A jednak żyje - tekst military'ego i dyskusja o SF
#81
A co to za dziwna strategia - kazać komuś udowadniać, że film nie jest arcydziełem? "Udowodnij, że nie jesteś mordercą". To ty udowodnij, że Autostop jest taki dobry. Moim zdaniem jest najwyżej niezły, ale na pewno nie jest gniotem.

Odpowiedz
#82
'Autostopem...' jest tragiczny.
Jako film s-f.
Jako komedia.
Skoro już tak sobie oceniacie w ramach kategorii - to marny film, do jakiejkolwiek byś go wrzucił. Choć może sprawdza się jako dramat obyczajowy....NIE, przykro mi. Jest kiepski.

Odpowiedz
#83
Bo?

Były przynajmniej trzy momenty, w których spadłem z krzesła (ze śmiechu). Było bardzo wiele momentów, które sprawiały że film oglądało się bardzo przyjemnie. Było parę dłużyzn, ale to samo można powiedzieć choćby o Vanishing Point - ten film to jedna wielka dłużyzna, a mimo wszystko go lubię.

Odpowiedz
#84
Widzisz, mimo pozytywnego nastawienia (kurcze, przecież to 'Pratchett w kosmosie!') film nie rozbawił mnie. Ani przez sekundę. Miast absurdalnego humoru i interesujących nawiązań dostałem tony dosłowności i nieszczególnie interesującej groteski.

Odpowiedz
#85
No to miej pretensje do Douglasa Adamsa, bo film powstał na podstawie jego scenariusza, a takie wątki jak Humma nie zostały wzięte z kosmosu, tylko wymyślone przez samego autora pierwowzoru.

Odpowiedz
#86
Jakie to ma znaczenie?
Mam oceniać od razu całą serię książek?
Bibliografię pisarza mam przerobić całą?
Biografię jego? Najbliższej rodziny?
Rodowodu psa naumieć się na pamięć?

Oceniam FILM.

(Przypominam: to ekranizacja, nie kontynuacja, odnoga, spin-off, crossover czy cokolwiek wymagającego znajomości innych mediów opisujących dane universum.)

Odpowiedz
#87
No, nie taka zwykła ekranizacja. :) Powiedzmy, że to impresja autora ksiązki o tym, jak widziałby swoje uniwersum w formie graficzno-dźwiękowej. A skoro to on sam pisał scenariusz, to chyba mogę założyć że to najlepsza "ekranizacja" tej ksiązki jaka mogła powstać. Jej humor jest zresztą "papierowy", tzn. moim zdaniem niemożliwy do przeniesienia do filmu. I to chyba ma znaczenie przy ocenianiu filmu - mnie się ciężko ocenia ekranizacje w oderwaniu od książki. W końcu powinowactwo zobowiązuje... Powtórzę więc - jako ekranizacja jest to jedyny możliwy, w miarę przy tym wierny, celuloidowy odpowiednik powieści. Jeśli można mieć do niego zastrzeżenia, to tylko do scenariusza. A jeśli komuś się nie podoba fabuła, humor itp., no to nie mogę go winić za inne poczucie humoru. Ale to, że się nie podoba, nie znaczy z miejsca, że film jest katastrofą.

Odpowiedz
#88
military napisał(a):Ale to, że się nie podoba, nie znaczy z miejsca, że film jest katastrofą.
Na miejscu D'mooN przywołałbym DH4.0 jako przykład, że przeczysz sam sobie :wink:

A Autostopem to fajny filmik, chociaż nie spieszy mi się do powtórnego obejrzenia.

Odpowiedz
#89
Jedno jest pewne - Military, gratuluję tekstu wzbudzającego taką dyskusję ;).

Tylko się nie pozabijajcie ;).

Odpowiedz
#90
Dzięki, Karol - o to chodziło. ;) Trochę go zmanipulowałem żeby wyszło bardziej na moje, ale o to chodzi - żeby poruszyć temat. ;)

Co do DH4 - zauważyłeś, Mierzwiak, moją ocenę tego filmu? 4\10. To nie oznacza katastrofy. To film trochę gorzej niż przeciętny. Ja go tak nie lubię, bo nie odpowiada moim oczekiwaniom co do licencji. Jako osobny film to przyzwoity akcyjniak, choć strasznie debilny. Pisałem to wielokrotnie, ale cóż...

Odpowiedz
#91
military napisał(a):Doprowadza cię do wściekłości czyjeś odmienne zdanie? Mnie co najwyżej zdumiewa i mogę mu współczuć. LOL.

bardzo nieładnie jest posługiwac się współczuciem w dyskusji. to świadczy o zubożeniu intelektualnym i płyciźnie argumentacyjnej :) niemniej wybaczam ci, bo dałeś autostopowiczowi 10/10, co oznacza, że sie znasz :)

odnośnie tekstu military'ego: wywołał on taka dyskusje tylko dzięki mojemu zaangażowaniu :) gdyby nie ja, przeszedłby bez echa :)

Odpowiedz
#92
military napisał(a):Co do DH4 - zauważyłeś, Mierzwiak, moją ocenę tego filmu? 4\10. To nie oznacza katastrofy. To film trochę gorzej niż przeciętny. Ja go tak nie lubię, bo nie odpowiada moim oczekiwaniom co do licencji. Jako osobny film to przyzwoity akcyjniak, choć strasznie debilny. Pisałem to wielokrotnie, ale cóż...
Ok, zwracam honor, widocznie twoja ocena zlała mi się z wiadrami pomyj wylewanymi przez Hitcha i Mentala. Przepraszam :)

Odpowiedz
#93
moje trzy grosze:

(zeby nie bylo, ze wyciagam: dopiero dzisiaj ujrzalam tekst na stronie. i sie nie zgadzam)

jezeli pan ostaszewski pisze na lamach "wybiorczej", ze "lukasz orbitowski to jest calkiem niezly pisarz jak na fantaste", to mowie sobie pod nosem "spieprzaj, dziadu", a nie wchodze w dyskusje. ty, military, klocisz sie z kobietami, ktore nie maja pojecia, o czym pisza. to po pierwsze.

a po drugie? nie istnieje dla ciebie "12 malp", istnieje za to wyliczanka "arcydziel, ktore powstaly na podstawie powiesci", a ktore w duzej czesci arcydzielami nie sa (warto zauwazyc, iz "blade runner" w zestawieniu sie nie pojawia...); piszesz o ilosci, a nie jakosci; tworzysz pojecie "czystego s-f" w odniesieniu do "supermana"; i na dodatek bazujesz na tytulach wzietych jakby od niechcenia z listy najpopularniejszych filmidel imdb, filmach, ktore zna sie nawet bez glebszej penetracji tematu pt. "s-f".

ale, cytujac vonneguta - zdarza sie...






ps. w "donniem darko" byla podroz w czasie :P
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#94
Tekst traktuje o s-f po roku 2003. Tytuły, które powstały przed tym rokiem, zostały wymienione tylko po to, by obalić jedną z tez autorek (że ekranizacje są be). Donniego Darko trudno jednoznacznie zaliczyć do s-f.

Odpowiedz
#95
ale, np:
Cytat:Można też napisać, że kiepsko z fantastyką jest już od roku 1990, gdyż wtedy powstała ostatnia część "Powrotu do przyszłości", po niej zaś nie było już wielu głośnych filmów o podróżach w czasie.
no, "wielu" nie bylo... zdefiniuj "wielu".
i wypisz "wiele" filmow o tej tematyce sprzed 1990 r...

dla poparcia swoich tez rzucasz tytulami, ktore nijak sie maja do podanego zagadnienia. etc...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#96
Przecież to zdanie to była czysta ironia, masz problem z jej wyczuciem? Chodziło mi o pokazanie, że mówienie że s-f się kończy, bo już nie lata się w kosmos, jest tak samo głupie jak mówienie że kończy się, bo już nie podróżuje się w czasie. Równie dobrze możesz powiedzieć "s-f się skończyło, bo już nie robi się tylu filmów o JAKIMKOLWIEK TEMACIE, KTÓRY TERAZ JEST RZADZIEJ PODEJMOWANY NIŻ X LAT TEMU". A jeśli tak zależy ci na dokładnym wykazie filmów o podróżach w czasie:

http://www.aetherco.com/timelinks/timevideo-thebiglist.html

Choć nie wiem czemu to miałoby służyć.

Odpowiedz
#97
no najwidoczniej mam problem... z wyczuciem czegokolwiek :). tekst jest zbyt powierzchowny, by nawet ironia mogla byc zauwazalna :). wezmy podany juz cytat o podrozach w czasie. gdyby nagle, po ostatniej czesci bttf, przestano krecic filmy o czasoprzestrzeni, gdyby od tamtej pory nie powstalo nic wartego uwagi, nic, zupelnie nic, i bylaby to oczywistosc - twoje stwierdzenie byloby ok. ale nie jest. ile w latach 80. powstalo filmow formatu "12 malp"? na dodatek podajesz zaokraglenia, jestes nieprecyzyjny, piszesz o "wielu glosnych filmach". ale co znaczy "wiele"? co znaczy "glosny film"...?

i jeszcze jedno. otoz glownym - i blednym - zalozeniem sadowskiej i salwy jest przekonanie, ze tematyka science fiction to podroze w kosmos, przygody w kosmosie, itd. i tyle. to jest dla nich wyznacznik gatunku; dlatego wrzucaja do jednego worka sf i fantasy, i space opere... stad biora sie ich kretynskie wnioski. ty tego nie zauwazasz, tylko denerwujesz sie, bo przeciez powstaly "matrixy", i "hulk", i "t3", i cala masa ekranizacji komiksow.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#98
Tekst jest powierzchowny, bo i to nie jest jakaś gigantycznie ważna sprawa, która wymaga zgłębiania całej historii filmu. Ten cycat którego tak się przyczepiłaś jest przecież hiperbolą, to oczywista oczywistość. ;) Tobie tutaj wyjasniłem to dokładniej, może w takiej formie powinienem też podać to na stronie. A dokładnymi liczbami rzucał nie będę, bo gdybym napisał zamiast "wiele głośnych filmów" np. "1735 filmów, które zgromadziły ponad 1855901 widzów", to to nikomu niczego by nie powiedziało, może oprócz gików boxofficowych, ale nie dla nich jest ten tekst. To oczywiste raczej że jest on przeznaczony dla tych mniej zaznajomionych z filmem, bo ci, którzy się trochę znają, wiedzą że kobiety naplotły trochę głupot. :) I nie denerwuję się że przecież powstał Hulk, tylko mówię - s-f żyje, m.in. dlatego, że powstał Hulk. To taki argument.

Odpowiedz
#99
ale ja nadal nie rozumiem, dlaczego, wchodzac w dyskusje z tymi laskami, nie zauwazasz podstawowej kwestii: ze one nie wiedza, co to science-fiction? ze zamiast pisac o "filmach o kosmitach", rozszerzaja ta tematyke na cala fantastyke naukowa? (dobrze, ze nie fantastyke jako taka...).

a "hiperbola"? jaka "hiperbola"? spartoczona ironia, wybacz. rownie dobrze moglbys napisac, ze "po mechanicznej pomaranczy stanley kubrick nakrecil juz niewiele filmow". i niby mialbys racje, bo nakrecil "tylko" 4, ale, do jasnej ciasnej, co to ma oznaczac? jestes niekonsekwentny. zdarza sie.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Napisałem coś więcej, bo przedstawienie definicji s-f to trochę za mało na artykuł. ;) Poza tym twierdzenie dość ciekawe, na tyle że można polemizować. I wciąż nie widzę niekonsekwencji. Przecież ja tego nie pisałem jako swoją myśl (tego o niewielu filmach o podróżach w czasie), tylko to była analogia do ich myśli, która miała obnażyć owej myśli głupotę.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Festiwale (luźna dyskusja) Rodia 22 4,555 18-02-2010, 00:18
Ostatni post: Artemis
  Dyskusja maksymalnie ogólna Mental 37 6,805 09-05-2007, 22:56
Ostatni post: Ktoś



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości