03-08-2018, 11:10
|
Mission: Impossible (1996-2022)
|
|
"Ramotowatość" (wymyśliłem nowe słowo, patent w drodze) jedynki wynika bardzo ze spuścizny serialu. Idea masek, zwroty akcji, postać Voighta, to że ktoś ginie a potem wraca zza grobu będąc zły - to wszystko są pomysły z oryginału. Dopiero kiedy seria filmowa odcina się od przeszłości nabiera własnego charakteru staje się czymś fajnym, autonomicznym.
To ja ostatnio obejrzałem całość po raz pierwszy. Oczywiście znałem serie, widziałem kiedyś fragmenty mniejsze lub większe różnych części, ale zawsze MI źle mi się kojarzyło, dopóki nie zobaczyłem najlepszego zwiastuna tego roku (czyli pierwszego do "Fallout") i nie zdecydowałem się nadrobić całej serii i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony.
Mission Impossible - część która zaskoczyła mnie najbardziej bo była czymś kompletnie innym niż się spodziewałem. Klimatyczne kino szpiegowskie z zaskakująco małą liczbą konkretnej akcji. Tutaj przecież o ile czegoś nie przegapiłem Tomek ani razu nie strzela. Intryga jest oczywiście banalna i oczywista, ale jednocześnie całkiem przyjemna. Byłem pod dużym wrażeniem początku aż do momentu w którym Hunt spotyka Claire, świetnie zrobione, zaskakujące sceny, generalnie film jest naszpikowany zwrotami akcji. Finalna akcja faktycznie kompletnie nie pasuje do całość, ale osobiście nie mam do niej wielkich zarzutów, zwłaszcza, że była dobrze zrealizowana. Za to strasznie podobała mi się sekwencja włamu do siedziby CIA. Antagonista jest mało odkrywczy i nieszczególnie zajmujący, ale trudno mi przyczepić się do aktorstwa kogokolwiek po za...Cruisem. Dla mnie najgorzej zagrany przez niego film z serii. Nieco zagubiony, sztywny, pozbawiony charyzmy. Najlepiej chyba z całej ekipy wypada Ving. 7/10 Mission Impossible II - zdecydowanie bardziej rozrywkowe kino niż pierwsza część. Da się oglądać, ale trudno mi nazwać twór Woo udaną kontynuacją. Zgadzam się co do tego, że tutaj Tom bawi się znacznie lepiej, przepełniony jest energią, wymiata w każdej scenie. Nie gorzej wypada Newton która okazała się zaskakująco sympatycznym uzupełnieniem dla Hunta. Zdecydowanie najgorszy jest tu jednak villain który zagrany jest dla mnie TRAGICZNIE. Scenariusz też jest znacznie gorszy niż w przypadku pierwszej części i nie potrafi mocno zaangażować. Jest też zwyczajnie głupi i napisany na odwal się. Fajnie było zobaczyć Hopkinsa, ale szkoda, że skończyło się na tak małej roli. No i kicz, kicz i jeszcze raz kicz który momentami psuje absolutnie wszystko. Starcia są bardzo efektowne i momentami choreografia (szczególnie w przypadku Toma) wygląda dobrze, szczególnie miło wspominam scene z motorem, ale w każdej sekwencji Woo wrzuca kilka rzeczy które psują całkiem odbiór całości, albo jakiś kretyński, zbyt efektowny przypominający raczej chińskie kino kopniak, albo kompletnie zbędne slow-motion o takich akcjach jak gołębie nie wspominając. No i maski są tutaj troche irytujące. O muzyce, która momentami ostro zalatuje "Gladiatorem"nie wspominając.. 4/10 Mission Impossible III - nie wiem czy nie moja ulubiona część serii. Dla mnie to wzorowe kino rozrywkowe, szybkie tempo, zero nudy, trochę emocji i masa fantastycznie zrealizowanej akcji. Cruise z części na część jest coraz lepszy, na dodatek tutaj partneruje mu Monaghan i razem tworzą naprawdę zaskakująco dobry duet. Ogólnie podoba mi się rozwój Hunta który widać, że z biegiem czasu nabiera coraz więcej doświadczenia, rozwija się, nie stoi w miejscu. Jak rozumiem Cruise wszystkie sceny akcji robił sam? Bo i tutaj wypada świetnie. MI III ma też fajnego antagonistę, żaden szał, ale zaciekawił mnie a po za tym był bardzo dobrze zagrany (chyba najlepiej w całej serii) i aż chciałoby się więcej Hoffmana, wydaje mi się, że dodatkowe 10-15 minut na sam rozwój jego postaci bardzo by filmowi pomogło. Tradycyjnie świetny Ving a także debiutujący Pegg (czytałem ostatnio jak opowiadał o swojej depresji i potem pracy z Abramsem na planie filmu, ciekawa historia). Całość jest bardzo dobrze zrealizowana, Abrams się postarał :) 8/10 Mission Impossible IV: Ghost Protocol - a to jest drugi kandydat do miana najlepszej części serii. Brad Bird w swojej absolutnie szczytowej formie. Przygotował fantastyczny, wciągający film trzymający solidne tempo, przepełniony dobrymi żartami, świetnymi (choć nie tak licznymi chyba jak w III) scenami akcji który na dodatek ma sporo sympatycznych bohaterów którym nie sposób nie kibicować. A przy tym "Ghost Protocol" robiony był ewidentnie z lekkim przymrużeniem oka i widać, że to film Birda. Wszystkie sceny w Dubaju szczególnie wspinaczka a potem sceny w trakcie burzy - WOW, jak ja żałuje, że nie miałem szansy zobaczyć tego w kinie. Aha i Patton prezentuje sie tutaj wybornie, szkoda, że nie została dłużej w serii. Na wielki plus także postać Rennera który błyskawicznie awansował na mojego drugiego ulubionego agenta u boku Hunta. Pierwszym jest oczywiście bezbłędny Pegg. Znów za to zawodzi trochę złoczyńca, ale masa plusów skutecznie to przesłania. Szkoda mi natomiast zmarnowania Hollowaya który co prawda raczej zawsze będzie dla mnie Sawyerem z "Lost", ale właśnie ktoś taki u boku Hunta i reszty byłby świetnym dodatkiem. 8/10 ze sporymi szansami na więcej. Mission Impossible V: Rogue Nation" - prawdopodobnie największe związane z tą serią rozczarowanie. Oglądałem film co prawda zmęczony, co może się przekładać na ocenę. Trudno mi było zaangażować się w intrygę która zapowiadała się całkiem ciekawie, ale ostatecznie mocno rozczarowała. Zwłaszcza, że villaini również nie byli zagrani specjalnie dobrze o kompletnie nieciekawych charakterach i motywacjach nie wspominając. Film ma wiele fajnych scen (akcja w operze, finalne walki czy zdecydowanie najlepszy w serii pościg samochodowo/motocyklowy) i jest kolejnym dowodem na to, że Tomek to nadczłowiek, ale brakowało mu tego czegoś co miał chociażby "Ghost Protocol", emocji, lekkości i świetnego tempa. Zirytował mnie też strasznie motyw z CIA i tym, że znowu na głównego bohatera wszyscy polują. Chociaż fajne jest to, że nie ignorują poprzednich historii i konsekwencje wcześniejszych działań wreszcie dosięgają bohaterów. Znowu sporo fajnych wspólnych scen mają Cruise i Renner, bardzo lubię ten duet i wiem ,że będzie mi brakowało Brandta w "Fallout". Jest też oczywiście Ferguson, ale tutaj nie ma co dodawać - fantastyczna postać a aktorka świetnie wypada u boku Cruisa. Mimo tych kilku zalet film już mi właściwie wyleciał z głowy i na razie nie czuje potrzeby by do niego wracać a takie "Ghost Protocol" czy MI:III zdecydowanie będę chciał niedługo obejrzeć raz jeszcze. 6/10 W temacie "Fallout" - jaram się strasznie, recenzje i wspaniałe materiały promocyjne skutecznie podnoszą hype. Zwłaszcza liczę bardzo na Cavilla który prezentuje się bardzo dobrze a aktorem do takiej roli jest idealnym, oczekuje najlepszego antagonistę w historii serii. Póki co widziałem jeden tylko klip, ten z walką w łazience która pod względem choreografii i wykonania jej przez Toma i Cavilla zapowiada się na jedną z najlepszych w całej serii i mam nadzieje, że takich pereł będzie w filmie więcej. Całą serię bardzo szanuje za własnie podejście do realizacji, popisów kaskaderskich, ograniczanie komputera a przede wszystkim za to, że każda część, nawet jesli nie jest szczególnie dobra, wyraźnie różni się od pozostałych a reżyserowie i Cruise ciągle stawiają sobie poprzeczkę coraz wyżej. Żałuje tylko, że tak mało postaci pojawia się w więcej niż jednym filmie, szczególnie szkoda mi aktorek na których powrót w kolejnych częściach bym nie narzekał. Liczę, że postać Henrego w "Fallout" nie padnie i jeszcze go ujrzymy (chyba, że będzie rozczarowująca :) ale Renner wrócić jeszcze MUSI) 03-08-2018, 14:25
Też sobie powtarzyłem całą serię w ciągu ostatnich dwóch tygodni, a teraz hobbistycznie wklejam gify z nieśmiertelnym Tomkiem Cruisem :)
![]() Kiedy ostatnio powstał rozrywkowy film szpiegowski niebędący filmem akcji? Powiedziałbym, że 22 lata temu i jest nim właśnie Mission: Impossible. To nie jest film akcji, to spy thriller, w którym główny bohater sięga po broń bodajże raz. Jeden raz! W dodatku nie w scenie pościgu, czy strzelaniny, tylko gdy przerażony budzi się, a w jego kryjówce pojawia się koleżanka, którą miał za zmarłą. Eh, takich filmów już się nie robi. :) Uwielbiam ten retro-telewizyjny styl połączony z typowym blockbusterem 90s, uwielbiam jak DePalma buduje napięcie, a robi to nie tylko w świetnej sekwencji wykonywania tytułowej "misji niemożliwej" - która wciąż robi super wrażenie - ale nawet podczas zwykłych scen dialogowych. Hunt gada z Kittridgem po nieudanej misji, Hunt zgrywa się z drugą dyskietką, Hunt odtwarza w pamięci wydarzenia, w których zdradził ich Phelps - Uwielbiam to! ![]() Druga część to film z prawdopodobnie najdłuższą sceną podchodzenia do siebie pary, zakończoną być może najbardziej dramatycznym złapaniem szala uciekającego na wietrze. :D Z M:I:2 uwielbiam plakat(!), Cruisa wspinającego się po kanionie, lubię gitarowy motyw przewodni Zimmera, dosłownie kilka całkiem rozrywkowych scen, przy których zdrowo się uśmiałem, no i spoko pościg z motorami w finale. Reszta? John Woo poszedł w full Woo - mnóstwo efekciarstwa, slo-mo, postmatrixowa stylówa Hunta, a niektórym scenom bliżej do bycia kolejnym Bondem z Brosnanem (zwłaszcza GoldenEye i Die Another Day) niż sequelem pierwszego M:I. Nie widziałem tej części blisko 7 lat i nie pamiętałem = byłem zaskoczony, że w filmie akcji na pierwszą scenę akcji przyjdzie mi czekać blisko 70 minut! Pierwsza połowa to flaki z olejem, ale co bym się nie wynudził, oglądając finał powiedziałem do dziewczyny: "I tak mniej nudne i lepsze od Spectre." :) ![]() Mam jakiś problem z trzecią częścią. To efektowny akcyjniak z solidną, bardziej osobistą historią, świetnym Cruisem i chyba nawet lepszym Philipem Seymourem Hoffmanem. Jest w nim sporo napięcia i bardzo, bardzo dużo akcji, czego poprzednikowi brakowało. Jednak oglądając, mam wrażenie, że ta część wyszła spod ręki imitatora Michaela Baya, nie Abramsa. Czasami jest aż przesadnie efektownie, jak z Wyspy (kamera szaleje), a color-timing i kontrast to wypisz/wymaluj Transformers 2 i kilka innych filmów Michałka. Niby jest dobrze, ale wszystko to jakieś przesadzone, przez co nie potrafię tej części bardziej polubić. :/ Jeszcze jedna ważna rzecz - cholernie dziwny pomysł na ucięcie akcji w Szanghaju w najciekawszym momencie. To właśnie zdobycie króliczej łapki miało być "misją niemożliwą" trójki, Luther reklamował to zadanie jako trudniejsze od włamania się do Langley w jedynce, a tu ciach! Połowy akcji z Huntem w budynku nie ma. :P Dziwny zabieg. Ghost Protocol - przez 2/3 najlepsza część serii. Szkoda tylko, że po pościgu w burzy piaskowej trochę gubi rytm. Do tej sceny jest wyśmienicie, a później siada na trochę zbyt długo (przydałoby się wyciąć kilka minut, np. humorystyczną rozmowę Benjiego z Brandtem w podróży do Indii), by w finałowej akcji też przesadnie ciągnąć podchody na przyjęciu i po raz kolejny zmieniać cel misji w trakcie (z przejęcia satelity na odzyskanie walizki), co jest pokazane tak szybko, że można przeoczyć. Teraz rozumiem zarzuty Gieferga, że nie wiedział "o co tam na koniec chodziło", bo sam też w trakcie (bardzo fajnej) finałowej potyczki na parkingu zacząłem wracać pamięcią z wątpliwościami, o co w tej chwili toczy sie walka? Ale to tylko drobne skazy na pięknym krysztale, bo po trzecim obejrzeniu zaczynam uważać Ghost Protocol za jeden z najfajniejszych filmów rozrywkowych ostatnich lat. Brad Bird nie bawił się w "thrillerowanie" jak Abrams (też wymyśliłem nowe słowo, patent w drodze), stworzył szpiegowską przygodówkę z fajnymi bohaterami, oryginalnymi scenami akcji (w pierwszej połowie filmu w ogóle się nie strzelają, itp.), super humorem (niewidzialna ściana, scena z Huntem na parapecie szpitala!), super napięciem i trudnościami drużyny jakie sprawiają im zawodzące gadżety (prosty i genialny pomysł, a same gadżety też wypadają ekstra) i wisienką na torcie jaką jest akcja w Burj Khalifa. To najlepsza "misja niemożliwa" od pierwszej części. Ponad 25-minutowa sekwencja (znakomitej) akcji, ze wspinaczką po ścianie wieżowca na czele. Chciałbym to zobaczyć w IMAX, ale i bez tego robi NIESAMOWITE wrażenie. Gdy Hunt zbiega po lince, a ta okazuje się za krótka, o czym Brandt go grzecznie informuje, na co ten odpowiada: ![]() ROTFL :D Geniusz! Jedyne co mnie odrobinę razi w tej akcji to odkrycie, że był tam Hendricks (po co to udawanie? bo inaczej nikt w tej części nie miałby na sobie maski?). ![]() Piątka to w zasadzie to samo co czwórka. Dużo akcji, dużo przygody po całym świecie, plus znacznie lepszy czarny charakter i najlepsza postać kobieca w całej serii. Jednak po powtórce jestem już pewny, że wolę Ghost Protocol. Czemu? Chyba po prostu bardziej odpowiada mi lekka ręka Brada Birda od mniej charakterystycznego stylu McQuarrie'a, ekipa była w nim o wiele lepiej wykorzystana - w Rogue Nation postaci jest więcej i są bardziej rozsiane po świecie, przez co niektóre z nich często nie mają nic do roboty, tylko błąkają się po ekranie autem z napędem 4x4 (tak, to na was patrzę Brandt i Luther) - no i akcja główna, czyli "misja niemożliwa" jest tutaj cianka w porównaniu z tą w Dubaju. Za dużo CGI w wodnym zbiorniku, co w połączeniu z ujęciami POV robiło wrażenie gry komputerowej i nie pasowało do reszty filmu. No i poszło im dość łatwo/szybko. Niemniej, piątka to dobre kino akcji z kilkoma znakomitymi scenami. Spokojnie 3 na 4 gwiazdki w skali Rogera Eberta i Gene Siskela. :) A na Fallout bilety zakupione na dziś na 20:00. Miałem czekać na IMAXa, ale: 1) pewnie będzie tylko w 3D; 2) w przyszły piątek po pracy wyjeżdżam na dwudniowe wesele, więc odłożyłbym seans na najwcześniej 13-tego sierpnia, a mam już dość czekania, wystarczy że dystrybutor tak ciulowo ustawił premierę. Recenzja jutro rano, bo prosto po seansie jadę do dziewczyny na wieś, jak dotrzemy pewnie będzie już sobota, więc od razu w kimę. ;) 03-08-2018, 14:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-08-2018, 14:40 przez Juby.)
No to czekam na wszelkie opinie od was skoro juz sa pokazy! Ja prawdopodobnie przyszły weekend sie wybieram, mam nadzieje do IMAXa.
03-08-2018, 14:49
Juby, daj znać, czy w "Fallout" jest sporo nawiązań do poprzedników, bo ostatnio całą serię oglądałem 5 lat temu, i nie wiem czy znowu nie obejrzeć.
03-08-2018, 14:55
Nie ma, możesz iść spokojnie. :) Jest trochę smaczków, które wychwycą tylko fani serii, ale ogólnie wystarczy pamiętać kto grał żonę Ethana i tyle. Reszta jest niekumatemu widzowi przypominana, ekspozycji jest aż za dużo, wystarczy uważnie oglądać.
Fallout to świetny film akcji, który dostarczył mi mnóstwo emocji (adrenalina buzowała jak szalona) i mocno mnie zaskoczył w kilku elementach. Np. nie robi kolejnego pseudo-dramatycznego twistu związanego z czarnym charakterem, tylko bawi się z widzem w sposób, w jaki jest on zdemaskowany. Mamy tu też pierwszego "fucka" w serii i - choć zgodnie z moimi przypuszczeniami ujęcie z drutem kolczastym we krwi wyleciało (w sumie, nie wiem gdzie miało się znaleźć) - jest w nim sporo krwi jak na film w PG-13, zwłaszcza w jednej, zarąbistej scenie! Pełna, bezspoilerowa recenzja, tutaj: http://juby.blox.pl/2018/08/Mission-Impossible-Fallout.html Cruise i Cavill <3 04-08-2018, 12:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2018, 13:42 przez Juby.)
Fajna recenzja :)
Powiedz tylko (choć wydaje mi sie ze znam odpowiedź)- to jeden z tych filmów ktore trzeba obejrzeć w IMAX czy niekoniecznie? Wydaje mi sie, ze ta wycięta scena była jedynie w celach promocyjnych. Serio, nie wiem jak ona miałaby sie sensownie potoczyć dalej. 04-08-2018, 13:26
Nie byłem w IMAX i bawiłem się świetnie. Ale kilka scen zdecydowanie chciałbym obejrzeć w tym formacie, zresztą dziewczyna (zachwycona, najlepsza część jej zdaniem) też prosto po seansie powiedziała, że na ten film przyszłaby się jeszcze raz, tym razem do IMAXa. Może pod koniec sierpnia, póki co, mam jeszcze z 5 innych filmów na które chcę się wybrać do kina.
04-08-2018, 13:41
Jeśli nie będzie seansów 2D w IMAX to nie ma co sobie nawet zawracać tym głowy.
(04-08-2018, 13:26)Kuba napisał(a): Wydaje mi sie, ze ta wycięta scena była jedynie w celach promocyjnych. Serio, nie wiem jak ona miałaby sie sensownie potoczyć dalej.No właśnie, jakkolwiek ekscytujące to nie było, sekundę po cięciu montażowym Hunt musiałby zginąć :) 04-08-2018, 13:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2018, 13:54 przez Mierzwiak.)
No 3D to w ogóle nie wchodzi w grę, ostatnio z własnej woli na filmie w tym formacie byłem...8 lat temu?
04-08-2018, 15:02 Cytat:No 3D to w ogóle nie wchodzi w grę, ostatnio z własnej woli na filmie w tym formacie byłem...8 lat temu? Infinity War here...chociaż żałuję, że nie było w 2D ;/ 04-08-2018, 15:04
Mnie 3D szybko zaczęło bardzo męczyć a w którymś momencie przestałem widzieć większą różnicę, a przecież swego czasu w szkołach to każdy film trzeba było koniecznie w 3D, o specjalnych programach pod tą technologie nie wspominając. IW też bym chętnie w IMAX ujrzał, ale nie aż tak :)
Naprawdę bym chciał aby Cameron wyczynił jakieś cuda z tą technologią przy okazji Avatara 2, ale bardzo w to wątpię. Zresztą ja za tymi wszystkimi późniejszymi wymysłami, 5D, 7D też nie przepadam, jasne, czasami może i fajnie na 5 minut usiąść i obejrzeć coś w tym stylu, ale nigdy bym sam z siebie w wolnym czasie do takiego "kina" nie poszedł, dużo gadania a efekt wcale nie jest jakiś zniewalający. 04-08-2018, 15:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2018, 15:21 przez Kuba.)
Mission: Impossible III - pierwszy i zarazem najlepszy film J.J. Abramsa. To w zasadzie taka kinowa wersja "Alias" - wystarczyłaby lekka modyfikacja scenariusza i spokojnie mógłby to być film z Jen Garner w roli Sydney Bristow.
Największy sukces tego filmu - poza tym że ma bardzo fajny styl, tempo i energię (przypominające "Alias" właśnie) to uczłowieczenie Hunta, który w końcu stał się postacią z krwi i kości. Ucięcie akcji w wieżowcu to oryginalny patent ale też pozwolił uniknąć powtórki z II. Chciałbym żeby Maggie Q wróciła <3 Jedyne co mnie tu uwiera to scena otwierająca pokazująca coś, co będzie dopiero w późniejszej części filmu. Jest to prawdopodobnie najbardziej irytujący mnie zabieg narracyjny w filmach, nienawidzę tego. 8/10 Mission: Impossible - Ghost Protocol - zapomniałem jaki ten film jest ŚWIETNY! Ekscytujący, zabawny, świeży i niesamowicie pomysłowy. Ma też bardzo ciekawy pomysł na siebie - absolutnie wszystko co bohaterowie tu robią kończy się niepowodzeniem, wpadką, idzie nie po ich myśli. Dopiero na samym samiutkim końcu gdy udaje się zapobiec katastrofie nuklearnej można powiedzieć że bohaterowie wreszcie odnieśli sukces. Fajny patent, który - choć wiadomo że i tak wszystko dobrze się skończy - potęguje wrażenie wysiłku bohaterów i piętrzących się przeciwności. Kiedyś finał uważałem za rozczarowujący, wczoraj z przyjemnością obserwowałem jak fantastycznie pomyślana jest ta scena. 9/10 Mission: Impossible - Rogue Nation - po ostatniej powtórce kilka lat temu podobał mi się ciut mniej niż w kinie, ale dzisiaj sprawił mi chyba nawet więcej frajdy niż wtedy! Dobrze jest wrócić do filmu po latach. Klimat jest trochę inny niż w 3 i 4, ale też nie na tyle inny by się od tych filmów mocno odróżniać. No i mamy tu coś, czego ta seria bardzo potrzebowała - fantastyczną postać kobiecą. Nie umiem opisać jak doskonała jest tu Ferguson pod każdym względem - emanuje silnym charakterem, charyzmą i niewymuszonym sex appealem chociaż nie jest typową hot pięknością. Co na duży plus: coraz większa rola Simona Pegga. Jest takim niesamowicie fajnym, naturalnym everymanem :) 9/10 PS. Wszystkie części obejrzane w 4K HDR. Dobra robota, Paramount! 04-08-2018, 15:43
Mission: Impossible - Fallout
O kurva :) Zdecydowanie najlepsza fabuła ze wszystkich części. Dlaczego? Bo z jednej strony udanie korzysta z tego że jest sequelem, a z drugiej jest odpowiednio zagmatwana - ci chcą tego, tamci tamtego, a jeszcze inni tego co ci pierwsi ale jeśli ci drudzy zrobią dla nich to co pokrzyżuje plany tym pierwszym chcącym dopaść tych trzecich... coś w ten deseń :) Nie brakuje udanych twistów i zwrotów akcji, pod tym względem jest to bardzo udana choć w sumie prosta, mimo tego zagmatwania, intryga. Sceny akcji to pieprzone mistrzostwo świata. Choreografia walk, praca kamery (ujęcia potrafią tu trwać tyle, że inni reżyserzy już dawno zrobiliby kilkanaście cięć), tempo, wreszcie namacalność kaskaderki. Nieważne iloma zabezpieczeniami przyczepiony był Tomek, ale jak facet wdrapuje się wisząc pod helikopterem - to że on naprawdę był pod lecącym helikopterem, wysokość, wiatr i wysiłek na jego twarzy są bezcenne w wykreowaniu akcji którą ogląda się z zapartym tchem. Cały finał to zresztą coś niesamowitego jeśli chodzi o dynamikę i wizualia, te wszystkie ujęcia kręcone z kokpitu zwyczajnie powalają. Nie pamiętam kiedy ostatnio oglądając scenę akcji spociły mi się dłonie :) Obsada oczywiście w dechę. Tomek super, forma go nie opuszcza, Ferguson równie świetna co w Rogue Nation, Pegg wiadomo, Rhames sympatyczny. Cavill trochę pachnie drewnem ale dał radę, tak samo The Wąs. Bardzo miłym zaskoczeniem jest Vanessa Kirby na drugim planie w małej, ale wyrazistej roli. Na nie do końca minus zaliczyłbym nieco inny niż poprzednio klimat - humor wciąż jest, ale tym razem jest jednak posępniej, stawka jest odczuwalna bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, do tego mocno zalatująca OSTem Zimmera z TDK muzyka i bardziej stonowana kolorystyka - to już nie Abrams / Bird ale bardziej... Nolan ;) Wybór najlepszej części uważam za niepotrzebny, zamiast tego skupiłbym się na tym jak kapitalną tetralogię stanowią III, Ghost Protocol, Rogue Nation i Fallout. 9/10 i <3 Film roku... nie licząc Infinity War ;) 04-08-2018, 23:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2018, 00:51 przez Mierzwiak.) Cytat:Film roku... nie licząc Infinity War ;) Uff... ;) Ps. Jest szansa na IMAX 2D? 05-08-2018, 00:43
Chyba będzie tylko 2D, na oficjalnej stronie IMAX w opisie Fallout nie ma słowa o 3D, można tam też kupować bilety i wszystkie są na wersję 2D.
Jeśli tak to czeka mnie drugi seans :) PS. Hej Cinema City, dzięki za źle ustawioną ostrość na moim seansie! 05-08-2018, 01:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2018, 01:09 przez Mierzwiak.)
Ja mam problem z fabułą, nie umiem tego konkretnie zdefiniować, ale nie miałem wrażenia, że oglądam coś doskonale, harmonijnie skonstruowanego - zwłaszcza pierwsze pół godziny nie może złapać właściwego rytmu i wcale nie siedziałem jak na szpilkach. Wszystkie twisty przewidziałem od razu, a od niektórych tekstów bolały mnie uszy. Niemniej film bardzo mi się podobał, bo sceny akcji to mistrzostwo świata i czuć, że Tomek te wszystkie rzeczy robi sam. Bardzo doceniam też chemię w ekipie. Mam wrażenie, że w tej części było mniej śmieszkowania i mniej Pegga (a uwielbiam go w tej roli), ale i tak wszyscy dali radę. Zawiódł mnie Cavill: drewniany i pozbawiony charyzmy - zachowywał się trochę jak na imprezie, na której nikogo nie zna i nie ma kumpli.
8/10 05-08-2018, 09:15
Zajebiste. Ta seria zawsze stała inscenizacją akcji, ale tym razem ich reżyseria + zdjęcia to mistrzostwo świata. W zasadzie za każdym razem jak coś się dzieje na ekranie, to szczena leży na podłodze. Fabularnie niby to samo co w poprzednikach, ale klimatycznie jakoś zaskakująco mroczniej i brutalniej. Na dobrą sprawę brak tutaj scen będących per se gagami (no może poza jednym w łazience).
Ale mam trzy problemy: - sposób w jaki ten film się zaczyna. Tona mało ekscytującej ekspozycji i przewidywalnych twistów. Do skoku halo w zasadzie to zaczynałem się nudzić, a ile mogło to trwać? 15 minut? Najgorsze otwarcie w serii. - wątek żony Hunta. Mam wrażenie że Abrams w trójce zastawił pułapkę z której kolejni twórcy próbują wybrnąć, przez co końcówka wypadała mega niezręcznie. - nie za bardzo ogarniam co chciano osiągnąć z postacią Cavilla. No i może nie problem, ale jestem nieco rozczarowany, że to nie znalazło się w filmie :( :
05-08-2018, 11:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2018, 18:37 przez Grievous.)
Jak z każdym otwarciem które potyka się by w końcu zacząć iść pewnym krokiem przy kolejnych seansach przestanie ono przeszkadzać, ale sny z żoną są do wywalenia. To takie bardzo lazy writing które stanowi całkowicie zbędny foreshadowing.
05-08-2018, 12:19
Problemy jakie mam z Fallout w wersji spoilerowej, dla tych, którzy już film widzieli. Mam nadzieję, że przy powtórkach będą mniej doskwierać, ale przez nie, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że to najlepsza część serii.
Reszta jest mega, a dość sztywna gra Cavilla mi pasowała do takiego młotka z CIA, no i DUŻY SPOILERi Odnośnie tekstów, że to najlepszy film akcji od czasu ostatniego Mad Maxa. Z Fallout mam więcej problemów i po pierwszym podejściu raczej nie podobało mi się tak, jak Fury Road. Ale pod względem akcji: Fallout >> Fury Road. Jest jeszcze lepiej zrealizowana, bardziej różnorodna, mocniej trzyma w napięciu, itd. To może być najlepszy pod względem akcji film od czasu Ultimatum Bourne'a. 05-08-2018, 15:23 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| The Matrix (1999-2022) | Anonymous | 1,178 | 179,953 |
16-05-2026, 19:11 Ostatni post: Westcoast |
|
| Scream (1996-2011) reż. Wes Craven | jarod | 222 | 42,773 |
18-03-2026, 12:02 Ostatni post: shamar |
|
| Trainspotting (1996-2017) | Pitero | 12 | 6,019 |
01-10-2021, 17:08 Ostatni post: Pelivaron |
|
| [oddzielony] Trainspotting (1996-2017) | Arahan | 0 | 694 |
01-02-2017, 06:54 Ostatni post: Arahan |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 3 gości |

![[Obrazek: giphy.gif]](https://media.giphy.com/media/zJxPU0Bu5MZnG/giphy.gif)
![[Obrazek: giphy.webp]](https://i.giphy.com/media/8X261TrFtin16/giphy.webp)
![[Obrazek: 19f870e0-0dc9-4bf2-8ec7-851174e2b3a9.gif]](http://cdn.playbuzz.com/cdn/12b2d9f7-cb33-4b30-8d58-a2f2c5ff57f2/19f870e0-0dc9-4bf2-8ec7-851174e2b3a9.gif)
![[Obrazek: tumblr_o9fzh79lTv1qc44efo3_500.gif]](https://78.media.tumblr.com/7010c94db423078feabb1ba898fb8bb6/tumblr_o9fzh79lTv1qc44efo3_500.gif)
![[Obrazek: giphy-1.gif]](http://www.space.ca/wp-content/uploads/2016/11/giphy-1.gif)
Spoiler





