(07-01-2015, 08:25)military napisał(a): Cameron jest świetnym reżyserem, ale scenariusze pisze co najwyżej "solidnie przeciętne".
Taa... scenariusze Camerona są proste jak budowa cepa, ale jeśli ktoś pisze o nich "solidnie przeciętne", to co ja mam napisać o "hiper-ultra-mega" skomplikowanych tekstach braci Nolan, które zazwyczaj wykładają się na podstawach, wcześniej spisanych w podręcznikach do scenopisarstwa
Cóż może najwyższa pora aby Cameron pożyczył je Nolanowi.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
Cytat:Cameron jest świetnym reżyserem, ale scenariusze pisze co najwyżej "solidnie przeciętne".
No nie wiem. Przecież scenariusz do Avatara jest poniżej przeciętnej, wręcz dość słaby - ten film niesie na barkach cała strona techniczna.
Z kolei taki pierwszy i drugi Terminator (ze wskazaniem na pierwszego) miały bardzo dobre scenariusze.
I chociaż nie jestem zwolennikiem hype'owania Camerona, to myślę że zrobiłby z tą tematyką i potencjałem lepszy film od Nolana.
Z dużo lepszą stroną techniczną (damn, to by było coś) i nie bawiłby się w megalomana-filozofa-ascetę-przygłupa, który robi superskomplikowany scenariusz nie mający najmniejszego sensu, który ma jednocześnie rozwiązywać wszytkie zagadki ludzkości, odpowiedzieć na sens życia i sprawić widzowi emocjonalne katharsis - a ostatecznie odnosi porażkę na każdym z tych pól.
07-01-2015, 14:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2015, 14:15 przez Capt. Nascimento.)
(07-01-2015, 00:08)zombie001 napisał(a): - wielki plus za scenę dokowania (choć i tak wiadomo, że to głównie muzyka dodawała jej kopa)
Już po raz kolejny spotykam się z takim argumentem i wybaczcie, ale nie do końca go rozumiem. Jasne muzyka jest świetna, ale gdyby nie ta scena to by nigdy nie powstała. A więc nie wiem co niby ma tu ratować, czy dodawać kopa? Szczególnie jeżeli mamy do czynienia z takim scorem, jak tym do Interstellar, gdzie doskonale uzupełnia się z filmem i jest integralną jego częścią. Muzyka jest częścią tego filmu, a nie dodatkiem. Muzyka jest dobra, gdyż jest stworzona i podporządkowana pod dobrą scenę. I naturalnie gorsza muzyka mogłaby ją zepsuć. Ale znowu, jedno jest zaleźne od drugiego.
(07-01-2015, 00:08)zombie001 napisał(a): Eh.. Miało być luźne kino przygodowe,
"Miało być"? Niby od kiedy? To jest kino przygodowe, ale kto mówił, że miało być "luźno"?
(07-01-2015, 14:14)Capt. Nascimento napisał(a): Z kolei taki pierwszy i drugi Terminator (ze wskazaniem na pierwszego) miały bardzo dobre scenariusze.
Uwielbiam Terminatory! Ale skoro jesteśmy w temacie o Interstellar, to i je potraktujmy taką samą miara, jak tutaj co niektórzy traktują film Nolana: A więc proszę mi wytłumaczyć pętlę czasu w Terminatorach
(07-01-2015, 14:14)Capt. Nascimento napisał(a): Z dużo lepszą stroną techniczną (damn, to by było coś)
Oczywiście, gdyż strona techniczna Interstellar, to poziom studia Asylum i aż oczy bolą od patrzenia na to, nie wspominając o tym rażącym CGI.
(07-01-2015, 14:14)Capt. Nascimento napisał(a): i nie bawiłby się w megalomana-filozofa-ascetę-przygłupa,
(07-01-2015, 13:38)zombie001 napisał(a): Taa... scenariusze Camerona są proste jak budowa cepa, ale jeśli ktoś pisze o nich "solidnie przeciętne", to co ja mam napisać o "hiper-ultra-mega" skomplikowanych tekstach braci Nolan
Mniej więcej od Incepcji są do dupy, nie przeczę - ale tak jak u Camerona, Interstellar stoi realizacją, reżyserią i emocjami, a nie scenariuszem. Zresztą najlepsze filmy Camerona są lepsze od Interstellar, z tym się nie kłocę.
(Tylko Avatar to dla mnie, jak to mówicie, paździerz.)
Lawrence napisał(a):Uwielbiam Terminatory! Ale skoro jesteśmy w temacie o Interstellar, to i je potraktujmy taką samą miara, jak tutaj co niektórzy traktują film Nolana: A więc proszę mi wytłumaczyć pętlę czasu w Terminatorach
Nie można ich traktować taką samą miarą bo i one same się inaczej traktują.
Terminator to klimatyczny akcyjniak sajfaj z Arniem, który nawet nie sięga w strone jakichkolwiek mądrości.
Natomiast Interstellar udaje filozoficzne dzieło, mówiące o odwiecznych zagadkach ludzkości. A ostatecznie jest filmem głupszym od Terminatora...
Avatar - trzy razy na tym usnąłem.
Otchłań - nawet fajne, ale za długie, przynudza.
True Lies - niepotrzebne dwa filmy w jednym (terroryści / komedia o werbowaniu żony na szpiega).
Jak się zastanowić, to Cameron ma poważny problem z wyczuciem długości i tempa. Co ujawnia np. dir cut T2.
Ale wszystkie te filmy są co najmniej bardzo dobre, Otchłań najsłabsza ale i tak co najmniej 7/10 (dawno oglądałem, musiałbym sobie powtórzyć, może nawet 8/10). T2 w dir cut jest dalej wybitnym filmem, nawet jeśli dynamika momentami nieco przysiada. A takie rzeczy jak udane (!) połączenie komedii z filmem sensacyjnym w TL pokazują właśnie, że Cameron potrafi się nie pogubić również w bardziej skomplikowanych scenariuszach, w przeciwieństwie do Nolana.
07-01-2015, 21:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2015, 21:12 przez und3r.)
(07-01-2015, 21:03)military napisał(a): Avatar - trzy razy na tym usnąłem.
Otchłań - nawet fajne, ale za długie, przynudza.
True Lies - niepotrzebne dwa filmy w jednym (terroryści / komedia o werbowaniu żony na szpiega).
Jak się zastanowić, to Cameron ma poważny problem z wyczuciem długości i tempa. Co ujawnia np. dir cut T2.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
Cytat:On po prostu po dostaniu scenariusza młodego Nolana, siedziałby na dupie przez następną dekadę i dopracowywał ten projekt do perfekcji
Raczej wpasowywałby scenariusz w ramy określone przez podręczniki do scenopisarstwa, dodając każdy możliwy banał znany z piździesięciu innych filmów. Cameron jest świetnym reżyserem, ale scenariusze pisze co najwyżej "solidnie przeciętne".
Przecież filmy takie jak T1,T2 czy Aliens nie potrzebują genialnego scenariusza aby być filmami wybitnymi. Cameron zrobiłby rewelacyjne kino z takich Transformersów Bay'a (ok pierwsza część była imo całkiem całkiem) natomiast z Interstellar arcydzieło.
zaja_c, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
Dawno oglądałem ale Avatar i TL mają u mnie 9/10 (bo ich strona rozrywkowa jest, jak to u Camerona, niemal perfekcyjnie wyważona w ramach przyjętej konwencji, chociaż są to niewątpliwie mocno "rzemieślnicze" filmy, to zrobione od linijki, a argumenty, że AVATAR ma "za prosty" scenariusz są po prostu głupie). T1 też 9/10, T2 10/10, ALIENS 10/10, TITANIC 9/10 bo to też gigant w swojej klasie. Otchłań najsłabiej pamiętam z Camerona ale dir cut bardziej mi się podobał, a jednak trzymam się oceniania filmów po ich wersji kinowej, która w przypadku Abyss pozostawiała niedosyt. Ale powtarzam - oglądałem to za dzieciaka.
U mnie ostatnio Aliensy mocno straciły - kiedy porywają Newt, dla mnie ten film się kończy, potem to jest przegięcie za przegięciem, brakuje fajnych marines i niestety ale wdziera się nuda. Obcy właśnie w tym momencie stają się mięsem armatnim, a Ripley zmienia się w maszynkę do zabijania. 9-/10, choć kiedyś dawałem 11. Cameron nie wie, jak wyważyć swoje filmy i tyle. Bezbłędnie zrobił to tylko w T1 i kinowym T2.
Cytat:Mogę się też pochwalić moimi prezentami na gwiazdkę, które mają wiele wspólnego z Interstellar?
Nie, ale mozesz za to napisać to o co Crov prosi od kilku dni
Chyba się już każdy pogodził z tym, że Lawrence wszystkich nas strollował tym pisaniem o Interstellar? Prędzej świnia ujrzy niebo niż my jego odpowiedź na zarzuty odnośnie tegoż filmu. Podejrzewam, że to 7x w kinie to też dla beki, pewnie był raz (no w te 2 razy jeszcze uwierzę)