Nowy
Liczba postów: 163
Liczba wątków: 8
Cytat:W końcu to ta SERIA jest podstawą istnienia Batmana, to w niej on powstał, to dzięki niej zarabia krocie, a nie dzięki pojedynczym albumom.
Nie żadna konkretna seria, ale mit - konspekt tej postaci dzięki której Batman to jednak coś więcej niż komiks, powstało też kilka świetnych seriali animowanych i filmów z którmi to właśnie jest kojarzony nawet przez osoby które komiksu na oczy nie widziały.
Swoją wiedzę opierasz na niewielkim wycinku całości (jedynie to co wydali w polsce), ja jednak czytałem trochę więcej i mam większe pojęcie.
Seria ma to do siebie że po jakimś czasie i tak wszystko wraca do punktu wyjścia; nie chodzi tu o żadną spójną fabułę bo jak w ogóle można na coś takiego się nastawiać gdy mamy do czynienia z sytuacją gdy komiks wychodzi co miesiąc od kilkudziesięciu lat? Co jakiś czas stery obejmuje inny scenarzysta/rysownik który nadaje postaci trochę odmienny kształt.
Daj spokój z Misiem, przyznaj się w końcu do błędu. Bardziej do ciebie pasuje analogia z Alienami niż do mnie z Godzillą.
11-02-2007, 17:05
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Chłopie, choćbyś wziął najlepszego Batmana jaki kiedykolwiek powstał, to nie przekonasz mnie że a) komiks, b) o facecie w pokracznym kostiumie, c) walczącym z facetami w pokracznych kostiumach, d) współpracującym z facetami w pokracznych kostiumach - jest jakąś "sztuką".
Wybacz o niedouczonemu w piśmie, że wzoruje się tylko na tym, co wyszło w zadupiu zwanym Polską, i że śmie własne sądy wydawać, gdyż mu w żaden sposób Batman nie imponuje w porównaniu z chociażby Szninkielem.
Sorry jeśli obrażę twój gust, ale w 99,9% amerykańskie komiksy to najzwyklejsze gówno. Takie jest moje zdanie, koniec dyskusji.
11-02-2007, 22:20
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military napisał(a):choćbyś wziął najlepszego Batmana jaki kiedykolwiek powstał, to nie przekonasz mnie że a) komiks, b) o facecie w pokracznym kostiumie, c) walczącym z facetami w pokracznych kostiumach, d) współpracującym z facetami w pokracznych kostiumach - jest jakąś "sztuką".
W tym momencie jesteś bardzo niesprawiedliwy, ale pójdźmy Twoim tokiem rozumowania.
Z tego co piszesz nie wynika, że czepiasz się KOMIKSÓW, ale tego o czym są. Facet w stroju nietoperza, bla bla bla. Wybacz, to będzie tani chwyt, ale muszę to zrobić - weźmy twój ulubiony film: Alien 3. Żeby nie było, świetny jest i basta, ale spójrzmy obiektywnie: laska walcząca z kosmicznym stworem?! Mająca stwora w sobie?! Gdybym nie znał tych filmów a ktoś by mi to opowiedział, no cóż, byłaby kupa śmiechu.
Ale nie ma kupy śmiechu bo to znakomite kino. Mimo że teoretycznie durne i kiczowate. Podobnie ma się z komiksami o Batmanie. Co z tego że facet wkłada kostium i walczy z psycholami, czasem wyglądającymi bardziej cudacznie niż on sam? Są wspaniałe postacie i genialne fabuły. teoretycznie durne i kiczowate, ale to dzieła przez duże D.
11-02-2007, 22:32
Nowy
Liczba postów: 15
Liczba wątków: 0
Bez przesady.
11-02-2007, 23:36
Ziggy, nie ma co, twoja argumentacja absolutnie mnie przekonała, z tak jasno i logicznie przedstawionym punktem widzenia, nie śmiem nawet polemizować.
12-02-2007, 01:29
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mierzwiak, tu nie chodzi o ten jeden komiks, tu chodzi o całe uniwersum DC. Tak jak i Marvela itp. Pełno tam kompletnie wydumanych problemów, a z Gotham czy Metropolis ludzie powinni masowo migrować, bo co tydzień mają tam kolejnego szalonego mordercę. Ale nie trwóżta się, Batman zawsze każdego rozgromi, a jak nie, to przyjdzie mu z pomocą Nightcrawler (czy jakoś tak), który był drugim Robinem, ale z jakichś powodów już nie jest, albo trzeci Robin, albo jakiś gość z płonącym mieczem, albo przyleci na gościnny występ Superman, albo Ice - kobieta robiąca lód myślami, albo Fire - kobieta robiąca ogień myślami, albo ten murzyn w białych kalesonach co czyta w myślach i lata, albo banda kolesi z zielonymi pierścionkami. I będą walczyć z gościem przebranym za świetlika czy strach na wróble, albo z szalonym kapelusznikiem z Alicji, albo z takim co mówiąc o czymkolwiek nawiązuje do mrozu, lodu i zimna (pokażcie mi jeden dobry dialog z Mr. Freezem).
Ta stylistyka trochę się różni od Aliena, nie? Tam masz wszystko na poważnie, realistycznie. Masz strach, syf, i jedną, niezbadaną istotę. To akceptuję.
Konwencję komiksową próbował przyjąć AVP - komiksowa babka z "czadową" fryzurą, "fajne" one-linery, szybka akcja i krótkie wymiany zdań, które od biedy można nazwać dialogami. Dużo efektów i wybuchów i żadnych relacji między bohaterami.
A kiedy jesteśmy przy relacjach - strona psychologiczna bohaterów komiksowych po prostu powala. Najgłębszym aspektem psychologicznym Batmana jest to, że żeby wejść do jaskini, musi ustawić wskazówki zegara na godzinę śmierci swoich rodziców. OH MY GOD, jakie to k****sko głębokie! Koleś przez 30 lat myśli tylko o swoich rodzicach i o tym, jak się za nich zemścić. Po nocach śni mu się pudełko, z którego leje się krew. Właściciel wielkiej firmy co prawda nigdy nawet na sekundę nie zajmie się jej sprawami, nie ma życia osobistego oprócz siedzenia przy pustym stole i dumania o losie, dopóki ktoś nie zapali znaku Batmana na niebie. Nie czuje się źle - chyba że ktoś go otruje. Nie ma dobrego czy złego humoru - on zawsze jest posępny. Jego jedynym towarzyszem jest podstarzały lokaj (jakieś ukryte homoseksualne podteksty?). Czasami zbierze baty od wroga, ale nikt go nie zastrzeli (bo po co? za łatwo?), a nawet jak go poważnie poturbują, to nikt nie zauważy siniaków podczas publicznych wystąpień (bo on nie ma siniaków).
Jasne, powyższe zarzuty można odeprzeć słowami "to tylko komiks". No pewnie, że tylko komiks - ale spójrzcie np. na Yansa - to też tylko komiks. A ma świetnych bohaterów, dobrze pokazaną ich stronę psychologiczną, jest konsekwentny, poważny, a mimo to ma dużo akcji. Jak dla mnie różnica między najlepszym Batmanem a najgorszym Yansem jest kolosalna - na korzyść Yansa.
Lubię amerykańskie filmy, ale nie lubię amerykańskich komiksów. To, co uchodzi na ekranie, nie uchodzi na papierze. Pustką zieje z kolejnych stron, co najlepiej obrazuje rozwój serii Walking Dead, w której autor BARDZO chciał zrobić "głęboką" historię, ale wyszedł tylko kicz.
Terminator - tak. Batman - nie. Proste. :)
12-02-2007, 08:31
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Nie skreślam jej, dzizas kurna ja pierniczę. Lubię Batmana, tak jak LUBIĘ AMERYKAŃSKIE KOMIKSY. Ale uważam, że ta postać jest po prostu "cheesy" - tandetna, kiczowata, jak większość amerykańskich komiksów (które LUBIĘ, ale uważam za KICZOWATE, a więc NIE są jakimś dziełem sztuki - ile razy mam to powtarzać?!). Tak się jednak składa, że w komiksie kiczowatości nie trawię - co innego w filmach. Filmy Burtona o Batmanie jednakże nie są kiczowate, tylko groteskowe - a to już mi się podoba. BB nie widziałem, to się nie wypowiem.
P.S.
Po co kreskujesz wyraz "boską"? To przekleństwo?
12-02-2007, 10:24
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
W każdej dyskusji tak jest, że kiedy powiem że coś lubię, mimo że wydaje mi się kiczowate, to ludzie skupiają się na drugiej części zdania, a nie na pierwszej. ;)
12-02-2007, 10:28
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Bo z tym że lubisz nie ma sensu dyskutować. Gdybym powiedział, że lubię wodę, ale nie lubię jej koloru, tez by się doczepili do drugiej części i zarzucali pytaniami :)
12-02-2007, 12:32
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military, Twój podstawowy problem to że cały czas traktujesz wszystkie komiksy jak część jednej płaszczyzny czasowej, jednego wymiaru bla bla bla. Stop. Skup się na najlepszych, pojedynczych historiach. I tyle.
PS. Nie mówię że Batman nie jest cheesy. Bo jest :wink:
12-02-2007, 15:06
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Polska polityka wydawnicza z lat 90-tych wykształciła u mnie ten chory sposób postrzegania poszczególnych bohaterów. ;)
Jedyny amerykański komiks, który chciałbym na dziś dzień przeczytać, to Kingdom Come, ale nie wydam 100 zł na komiks, choćby i był najlepszym komiksem w historii świata.
13-02-2007, 00:07
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Mental napisał(a):"Podnieś te pierdolone frytki z mojego pierdolonego siedzenia, jebany czarnuchu"
Maly offtop, ale bede bronil tego filmu do konca :P
Ostatnio boejrzalem sobie Bad Boys i w prologu nie pada ani jedno 'fuck' ani jakas inna forma tego slowa az do momentu przybycia dwoch pechowych zlodziei. W samym filmie zas pada sporo tego ale nie wydaje sie byc to zabiegiem pod publiczke i nie rozni sie od przeklinania w innych filmach sensacyjnych.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
23-02-2007, 10:26
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Dla mnie punktem odniesienia są filmy sensacyjne Manna i pierwsza część Zabójczej Broni. Różnicę widać gołym okiem.
23-02-2007, 11:12
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
No wiadomo, że widać w koncu to rozniace sie pod kazdym wzgledem filmy. W kazdym badz razie Bad Boys to najlepszy film Baya. W kazdym nastepnym popada w coraz durniejsze i nieprawdopodobne sceny i komputerowe efekty specjalne. Jak na niego teraz to Bad Boys to kameralne widowisko bez oczojebnego montażu z wybuchami tylko na koniec i z postaciami na pierwszym planie.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
23-02-2007, 14:13
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Słusznie prawisz, Hitch, zgadzam się z tobą. Koniec offtopa.
23-02-2007, 14:24
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
No i obejrzalem wreszcie. :) Kupiłem ten film w ciemno, czego zazwyczaj nie robię, bo wolę mieć w kolekcji tylko te filmy, które lubię. Cieszę się, że BB nie jest pierwszym na półce, który mi się nie podoba. Krótko mówiąc - jest bardzo dobry, choć jest w nim parę rzeczy, które nie przypadły mi do gustu. I przy wszystkich swych zaletach, film Nolana jednak nie dorównuje Batmanowi Burtona. Z drugiej strony - nie jest za nimi daleko w tyle.
Przede wszystkim podobała mi się fabuła, bo czytając komiksy zawsze zastanawiałem się, jak ktoś mógł zdobyć taką masę sprzętu i utrzymać ją w tajemnicy. Co prawda, wszyscy pracownicy firmy Wayne'a, widząc Batmobil, powinni od razu zorientować się że to ich bryka, ale nie czepiajmy się szczegółów. Nie takich.
Aktorstwo - przy takiej obsadzie - nie mogło wypaść inaczej niż idealnie. Bale to najlepszy dotychczasowy Bruce Wayne. Jako Batman robi trochę dziwne miny i śmiesznie wykrzywia usta. Gary Oldman wygląda bardzo staro, pojawia się rzadko, ale to najlepsza rola w filmie. Neeson wypadł świetnie, niezależnie od tego, co niektórzy mówią. Freeman, Hauer, cała reszta - no jak mogli się zaprezentować? No jak? Gdyby Katie Holmes siedziała cicho, też wyszłaby nieźle. A przy okazji - Cillian Murphy to geniusz, choć strasznie wkurza mnie jego facjata, szczególnie te dziwne, plastikowe usta... Przerażające.
Drugą wielką zaletą BB jest muzyka. Świetna. Więcej nie napiszę, bo się na muzyce nie znam, wiem tylko, kiedy coś mi się naprawdę podoba. Na pewno rozejrzę się za soundtrackiem.
Przy scenografii zaczynają się pewne wątpliwości. Gotham "od środka", ze wszystkimi rurami, śmieciami itp., wygląda naprawdę świetnie, ale kiedy widać jego panoramę, to albo to ewidentna miniatura, albo jakiś dziwny, futurystyczny misz-masz. Średnio przypadło mi to do gustu, tak samo jak kolrystyka rodem z Alien: Resurrection. Brązy to nie kolor Batmana.
Kolejna rzecz do ewentualnej poprawki to dialogi. W większości strasznie napuszone, patetyczne, tak jakby bohaterowie cytowali jakąś Księgę Mądrości. Elementy humorystyczne też wywaliłbym w kosmos - ograny numer z gościem zaglądającym do kubka\butelki, kiedy zobaczył coś niezwykłego, był zabawny tylko w pierwszych 3000 filmów, w których go użyto.
Końcówka, cała finalna akcja, po prostu miażdzy, i jest to jeden z najlepszych kawałków kina akcji ostatnich lat. Jednak montaż sprawia, że np. sceny walk w AVP nagle wydają się niechaotyczne, spokojne, wręcz statyczne. To już Bay robi mniej cięć.
Najbardziej uwiera mnie w tym filmie brak "tego czegoś", co miały Batmany Burtona. Będę do Początku wracał, ale nie tak często i nie z taką pasją jak do tamtych filmów. Niemniej czekam na drugą część z wielką niecierpliwością, bo Begins rozbudził apetyt. Mimo tego, że nie klną, bo w komiksach jakoś mi to nie przeszkadzało. Poza tym bohaterowie tego filmu pochodzą ze sfer, w których przeklinanie jest raczej rzadkim procederem.
Koniec końców - Batman Begins zasłużył na wysokie 8+\10. Może dobije do 9 po kolejnych seansach. Dobry film, godny postawienia na półce. Można kupować w ciemno. :)
06-04-2007, 21:33
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mental napisał(a):Gieferg napisał(a):bo na Batmana mozna iść z dziećmi
A zatem niech producent / reżyser podkresla w wywiadach prasowych: "Zrobiłem realistyczny film, na który można iśc z dziećmi". Wtedy będę wiedział, o co chodzi. A tak to słyszałem tylko o "realistycznym filmie skupiającym się na penetracji psychiki człowieka-nietoperza".
A Apocalypto reklamowali jako studium upadku cywilizacji, i wiadomo jak to się miało do rzeczywistości - a mimo tego film wychwalałeś pod niebiosa. :twisted:
06-04-2007, 21:47
Nowy
Liczba postów: 472
Liczba wątków: 6
Cytat:Co prawda, wszyscy pracownicy firmy Wayne'a, widząc Batmobil, powinni od razu zorientować się że to ich bryka, ale nie czepiajmy się szczegółów. Nie takich.
Choroba, czepiałem się mikrofalówki odparowującej wodę ze wszystkiego, tylko nie ludzi, a przeoczyłem Tumblera... :D
"I rode a tank, held a general's rank, when the blitzkrieg raged, and the bodies stank."
06-04-2007, 23:25
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
military napisał(a):A Apocalypto reklamowali jako studium upadku cywilizacji, i wiadomo jak to się miało do rzeczywistości - a mimo tego film wychwalałeś pod niebiosa.
ale przecież to był film o upadku cywilizacji - utrzymany w konwencji przygody za co się Gibsonowi należą oklaski i pokłony bite do ziemi. Poza tym istnieje coś takiego jak "miłe zaskoczenie". Przed premiera spodziewałem się kolejnej ultra kontrowersyjnej opowieści na miarę Pasji - dostałem natomiast absolutnie oldschoolowe kino przygodowe (do rymu :))
A Batman Nolana to jedno wielkie kłamstwo.
ps. military, trochę za często próbujesz mnie łapać na niekonsekwencji :)
06-04-2007, 23:30
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Bo trochę za często jesteś niekonsekwentny. ;)
EDIT:
Kolejna rzecz, której można się czepić, to np. jedna z końcowych scen - Batman przyczepiony do pociągu na linie. Nie mógł się do niego doczepić z dołu, bo pociąg jechał po jednolitym torze. Jeśli podczepiłby się z boku, to lina musiałaby chyba przecinać wsporniki, które podtrzymują tor, a to niemożliwe.
07-04-2007, 09:33
|