Książki
Czytałem to parę lat temu, mocna, krwista i przejmująca lektura (link). A Robert Sudół to bez dwóch zdań jeden z najlepszych współczesnych tłumaczy.

Odpowiedz
Potwierdzam - jego przekład "Krótkiej historii siedmiu zabójstw" to perełka, zresztą przy książce Gattisa sprawił się równie dobrze.

Odpowiedz
O, Krótka Historia Siedmiu Zabójstw faktycznie w polskim przekladzie byla fantastyczna. 

Sprawdze ksiazke Gattisa, dzieki!

Odpowiedz
Książka o Świecie Dysku, która nie należy do żadnej czołowej serii (Rincewind, Śmierć, straż, czarownice) i jest na tyle dobra, że moglibyście mi polecić (Small Gods już czytałem, spoko) to...

Odpowiedz
Cykl o Moiście von Lipwigu ;) Zwłaszcza Piekło pocztowe

Niby wiedziałem że zazwyczaj pojawia się pewien zestaw bohaterów, ale nigdy nie dzieliłem tego w głowie na cykle.

A nie lepiej po prostu przeczytac te, których jeszcze nie czytałeś? Bądźmy szczerzy i tak w końcu przeczytasz wszystkie

Odpowiedz
Upiorna opowieść - czyli najsłynniejsza książka Petere Strauba, chyba najbardziej niedocenianego amerykańskiego autora horrorów. Znakomita nie tylko jako klasyczna powieść o duchach, ale przede wszystkim jako postmodernistyczna polemika z całym gatunkiem, jednocześnie hołdująca schematom, łamiąca je i przerabiająca na własną modłę motywy, jakie przewinęły się przez literaturę grozy w ostatnich dziesięcioleciach. Co warto zaznaczyć, mimo całej swojej gry w cytaty i poziomu meta, nie trącąca epigoństwem, mająca własny styl i charakter, serwująca wciągającą, bardzo klimatyczną, emocjonalną i przemyślaną strukturalnie lekturę, sięgajacą do korzeni grozy i samego serca gatunku. Fabularnie może nie powalająca na kolana (choć fabuła również jest tutaj na wysokim poziomie, zeby nie było), ale cały naddatek w postaci wspomnianej polemiki, a także nienaganny, elegancki styl Strauba wynosi całość na wyższy poziom.

Dla miłośników klasycznego horroru pozycja bezwzględnie obowiązkowa, książkowy ekwiwalent tego, czym dla blaxploitation była "Jackie Brown", a dla westernów filmy Leone, a co najważniejsze - mimo 40 lat na karku - wciąż świeża i pełna współczesnej erudycji.

A do tego wspaniale wydana przez niezawodnych ludzi z Vesper.

Odpowiedz
O tak, uwielbiam Upiorną Opowieść - za dzieciaka przeczytałem ją w tłumaczeniu, a już jako student w oryginale. Obok wymienionych powyżej zalet wspomnę o jednym z moich ulubionych czarnych charakterów w całej literaturze grozy - Gregorym Batesie. Straub nie uznaje półśrodków, serwując nam istne ucieleśnienie zła:
obdarzonego przy tym złośliwym poczuciem humoru. Uwielbiam tego gościa.
Niestety postać ta, jak zresztą cała powieść, została dokumentnie zepsuta w płytkiej, jakby na odwal zrobionej ekranizacji. Jedyny powód by w ogóle ją oglądać to Alice Krige jako Alma.

Odpowiedz
Wielkie Nic to najlepszy kryminał jakim czytał. Nie ma tu ani jednego zbędnego słowa; Ellroy pisze krótko i treściwie. W jednym zdaniu detektyw wsiada do samochodu, w następnym puka do drzwi mieszkania podejrzanego. Podrzędnemu pisarzynie zajęłoby całą stronę: 10 zdań z przemyśleniami bohatera, 7 z opisem otoczenia i 2 poświęcone tapicerce. Fabularnie jest doskonale - miałem co prawda lekki problem z rozwiązaniem zagadki (to przez przyzwyczajenie do klasycznej struktury kryminału, w której mamy 5 podejrzanych postaci i wiemy, że jedna z nich to morderca, natomiast w The Big Nowhere w zasadzie nie ma szans trafnie wytypować sprawcy [ważniejsza jest policyjna robota i dochodzenie do prawdy]), ale wszystko, co do niego doprowadziło i epilog to mistrzostwo opowiadania historii.

L.A. Confidential to wciąż jeden z najlepszych filmów, natomiast dopiero teraz dostrzegam, że Hanson wybrał stylistykę nieco lżejszą niżli mroczne podejście Ellroya - i dobrze. De Palma za to próbował się bawić w malarza, a wyszło mu sztuczne łajno ze źle opowiedzianą, nieciekawą historią. Nie wierzę, że Czarna Dalia w wydaniu książkowym to taka bryndza. A może jest? Co polecacie? Białą Gorączkę? Tajemnice Los Angeles różnią się mocno od adaptacji? Jacyś miłośnicy pióra Ellroya?

Zdzichon - dzięki, w końcu wybrałem Śmierć (Mort) i Rincewinda (Ciekawe Czasy), a w schowku księgarni mam kolejnych 10 pozycji. Wszystkich powieści Pratchetta może nie przeczytam, ale większość na pewno.

Odpowiedz
Tajemnice Los Angeles różnią się dość znacząco - wycięto całe znaczące wątki, w tym wątek seryjnego mordercy. To akurat poniekąd wyszło filmowi na zdrowie, bo Tajemnice to najbardziej przekombinowana z części kwartetu i intryga traci chwilami klarowność. Kilka ważnych postaci ginie w zupełnie innych okolicznościach. Inna ważna postać z kolei nie ginie w ogóle. Atmosfera jest mroczniejsza, ale jednocześnie bardziej melodramatyczna.
Czarna Dalia też sporo różni się od filmu, jak i od reszty kwartetu. To zdecydowanie bardziej konwencjonalny czarny kryminał, a Ellroy jeszcze nie dopracował w tym momencie swego "telegraficznego" stylu. Moim zdaniem można sobie darować, ale to nie jest mimo wszystko zła powieść.
Biała Gorączka zdecydowanie na tak. Co prawda autor powtarza tu część użytych już przez siebie motywów (między innymi pożycza sporo z Wielkiego Nic właśnie), ale Klein to zajebista postać, a ostatnia strona to moim zdaniem najlepsze, co Ellroy napisał w ogóle.

Odpowiedz
Cytat:Nie ma tu ani jednego zbędnego słowa; Ellroy pisze krótko i treściwie
W "Białej gorączce" ten telegraficzny styl jest podkręcony do maksimum - jak to ktoś gdzieś ujął, słowa w tej książce zastępują zdania, a zdania akapity. Sama powieść fabularnie równie dobra, co "Wielkie nic", ale ogółem lepsza, bo skupiona na jednym bohaterze i pozbawiona dłużyzn. No i ładnie podsumowuje większość wątków, które przewinęły się wcześniej w Kwartecie (głównie w "Tajemnicach...").

Co do reszty Ellroya - trylogia Underworld USA i "Perfidia".

Odpowiedz
W końcu skończyłem "Opowieść podręcznej" i mam dość mieszane uczucia. Od strony czysto pisarskiej to kawał świetnej roboty, Atwood z wprawą i wyczuciem kreuje klimat ogólnej beznadziei, opisy są barwne i świetnie przygotowane a w przedstawioną rzeczywistość łatwo uwierzyć. Do połowy całość niesie też spory, emocjonalny ładunek. Potem niestety wszystko siada - największym problemem jest tu właściwa fabuła, średnio ciekawa i bardzo pobieżnie przedstawiona, sama protagonistka nijak nie zyskała mojej sympatii i jeśli coś mnie poruszało to ogół sytuacji a nie jej osobiste tragedie. Autorka zawiodła też przy genezie nowego porządku, niby chce ją opowiedzieć, ale nie do końca i ostatecznie nie mam pojęcia czemu zaszły takie zmiany, w jaki sposób i właściwie to na co to komu było. A w przypadku tego typu historii imo to bardzo ważna kwestia, komentarz oczywiście działa tak czy tak, ale tu przydałoby się większe zagłębienie w temat. Sama końcówka też jest strasznie mehowa i jakby urwana w najmniej odpowiednim momencie.

Odpowiedz
Ciekawostkę mam. Kończę właśnie czwartą część „Millennium”, tę napisaną przez innego autora, i jest tu wyjaśniona geneza pseudonimu Lisbeth Salander. W świecie hakerskim znana jest jako Wasp i okazuje się, że ksywa pochodzi bezpośrednio od komiksowej superbohterki. Salander miała parszywe dzieciństwo; jedną z niewielu jej odskoczni od takiego życia były marvelowskie komiksy, a w szczególności zaczytywała się w przygodach Wasp. Jak wiadomo, najpierw była to tylko Janet van Dyne, która potem zyskała nadprzyrodzone moce, zmieniła się w twardzielkę i szalała już jako Wasp. Mała Salander postanowiła, że musi się zmienić w ten właśnie sposób, z dziecka i ofiary przeistoczyć w kogoś, kto będzie w stanie stawić czoło złu tego świata. Zaczęła w wieku 13 lat od podpalenia swego ojca. :P Krótko mówiąc, Wasp była dla niej ważną postacią i źródłem inspiracji. Odkryła to jej zła siostra bliźniaczka i zaczęła ją dręczyć pod imieniem Thanos, a paczkę swych równie podłych znajomych ochrzciła imionami Zemo, Enchantress i jeszcze jakimiś tam z uniwersum Marvela. Urocze.

Odpowiedz
W dół Tima Johnstona to najlepszy amerykański kryminał jaki czytałem od lat. W łączeniu liryki z brutalnością rzecz spokojnie na poziomie najlepszych dokonań Cormaca McCarthy'ego. Fabuła perfekcyjnie łączy dramat rodzinny, psychologię bohaterów i prosty, ale kopiący po jajach kiedy trzeba thriller. Wszelkie sceny konfrontacji to sam miód, na czele z finałową. Polecam mocno i czekam na ekranizacje, najlepiej spod ręki Taylora Sheridana, to rzecz mocno w jego stylu. A karierę Johnstona po takim debiucie będę uwaznie śledził.

Odpowiedz
O, właśnie widziałem wczoraj na twoim instagramie i miałem pytać, cóż to za książka, że sobie zasłużyła na takie wyróżnienie.

E-book zakupiony :D

Odpowiedz
No to jeszcze cytat na zachęte:
Cytat:Nigdy nie rozmawiałem z Bogiem, nawet po to, by prosić go o opiekę nad moimi dziećmi. Wierzyłem, że te potworne rzeczy, które dzieją się codziennie na świecie, nie mogą przydarzyć się mnie, mojej rodzinie. Pewnie każdy w to wierzy. Dopóki nie okaże się inaczej, wierzy że ludzi których osłania własną miłością, nie może dotknąć żadne zło. A póżniej pewnego dnia ktoś zabiera mu córkę. Po prostu łapie ją i zabiera. Ten ktoś nie ma twarzy ani imienia. Znika z powrotem w ciemności, razem z jego córką.

Co w obliczu takiego okrucieństwa może zrobić ojciec, oprócz tego, że poprosi Boga, żeby mu ją oddał? A jeśli nie odda ani nie pokaże, jak ją znależć, trzeba zawrzeć z nim jakąś inną umowę. Na jakichś innych warunkach. Nigdy nie wierzyłem w Boga, tak jak nigdy nie wierzyłem w naprawdę złych ludzi. W to, że mogą mnie dotknąć.

Teraz proszę tego Boga, żeby jeśli nie odda mi córki, dał mi przynajmniej tego złego człowieka. Chociaż tyle. Śnię tylko o tym, żeby dostać tego człowieka w swoje ręce. Budzę się ze smakiem jego krwi w ustach i odkrywam, że ugryzłem się w wargę, albo zgrzytałem zębami aż moje dziąsła zaczęły krwawić.

Czasami widzę jakiegoś mężczyznę i jadę za nim. To może być dowolny człowiek zajęty swoimi sprawami. Obserwuję, śledzę, niekiedy podjeżdżam aż pod sam jego dom. Nie potrafię się powstrzymać. Jak ten, którego szukam. Jestem chory do szpiku kości.(...)

Więc taki mam układ z Bogiem. Jeśli nie odda mi córki, jest mi winien złego człowieka. I wiesz, co jest w tym, kur*a, najgorsze? Najgorsze jest w tym to, Billy, że mam wyjebane na to, czy to będzie właściwa osoba. Osiągnąłem punkt, w którym wystarczy mi dowolny zły człowiek.

Odpowiedz
I tak najlepsza jest puenta tego monologu, dotycząca kryterium identyfikacji "złego człowieka".
Potwierdzam każde słowo. Wielka proza, pełna świetnie nakreślonych postaci (na czele z Seanem i Billym).

Odpowiedz
(03-09-2019, 13:24)nawrocki napisał(a): W dół A karierę Johnstona po takim debiucie będę uwaznie śledził.

Już wypożyczone. Ale to nie debiut, btw.

Odpowiedz
No fakt, mial wczesniej na koncie zbiorek opowiadań i jakaś książkę dla młodzieży. No to powiedzmy ze powieściowy debiut jeśli chodzi o literaturę dla dorosłych. :)

Odpowiedz
Leopold Tyrmand - Zły



Absolutnie kapitalna książka. Świetnie poprowadzona historia, do tego mnóstwo wątków, które wzajemnie się zazębiają i przeplatają. Opisy życia w Warszawie i samej stolicy tak dobre, że wręcz czułem jakbym tam był. Czułem kurz odnawianych kamienic, smród pijackich melin i gwar ulicy.
No o bohaterowie na czele ze Złym. Jego historia, tego jak stał się tym kim jest, mimo, że miała znamiona sztampy sprawiła, że przez moment miałem łzy w oczach. Tragiczna postać.
Polecił mi tę pozycję tata i muszę mu podziękować bo to kawał Literatury.

10/10

Na koniec twórczość własna ;)

[Obrazek: 3cg07j.jpg]

Odpowiedz
https://www.rmf24.pl/fakty/news-olga-tokarczuk-z-literackim-noblem,nId,3270684

Olga Tokarczuk z literackim Noblem.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szukam książki military 81 21,503 30-01-2021, 20:27
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars - książki military 90 22,092 25-11-2017, 21:23
Ostatni post: Kuba
  Ekranizacja książki Raul7 5 3,529 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 6,988 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości