"Klimat, bohaterowie, rozmach. Czuć ducha arcydzieł kina gangsterskiego, ale hej, who cares? Przecież takich filmów już się dzisiaj nie kręci, więc sorry Scott, wypierdalaj na ławkę naśladowców."
26-01-2008, 00:50
|
American Gangster
|
|
Durna argumentacja. Na swój sposób pozbawiona logiki.
"Klimat, bohaterowie, rozmach. Czuć ducha arcydzieł kina gangsterskiego, ale hej, who cares? Przecież takich filmów już się dzisiaj nie kręci, więc sorry Scott, wypierdalaj na ławkę naśladowców." 26-01-2008, 00:50 Predator895 napisał(a):Coś czuje że do końca lutego szybko zejdzie z ekranów i od razu trafi z końcem marca na dvdU mnie w kinie to on może dopiero wtedy wejdzie... No chyba że nie wejdzie w ogóle jak to kilka ostatnich filmów :evil: 26-01-2008, 02:02 Sana napisał(a):dawno nie czytałam tak głupiej argumentacji. AG jest "tylko" dobry, bo powstał za późno. krytyk-kalosz. Co w tym niby glupiego? Caly problem lezy we wtornosci. Jezeli obejrzalo sie trzydziesci filmow gangsterskich o podobnej konstrukcji, trzydziesty pierwszy nie zrobi juz takiego wrazenia. 26-01-2008, 16:33
Idąc tym tokiem rozumowania Jakuzzi, filmów W OGÓLE nie powinno się już kręcić, i to od wieeelu lat. Przecież wszystko już było, prawda? Ile filmów które nie są w jakimś stopniu wtórne oglądasz rocznie?
27-01-2008, 00:25
Powtarzalność pewnych motywów a WTÓRNOŚĆ całości to coś zupełnie innego. Cały AG pachniał mi Francuskim Łącznikiem i całą resztą wymienioną w artykule. Nie bolało mnie to, ale doskonale potrafię zrozumieć że kogoś wkurwia 31 taki sam nieprzekupny policjant ścigający 31 inteligentnego gangstera. No, chyba że na innowacyjność liczyć fakt że jest on murzynem.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 27-01-2008, 13:51 Glut napisał(a):Powtarzalność pewnych motywów a WTÓRNOŚĆ całości to coś zupełnie innego. Otoz to. ;) Dziwi mnie przy okazji, ze nikt nie wspomnial jeszcze o motywie, ktory, zwlaszcza patrzac na to z jakim rezyserem mamy do czynienia, jawi sie jako calkiem spora (kolejna w sumie) skucha. Otoz Scott, kreujac postac charyzmatycznego i przedsiebiorczego bossa narkotykowego w pewnym momencie chyba zdaje sobie sprawe, ze moze narazic sie na zarzut przytakiwania na sprzedawanie prochow, wobec czego wstawia (kompletnie od czapy!) scene, w ktorej jakis Murzyn szprycuje sie w brudnej melinie. 27-01-2008, 17:09
no i obejrzałem - nie powiem więcej, niż Jakuzzi: film jest tylko i aż dobry i nie widzę w nim krzty arcydzieła, a już na pewno nie umywa się on do Goodfellas...
Co mi się baaaardzo podobało: - właściwie sama końcówka - od momentu strzelaniny i całej nagonki na Franka dostajemy kino na najwyższym poziomie, nie mówiąc już, że w tych scenach panuje napięcie przez duże n; - Frank przemawia do swoich braci i na chwilę wychodzi - scena miodzio, głównie ze względu na dzisiejsze cenzury i pegiesy trzynaście; - muzyka - bardzo dobrze wpasowana w czasy, miejsce i konkretne sceny akcji; - scena w sądzie i Carla vs Russell ![]() - parę małych scenek-perełek, jak choćby Russell ratujący kumpla od linczu; reszta średnio - w zasadzie ani grzała, ani ziębiła - po prostu dobre kino, ale nic poza tym Co mi się nie podobało - drugi plan - jedynie Cuba Gooding i Josh Brolin zapadli mi w pamięć i to tylko dlatego, że mieli do dyspozycji sporo czasu ekranowego, reszta po prostu jest, a to błąd, bo poza Denzelem i Crowem cała reszta mało człowieka obchodzi. Crowe miał zmontować sobie ekipę ludzi wyjątkowych i oryginalnych, a poza jedną sceną w barze wiemy o nich tyle co gówno i tak też nas obchodzą - ich po prostu nie ma. To samo wśród ekipy Denzela - ot, szara masa; - główna cipka filmu - może i ładna, ale niedojebana i to ostro - skądinąd wyjątkowo brzydka w tym filmie Carla G. przebiła ją o 100 punktów; Jestem przeciwny cenzurze (jakiejkolwiek i gdziekolwiek), ale zaczynacie przeginać. Mefisto, jeśli palce Cię świerzbią (a kto wie co jeszcze) to polecam Onet i Fotkę. - akcja i fabuła - bohaterowie tropią się i kiwają wzajemnie, ale co z tego wynika? nic. absolutnie. i takież nic wyniosłem z filmu. jedynie końcowe napisy pokazują bardzo ładną ironię życia; - mnóstwo scenek-głupotek, jak choćby ta w której Crowe pieprzy kobitę-po co to i na co, nie wiem; tym bardziej że scenka wygląda komicznie; - kilka scen-głupot, jak choćby ta w której Frank załatwia sobie deal w Sajgonie - bez jaj normalnie; - niekonsekwencja w działaniu Franka - najlepiej chyba widoczna na przykładzie futra; - główni bohaterowie - nie tyle mi się nie podobali, co byli hmm... średni. Crowe i Denzel zagrali dobrze, każdy z nich ma przynajmniej jedną kapitalną scenę, ale nic ponadto. Crowe znacznie lepszy był choćby w Gladiatorze, a Denzel w setce innych filmów. Jak na taki film ani jeden, ani drugi mnie nie porwał, a to chyba niedobrze; przegapiłem niestety końcówkę, o której pisze Predator, ale odbiję to sobie, bo do filmu na pewno wrócę, gdyż...jest dobry, ale nic ponad to. Scott wprawdzie nie zaliczył dołu sinusoidy, ale zrobił coś, co plasuje się dokładnie pośrodku jego dokonań i tyle.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 30-01-2008, 00:03 Mefisto napisał(a):- główna cipka filmu - może i ładna, ale niedojebana i to ostroHm, czy ja dobrze widze? Dobrze widze. Mefisto powinien dostac po lbie za slownictwo tam gdzie jest kompletnie niepotrzebne, a sam komentarz jest na wyjatkowo dennym poziomie.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 30-01-2008, 00:50
Hitch ma rację. od razu mały apel do (niektórej) męskiej części forum: przestańcie nazywać dziewczyny "dupami", bo to tylko świadczy o was :roll:
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
30-01-2008, 01:02
ja nigdy nie nazwałem kobiety dupą. no chyba ze mowa o nastolatkowych produkcjach z Megan Fox. a Mefisto faktycznie przesadził. dżentelmen :)
ps: jak to w koncu jest: zaliczam sie do bractwa "niektórych" czy nie? :) 30-01-2008, 01:13 Hitch napisał(a):Hm, czy ja dobrze widze? Dobrze widze. Mefisto powinien dostac po lbie za slownictwo tam gdzie jest kompletnie niepotrzebne, a sam komentarz jest na wyjatkowo dennym poziomie. hmm, czy ja dobrze widzę, Hitch spoważniał?! 8) Wiesz - gdyby ta postać była czymś więcej niż tylko ozdobnikiem, to może, ale nie była, w dodatku prezentowała się dennie, tak jak ten komentarz :>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 30-01-2008, 01:50
Niezaleznie od jej roli w filmie, poziom wypowiedzi trzeba zachowac jako taki przynajmniej. Na twoim przykladzie mozna pokazac jak wyglada kategoria R w AvP2 i innym mlodziezowym scierwie :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 30-01-2008, 08:28
Ide dzisiaj, zobaczymy czy faktycznie takie małe cudeńko czy nie
![]() PS Okreslenie 'dupy' nie jest znowu takie bardzo obraźliwe, ja sama czasami tak nazywam inne dziewczyny. Aczkolwiek Hitch ma racje, jest pewna granica.
Take the best orgasm you ever had, multiply it by a thousand and you're still nowhere near it.
30-01-2008, 09:35
http://esensja.pl/film/tetrycy/#MC3052
Chacina czyta Forum KMF, powtarza moje mysli i trafia w sedno. :) 30-01-2008, 15:16
dla mnie American Gangster to mistrzostwo. nie patrze na kino przez pryzmat schematów jak ci wszyscy krytycy z bożej łaski, którzy tłuką klawiaturę, byle tylko wyrobić limit i zapisać kartkę mądrościami o wtórności. umyka im przez to prawdziwy fenomen AG - dzwony biją, ale nie wiadomo, w którym kościele. Scott nawiązuje nie do klasyki kina, tylko do epoki. Do klasyki nawiązuje Tarantino i to często w sposób łopatologiczny czy wręcz zahaczający o plagiat. ale nie - Tarantino jest fajowy, wesoły i w ogóle kochamy go, a Scott jest be, bo jedzie na schematach. widac publika tak odwykła od poważnego kina, że potrzeba sporo czasu, nim mózg przestawi się na właściwe tory.
30-01-2008, 15:36
Czepianie się AG sięgnęło dna w notce Chacińskiego. Że świetna muza, kostiumy, i Denzel już byli? O co. Ku*wa. Chodzi?
30-01-2008, 15:39
pojęcia nie mam, o co biega. moja teoria jest taka: nie wiedza do czego sie przyczepić, wiec pierdolą trzy po trzy, żeby wyszło mądrze i jak na filmoznawstwie.
30-01-2008, 15:40
Pewnie jeszcze chleja i sie szprycuja zanim siada do komputera, tak poronione rzeczy wypisuja. Nie ma to jak uciekac sie do argumentum ad personam zamiast napisac cos rzeczowego i zwiazanego z tematem..
Nie wiem czy jestem 'krytykiem z bozej laski', faktem jest jednak, ze ogladajac American Gangster nie opuszczalo mnie wrazenie, ze te wszystkie motywy i motywiki widywalem juz wiele razy. Wniosek - film wedlug mnie jest wtorny i nie rozumiem dlaczego mialaby to byc jakas 'madrosc'. 30-01-2008, 15:52
nie ma to jak uciekać sie do argumentu: "To już było, wtórne". Casino się kłania - film arcydzieło, ale w gruncie rzeczy taki se, bo TO JUŻ BYŁO. mam pytanie: co już było? kiedy ja oglądałem AG, nie opuszczało mnie wrażenie, że oto patrze na wspaniały, skończony film i nic - żaden schemat przemycony przez Scotta - tego nie zmieni. wole pławić się w schematach AG niż podziwiać "nieschematyczne" historyjki Tarantino, które wszyscy kochają i ubóstwiają za to, że są... schematyczne.
i Jakuzzi - no hard feelings :) 30-01-2008, 16:03 Jakuzzi napisał(a):Pewnie jeszcze chleja i sie szprycuja zanim siada do komputera, tak poronione rzeczy wypisuja. Nie ma to jak uciekac sie do argumentum ad personam zamiast napisac cos rzeczowego i zwiazanego z tematem..Więc oświeć mnie o co chodzi w krytyce w stylu "Kolejna świetna rola Denzela, ale to już było". Czyli co, Denzel ma zakończyć karierę? Świetne kostiumy też były. To teraz mają być fatalne, czy może aktorzy mają chodzić nago? Świetna muzyka też była. A zatem precz z muzyką!!! Sorry, ale to nie argumenty, tylko jakaś recenzencka sraczka. Piszesz o motywach i motywikach, ok, tu już bardziej z sensem bo dotyczy to fabuły, ale zadam ci ponownie pytanie, które poprzednim razem łaskawie zignorowałeś: ile NIE wtórnych (w mniejszym czy większym stopniu) filmów widziałeś w zeszłym roku? 30-01-2008, 16:36 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |