Mierzwiak napisał(a):Jeśli kiedyś stworzę listę najgorszych filmów ever, TO będzie w pierwszej piątce.
Z tym to trochę pojechałeś (ale tylko trochę). Do poziomu Dlaczego nie!, Click, albo innych Chłopaków na Ibizie to JOBowi jeszcze trochę brakuje.
W przeciwieństwie do przedpiśców częściej zaglądam na joemonster, albo mam lepszą pamięć do dowcipów, bo w tym filmie nie było
ani jednego, którego bym już nie znał. Właśnie, dowcipów. Strasznie mnie raziło pokazywanie krótkich scenek mających za zadanie tylko i wyłącznie zobrazowania jakiegoś dowcipu. Problem w tym, że w przeciwieństwie do innych filmów, w których zastosowano coś podobnego, tutaj wszystko zniszczyło (pomijając ich nieśmieszność) wykonanie i to pod każdym względem. Wyglądało to jak filmiki kręcone komórką, a potem umieszczane na youtube, z tą różnicą, że użyto do tego profesjonalnej kamery.
Jeden punkt za napisy początkowe. Nie jest to jakieś arcydzieło, ale w porównaniu do innych polskich czołówek...
Drugi punkt za nawiązanie do Symetrii. Jak tylko zobaczyłem bohaterów wychodzących z SS przed oczami stanęła mi scena z tegoż filmu.
Cytat:Szyc w jednym z wywiadów powiedział, że jest ma to byc coś w stylu "Pythonów"
129 film który ma być odrodzeniem Pythonów a jest totalną sraczką. Choćbym zjadł tysiąc kotletów i miał siłę tysiąca atletów to nie znajdę i tutaj tych nawiązań, podobnie jak do Kevina Smitha (o których to pisze co druga osoba). Wybaczcie, ale dwa zdania o SW i koszulka z Vaderem to trochę mało. Równie dobrze można pisać o nawiązaniach do Guya Ritchiego, bo bohaterowie JOBa palą zielsko.
Cytat:Reżyser podobno z premedytacją umieścił znane od lat dowcipy, głównie po to, żeby podkreślić komiksową konwencję opowieści
Ależ on ma zryty łeb. To zdanie rozśmieszyło mnie bardziej, niż cały film.