Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Nie zamierzałem dokładać się do box office'owych wyników (choć kiedyś wypożyczę na iTunes albo kupię na UHD by obejrzeć i sprzedać), więc póki co obejrzałem całkiem niezłego cama by mieć zdanie wyrobione na temat samego filmu, a nie tylko na temat tego, co o nim wiem.
Wiedziałem wszystko i wiedziałem dokładnie co zobaczę, i pewnie dlatego po seansie nie odczuwam emocji jakie pojawiały się w tym temacie. Nie jestem zły, nie jestem zażenowany, nie jest mi przykro. Byłem przy okazji Przebudzenia Mocy, ale i tamten film był (i jest) tak naprawdę bezbolesny w odbiorze, taki jest też The Rise of Skywalker.
To nie jest zły film, złe w tym wszystkim jest to, co - w ogólnym rozrachunku - zrobił Disney. Nie mając na tę Trylogię sprecyzowanego pomysłu (jednego jestem na 100% pewien: od początku wiedzieli, że Kylo się nawróci), nie mogąc się zdecydować, czy kurczowo trzymać się przeszłości (TFA), czy zrywać z nią w rewizjonistyczny, podpadający fanom sposób (TLJ). The Rise of Skywalker jest taką trochę wypadkową tych dwóch podejść, ale z naciskiem na to pierwsze. To recykling poprzednich wątków i motywów, festiwal nawiązań, cytatów i fan service'u, ale też film, który podchodzi do kwestii Mocy w sposób, który w żadnym z sześciu, a nawet siedmiu, filmach nie był choćby zasugerowany. To nie tak że wcześniejsze filmy ustaliły jakieś konkretne zasady działania Mocy, ale też pokazały ją w prosty, zrozumiały sposób. Tutaj Moc nie ma w zasadzie żadnych ograniczeń, a jej działanie zależne jest od potrzeby chwili.
The Last Jedi oceniam pozytywnie, ale to nie był dobry środek trylogii. W zasadzie jedynym co ten film zrobił było zdziesiątkowanie Ruchu Oporu i dorzucenie do ognia pod Reylo. Luke umarł, ale biorąc pod uwagę że w TFA nie robił nic, to i tak bez większego znaczenia. Kylo stanął na czele First Order, ale w sumie co za różnica? Postać Rey wciąż stała w miejscu, a "prawda" którą poznała na swój temat to jedno wielkie nic.
Gdyby nie to, że na końcu TFA Rey poleciała do Luke'a, TROS mógłby robić za bezpośrednią kontynuację tamtego filmu i nie trzeba by wcale wiele w nim zmieniać / z niego usuwać. Zasługa w tym również stylu Abramsa - o ile pod względem zdjęć, montażu i ogólnego feelu Johnson nakręcił film w duchu Oryginalnej Trylogii i Prequeli, wizualnie elegancki i niespieszny (trzymają się go również Rogue One i Solo), tak tutaj Abrams wraca do swojej rutyny - szybkiego montażu, dynamicznej pracy kamery, bohaterów przerzucających się żartami i sprzeczających podnosząc głos. Zatem nie tylko mógłby to częściowo być drugi film, ale wręcz powinien, zresztą przy odrobinie wysiłku spokojnie możnaby wziąć stąd część wątków i wpleść je do scenariusza TLJ, dać Rey czas na przetrawienie prawdy o sobie, a powrotowi Imperatora odpowiednio wybrzmieć i go podbudować, wyjaśnić nieco lepiej aniżeli tylko uciekać się do ogólników o tym że już kiedyś umierał. W wielu recenzjach słusznie powtarza się, że TROS sprawia wrażenie filmu, który chce nadrobić za poprzedni i takie też wrażenie towarzyszyło mi od samego początku.
Luke szkolił Leię, Luke i Leia od początku wiedzieli (czytaj: czuli) że Rey to potomek Palpatine'a, Luke szukał kryjówki Sithów, Rey posiada moce (strzelanie piorunami) których nie rozumie... O ileż ciekawiej (i sensowniej) byłoby, gdyby to wszystko było powiedziane / pokazane w filmie Johnsona? Tym samym wracamy, znowu, do braku pomysłu na tę Trylogię i porządnego rozplanowania jej fabuły.
Jak na wielki finał brakuje tu poczucia ostateczności pewnych wydarzeń - w Powrocie Jedi Palpatine też został zabity, a broń Imperium zniszczona, a jednak Imperator powrócił, a Imperium odrodziło się pod inną nazwą. Dlaczego ktoś miałby uznać, że teraz Imperator został na dobre zabity, a First Order pokonany?
Co chciano osiągnąć przez przybranie przez Rey nazwiska Skywalker jest w pełni zrozumiałe, ale też mocno wymuszone i niepotrzebne. Luke potrafił odrzucić swoje pochodzenie i samemu zdecydować kim będzie bez odcinania się od nazwiska swojego ojca, Rey z jakiegoś powodu nie potrafi być Rey Palpatine i zrobić wszystko, by od tej pory nazwisko to kojarzyło się inaczej.
Autentycznie wzruszyłem się na scenie śmierci Lei i pewnie fakt że nie ma z nami już Carrie też się do tego przyczynił. Jej sceny wypadają dziwnie, chwilami niezręcznie (nie zazdroszczę autorom scenariusza tego że musieli zbudować sceny wokół jej gotowych dialogów), ale samą śmierć rozegrano bardzo ładnie, nawet jeśli to kolejny przykład na to, z jaką dowolnością traktuje się w tym filmie Moc.
4/10
TLJ > TROS > TFA
25-12-2019, 01:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2019, 01:15 przez Mierzwiak.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
Rzeźnik ze wschodu
Liczba postów: 1,020
Liczba wątków: 9
Tak jak podejrzewałem "Star Wars Rise of Skywalker" to największe rozczarowanie roku. To ma być owo epickie "zwieńczenie sagi Skywalkerów"? Wolne żarty! Ten film jest tak bardzo pozbawiony własnego charakteru jak się tylko da! Wszystko jest tu wykalkulowane co by, z jednej strony, "robić dobrze" fanom a z drugiej zaprzeczyć temu, co w "Ostatnim Jedi" ustanowił Rian Johnson. Da się tu oczywiście znaleźć plusy (Kylo Ren w interpretacji Adama Drivera nadal jest intrygującą postacią a show kradnie Babu Frik czyli kolejny Gwiezdnowojenny słodziak). Nie ma w tym wszystkim jednak żadnych emocji, żadnego ryzyka. Żadnej sceny choćby porównywalnej do poświęcenia admirał Holdo i rozwalenia gwiezdnego niszczyciela czy walce między Kylo a Lukiem.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
26-12-2019, 18:01
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Najgorsze to jest zmarnowanie Palpatine'a, przecież Abrams robi z niego durnia już w napisach początkowych sprawiając, że ta postać zachowuje się w całkowicie sprzeczny sposób w stosunku do tego kim był i jak działał w poprzednich filmach.
Palpatine to największy manipulator w całej serii, a w tym epizodzie zachowuje się jak idiota, przecież gdyby pisał to ktoś ogarnięty, to on
nigdy nie oznajmiłby galaktyce, że żyje i chce się zemścić tylko działał zza kulis i na przykład naprowadziłby Rey na trop który wskazywałby, że Leia i Luke wiedzieli kim ona jest i dlatego jej rodzice ją ukryli, a następnie zostali zabici przez rebeliantów i że jeśli przejdzie na ciemną stronę to będzie mogła ich wskrzesić. Sam Palpatine mógłby pojawić się przed nią w formie pozbawionego jakiejkolwiek charakteryzacji Iana McDiarmida tak by wzbudzić w niej zaufanie i dopiero pod koniec pokazałby swoją prawdziwą formę.
26-12-2019, 20:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-12-2019, 20:12 przez marsgrey21.)
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
https://star-wars.pl/News/24617,Plotki_o_zamieszaniu_podczas_produkcji_Skywalker_Odrodzenie.html
Cytat:Abrams momentalnie zabrał się do pracy. Pierwszą rzeczą, którą zrobił to umówił się z Georgem Lucasem, tak by z nim skonsultować zamysł IX Epizodu, połączyć dawne pomysły Lucasa (wyrzucone przez Lucasfilm), z nowymi, oraz z wizją Abramsa. Nowa wizja Lucasa była mocno powiązana z „Wojnami klonów” i trylogią Mortis. W filmie miały się pojawić sztylet Mortis oraz Syn Mortis, który miał być głównym szwarccharakterem filmu. W jego rolę miał się wcielić Matt Smith. George nalegał również, by wiele z jego pomysłów na sequele zostało tu w jakiś sposób wykorzystane. Pierwszy scenariusz wylądował na biurku Boba Igera przy okazji premiery „Ostatniego Jedi”. Wówczas wszystko było fajnie. Iger z Hornem liczyli już pieniądze, jakie zyskają na drugim „Przebudzeniu Mocy”, ale... wówczas wszystko się posypało. „Ostatni Jedi” wywołał spore niezadowolenie i wzbudził dużo negatywnych emocji. Przy tym całym zamieszaniu oberwało się „Hanowi Solo”, ale również „Galaxy’s Edge”. Warto tu pamiętać, że w przypadku pierwszego doszedł dodatkowy chaos ze zmianami reżyserów i słaby marketing, zaś w przypadku tego drugiego nieskończony produkt i słaby marketing. Efekt tych wszystkich zdarzeń doprowadził do zmniejszenia zainteresowania sagą, sprzedaży zabawek i tak dalej. Disney zaś potrzebował filmu, który rozbudzi nadzieje jak „Przebudzenie Mocy”, i nie będzie dalej alienować fanów (bądź ich części).
To wszystko na razie mniej lub bardziej zgadza się z faktami o których wiemy. Tu zaczynają się wieści, które trudno jest dziś potwierdzić. Otóż podobno w trakcie produkcji, gdzieś w połowie zdjęć, J.J. Abrams powiedział włodarzom z Disneya, że ich nadzieje są płonne. Film nie zjednoczy fanów, nie zaspokoi oczekiwań wszystkich. Zresztą trudno zjednoczyć tych, którzy kochają i nienawidzą „Ostatniego Jedi”. Zawsze komuś będzie to odpowiadało mnie. Disney wówczas uznał, że należy zająć się mocniej IX Epizodem i zaczęli na niego wpływać. Pierwszą rzeczą, którą zrobili to usunięcie pomysłów George’a Lucasa (po raz drugi). To wymagało przepisania scenariusza, nakręcenia nowych rzeczy i tak dalej. Palpatine, choć był obecny w tym filmie, nagle stał się głównym złym. Powiązania z „Wojnami klonów” zostały zredukowane do głosu Ahsoki. Disney bał się, że szeroka publiczność nie wie kim jest Syn Mortis, więc Palpatine był bezpieczniejszy. Podobno dokrętki trwały aż do października 2019. Abrams zaś jakoby nie jest zadowolony z ostatecznej wersji filmu. Stracił ostatecznie nad nim kontrolę, bo musiał go dopasować do wizji Disneya. J.J. jest jakoby bardzo zły, bo mnóstwo ważnych dla niego scen wyleciało, nie zmieściło się w filmie.
Na koniec jeszcze Lucasfilm_Insider pisał o wersjach filmu. Jego zdaniem istniały dwie. Pierwsza bazująca na scenariuszu Abramsa i Chrisa Terrio, razem z pomysłami Lucasa, Trevorrowa i Dereka Connolly’ego. Ta jednak nigdy nie została skończona, była tylko i wyłącznie nagrana. Druga wersja to wersja Igera, czyli taką, którą zobaczyliśmy w kinach. Wszystkie plotki o 9 i więcej wersji, dotyczą małych szczegółów, czyli bardziej różnic w montażu. Insider twierdzi, że Kathleen niebawem odejdzie z Lucasfilm, ale nie wie, co będzie następnym filmem. Może produkcja Kevina Feige’ego.
Niestety obecnie ani Lucasfilm, ani Disney nie kwapią się z tym, by pokazać nam jak wyglądała produkcja. Tu warto jedynie przypomnieć to, o czym mówił Jonathan W. Rinzler przy okazji „Przebudzenia Mocy”. W pewnym momencie zrozumiał, że jeśli napisze „Making of” porządnie, zgodnie z tym jak był produkowany, to książka ta nie zostanie nigdy wydana. Wybrał pozostanie wiernym prawdzie i „Making of” jest szczelnie zamknięty w sejfie Lucasfilmu. Reszta to domysły bazujące na przeciekach.
Jeśli choć część z umieszczonych pod podanym linkiem plotek jest prawdziwa, to zdecydowanie chciałbym zobaczyć kiedyś prawdziwy "Making of..." całej tej Shitquel Trilogy...
Wiele filmów powstaje w trudnych warunkach i czasem się udaje, ale tutaj bajzel był na skalę wręcz kosmiczną
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
27-12-2019, 01:08
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,364
Liczba wątków: 29
Co za idiotyczny, chaotyczny, pisany na kolanie kaszan. Ale... ogląda się go lepiej niż toporne "last jedi"
3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
27-12-2019, 03:13
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Edit:
Joe dobrze zauważył, że przepowiednia licząca 1000 lat spełnia się i trwa tylko 30 lat, a potem cała galaktyka ponownie wraca we władanie Sithów.
Dodatkowo wszystkie te książeczki mające nadać sens tym filmom teraz sobie wzajemnie przeczą.
28-12-2019, 00:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2019, 00:26 przez marsgrey21.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
$704 miliony po drugim weekendzie na koncie Skywalkera kropka odrodzenie.
Miliard jednak będzie, ale niespecjalny, bo film może mieć duże problemy z przebiciem tegorocznego wyniku Toy Story 4 ($1,073 mld), a w USA będzie miał bardzo ciężko przebić Rogue One ($532,2 mln) i na pewno sprzeda mniej biletów zarówno od R1, jak i RotS w 2005. W sumie, biorąc pod uwagę IMAXy, 3D, itd. to może być najgorzej sprzedający się epizod w historii serii, nawet jeśli liczone przez mojo kwoty po uwzględnieniu inflacji powiedzą coś innego (bo biorą pod uwagę jedynie średnią cen biletów w okresie wyświetlania).
29-12-2019, 22:05
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Jeszcze dwa lata temu kanon był taki, że Anakin był wybrańcem, wykończył Sithów, a Kylo i Snoke to tylko użytkownicy ciemnej strony, a teraz okazuje się, że to wszystko jest już nieważne i zmieniają kontekst przepowiedni i już nie chodziło o zniszczenie Sithów, tylko przywrócenie równowagi... Na kilkanaście lat.
Edit:
https://comicbook.com/starwars/amp/2019/12/29/star-wars-the-rise-of-skywalker-filmmakers-discussed-splitting-two-parts-chris-terrio/?__twitter_impression=true
No nie mogę
Nie podzielili ostatniego epizodu na dwie części, żeby było równo 9 filmów tak jak chciał George.
30-12-2019, 18:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2019, 18:20 przez marsgrey21.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
No ale trylogia to trylogia, backlash ze strony fandomu byłby ogromny gdyby w ten sposób zerwali z tradycją, nie mówiąc już o tym że byłoby to przyznanie się wprost że dali ciała z fabułą The Last Jedi i potrzebują aż dwóch filmów bo przypomniało im się, że potrzebują jakiejś historii na finał.
30-12-2019, 18:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2019, 18:34 przez Mierzwiak.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
Dlatego wybrali idealne rozwiązanie i backlashu żadnego nie ma. Tylko sielanka i ogólny zachwyt.
30-12-2019, 19:46
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Tak, bo backlash na długo przed premierą to dokładnie to samo, co po, prawda? Poza tym pozytywne opinie o filmie i tak przeważają; forum.film.org.pl nie jest tu żadną reprezentacją.
30-12-2019, 20:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2019, 20:23 przez Mierzwiak.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
30-12-2019, 20:47
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
31-12-2019, 00:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-12-2019, 00:05 przez Doppelganger.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,919
Liczba wątków: 15
Nie wiem czy to zerowe oczekiwania przed seansem, ale oglądało się to bezboleśnie i chyba najprzyjemniej spośród filmów z tej trylogii. Jedynka była żartem z serii, dwójka żartem z fanów a trójka to jakaś dziwna próba odkupienia wszystkich grzechów. Widzę w tym oczywiście pozszywanego Frankensteina, ale doceniam heroiczny wysiłek włożony w doprowadzenie do jakiegoś w miarę sensownego zakończenia. 5/10
31-12-2019, 11:55
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
01-01-2020, 00:16
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Boyega ma wyjebane
https://twitter.com/VidyaAndPandas/status/1212231443063214080
Walić shippersów. Fani którzy mają jakąś dziwną obsesje na punkcie związków romantycznych u bohaterów, to jedne z najgorszych odmętów każdego fandomu.
Edit: Btw - uwielbiam wyrażenie "lay the pipe"
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
01-01-2020, 10:32
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Finał TRoS to dokładna kopia pojedynku Voldemorta i Harry'ego tyle, że pozbawiona sensu i emocji.
01-01-2020, 13:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2020, 13:58 przez marsgrey21.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Jeśli pozbawiona sensu i emocji to dokładnie tak jak walka Voldemorta i Pottera
01-01-2020, 14:03
|