Hereditary (2018)
#21
@Snuffer


Odpowiedz
#22
Ach, jasne. No w ogole jak napisalem, ten film uprawia baardzo fajny foreshadowing i po wyjsciu z kina przeskoczenie sobie po scenach od pierwszej do ostatniej da nam kilka smaczkow, ktore przed zakonczeniem nie bylyby zrozumiale. 

Odpowiedz
#23
Jestem świeżo po seansie. W pamięci mam na razie ostatnie 30 minut i smiejące się dzesiki i brajany na tym znakomitym filmie.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#24
Ajjj, ale współczuję. My z kumplem poszliśmy o 21 w sobotę wiec tez obawialiśmy się takiej sytuacji (zresztą czytałem o takich zachowaniach podczas tego filmu w wielu komentarzach na fb), ale było całkiem spoko. Było dwóch jakiś śmiesznych licealistów za nami, którym strasznie się chciało smiac, ale całkiem nieźle to powstrzymywali, aż słychać było jak się męczą. Szacunek.

Odpowiedz
#25
Ja byłem w Kinie Pod Baranami i po wejściu napisów też dużo osób się śmiało. Nie ze mną te numery. Cały segment od

to chyba doświadczenie najbardziej intensywnej ciszy i napięcia na sali kinowej w moim życiu :)

Czekam, aż to wyjdzie na czymkolwiek, bo mam ssstraszną ochotę na powtórkę ;)

Odpowiedz
#26
(05-07-2018, 22:15)Kluski napisał(a):
to chyba doświadczenie najbardziej intensywnej ciszy i napięcia na sali kinowej w moim życiu :)

A u mnie w tym momencie rozpoczął się festiwal żenady i chęci wykrzyczenia "zamknąć mordy śmiecie" :)

A jak pojawiły się:

Jedyny moment, gdzie poczułem, że cała sala może mieć ciarki to

no, ale poźniej to dramat, kuurła u mnie się nawet śmiali jak

We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#27
Ale byłeś w multipleksie? Ja na takie filmy zawsze chodzę do studyjnych, już trudno, przecierpię nawet te głowy zasłaniające dolną część ekranu.


Odpowiedz
#28
Byłem w Heliosie.

A jak zapatrujecie się na ostatnie 20-25 minut? Jakie interpretacje?

Czytam sobie kilka recek na niektórych portalach i sporo głosów, że dobry film, który został zabity przez ostatnie sekwencje, które były niezamierzoną parodią. LOL

(21-06-2018, 17:13)Szaman napisał(a): Podobał mi się jeden, zupełnie nienachalny twist.

Mógłbyś napisać w spoilerze, o który twist Ci chodzi? :)

_____

W ogóle ten Ari Aster to chyba totalny fanatyk kina grozy. Wszystko tu było, ale podane w tak subtelny sposób. Od współczesnych horrorów z dżumpskerami aż po jakieś spirytualne klimaty rodem z Suspirii :)

___

(24-06-2018, 16:00)Snuffer napisał(a): te zmiany dnia i nocy!

kuurła, chyba jeden z fajniejszych zabiegów w tym filmie, aczkolwiek fajny był jeszcze jeden ruch kamery, jak
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#29
No ale przecież te same oskarżenia pojawiały się w przypadku Czarownicy. Zbytnia dosłowność. Chrzanić to. Mam wrażenie, że całe życie byłem karmiony frazesem o "pozostawianiu wyobraźni" i niedopowiedzeniach, które miały świadczyć o wyższości danego obrazu nad innymi. Oczywiście, że jeśli się coś dopowiada i wizualizuje, to łatwo popaść w tandetę, ale chodzi właśnie o to, że twórca podejmuje ryzyko i dla umysłu przywykłego do zagrywek "nie pokażemy, sam sobie wyobrażaj" takie przypadki jak The Witch czy Hereditary to przyjemne zaskoczenie i powiew świeżego powietrza. Mi się tam gęba cieszyła jak


Oczywiście nie każdemu coś takiego podejdzie, ale mi się bardzo podobało pójście na całość w tym przypadku.

Odpowiedz
#30
Podpisuje się obiema rękami pod postem Kluskiego. Dobrze powiedziane!

Pelivaron, juz w spoilerze mi odpisał :)

Odpowiedz
#31
O hui, od lat nie wchodzę na filmweb żeby czytać komentarze pod filmami, ale teraz spróbowałem, myśląc, że znajdę jakieś ciekawe interpretacje...

Odpowiedz
#32
Serio? Równie dobrze mógłbyś wskoczyć do szamba mając nadzieję że może się nie ubrudzisz. Co właściwie zrobiłeś :)

Już $40 mln w USA i 20 poza. Świetny wynik!

Odpowiedz
#33
Świetny, trzymający w napięciu kawałek kina grozy. Podobało mi się zwłaszcza to, że im bardziej sytuacja się zagęszczała tym więcej nietypowych chwytów montażowych i ujęć kamery. Ulubiony motyw to oczywiście te niepokojące przejścia "dzień/noc"

Pytanie:
Z czystym sumieniem mogę dać 8/10 - wyżej na razie nie mam w planach bo jednak kilka rzeczy mi nie do końca podpasowało. Może kiedyś po powtórce.

Ale... o co chodzi z tymi śmichami na sali? Kurde chodzę do kina od dobrych kilkunastu lat i ani razu mi się nie zdarzyło, że na dobrym filmie (a za taki Hereditary uważam) było tyle żarcików w trakcie seansu.  Dziwna sprawa - u mnie widownia najbardziej zalewała z Petera, komentując co i rusz jego zachowania w stylu "co za pizda", "niedorobiony". Aktor był wprawdzie trochę specyficzny i wydawał się być starszy niż sugerowałby to scenariusz, ale kurde bez przesady.

Odpowiedz
#34
(24-06-2018, 17:10)Snuffer napisał(a): Ach, jasne. No w ogole jak napisalem, ten film uprawia baardzo fajny foreshadowing i po wyjsciu z kina przeskoczenie sobie po scenach od pierwszej do ostatniej da nam kilka smaczkow, ktore przed zakonczeniem nie bylyby zrozumiale. 

był jeszcze jeden foreshadowing który niestety a może stety, zależy co kto woli, usunięto z filmu w oparciu o opinie z test screening, że to zbyt wiele i za mocne


Odpowiedz
#35
Też słyszałem, że alternatywne zakończenie tak wyglądało. Szkoda, że nie ma tego w filmie w sumie, zrobione w takim tonie jak reszta końcówki pasowałoby idealnie.

Odpowiedz
#36
W senie, że nakręcili, a potem wycięli? Czyli jest szansa na jakąś wersję uncut na blu?

Odpowiedz
#37
W AMA na reddit reżyser mówił chyba, że całą godzinę wyciętego materiału mają. Wątpie żeby była rozszerzona wersja ale pewnie będą deleted scenes

Odpowiedz
#38
Właśnie czytając tutejsze opinie, czy też te z Filmwebu i relację niektórych znajomych to widzę, że różnie bywało na seansach. W sumie to na Filmwebie średnia ocen to chyba jakieś 6/10, kiedy widzę, że na świecie super wysokie oceny. Cóż u mnie nikt się nie śmiał, a ja wyszedłem z kina zmiażdżony, zmielony, wypluty, z depresją i przygnębienien i... bardzo dobrze! Gdyż to pokazuje jak dobrym horrorem i w ogóle filmem jest "Hereditary" i jak nie zostawił mnie obojętnym.

Ja choć mam kartę dużej kinowej sieci, zostałem przez znajomych wyciągnięty do mniejszego, zabytkowego, studyjnego kina. Właściwie to ja na początku szukałem chętnych, ale wielu się bało. A więc jak w końcu znalazłem, to nie mogłem marudzić na wybór kina. Tym bardziej, że trafiliśmy świetnie. Ładny, stary budynek i sala, do tego przy kasie przywitał nas starszy pan, który się bardzo ucieszył z naszego przybycia. Gdyż sam przyznał, że jest zachwycony tym filmem i cieszy się jak więcej osób go odkrywa.

I rzeczywiście film świetny, ale też dlatego, że nie straszy on nadmiarem przemocy. Wiadomo takie momenty się zdarzają, ale tutaj mamy strach przed tym czego nie widzimy. A i tak siłą napędową tego filmu jest żaloba, połączona ze świetnymi zdjęciami polskiego operatora Pawła Pogorzelowskiego i mroczną muzyką Colina Stetsona. 

Przy czym domyślam się, że wiele w odbiorze tego filmu ma końcówka. I albo się ją kupi i jest się zachwycony, albo dla niektórych może ona zniszczyć cały seans i wcześniej budowaną historię. Ja jestem z tej pierwszej kategorii i końcówkę kupiłem całkowicie i po niej wszystko nabrało sensu. 

Mam tylko jedno pytanie, czy też takie wątpliwości:
.

Jakby ktoś był zainteresowany i łaskawy to nawet zrecenzowałem soundtrack:
http://filmmusic.pl/index.php?act=recki&id=2641
Mega ciężki score, ale polecam ten kawalek z końcówki:





Co ciekawe:
Oczywiście muszę napisać, że aktorstwo jest świetnie z Toni Collette na czele, ale dzieciaki też są świetne, a dziewczynka kiedy trzeba jest creepy. Na początku trochę było mi jej żal, gdyż chyba choruje ona na tę samą chorobę, co ten jeden aktor ze Stranger Things. I tak się trochę martwiłem jak sobie z tym radzi, ale potem zobaczyłem parę wywiadów z nich i jak się jeszcze na planie pytała reżysera, czy wygląda i wypadła odpowiednio strasznie? to się już ucieszyłem, jak do tego podchodzi.

A ocena... Hm, to może 9/10 dam. 

A jakby co po seansie pan sprzedający bilety zaprosił nas na drinka, gdzie postawił pierwszą kolejkę, gdyż bardzo chciał porozmawiać z nami o filmie, wrażeniach i spostrzeżeniach.
Choć potem jak wróciłem do domu, byłem zdołowany i podłamany, szczególnie
, ale ten negatywny stan mego samopoczucia, był pozytywny w tym sensie, że ten film jako horror i dramat rodzinny aż tak dobrze się spisał i zadziałał na mnie.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#39
Motyw z
to zdecydowanie jeden z najlepszych zwrotów akcji, jakie widzialem w ostatnich latach w kinie. Dawno nie byłem tak zaskoczony. Trzeba przyznać, że trailery naprawdę ladnie go ukryły.

Odpowiedz
#40
Jeśli chodzi o te śmiechy na sali, to miałem chyba najgorszy seans z was - nie, żebym się wywyższał, czy coś, ale oglądałem "Dziedzictwo" z... kiniarzami. Osobami, które w teorii powinny znać się na kinie. Wiadomo, jak to jest w praktyce. Sala pękała ze śmiechu, a mi ze strachu pękały oczy. Zakwiliłem nawet ze strachu podczas sceny z
, a takie akcje naprawdę rzadko mi się zdarzają.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Seria Insidious (2010-2018) Mierzwiak 50 16,701 14-04-2026, 10:34
Ostatni post: slepy51
  A Quiet Place (2018) reż. Jim Halpert Paszczak 102 17,581 02-08-2025, 10:54
Ostatni post: Pelivaron
  Apostle (2018) reż. Gareth Evans Paszczak 13 4,058 12-05-2022, 02:31
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości