http://variety.com/2017/film/news/beyonce-lion-king-remake-nala-1202019931/
31-03-2017, 02:39
|
Filmy Disneya / Pixara
|
|
Beyonce jest brana pod uwagę jaka Nala w niepotrzebnym live-action-remaku Króla Lwa:
http://variety.com/2017/film/news/beyonce-lion-king-remake-nala-1202019931/ 31-03-2017, 02:39
Znaczy się, co tam będzie live-action? Prawdziwa dżungla z komputerowymi zwierzątkami? Bijąs w czapce z lwimi uszami?
31-03-2017, 09:15
W tym wypadku to bardziej CGI-remake albo (byc może) fotorealistic-CGI-remake. Tak czy inaczej spodziewam się, że podobnie jak w przypadku B&B nowa wersja będzie czymś, co będe oglądał chętniej od starej (szczególnie, że tę obejrzałem po raz pierwszy już dobrze po 20-tce, uznałem za taką sobie i sentymentu brak).
31-03-2017, 10:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-03-2017, 10:43 przez Gieferg.)
Żydzi już nie rządzą Hollywood :(.
http://www.comingsoon.net/movies/news/839611-will-smith-in-talks-for-genie-role-in-new-aladdin-movie 19-04-2017, 21:56 ![]() Ewan McGregor zagra dorosłego Krzysia, któremu z pomocą pośpieszą Kubuś Puchatek i przyjaciele? Cytat:Zapowiadany film ma opowiadać o Krzysiu, który jest już dorosłym mężczyzną i zupełnie zatracił zmysł wyobraźni. Koncentruje się wyłącznie na swojej pracy i odnoszeniu sukcesu w biznesie. Z pomocą w odzyskaniu dawnych zdolności przyjdą mu Kubuś Puchatek oraz pozostałe zwierzątka ze Stumilowego Lasu. No, dobra. Niech będzie, że próbują zrobić coś innego i nowego, aniżeli remake kropka w kropkę. 27-04-2017, 15:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-04-2017, 15:56 przez OGPUEE.)
Jakby kogoś to interesowało, to "Aladyn" Ritchiego będzie musicalem.
Przy ogłoszeniu angażu Ritchiegou, przeszła mnie przez chwilę myśl, że jednak będzie to raczej autorskie podejście do tematu, a nie remake. Wychodzi na to, że się pomyliłem i szykuje się kolejne kopiuj->wklej z animacji. Projekt wylądował u mnie w koszu "nawet nie wiem czy chce mi się zassać torrenta", razem z "Piękną i Bestią" i "Królem Lwem". 10-05-2017, 18:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-05-2017, 18:31 przez Grievous.)
Jego ostatni film był flopem, flopem będzie też Artur. Zapytałbym czy Disney dobrze się czuje, ale te ich filmy są chyba skazane na sukces więc nie ma większego znaczenia kto jest za kamerą.
10-05-2017, 18:32 (10-05-2017, 18:30)Grievous napisał(a): szykuje się kolejne kopiuj->wklej z animacji. Projekt wylądował u mnie w koszu "nawet nie wiem czy chce mi się zassać torrenta", razem z "Piękną i Bestią" i "Królem Lwem". I żeby coś poprawiał. Bo "Król Lew" i "Piękna i Bestia" mają wady konieczne do poprawy i w stosunku do tego drugiego poprawiono parę rzeczy, ale... "Aladyn"? Czy "Aladyn" ma jakieś wady? Jakichś nieścisłości? Fabuła jest jako tako spójna, żadnych nielogiczności czy dziur fabularnych nie pamiętam, relacje między bohaterami są poprawne, animacja trzyma się nieźle i jak ostatnio widziałem ten film to był dobry i dzieciństwa sobie nie popsułem. Anyone? ? 11-05-2017, 19:05
Oryginał nie musi mieć wad, nie po to dwa i więcej razy sprzedaje się to samo by cokolwiek poprawiać.
Wystarczy obsada o innym kolorze skóry by w wywiadach twórcy mogli chwalić się diversity, ktoś tam mimochodem napomknie że mają pierwszy w historii dywan-geja, do tego masa CGI i gotowe :) 11-05-2017, 19:19
"Aladyn" jest bezbłędny. W moim osobistym rankingu animacji drugie miejsce zaraz za "Herkulesem" tych samych twórców ("Herkules" już ma pewne wady i nielogiczności, ale mimo to lubię go jeszcze bardziej). Dla mnie pomysł z rimejkiem jest totalnie chybiony. Tak jak w przypadku "Mulan" - w filmie wszystko zagrało, więc po co to przedstawiać jeszcze raz?
EDIT: Oczywiście Mierzwiak ma rację, jakkolwiek przykra by to nie była myśl dla kinomanów muszących żyć w dzisiejszych, ciężkich dla sztuki filmowej, czasach. 11-05-2017, 19:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2017, 19:23 przez al_jarid.)
Akurat "Aladyna" można opowiedzieć w kompletnie inny sposób, gdyż jedynie co potrzebujesz, to tytułowego bohatera, lampy i dżina. W końcu to baśń, a nie oryginalna historia Disneya. Z "Mulan" można zrobić przygodowe, pozbawione wątków fantasy, historyczne widowisko. Wszystko w kompletnie innym stylu niż animacje.
Dlatego jak jakąś dekadę temu, Disney zaczął powoli się bawić w "live action" wersje swoich animacji, to jakoś mnie to specjalnie nie ruszało, gdyż założyłem, że na tym będzie to polegać - bierzemy sobie tego Aladyna, ale robimy kompletnie nową adaptację. Zwłaszcza że już mieliśmy do czynienia z dwiema adaptacjami "Wyspy Skarbów" od Disneya (1950 i 2002), aktorską i animowaną, które bardziej różne już być nie mogły. Podobnie z "Księgą Dżungli" Sommersa (1994) od Disneya, która jest kompletnie inna niż wersja animowana. Bo po kiego diabła robić to samo co w animacji, tylko że "live action"? Bardziej się chyba mylić nie mogłem. 11-05-2017, 19:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2017, 19:39 przez Grievous.)
W sumie w obliczu tych remake'ów ten nadchodzący film o dorosłym Krzysiu z Kubusia Puchatka nie wydaje się być taki zły.
11-05-2017, 22:10
"Planetę Skarbów" ostatnio sobie powtórzyłem. Po raz - bo ja wiem - dziesiąty co najmniej. Dalej 10/10.
To nie tak, że nic by się nie dało poprawić. Dałoby się, oj dało. Ten film ma jedną poważną skazę, a jest nią B.E.N., czyli Bio-Elektroniczny Nawigator (chociaż patrząc na niego, pojęcia nie mam, w którym niby miejscu on jest "bio" - ja tam widzę sam metal). W mordę, ale ta postać jest wkurzająca. Rozumiem, że Ben musiał znaleźć się w tej opowieści, jako że to ekranizacja "Wyspy Skarbów", ale czy musiał pojawić się w takiej konkretnie formie? To trochę jak z Olafem z "Krainy Lodu" albo Attylą z "Pioruna" - nagle na siłę wrzucamy nachalnie komediową postać, która będzie się ze wszystkich sił starała nas rozbawić, chociaż film świetnie radził sobie bez niej. Myślałem z początku, że może to Paszkowski gra go tak wkurzająco - bo jako Mike w "Potworach i spółce" też mnie irytował - ale nie. To po prostu wnerwiająca postać, jeden z tych standardowych nadekspresywnych pajacowatych animowanych komediantów. Gęba mu się nie zamyka, niestety, a z każdą kolejną odzywką coraz bardziej chciałoby mu się ją wyklepać. To chyba najgorszy sidekick w długiej historii Disneya (a konkurencja jest spora). A mimo to uważam, że to film na pełną dziesiątkę? Ano tak. Nic nie poradzę, ale nawet B.E.N. nie jest w stanie przysłonić mi świetności całej reszty filmu. Zwłaszcza, że inne postacie to klasa sama w sobie, a osią tej opowieści jest ojcowsko-synowska w duchu relacja między Johnem Silverem a Jimem Hawkinsem. I gdyby nie było w tym filmie niczego poza tym, to już i tak byłby znakomity. Bardzo wdzięcznie ten wątek poprowadzono, a sytuacja w której budzący sympatię bohaterowie, którzy mają ze sobą wiele wspólnego (Jima z początku też niewiele dzieli od zostania, że tak to nazwę, mętem społecznym), znajdują się po przeciwnych stronach barykady, chyba rzadko się zdarza w animowanych filmach. Ich relacja naprawdę przykuwa mnie do ekranu i, co tu dużo gadać, momentami po prostu wzrusza. Nadal, po tylu latach od pierwszego seansu. Jeśli już mowa o postaciach, to nie mogę nie wspomnieć, że bezgranicznie uwielbiam kapitan Amelię. Ten jej sarkazm jest bezcenny, a - przynajmniej z początku - każdy jej tekst to czyste złoto ("Doktorze, mówię to z całą życzliwością: stul pan swój krzykliwy dziób" czy też "Jak ja ich nazwałam? Powiedziałam coś trafnego dziś rano przy kawie"). Dodam, że w polskiej wersji dubbingowej, o dziwo, brzmi lepiej niż w oryginale. Mówię to z pełną świadomością. Szkoda, że ta postać jest na dalszym planie i nie poświęcono jej więcej miejsca (na przykład kosztem B.E.N.-a) Sama historia po prostu wciąga. Za każdym razem tak wsiąkam w opowieść, że ani mi w głowie zastanawiać się nad takimi drobiazgami, że jak tam oni oddychają płynąc przez kosmiczną próżnię? Czy ich okręt ma własną atmosferę? Ale w takim razie do czego dr Dopplerowi miał służyć ten skafander kosmiczny? I jakie jest w tej podróży źródło światła? Poważnie, płyną przez kosmos, a mimo to na statku panuje normalny rytm dnia i nocy. Mają własne słońce?! Nieważne. Nie obchodzi mnie to. Wszystko jest takie umowne, a ja mam to gdzieś, bo chłonę niesamowity nastrój przygody. A czuć tu przygodę, oj czuć! Jest tu taki prawdziwie romantyczny duch wielkiej wyprawy w poszukiwaniu skarbu. Bardzo pomaga w tym świetna muzyka Jamesa Newtona Howarda. Naprawdę, jeśli od czasu "Planety Skarbów" powstał jakiś film animowany, który przebiłby ten epicki soundtrack, to chyba tylko "Jak wytresować smoka". Nic innego się nie umywa. W głównym motywie muzycznym jest taki duch przygody, że po prostu samemu chciałoby się rzucić wszystko i wyruszyć w świat. A ten liryczny kawałek, grający w spokojnych, emocjonalnych momentach - cudo! Zresztą piosenka "Always know where you are" też wymiata. Co jeszcze? Film naprawdę fajnie wygląda. Połączenie komputerowej animacji (tła, maszyny, różne przedmioty) z tradycyjną, ręcznie rysowaną (postacie) nie zawsze się dobrze sprawdzało (w "Titan.A.E." wyszło tak sobie), ale tu zdaje egzamin. Podobają mi się niektóre projekty, chociażby statki z solarnymi żaglami czy naprawdę fantazyjny montressorski port kosmiczny w formie półksiężyca. Klasa. Projekty kosmitów mogłyby być zrobione z większą wyobraźnią, ale co tam. Nie można mieć wszystkiego. Zwłaszcza, że większość z nich to po prostu szeregowi antagoniści. Napiszę może jeszcze, że nie jestem fanem "Wyspy Skarbów" Stevensona. Ta książka trochę mnie nawet nudziła. Tym dziwniejsze, że widząc tę historię na ekranie w wersji animowanej, tak się zachwyciłem. Bo - jak by nie patrzeć - to przecież dość wierna ekranizacja. Tak, to może brzmieć niedorzecznie, bo przecież przeniesiono akcję w kosmos, ale jednak sama opowieść pozostała klasyczna, a fabuła podąża za tą książkową. Zmiany zaszły w imionach niektórych postaci (ale większość pozostawiono oryginalnych), niektórym postaciom zmieniono nawet płeć (kapitan Smolett stał się Amelią), ale największa zmiana to ta dotycząca relacji Jima i Silvera. Może to wpłynęło na to, że opowieść Stevensona w klimatach kosmicznych spodobała mi się nieporównanie bardziej niż na kartach powieści? Nie wiem. Nie wiem też, czy mogę przyznać, że ta kosmiczna baja to mój ulubiony film piracki, bo obawiam się, że po takiej deklaracji nie mógłbym się już pokazać na mieście. Tak właściwie, to czy ktoś wie, dlaczego to zrobiło taką klapę? Przecież to znacznie wyższy poziom niż dzisiaj prezentują zbijające sporą kasiorę filmidła Disneya. Moje TOP 5 filmów animowanych wygląda tak: 1. Herkules 2. Aladyn 3. Planeta Skarbów 4. Jak wytresować smoka 5. Mała syrenka Oprócz "Jak wytresować smoka" - same filmy Johna Muskera i Rona Clementsa. Cóż, wygląda na to, że ci dwaj najbardziej potrafili utrafić w mój gust. Przynajmniej zanim się wypalili i zaczęli kręcić przeciętniaki typu "Księżniczki i żaby" czy "Moany". 13-05-2017, 20:50
Ano, jest to jedna z moich ulubionych animacji... ale!
Po pierwsze, B.E.N. nawet nie stoi obok najbardziej irytujących comic reliefów od Disneya (tutaj Gargulce z "Dzwonnika z Notre Dame" przodują). Zwłaszcza, ze jego upierdliwość jest umotywowana fabularnie, przez co w 100% kupuję zachowanie tej postaci. Po drugie, oryginalny dubbing jest lepszy niż polski :) Cytat:Tak właściwie, to czy ktoś wie, dlaczego to zrobiło taką klapę? Pixar i Dream Works, wraz ze swoimi animacjami 3D, które wtedy furorę robiły. Plus recenzje też zebrał raczej średnie. 14-05-2017, 00:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-05-2017, 03:52 przez Grievous.)
Wszystko jak zwykle kwestią osobistego odbioru. Gargulce mogą być bardziej wkurzające, bo pasują do reszty filmu jak pięść do nosa - po prostu strasznie się gryzą z wszystkim innym, co "Dzwonnik..." oferuje i z ogólnym klimatem. Natomiast jeśli rozpatrywać postacie w oderwaniu od filmów, tak same w sobie po prostu, to mnie, szczerze mówiąc, B.E.N. irytuje bardziej.
Prawda, że tamte lata to był już zmierzch tradycyjnej animacji, ale wydaje mi się, że takie "Lilo i Stitch" z tego okresu na przykład odniosło jakiś tam sukces, więc to nie jest powiedziane, że każda ręcznie rysowana animacja stała od razu na przegranej pozycji. 14-05-2017, 18:18
"Lilo & Stitch" to jedna z ostatnich klasycznych animacji Disneya która odniosła sukces. Z czego była znacznie tańsza niż "Treasure Planet". A takie jeszcze tańsze "Ice Age" zarobiło więcej.
"Brother Bear" też coś tam zarobił. Ale wtopa "Home Range" przekonała Disneya do przerzucenia się na animacje 3D, a rozczarowujący wynik "Princess and the Frog" i fatalne liczby "Winnie the Pooh" kompletnie dobiły animacje 2D. 14-05-2017, 19:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-05-2017, 19:12 przez Grievous.)
Sam Mendes rozpoczął rozmowy Disneyem dotyczące objęcia posady Pinokia.
http://movieweb.com/pinocchio-live-action-movie-disney-director-sam-mendes/
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
23-05-2017, 09:30 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Filmy Dona Blutha | OGPUEE | 29 | 8,164 |
29-03-2026, 17:59 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Seriale Disneya | OGPUEE | 187 | 45,015 |
10-02-2024, 14:39 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Luca (2021) - animacja Pixara | Pelivaron | 2 | 1,926 |
08-07-2021, 15:13 Ostatni post: yacajackowski |
|
| UP czyli kolejne niesamowite dzieło PIXARA? | Danus | 77 | 24,700 |
19-02-2021, 16:07 Ostatni post: Kryst_007 |
|
| Krótkometrażówki Pixara! | Maik | 5 | 4,364 |
11-05-2019, 14:02 Ostatni post: Pehov |
|
| The Good Dinosaur (2015) - Dinuś od Pixara | Lawrence | 22 | 11,591 |
30-07-2016, 11:54 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| Filmy Suzie Templeton | Negrin | 2 | 2,997 |
27-02-2008, 15:16 Ostatni post: Mefisto |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |