Hancock
Rezyseruje koles od The Kingdom, produkuje Michael Mann i gra Will Smith. Moze wyjsc niezla zlewa z tego calego kolorowego szajsu o um... panach w getrach.
No, ale patrzac na to cale latanie i bezmozga rozwalke, moze wyjsc po prostu kolejna oczojebna bajka. Jednak jestem w stanie dac kredyt zaufania Smithowi i Mannowi.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
21 -
Cóż, mam mieszane odczucia - wygląda to trochę dziwnie - bo taka tematyka i PG - 13 i te wszystkie cool teksty, chociaż napewno obejrzę bo lubie takie klimaty - karty, vegas, Kevin Spacey :)
O, już zdążyłem zapomnieć, że w niedalekiej przyszłości zielony chuligan znowu trafi na duży ekran. Po takim urywku ciężko wysuwać jakieś poważne wnioski, ale jak na razie bez zbytniej rewelacji.
Trzeba będzie poczekać na prawdziwy trailer zanim cokolwiek będzie można powiedzieć. Wiem że nazwiska o niczym nie świadczą ale dla Nortona i Rotha napewno obejrzę ten film.
Chcesz przez to powiedzieć, że nowy Batman jest ci obojętny? :)
A co do "The Visitor" to oczywiście również będę wypatrywał z nadzieją premiery, wszakże po "Dróżniku" należy oczekiwać czegoś przynajmniej porównywalnie dobrego.
D'mooN napisał(a):Nie jest, podobnie jak 'Wall-E'. Ale ani Batman, ani żaden z wytworów Pixara nie kopnął mnie tak mocno jak 'Dróżnik' czy 'Niezniszczalny'. Kminisz?;)
No właśnie w twoim przypadku nie za bardzo bo spodziewałbym się czego innego... :)
Wszakże obydwoje chyba cenimy sobie "Niezniszczalnego" za jego komiksowość(w dużym skrócie, żeby teraz nie rozwijać się nad tym tematem) a zwiastuny "Dark Knight" a przede wszystkim postać Jokera zapowiadają kawał smakowitego "komiksowego" filmu. Przyznaję, że ja jaram się nim jak głupi, raz na jakiś czas zapuszczam sobie zwiastun i generalnie wszelkie Indiany Jonesy, Iron Many i inne głośne produkcje mnie walą w porównaniu z tym filmem. One może będą ok może nie, nie ma sprawy, jakoś przeżyję, ale względem "Dark Knight" oczekiwania mam duże i w sumie to jest chyba najbardziej wyczekiwany przeze mnie film w tym roku. Cała reszta(łącznie z "Wall-E", The Visitor" i nowym Shyamalanem) charakteryzuje się już tylko mniejszym lub większym natężeniem zainteresowania u mnie.
Fajnie jakby te jego filmy miały jakieś zwieńczenie, finał, ostateczną potyczkę. Akcję w "Super Size Me" budował w kierunku ostatecznej konfrontacji wszystkich swoich argumentów z argumentami kogoś "z wewnątrz", ale się nie udało (tak jak np. Mooreowi z Hestonem). Tu będzie podobnie, no chyba, że zaskoczy wszystkich i rzeczywiście znajdzie brodacza :) .