Filmy Disneya / Pixara

Odpowiedz
(07-07-2013, 12:04)Juby napisał(a): Nic nie jest z Puchatkiem. Po prostu go nie lubię i nie oglądam. ;)

Bo to Disney dla maluszków. :)

Odpowiedz
Nie jest to może jakaś rewelacja, ale pewnym zaskoczeniem było dla mnie uświadomienie sobie faktu, że pomiędzy powstaniem powieści Pinokio a jej słynną disneyowską ekranizacją minęło mniej czasu niż od premiery filmu do czasów współczesnych. Coś jak z ciekawostką, że Kleopatrze "bliżej" nam niż budowniczym piramid.
Polski już nie ma.

Odpowiedz
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
https://pursuenews.com/exclusive-disney-goes-big-with-290mill-plus-budget-for-mulan-reboot/

290 mln budżetu. Zdjęcia mają startować w wakacje w Nowej Zelandii.

Chińczycy to pewnie rozpierdzielą światowy box office'e w pył, jak będzie premiera :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Pierwszy raz słyszę o tej stronie, na Twitterze obserwują ją 152 osoby, na Facebooku 80 (!). Raczej nie jest to wiarygodne źródło w kwestii budżetu.

Odpowiedz
Cytat:Chińczycy to pewnie rozpierdzielą światowy box office'e w pył, jak będzie premiera :)

Wersja animowana jest nielubiana w Chinach (ze względu na bardzo luźną adaptację legendy). Jeżeli to ma być remake scenę w scenę, jak kilka poprzednich produkcji, to Disney może się przejechać na tym filmie, a co gorsze, rozjebać sobie stosunki z Chinami.

Więc wynika z tego dobra i zła wiadomość:
1. Dobra - nie będzie to remake animacji, a nowa adaptacja.
2. Zła - szykujcie się na masywne obciąganko chińczykom.

Odpowiedz
Już sama obsada i opis postaci wykluczają bezpośrednią adaptację filmu animowanego. Budżet wielki, trzymam kciuki żeby było ciekawie a nie kolejny Król Artur Richiego w klimatach kina kopanego z chińskimi mieczami.

Odpowiedz
No ale jak to pogodzić? Z jednej strony trza się Chińczykom przypodobać, ale przecież z drugiej muszą być przedstawieni jako banda szowinistycznych świń, żeby feministyczny wydźwięk mógł wybrzmieć w pełni :)

Odpowiedz
Mam wywalone na te aktorskie wersje bajek. Czy w ogóle warto po którąś z nich sięgać? Czy któraś jest minimalnie dobra?
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Księga Dżungli jest bardzo fajna :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Remake "Księgi Dżungli" to technologiczne demo, które dobrze się ogląda tylko z tego względu, że już sama animacja była mocno średnia. Za to wersją Serkisa troszku się jaram :P

Reszta tych live action przeróbek jest raczej kiepska lub zwyczajnie gówniana.

Odpowiedz
No właśnie, na "Księgę dżungli" rzucę kiedyś okiem, bo nie jestem fanem tamtej animacji. Ale "Mulan", "Aladyn" czy "Król Lew"? Dziękuję, postoję. Za bardzo lubię te filmy w wersji rysunkowej.

Odpowiedz


The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Po nadrobieniu filmowej wersji "DuckTales" i pójściu za ciosem w temacie "nadrabianie klasycznych animacji Disney'a"...

Treasure Planet

Był to pierwszy seans i już wiem, że tytuł wejdzie do panteonu tych, do których warto wracać.

O Boziu, jaki ten film jest śliczny. Pod tym względem to dla mnie naprawdę czołówka tego co w temacie pomysłów i ich prezentacji udało się Myszy osiągnąć. Sama idea wrzucenia XVIII w. Anglii w klimaty bliższe steampunkowi, niby banalna, ale jakże satysfakcjonująca dla oczu. Naprawdę spora część seansu to była radość z oglądania tego wszystkiego (vide - kosmiczny port) w ruchu.
Fakt, jakaś sensowna fizyka świata nie istnieje, ale...to jest jeden z tych filmów, gdzie w ogóle się nie chce tego czepiać i po prostu chłonie się całą tę atmosferę, akcję oraz niesamowitą przygodę. A jest to przygoda pierwszego sortu, mimo że bazująca na takiej ramotce jak książka Stevensona.

Postaci ukazane w naprawdę przyjemny i sensowny sposób, każda ma swoje umocowanie w fabule i indywidualny charakter (pani kapitan!). Czuć przede wszystkim, że mimo iż narysowane, to grają lepiej niż niejeden "żywy" aktor. Mówiąc o postaciach muszę wspomnieć o jednej z największych zalet tego filmu tj. odejście od stereotypowego disnejowskiego podziału na dobry/zły. Relacja Hawkinsa i Silvera pod tym względem to czyste złoto i wielki ukłon w stronę scenarzystów, że udało im się pokazać mocno życiowy scenariusz, a nie zwykłą "bajkę z wymuszonym morałem". Pod tym względem chyba tylko cykl Toy Story stoi na równie wysokim poziomie.

Tym bardziej boli fakt, że film przeszedł bez większego echa i nie porwał w reckach. W każdym razie, jeśli ktoś ma słabość do klasycznej animacji, a w dodatku do pirackich klimatów to mocno polecam. 

Ahoj przygodo!

[Obrazek: treasure-planet-23.png]
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Atlantis The Lost Empire

Kolejne małe arcydzieło, które tyle lat mi umykało a dzisiaj ostatecznie nadrobiłem.

W przeciwieństwie do Planety skarbów, która była dość wierną adaptacją książki Stevensona, Atlantyda stanowi już samodzielną historię, która to z kolei "adaptuje klimat" awanturniczej przygody początku XX w. Założenia fabuły nie są jakieś wybitnie oryginalne, rzekłbym nawet, że jest to schemat pt. "ekspedycja po skarb" z wyczuwalną nutą Juliusza Verne'a. W każdym razie Mysza bardzo sprawnie przedstawiła ten wariant historii w Atlantydzie, nawet jeśli podczas całego seansu ciężko pozbyć się wrażenia, że jest to podsumowanie (kalka?) pewnego kinematograficznego podgatunku. Jeśli jednak przestanie się na to zwracać przesadną uwagę, to film porywa swoją tematyką i dostarcza mnóstwo satysfakcji.

Największym plusem są dla mnie postaci. Mamy tu całą plejadę indywidualności, swoistą wersję Parszywej Dwunastki, nawet jeśli cała fabuła pozwala je nakreślić w nielicznych momentach. Ten film podoba mi się dodatkowo jeszcze z dwóch innych powodów. Przede wszystkim w centrum wszystkiego są ludzie. Nie kojarzę drugiej animacji Disney'a zupełnie pozbawionej gadających zwierzątek. Drugi powód to brak postaci na siłę śmiesznej, która odwracałaby uwagę od powagi fabuły (no okej, jest jedna taka, ale jednak daleko jej do typowych disnejowskich śmieszniaków).

Od strony technicznej to cały czas majstersztyk i kunszt tradycyjnej animacji Disney'a. Elementy CGI są tutaj naprawdę nieliczne i zastosowane ze znakomitym wyczuciem w taki sposób, że w ogóle nie rażą i wydają się wprowadzone w takich miejscach, by podczas seansu wydawały się naturalne. Tak jak w Planecie skarbów można się przyczepić do niektórych rozwiązań, tak tutaj mamy chyba apogeum osiągnięć 2D Disney'a w pełnym metrażu.

Film byłby ideałem, jednak ma kilka rzeczy, które przeszkadzały mi podczas seansu. Tyczy się to niestety postaci. Niby ekipa wie, że idzie do Atlantydy, ale jakoś nie widać po nich szczególnej ekscytacji. Nawet już w samym miejscu bohaterowie zachowują się jakby byli w zwykłej dżungli, a nie obcowali z ukrytą od setek lat cywilizacją. W jednej z kluczowych scen ekipa również zachowuje się...no co najmniej dziwnie, pod dyktando "płomiennej przemowy", którego to motywu nie znoszę. Aha, no i sam protagonista jest mocno irytujący ;)

Do ideału zatem nieco zabrakło, ale to cały czas małe dzieło warte uwagi i zapamiętania. Polecam nadrobić, chociażby dla atmosfery przygody na równi z cyklem o innym znanym archeologu.

[Obrazek: latest?cb=20120422065219]

EDYTA: Po przemyśleniu doszło do mnie ile jest tu dorosłych elementów, które obecnie by nie przeszły w takiej formie. Przede wszystkim broń palna - normalne pistolety, a nie jakieś ocenzurowane pierdzenie laserami. Do tego szeregowi najemnicy w maskach gazowych są dość przerażający jak na disnejowską baję (nota bene bardzo fajnie zaprojektowani). O takich smaczkach jak słownictwo ("frajerzy" w polskiej wersji!) oraz design jednej z bohaterek będącej ucieleśnieniem chandlerowskiej famme fatale!

"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
(12-08-2018, 22:46)Badus napisał(a): Nie kojarzę drugiej animacji Disney'a zupełnie pozbawionej gadających zwierzątek.

Pocahontas (było gadające drzewo, ale to się nie liczy), Zaplątani, nawet ta Kraina Lodu (bo bałwana do zwierzątek też zaliczyć nie można), Wielka Szóstka, Dzwonnik z Notre Dame (chyba że zaliczymy gargulce ze względu na ich częściowo zwierzęce kształty), może jeszcze Herkules (gadają co najwyżej pół-zwierzęta, jak satyry czy centaury). Piękna i Bestia - to już zależy, jak zaklasyfikujemy Bestię.

Odpowiedz
Treasure Planet ma też jeden z moich ulubionych disneyowych soundtracków, (poza "I'm still here"):







Odpowiedz
O, akurat ostatnio oglądałem. Bardzo fajna przygodówka. Zaskoczyło mnie nieszablonowe potraktowanie czarnego charakteru i brak love interest dla głównego bohatera. No i stylistycznie jest mega. Oceniłem na 7/10 ale nie wiem czy nie dać 8.

Odpowiedz
 @al_jarid

Ja rozumiem, że na tym forum najczęściej trzeba pisać zerojedynkowo, ale łudziłem się, że między wierszami da się wyczytać, że "gadające zwierzątka" to taki skrót myślowy, pod który podpinam także uczłowieczone disnejowskie zwierzątka i inne tańczące świeczniki.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy Dona Blutha OGPUEE 29 8,156 29-03-2026, 17:59
Ostatni post: OGPUEE
  Seriale Disneya OGPUEE 187 44,986 10-02-2024, 14:39
Ostatni post: OGPUEE
  Luca (2021) - animacja Pixara Pelivaron 2 1,925 08-07-2021, 15:13
Ostatni post: yacajackowski
  UP czyli kolejne niesamowite dzieło PIXARA? Danus 77 24,700 19-02-2021, 16:07
Ostatni post: Kryst_007
  Krótkometrażówki Pixara! Maik 5 4,363 11-05-2019, 14:02
Ostatni post: Pehov
  The Good Dinosaur (2015) - Dinuś od Pixara Lawrence 22 11,591 30-07-2016, 11:54
Ostatni post: Mierzwiak
  Filmy Suzie Templeton Negrin 2 2,997 27-02-2008, 15:16
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości