie spiesząc się. I właśnie dlatego tylko ułamek współczesnych filmów s-f można uznać za "ważne" - reszta skacze po miejscach, postaciach i tematach jak dziecko z ADHD.
Zabił mnie ten film długimi ujęciami genialnie wykonanych modeli, czy ogólnie przepięknymi efektami analogowymi, którym nie dorównuje żadne CGI. W CGI nie da się oddać tego zachwytu nad technologią, który tutaj buduje powolna jazda kamery wokół remontowanego Enterprise. Oczy mi się zaświeciły na widok statków czy stacji kosmicznych - jakie to szczegółowe, ile pracy w to włożono, jakie to NAMACALNE i prawdziwe... Chmura i jej wnętrze natomiast spowodowały u mnie szok. Te efekty są FENOMENALNE! A to 1979 rok!
No i fabuła - gdzie teraz znajdę blockbuster, w którym problemów nie rozwiązuje się rozpierduchą i szybką akcją? Gdzie znajdę film, w którym obcy jest naprawdę OBCY, który nie chce po prostu niszczyć i zagarniać, tylko ma o wiele bardziej złożone cele? Ten film jest niesamowicie głęboki i mądry, zwłaszcza w porównaniu z nowym Star Trekiem, który teraz wydaje mi się tylko wydmuszką.
A do tego muzyka - kapitalna! Nuciłem ją do końca dnia, nie mówiąc że obejrzałem napisy do końca, tylko po to żeby jej posłuchać.
Co mi się nie podobało?
- hipisowskie kostiumy, które postarzały się najbardziej - ale to rzecz marginalna, szybko przestałem zwracać na nią uwagę. A poza tym zawsze to coś świeższego niż współczesne kostiumy, projektowane na jedno kopyto.
Hm, miałem wyliczyć wady, ale... to chyba wszystko.
Podsumowując: 10/10. Zaskoczenie roku. Wiem już, czemu ludzie lubią kapitana Kirka - Shatner to cienki aktor, ale ma kupę charyzmy. Dziś wezmę się za Gniew Khana, mam nadzieję że będzie równie dobry.
17-10-2011, 07:53
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,914
Liczba wątków: 15
Kolejne Treki to niestety zupełnie inna bajka. Głównie z tego powodu, że pierwszemu zarzuca się właśnie tą powolność.
17-10-2011, 08:15
Nowy
Liczba postów: 138
Liczba wątków: 0
Khan jest świetny przecież, podobnie jak w Poszukiwaniu Spocka i Wojna o Pokój ( Nieodkryta Kraina ) czyli numery 2,3 i 6. Reszta już lekko ssie.
Hide, listen, watch, learn? And when the time is right, strike from the shadow...
17-10-2011, 11:53
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Do tych co juz widzieli i sie orientują... którą wersje tego filmu widzieliscie a którą najlepiej obejrzec?
Runtime: 132 min | USA: 136 min (director's cut) | USA: 143 min (TV version)
17-10-2011, 12:58
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Zależy na czym chcesz to oglądać.
Na DVD jest tylko Dir Cut, na Blu-ray jest tylko wersja kinowa, a rozszerzoną wersję TV to nie wiem gdzie w ogóle znajdziesz.
Dir Cut ma kilka dodatkowych, niewiele wnoszących scen i poprawione po latach efekty specjalne (dodane brakujące widoki za oknami, niektóre efekty zamienione na CGI), w stosunku do wersji kinowej poprzycinano długie ujęcia w niektórych miejscach (nawet po przycięciu są dłuuugie). Odbioru filmu to w zasadzie nie zmienia.
Military napisał(a):Dziś wezmę się za Gniew Khana, mam nadzieję że będzie równie dobry.
TMP jest jedyny w swoim rodzaju, kolejne części niewiele z nim mają wspólnego.
17-10-2011, 13:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2011, 14:43 przez Gieferg.)
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
(17-10-2011, 13:52)Gieferg napisał(a): Zależy na czym chcesz to oglądać
Sciagniete z netu i na kumpie:)
(17-10-2011, 13:52)Gieferg napisał(a): Dir Cut ma kilka dodatkowych, niewiele wnoszących scen i poprawione po latach efekty specjalne (dodane brakujące widoki za oknami, niektóre efekty zamienione na CGI), w stosunku do wersji kinowej poprzycinano długie ujęcia w niektórych miejscach (nawet po przycięciu są dłuuugie)
Czyli wersja reżyserska, ktora jest dluzsza ma przyciete ujecia? Nie bardzo mi sie to podoba...
17-10-2011, 15:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2011, 15:48 przez Gwahlur.)
|