Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise)
#41
Star Trek VI - doskonałe zakończenie serii i najlepszy sequel oryginału. Świetnie nakręcony, ze świetnymi efektami, wciągający od pierwszej chwili. Zdjęcia - piękne. Bitwa kosmiczna - rewelacyjna, dynamiczna, a jednocześnie klasyczna. Film bardzo w duchu najnowszego, Abramsowego Star Treka, ale moim zdaniem lepszy. Wątek nienawiści Kirka do Klingonów - początkowo zaskakujący, fajnie rozegrany.

Efekty specjalne robią wielkie wrażenie, mimo że dziś to techniczne zabytki. Kiedy pojawiają się na ekranie, coś znaczą, do czegoś służą, czuć że to coś... specjalnego. Pomyśleć, że gdyby Meyer dostał podobny budżet na Khana, i on wyglądałby równie świetnie. To ciekawe, że VI wygląda o cały kosmos lepiej niż V, a budżet był tylko minimalnie większy.

Jeśli miałbym na coś narzekać, to na przewidywalność i na czerstwe zakończenie, rodem ze Scooby Doo. No i brak trochę Goldsmitha. Mimo tych drobnostek - podobało mi się niesamowicie, cały film obejrzałem z bananem na pysku. 9/10. Idealne staroszkolne przygodowe kino s-f.

Odpowiedz
#42
Jak Ci się podobała scena zabójstwa w stanie nieważkości? Jedno z pierwszych użyc CGI w kinie.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#43
Samo CGI średnie (i mówię to z dużą dozą przychylności), ale to, w jaki sposób go użyto, jak nakręcono ludzi i przedmioty w stanie nieważkości, to świetna robota. Efekt po prostu działa i się go bez problemu kupuje, mimo że technicznie jest niedoskonały. Dobrze nakręcony film i tyle.

Odpowiedz
#44
Bez kitu, pierwszy ST to bardzo dobry film. Nie dam mu dychy, ale w kategorii dojrzałości i sensownego s-f to ścisła czołówka. Co mi się nie podobało: drętwota niektórych dialogów, scenografia mostku (tektura + styropian:)), kostiumy, funky Uhura.

Co mi się podobało: historia - prosta, ale pokazana po mistrzowsku. Efekty specjalne - kopią jaja, zwłaszcza długie ujęcia Enterprise przy scenie przybycia Kirka na stację orbitalną. Muzyka, wiadomo. Końcówka - twiścik baaardzo ciekawy.

Miłe zaskoczenie. 8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#45
(31-10-2011, 07:38)Snappik napisał(a): Co mi się nie podobało: drętwota niektórych dialogów, scenografia mostku (tektura + styropian:)), kostiumy, funky Uhura.

Stroje mnie nie raziły a scenografia w porównaniu do późniejszych wyślizganych sterylnych trekowych gówien była wręcz bardzo udana.


Odpowiedz
#46
Cytat:rodem ze Scooby Doo

Motyw rodem ze Scooby Doo jest tylko w wersji rozszerzonej:

http://m.movie-censorship.com/report.php?ID=2466

Odpowiedz
#47
[Obrazek: 7199288.3.jpg]

Ze względu na wiadomy plebiscyt, a także zbliżającą się premierę dwunastego filmu o przygodach załogi kosmicznego statku "Enterprise", mimo swojej wielkiej niechęci do tego universum postanowiłem sięgnąć po pierwszy kinowy film Star Treka (wersja reżyserska).
Kilka jego elementów mnie pozytywnie zaskoczyło: efekty specjalne były dla mnie całkowicie zjadliwe (aż ponownie zachciałem po raz pierwszy obejrzeć oryginalne Star Wars w wersji z 1977 roku), świetna muzyka Jerry'ego Goldsmitha, charyzmatyczny William Shatner w swojej najsłynniejszej roli.
Niestety tak jak przypuszczałem film raczej mi się nie spodobał (czyt. średnio mi się go oglądało). Sądziłem, że tworząc go na fali popularności Gwiezdnych Wojen, twórcy zrobią film rozrywkowy, a rozrywkowym on na pewno nie jest. Czemu? Bo jest NUDNY!
Cały film lecą, lecą, lecą, i w końcu odkrywają "ocokaman", koniec. Kilkukrotnie chciałem go wyłączyć, przespać noc i dokończyć rano, bo tak bardzo mi się dłużył. Jednak, żeby nie było że nie doceniam klasyki i jestem hejterem Star Treka (choć za nim nie przepadam) nie ocenię go za nisko. Oczko wyżej od 2001: Odysei kosmicznej, bo w przynudzaniu do filmu Kubricka Star Trekowi jeszcze sporo brakuje.
Ocena: 5/10

W maju wezmę się za kolejne części. Mam nadzieję, że będą ciekawsze, znajdzie się w nich więcej akcji, a kosmici będą wyglądać oryginalniej niż łysa dziewica z tego filmu. :P
[Obrazek: 6901200.3.jpg]

Raczej nie zdążę nadrobić wszystkich filmów serii przed obejrzeniem W ciemność tak jak planowałem (może uda się chociaż te z Shatnerem), ale wczoraj w końcu obejrzałem drugi kinowy film Star Treka. Miało być więcej akcji, więcej przygody, w ogóle ciekawiej i lepiej niż w przypadku The Motion Picture. Może i jest, ale nie wiele lepiej. Nawet jeśli w Gniewie Khana jest więcej akcji, to niestety dla mnie to nadal nudna. Czy postacie strzelaj, czy latają, mnie i tak to nie wciąga, a losy bohaterów wydają mi się obojętne. Może byłoby inaczej gdybym znał serial, ale nie znam i nie zamierzam tego zmieniać. Dodatkowo wkurzająca jest ilość odwołań do TOSu i te ciągłe wypominanie, jaka to już stara jest ekipa statku Enterprises (szczególnie w stosunku do Kirka). Plus za postać czarnego charakteru, efekty (jedno z pierwszych ujęć CGI), muzykę (jednak Horner < Goldsmith), zakończenie, i kultowy krzyk: "KHAAAAAAN!" (zajebiste ;D),
Ocena: 5+/10
[Obrazek: 7276444.$.jpg]

Wczoraj wieczorem, bardzo pozytywnie napompowany na Star Treka najnowszym filmem serii, sięgnąłem po trzecią, kinową część najstarszej ekipy. Po jej obejrzeniu mogę śmiało stwierdzić, że moja postawa co do tej marki zaczyna przypominać postawę Gieferga odnośnie Bondów (czyt. nic przed Casino Royale z 2006 roku nie istnieje). Filmy J.J. Abramsa są bardzo fajne, a poprzednie kompletnie "nie wpadają mi w oko". W poszukiwaniu Spocka było najkrótsze i najmniej nudne z dotychczas obejrzanych przeze mnie początków (choć i tu zdarzały się przynudzające fragmenty). Nie podobał mi się Christopher Lloyd jako komiczny czarny charakter, nie podobała mi się scenografia, od której biło tanim studiem, i nie podobała mi się zmiana aktorki grającej Saavik. Natomiast na plus zdecydowanie śmierć syna Kirka, więcej akcji, bardzo dobre efekty specjalne, i fakt że to bardzo bezpośrednia kontynuacja Gniewu Khana (zawsze to doceniam w seriach filmowych). Chyba minimalnie lepszy od poprzednika.
Ocena: 5+/10


Przeniosłem swoje recenzje z tego tematu, bo Mierzwiak ma wstręt do burdeli (uraz z dzieciństwa).

Odpowiedz
#48
Cytat:Sądziłem, że tworząc go na fali popularności Gwiezdnych Wojen, twórcy zrobią film rozrywkowy, a rozrywkowym on na pewno nie jest. Czemu? Bo jest NUDNY!
Juby, jeśli oczekujesz po filmie science-fiction filmu przygodowego to nic dziwnego, że się zawiodłeś.
Nie mówiąc już, że ten film nie powstał dla fanów Gwiezdnych Wojen tylko dla ludzi, którzy pamiętali oryginalny serial.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#49
Wybitny film już powstał w serii Star Trek - był nim pierwszy epizod Roberta Wise'a ( zbawienny wpływ Kubricka swoje zrobił lecz i Wise to dobry reżyser ) i na tym się skończyło i więcej nie będzie. Pierwszy Trek od Abramsa jest całkiem do rzeczy, zapewne nową częścią utrzyma mniej więcej poziom epizodów 2-6 na której stał jego restart. Prędzej czy później obejrzę bo uniwersum Treka kręci mnie bardziej od SW. Jest znacznie wszechstronniejsze i nie sprowadza się tylko do napierdalanki. Niech robi kolejne odcinki Gwiezdnych Wojen do których jest przymierzany - z Lucasem chyba nie powinno być problemu z prześcignięciem.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#50
Wow, obejrzałem The Motion Picture i biję się w pierś, bo nie spodziewałem się tak dobrego filmu. Oryginalna seria Star Treka z jakiegoś powodu zawsze mnie odrzucała, ale po wczorajszym seansie Into Darkness postanowiłem dać szansę przynajmniej pierwszemu filmowi i nie żałuję. Jak to jest, że tak statyczny film, z długimi ujęciami i niezbyt skomplikowanym scenariuszem wciągnął mnie bardziej, niż wyładowany wybuchami tegoroczny film Abramsa? A jednak, nie mogłem się napatrzeć na te długie ujęcia, na KAPITALNE designy statków i modele (szkoda tylko, że mostek Enterprise był nieco odpychający). Naprawdę, niektórych rzeczy nie zastąpi nawet najlepsze CGI, bo i nie wytworzy tej magii. Zresztą sam punkt wyjściowy fabuły jest też rewelacyjny, a końcówka miażdży klimatem. Na minus trochę zbyt teatralne aktorstwo i kostiumy, na wielki plus muzyka. No i lot wokół Enterprise też bym nieco skrócił, bo jakkolwiek świetny jest projekt tego statku, tak, no, bez przesady :) 8/10 i bardziej mnie ten film podjarał uniwersum, niż oba Treki JJa.

Odpowiedz
#51
Potem jest już tylko gorzej, aczkolwiek można z ciekawości obejrzeć:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#52
Z ciekawości to obejrzę nawet pilota serialu, a nuż mi się spodoba :)

Odpowiedz
#53
Jako, że fanem Star Treka jestem od 15 lat, prawie wszystko w tym uniwersum jest mi już znane. Zaczynałem od serialu TNG a potem to już chronologicznie co wychodziło. Są jednak rzeczy, które jak wiadomo odkrywa się na nowo, zwłaszcza kiedy pojawiają się w lepszych wersjach. Jakże zatem przyjemnym doświadczeniem było odświeżenie sobie filmów Star Treka w Full HD na wielkiej plazmie. Teraz, z perspektywy czasu, moje wrażenia się trochę pozmieniały, a oceny filmów wyglądają następująco:

Star Trek: The Motion Picture – film, który najbardziej zyskał. Jest zdecydowanie najbardziej dojrzały, najbliższy duchowi s-f, a warstwie muzyczno-wizualnej najbardziej wypasiony. Co też bardzo ważne był on pierwszym, który stworzył kinowe oblicze ST, odróżniając go od niskobudżetowego, kiczowatego, oryginalnego serialu, który niemiłosiernie się z czasem zestarzał. Nowy Enterprise, nowa muzyka, nowy design planów i kostiumów, pomysł na fabułę i to niespieszne tempo. To bym wymienił na plus. Charakteru TMP później niestety nie udało się już odtworzyć. Z minusów wymieniłbym tylko to, że w filmie bardzo czuć lata 70te (kostiumy, scenografie). Alien czy Star Wars były w tym względzie jednak o wiele bardziej ponadczasowe. 9/10

Star Trek II The Wrath Of Khan – Star Trek zmienił oblicze. Niektórym nie podobał się statyczny “wolny” TMP, więc w dwójce zaszły dość spore zmiany. Nie ma już epickości i prawdziwego s-f, jest za to więcej akcji i pojedynek z wrogiem. Film miał trzy razy mniejszy budżet niż poprzednik, a co ciekawe taki sam jak Star Wars: A New Hope. Gniew Khana jednak dzisiaj raczej już nie zachwyca tak jak jego gwiezdny kolega. Owszem w tamtych czasach to była niezła historia przyprawiona dobrymi efektami, ale jednak jak dla mnie wygląda to wszystko trochę jak kino klasy B. Sam Khan to też taki trochę komiksowy przeciwnik. Niemniej sam wydźwięk filmu, końcówka i muzyka jak najbardziej na plus. 7/10

Star Trek III: The Search for Spock – Wraz z kolejnymi filmami miałem takie wrażenie, że ST staje się coraz mniej ważny i uniwersalny i schodzi coraz bardziej w swój świat sagi klasy B. „Trójka” jest tak jakby drugą częścią luźnej trylogii i kontynuuje po prostu wątek z „dwójki” czyli tytułowe poszukiwanie Spocka. Mamy kolejnego przeciwnika, nawet ciekawego Klingona, lecz w moim odczuciu jest to taki dość typowy Bad Guy. Ważne jednak dla mnie w tym filmie jest, ponownie: końcówka i wydźwięk tej historii. Świetne zakończenie wątku z dwójki (needs of the many, needs of the one). Jeśli chodzi o kreację świata jest trochę ciekawych rzeczy (np. statków), muzyka podobna do „Gniewu”, wciąż dobra, jednak znowu brakuje mi ten ponadczasowości (porównajcie sobie kantynę z Mos Eisley do baru który odwiedza McCoy) 6/10

Star Trek IV: The Voyage Home – ostatnia część „trylogii”, tym razem Star Trek poszedł w stronę komedii. Pomysł trochę podobny do jedynki, jednak wydaje mi się, że był on pretekstem do podróży w czasie i zestawienia zachowań bohaterów z 23 wieku z tymi z 20. Przyznam, że to mi się podoba w tej części najbardziej. Po prostu dużo zabawnych scen, ten kontrast mentalności i wiedzy. Bardzo dobrze się to ogląda. Zgrabna fabuła i proekologicznie przesłanie czynią z tej części bardzo przyjemny film 7/10

Star Trek V: The Final Frontier – Najmniej znany i oglądany przeze mnie film. Po prostu pomysł, jak i wykonanie tutaj zwyczajnie przerosło twórców. Nielogiczności w fabule, coraz bardziej groteskowe sceny no i zauważalny spadek jakości efektów specjalnym. Wiem, że film miał problemy z budżetem ale niestety chyba tylko muzyka Goldsmitha wyszła obronną ręką. Wszystko inne jest średnie i wtórne, lekko tandetne i czasami głupie. 4/10

Star Trek VI: The Undiscovered Country. Star Trek zdecydowanie odbił się od przeciętności. Jako, że miała być to ostatnia część cyklu, należało się godnie pożegnać. Na szczęście w „szóstce” wszystko się udało. Nicholas Meyer, czyli reżyser gniewu Khana dorównał a może i nawet przewyższył tu samego siebie z części drugiej. Wprawdzie nie mamy tutaj typowego s-f, a raczej film polityczno –kryminalny, to mimo to, obraz ten nie tylko się broni, ale zapisuje w historii filmów z cyklu Star Trek jako jeden z najlepszych. Przede wszystkim ciekawa historia, powrót bardziej poważnego, mroczniejszego klimatu i zaskoczenia w fabule, sprawiły, że ostatni film z oryginalną załogą udał się pod każdym względem, choć do geniuszu oczywiście jeszcze trochę brakuje 8/10

Star Trek: Generations – Pierwszy film z nową załogą, ale i też częściowo starą. Powiem to od razu. Wolę załogę TNG jak i całą serię TNG i późniejsze, dlatego film ten był dla mnie większym wydarzeniem niż sześć wcześniejszych. Niemniej jednak nie do końca byłem usatysfakcjonowany. W końcu dostałem tą nowoczesność z ery TNG, którą tak bardzo chciałem zobaczyć na dużym ekranie, ale z drugiej strony była ona tylko ulepszeniem tego, co mieliśmy w serialu. (statek, mundury, Klingoni). Sam pomysł za to, był dość ciekaw i poważny, temat śmiertelności i przemijania w różnych aspektach miał w sobie sporo z ducha Star Treka. Czy jednak wykonanie mogłoby być lepsze jak na pierwszy film z nową załogą? Pewnie tak, jednak to co mamy wyszło w sumie naprawdę nieźle. Ciekawa intryga, dynamiczne sceny, efekty, muzyka, to wszystko na plus. Poza tym dwóch kapitanów w akcji no i Bad Guy, który w końcu ma jakiś cel, nie jest bezpłciowy i jednoznacznie zły. Podsumowując, to dobry film, choć trochę nierówny i nienowatorski ale może dlatego że miał być takim przejściem miedzy tym co klasyczne a tym co nowoczesne. 7/10

Star Trek: First Contact – Mój absolutnie ulubiony film Star Treka. Jedyny filmowy moment, gdzie dostałem wszystko to czego chciałem i to w nadmiarze. Po pierwsze, drugi raz, zaraz po TMP wszystko jest tutaj nowe. Nowy wypasiony Enterprise, nowa scenografia, mundury no i najlepszy przeciwnik w treku czyli Borg, także z nowym, ulepszonym designem. W tym filmie wszystko się wzorowo udało. Pomysł na fabułę, scenariusz, efekty specjalne, nowatorskość, strona techniczna, muzyka, postacie, aktorstwo i wreszcie przesłanie, bardzo startrekowe bo dosłownie opowiadające o początku tej idei. Sam film swoim tonem przypomina mroczny thriller choć jest też trochę humoru. Co najważniejsze pierwszy raz w uniwersum ST miałem wrażenie, że jest to film na najwyższym poziomie realizacyjnym, który ma ta samą jakość co klasyczna trylogia Star Wars. Do dzisiaj widać, że prawie się nie zestarzał. (Dla pełnego odbioru tego filmu warto zapoznać się z jego „prequelem” czyli najsłynniejszym odcinkiem TNG - The Best of Both Worlds) 9/10

Star Trek: Insurrection – Ta sama ekipa co przy poprzedniej części powinna przynajmniej w założeniu zrobić równie dobry film. Czy tak się stało? Nie do końca. Z „dziewiątką” jest taka kwestia, że świadomie zdecydowano się na inny ton filmu. Lżejszy, zabawniejszy a jednak przy tym z poważną historią. Nie rozumiem zarzutów wobec tego filmu, że jest kiepski albo, że jest odcinkiem serialu. Zgoda, historia nie jest epicka, nie dotyczy Ziemi i jakiegoś zagrożenia. Dotyczy problemu małej zbiorowości, ale czy to źle? Czy Star Trek nie może zająć się takim motywem w ramach zmiany niejako orientacji, pokazania czegoś innego? Wg mnie jak najbardziej może i udało się to naprawdę dobrze. Po pierwsze sam pomysł, bardzo star trekowy, czyli dylematy etyczne w kontekście intrygującego fenomenu planetarnego. Po drugie wykonanie, Mamy tu wyścig z czasem przeplatany scenkami pełnymi humoru na poziomie i mnóstwem scen bardzo osadzonych w star trekowym klimacie. Poza tym świetny przeciwnik zagrany z charyzmą przez F. Murraya Abrahama, który nie jest typowym Bad Guyem tylko człowiek zranionym, ze swoimi motywacjami i wewnętrznymi przekonaniami. (To samo niejednoznaczna postać Admirała.) Ogólnie rzecz biorąc całość zawierała w sobie to charakterystyczne dla treka humanistyczne przesłanie tak więc ja sam byłem i tym razem także usatysfakcjonowany choć nie do tego stopnia, żebym się czymś tu ekscytował. Jedno było pewne. Po następnej części oczekiwałem powrotu do czegoś wielkiego, mrocznego i naprawdę kapitalnego, ponieważ chciałem czegoś więcej niż tylko satysfakcjonującego kolejnego filmu jakim był Insurrection. 7.5/10

Star Trek: Nemezis – Naprawdę wielkie oczekiwania miałem co do ostatniego filmu z załogą TNG, …..i co przyszło? raczej rozczarowanie. Kiedy Insurrection zapisało się w świadomości fanów jako gorszy film od FC, przy następnym już dziesiątym filmie musiały zajść jakieś zmiany. Zamiast jakby nie patrzeć świetnie radzącego sobie na fotelu reżysera Johnatana Freaksa, pojawił się Stuart Baird, uznany montażysta, ale niestety nie znający i nie czujący ducha Star Treka. W ostatnim filmie z ery TNG większość rzeczy nie wyszła wg mnie w dużym stopniu przez założenie fabularne. Nie było tak jak w trzech ostatnich filmach, żadnego dziwnego obcego światu, nowej formy życia czy nieznanej cywilizacji. Postawiono raczej na motyw zemsty, czyli cos podobnego jak w Gniewie Khana. Przy dobrych intencjach nawet i to mogło się udać, ale niestety kierunek filmu bardziej poszedł w typowe kino akcji s-f, zamiast znane z treka rozważania i dylematy, które by jakoś ciekawie mogły zakończyć tą opowieść. Poza tym trochę błędów i uproszczeń dało o sobie znać. Ogólnie wyszedł film, który nie pokazuje już niczego charakterystycznego dla Star Treka, niczego ciekawego, co by go odróżniło od innych filmów s-f. Niestety nijakość przesądziła o klapie zarówno artystycznej jak i finansowej co dla samego ST oznaczało rozstanie się całą ekipą, która go tworzyła przez lata 90te. 5.5/10

Star Trek 2009 – po wyjściu z kina na mojej twarzy było widać tylko jedno – konsternację. Co oni zrobili ze Star Trekiem? Kompletnie nie czułem w tym filmie że to jest świat przyszłości, gdzie ludzie myślą trochę inaczej, a sama historia w ogóle nie ocierała się o jakieś ciekawe motywy s-f. Konwencja filmu do mnie nie przemówiła. Aż roiło się od dziwnych rzeczy, wszystko było takie pośpieszne i efekciarskie. Takie były moje pierwsze wrażenia. Po czasie…cóż, nie wiem jak to oceniać. Jeśli przyjmie się taką konwencję to może i film jest znośny. Niemniej jednak moim zdaniem jest on absolutnie o niczym. Jedyny plus widzę w załodze i ich interakcjach. Fabuła, czyli motyw zemsty to już trzecia chyba woda po kisielu. Najbardziej nijaki Bad Guy w historii cyklu. Eh. Wprawdzie miał ten obraz nowoczesny sznyt, przyznaję, co mogło przyciągnąć wszystkich tych, którym ST kojarzy się z tandetą, ale cóż, to nie jest Star Trek. Jakby się nazywał inaczej byłby to całkiem spoko film 5.5/10

Star Trek: Into Darkness. – Przed tym filmem nie mogłem już doznać szoku tak jak przy poprzedniej części. Byłem przygotowany na ten styl i konwencję i wiedziałem czego mam się spodziewać. Zatem bez żadnych uprzedzeń obejrzałem najnowszy film. Jakie wrażenia? Zachwycające. Świetny film jak na taki film. Wszystko w porównaniu do części poprzedniej zostało ulepszone i poprawione. Co najważniejsze, główny przeciwnik. (Choć na tym etapie wolałbym już w treku nie wroga lecz problem) W końcu jest ciekawy i wcale nie taki po prostu zły. (jak się okazuje, nie jest jedyny) Cała fabuła o wiele bardziej niejednoznaczna i zaskakująca względem ST 2009. Wszystko jeszcze bardziej spektakularne i wizualnie zachwycające. Innymi słowy roller coaster. Problem tylko w tym, że przy kolejnych seansach wrażenia coraz gorsze. Nic wyróżniającego się w tym filmie specjalnie nie ma. Wszystko co jest, jest takim zgrabnym nawiązaniem do różnych wątków star trekowych. Dlaczego nie zrobiono w końcu czegoś w pełni nowatorskiego? Brak oryginalnego pomysłu niestety nie pozwoli zapisać się temu filmowi, nawet w jakimś stopniu w historii gatunku. Szkoda bo to kawał porządnego s-f akcji, strasznie niewiele mającego wspólnego z trekiem no ale… ostatnie słowa, słynny monolog, podobnie jak przy części pierwszej dają nadzieję 7/10
Eddington, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#54
Cytat:Co najważniejsze pierwszy raz w uniwersum ST miałem wrażenie, że jest to film na najwyższym poziomie realizacyjnym, który ma ta samą jakość co klasyczna trylogia Star Wars.

A mnie się kojarzył z tanim serialem telewizyjnym. No i praktycznie spałem na nim, jednym okiem sledząc akcję, która mnie w ogóle nie zainteresowała.

3/10 i nigdy więcej.

Odpowiedz
#55
Cytat:A mnie się kojarzył z tanim serialem telewizyjnym. No i praktycznie spałem na nim, jednym okiem sledząc akcję, która mnie w ogóle nie zainteresowała.

3/10 i nigdy więcej.

Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania i skojarzeń, ale…… czy my piszemy o tym samym filmie? Tani? Film miał budżet ok. 45 mln $ czyli prawie taki jak The Motion Picture. Jak już pisałem cały design tego filmu był nowy, nie ma porównania z jakością serialu. Co do kwestii spania i zainteresowania: jeśli Borg, jeden z najlepszych pomysłów w s-f i wątek pierwszego kontaktu ludzi z obcą cywilizacją, powodują u Ciebie takie reakcje, to musisz chyba wybitnie nie lubić Star Treka, no albo ogólnie s-f, bo Pierwszy Kontakt inspiruje się w pewnych aspektach takimi klasykami jak Terminator czy Aliens, czyli najlepszymi wzorcami gatunku. Dodam jeszcze tylko, że współtwórcą świetnego scenariusza był Ronald D. Moore, twórca reimagined Battlerstar Galactica. Dla mnie niepojęte jak ten film może się nie podobać fanom gatunku.
Eddington, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#56
Cytat:Pierwszy Kontakt inspiruje się w pewnych aspektach takimi klasykami jak Terminator czy Aliens, czyli najlepszymi wzorcami gatunku

Cała masa totalnego syfu się nimi inspirowała.

Cytat: to musisz chyba wybitnie nie lubić Star Treka, no albo ogólnie s-f,

Star Treka bardzo lubię, ale tylko z załogą Kirka czyli pierwsze sześc filmów i dwa ostatnie, z seriali oglądałem tylko TNG, zbyt dawno by wiele z tego pamiętać. Oglądanie Generations i First Contact sprawiało mi fizyczny ból, przy Insurrection odpadłem po 10 minutach. Nie ma takiego gatunku, który bym bardziej lubił niż SF.

Cytat:Film miał budżet ok. 45 mln $ czyli prawie taki jak The Motion Picture

Tylko że 17 lat później. Domyslasz się co to oznacza, czy mam wyjaśnić?

Odpowiedz
#57
(05-11-2013, 02:14)Gieferg napisał(a):
Cytat:Pierwszy Kontakt inspiruje się w pewnych aspektach takimi klasykami jak Terminator czy Aliens, czyli najlepszymi wzorcami gatunku

Cała masa totalnego syfu się nimi inspirowała.

Tylko, że w tym przypadku, inspiracja wyszła bardzo na plus, podobnie jak w przypadku The Motion Picture który inspirował się Odyseją.

(05-11-2013, 02:14)Gieferg napisał(a):
Cytat:Film miał budżet ok. 45 mln $ czyli prawie taki jak The Motion Picture

Tylko że 17 lat później. Domyslasz się co to oznacza, czy mam wyjaśnić?

Oznacza to przede wszystkim że TMP miało budżet który był ewenementem jak na tamte czasy. Dla porównania trylogia SW i luźna trylogia ST miały zbliżone budżety. Normalne jak na te czasy przy tego rodzaju kosmicznych widowiskach. Ok. 2 -3 razy mniejsze. Mówimy tu o początku lat 80. Z kolei takie Insurrection z 1998 roku miało budżet tylko trochę mniejszy niż Matrix z roku następnego. Nie dość, że gołym okiem widać, że filmy TNG nie były tanie to jeszcze jest to podparte liczbami. Więc dla mnie argument taniości można wyrzucić do kosza. Poniżej przykłady:

[Obrazek: firstcontacthd0034.jpg]
[Obrazek: firstcontacthd0215.jpg]
[Obrazek: firstcontacthd0475.jpg]
[Obrazek: firstcontacthd1033.jpg]
[Obrazek: firstcontacthd1431.jpg]
[Obrazek: firstcontacthd2051.jpg]
[Obrazek: firstcontacthd2195.jpg]

Patrząc na takie zdjęcia wniosek nasuwa się sam. W żadnym innym filmie ST nie było nagromadzenia tylu kapitalnych rzeczy ile jest w FC. Film ten można nie tylko uznać za najlepszy Star Trek ale też jeden z najlepszych filmów s-f zaraz za Terminatorami, Aliensami czy Matrixem.

Jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że komuś nie podpasowały Generations, Insurrection i Nemesis, ale twierdzenie przez fana s-f, że First Contact to słaby film to już czysta filmowa herezja.
Eddington, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#58
Cytat:Patrząc na takie zdjęcia wniosek nasuwa się sam.

patrząc na film nasunął mi się wniosek zupełnie inny, tak więc sorry Winnetou...

Cytat:jeden z najlepszych filmów s-f zaraz za Terminatorami, Aliensami czy Matrixem.

Tak, tyle, że za wszystkimi, czyli również za Terminator Salvation, Alien Vs Predator i Matrix Revolutions.

Wspominałem już że drugi raz tego nie obejrzę? Obawiam się, że będziesz musiał jakoś z tym żyć.

Odpowiedz
#59
(06-11-2013, 23:55)Gieferg napisał(a):
Cytat:jeden z najlepszych filmów s-f zaraz za Terminatorami, Aliensami czy Matrixem.

Tak, tyle, że za wszystkimi, czyli również za Terminator Salvation, Alien Vs Predator i Matrix Revolutions.

Ale popatrz, wymieniasz właściwie ostatnie części cyklów, które są kiepskie. Chyba możemy się zgodzić, że w treku z ery TNG jest podobnie. Odpowiednikiem filmów które wymieniłeś jest np. Nemesis. No niezbyt udany film. Ostatni z cyklu. Wtórny. Ale co chcesz od First Contact? Przecież tam było wszystko świeże, nowe i kurcze, okoliczności sprawiły, że wszystko się udało. To tak jakby prawdziwy kinowy debiut TNG po nie do końca udanym Generations. Wiadomo, że FC nie zmieniło oblicza kina s-f tak jak pierwsze części z cyklów wymienionych przeze mnie ale naprawdę uważam, że im niewiele ustępuje. To dla mnie taka niedoceniona przez ogół perełka. (choć wśród fanów jest w rankingach najczęściej jako nr. 1)


(06-11-2013, 23:55)Gieferg napisał(a): Wspominałem już że drugi raz tego nie obejrzę? Obawiam się, że będziesz musiał jakoś z tym żyć.

Gieferd, po prostu chcę się z Toba trochę poboksować :) Jak widze u ciebie na dole te ostatnio ocenione filmy, np. Robocop, Batman, Into Darkness to myślę - no identyczne z moimi. Wiem, że na pewno mamy bardzo podobny gust przynajmniej co do filmów s-f, po prostu nie wiem czemu na tego treka tak się uwziąłeś :P
Eddington, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.

Odpowiedz
#60
(06-11-2013, 23:43)Eddington napisał(a): Oznacza to przede wszystkim że TMP miało budżet który był ewenementem jak na tamte czasy. Dla porównania trylogia SW i luźna trylogia ST miały zbliżone budżety. Normalne jak na te czasy przy tego rodzaju kosmicznych widowiskach. Ok. 2 -3 razy mniejsze. Mówimy tu o początku lat 80. Z kolei takie Insurrection z 1998 roku miało budżet tylko trochę mniejszy niż Matrix z roku następnego. Nie dość, że gołym okiem widać, że filmy TNG nie były tanie to jeszcze jest to podparte liczbami.

WOW, ale brednie. TMP był w latach 70-tych wysokobudżetową produkcją z OGROMNYM jak na owe czasy budżetem (kosztował $20 mln mniej od Supermanów z Reevem - ówczesnych rekordzistów). Insurrection z 1998 roku to prawie niskobudżetówka, biorąc pod uwagę $200 mln wydanych rok wcześniej na Titanica i ogólnie standardowe budżety tego okresu dla blockbusterów, które zaczęły się kręcić w granicach $100 mln w połowie lat 90-tych.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Star Trek Anonymous 745 148,070 08-04-2026, 11:56
Ostatni post: samuuel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości