Martinipl napisał(a):siedem przykazan
Nie ma czegoś takiego jak siedem przykazań :D Jest 10 przykazań(ewentualnie 5 przykazań kościelnych), ale Tobie pewnie chodziło o 7 grzechów głównych...
18-03-2008, 17:49
|
Silence of the Lambs (1991) i inne filmy o psycholach SPOILERY
|
Martinipl napisał(a):siedem przykazan Nie ma czegoś takiego jak siedem przykazań :D Jest 10 przykazań(ewentualnie 5 przykazań kościelnych), ale Tobie pewnie chodziło o 7 grzechów głównych... 18-03-2008, 17:49 freak_outXP napisał(a):efekciarskie wejście Doe na komisariat policji. słucham? przecież to miało być efekciarskie w jak najlepszym tego słowa znaczeniu - gdyby Doe wszedł na komisariat ubrany w garnitur, to choćby krzyczał całą wieczność, to nic by z tego nie było.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 18-03-2008, 22:51 freak_outXp napisał(a):To prawda. Jednak jest różnica między efektownością, a efekciarskością. prawda. dlatego Fight Club jest efekciarski, a Siedem efektowne. Cytat:Nieprawda. Reżyser lubi krew i ją pokazuje dosyć często: "zbrodnia z namiętności"; "funt ciała" czy efekciarskie wejście Doe na komisariat policji. zbrodnia z namiętności - rozbryzgana plama posoki na szybie, widoczna w kadrze przez sekunde. funt ciała - zaschnięta krew na wykładzinie, która kamera pokazuje z jednego ujęcia (plan ogólny pokoju, co stanowi zresztą element zaskoczenia, bo kiedy Mills wchodzi do gabinetu, nie spodziewamy się ujrzeć na dywanie słowa GREED, napisanego krwią). wejście Johna Doe - Mefisto napisał co i jak. poza tym krew na opuszkach placów Doe należała do ofiary, której policja jeszcze nie zidentyfikowała. był to jeden z argumentów, który ostatecznie przekonał policje do przystania na propozycje mordercy. jedno jest pewne ponad wszystko: obdarty ze skóry, rozbebeszony strażnik, rozpostarty niczym Batman na kratach celi, podświetlony w dodatku efekciarsko od tyłu - to jest dopiero epatowanie. nie wspominając o nakładaniu sobie cudzej skóry na twarz. a scenę, w której zbroczony posoką Lecter porusza sie zwiewnie w rytm klasycznej muzy, dyskretnie przemilczę jako zupełnie nieefekciarską. jeśli już sie czepiamy, czepiajmy się konsekwentnie do końca. Cytat:Przemoc jest w tle i często wychodzi na pierwszy plan. Co my tu mamy: przemoc w rodzinie; przemoc psychiczna; drobiazgowe ukazywanie ofiar i miejsc zbrodni wraz ze szczegółowymi opisami kto, co, jak i dlaczego zabił, został zabity lub oba. taka specyfika gatunku - kierować uwagę czytelników na drobiazgowe opisy miejsc kaźni (hardkorowe charakterystyki miejsc zbrodni znajdziemy na przykład u takiego Edgara Poego. przy jego "Zabójstwie przy rue Morgue" film Finchera jawi się niezbyt "epatująco") poza tym Siedem to m. in. film o przemocy. także o sztuce współczesnej (czego się w normalnym odbiorze nie dostrzega), ale zasadniczo oscyluje wokół tematu przemocy i znieczulicy w każdym możliwym wydaniu. jak sie rzekło nieco pompatycznie: Siedem to zejście na samo dno piekła. Cytat:Ja chcę historii, intrygi i ciekawych bohaterów, reszta jest tylko środkiem do celu. a zatem obydwaj chcemy tego samego. Cytat:Doe jest tu raczej wtórny. raczej unikalny. a od Hopkinsa lepszy był facio z Manhuntera - bo powstrzymywał sie od robienia głupich min i wydawania śmiesznych dźwięków. Cytat:cały sztafaż policyjnego thrillera, gdzie jeden psychopata jest poszukiwany za pomocą drugiego jest tylko pretekstem. dokładnie to samo w siedem - fabuła implikuje coś więcej niż prozaiczne śledztwo, mające przywrócić społeczną i moralną równowagę, która została naruszona w wyniku działania mordercy. Cytat:Napisałem we wcześniejszym poście, że Milczenie jest filmem introwertycznym - w przeciwieństwie do Siedem, który skupia się na świecie zewnętrznym i wszystko jest nim uwarunkowane (bezpośrednio, a nie pośrednio - jak w Owcach). tutaj sie absolutnie z tobą zgadzam, ale nie rozumiem, jakie to ma przełożenie na jakość filmu. ze niby filmy introwertyczne sa lepsze niz ekstrawertyczne? no ja na przykład wole te ekstrawertyczne. od małego irytowała mnie proza o zacięciu introspektywnym, drażniły (i śmiertelnie nudziły) wszelkie rozpasane psychologiczne ustępy, ciągnące się przez kilkanaście stron lektury. nie dość, że nużące, to jeszcze mocno pretensjonalne. oczywiście Milczeniu daleko do pretensjonalności 99% filmów o seryjnych mordercach, niemniej jeśli chodzi o moj gust, to ponad gierki psychologiczne zawsze stawiam dobrze rozplanowane i poprowadzone śledztwo ze wszystkimi charakterystycznymi motywikami jak opóźnione rozpoznanie, gradacje i inne knyfy kryminalno-detektywistyczne. co więcej, Seven tylko pozornie realizuje kryminalny schemat, rozsadzając go w pewnym momencie z takim impetem, ze to w pale nie mieści. Cytat:W filmie chodzi o coś więcej, o przemianę. Mills z pewnością mógłby coś dodać w tym temacie. Cytat:John Doe znaczy tyle, ile gada w radiowozie. John Doe znaczy tyle, ile cały film - bo cały film to jego kazanie. twoje tłumaczenie niezbyt mnie przekonuje. dla mnie Hopkins nic nie znaczy - jest po prostu kolejnym (świetnie zagranym i zinterpretowanym) filmowym mordercą o wysublimowanej osobowości. Doe natomiast uderza we mnie jako widza, OSKARŻA mnie, wskazuje palcem. jego monologi mają bezpośrednie przełożenie na moje życie i postrzeganie otoczenia. gadanie Hopkinsa to dobre, inteligentne kino, nic więcej. Cytat:Lecter nie był sentymentalny w jakimkolwiek sensie, a moralność przestała dla niego istnieć. Po prostu - wyszedł ponad czy poza swoje uwarunkowania. nie do końca jest tak jak mówisz. z Johnem Doe nie pogadasz o muzyce ani perfumach. gość jest antypatycznym, okrutnym skurwysynem, podczas gdy najedzony Lecter wraz ze swoją ogładą i stylem bycia idealnie nadaje sie do roli towarzysza rozmów. chodzi o to, że Lecter miewał długie przebłyski normalności, Doe był pogrążony w fanatyzmie bez reszty. Lecter zabija bohaterów, za którymi widownia nie przepada, albo takich, którzy w najlepszym wypadku byli jej obojętni, Doe natomiast mordował złych, neutralnych, dobrych i kobiety w ciąży. postać ta jest bardzo niewygodna w odbiorze w tym sensie, że bohatera ani przez sekundę nie interesuje nawiązanie intymnego kontaktu z widownią. on po prostu miota oskarżenia jak w średniowiecznych kazaniach. jego retoryka to retoryka piętnująca grzech i zepsucie, to retoryka kary za grzechy i jako taka nie podlega dyskusji. pytanie brzmi: z którym dżentelmenem wybrałbyś sie do opery? którego dżentelmena przedstawiłbyś dziewczynie jako swojego ojca? Siedem nie dorobiło się dwóch (kiepskich) kontynuacji. świadczy to dobitnie, iż Lecter był od początku bardziej dochodowy, bardziej hollywoodzki, przyjazny, dowcipny - bardziej ludzki. John Doe odwrotnie: zagościł na kinowych ekranach tylko ten jeden jedyny raz. postać nie do podrobienia w żadnym prequelu (odpukać w niemalowane). koleś po prostu przemknął przez sale kinowe. mało tego, Spacey zgodził się nawet, by nie umieszczać jego nazwiska na plakacie, nie uczestniczył również w kampaniach promujących film. totalna anonimowość. słowem, zero epatowania postacią "zajebistego mordercy". Cytat:(niestety - tylko w książce) w przypadku Siedem dysponuje jedynie scenariuszem, nie moge wzbogacać postaci Doe o przemyślenia zawarte w obszernych powieściowych dygresjach. 18-03-2008, 23:13
Milczenie Owiec to film zdecydowanie przereklamowany. Uznawany za jeden z najlepszych thrillerów w historii(jeśli nie najlepszy), chwalony za absolutnie wszystko przez krytyków i widzów, jest wg mnie jedynie dobry. Po pierwsze : cała ta postać Bufallo Billa mnie po prostu śmieszyła, po drugie wkurzała mnie postać mega-wypas-wszystko-wiedzącej pani policjantki. Właściwie to zapomniałbym o tym filmie, gdyby nie rola Hopkinsa.
19-03-2008, 14:29 Mental napisał(a):Siedem nie dorobiło się dwóch (kiepskich) kontynuacji. świadczy to dobitnie, iż Lecter był od początku bardziej dochodowy, bardziej hollywoodzki, przyjazny, dowcipny - bardziej ludzki. John Doe odwrotnie: zagościł na kinowych ekranach tylko ten jeden jedyny raz. postać nie do podrobienia w żadnym prequelu (odpukać w niemalowane). koleś po prostu przemknął przez sale kinowe. Z tym bym sie nie zgodzil. Oba filmy mialy znaczacy wplyw na gatunek, zrodzily wielu mniej lub bardziej podobnych nastepcow. Lecter mial moze kontynuacje 'formalne' (co wiaze sie m.in. z tym, ze istnialy powiesci Harrisa, ktore mozna bylo zekranizowac), ale Siedem 'nieformalne'. A tak w ogole: Freakout, Mental - ciekawa dyskusja. 19-03-2008, 16:36
Milczenie owiec i tylko to. Czytałem książkę i jest genialna. Film jest na podobnym poziomie, więc bardzo mi się spodobał. Chociaż Se7en też wielbię i uważam za jeden z najlepszych obrazów w swoim gatunku to jednak film na podstawie książki Harrisa urzekł mnie najbardziej, wgniótł mnie w moje siedzisko przed ekranem i nie pozwolił się oderwać. Se7en ma świetny klimat i jest zajebisty, a MIlczenie owiec ma jeszcze lepszy klimat i jest jeszcze bardziej zajebiszczy :)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 24-03-2008, 20:55
Wszyscy tutaj kochaja argumentacje "tak, bo tak" :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 24-03-2008, 21:16
Hitch, no shit. ;)
Głosuję na Se7en bo widziałem go przed Milczeniem i zmiażdżył mnie ciężarem. Milczenie przy Se7en to jak bajeczka na dobranoc, Hopkinsa za Lecter należy wielbić, ale zimny i opanowany Doe robi o wiele większe wrażenie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 24-03-2008, 21:52
Mnie bardziej od Lectera w Milczeniu owiec urzekł Buffalo Bill czy jakoś tak. Nie był tak inteligentnym i wyrachowanym człowiekiem ale podobała mi się ta postać. Fakt faktem to zwykły psychol, ale dzięki niemu milczenie owiec było ciężkie, a nie dzięki Lecterowi.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 24-03-2008, 23:22
Milczenie nie było ciężkie. ;)
Książka była ciężka, film, który chcąc, nie chcąc przyrównuję do Siedem, jest stosunkowo lajtowy.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 24-03-2008, 23:30
Książka była ciężka, film trochę mniej, no dobra dużo mniej. Se7en jest filmem genialnym to fakt, ale jak narazie Milczenie z tego co pamiętam potargało moimi emocjami. Ale chyba odświeżę sobie oba filmy by porównać.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 24-03-2008, 23:51
Nie. W książce kluczyk Lectera to efekt jego wieloletniej pracy. Spinacz pochodzi z jakiś akt, w których ktoś go zostawił, a długopis to efekt zestrachanego doktora, który próbował 'zbadać' Lectera. Lecter poprosił o długopis, postraszył doktorka, ten się zestresował, uciekł i zapomniał o długopisie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 25-03-2008, 01:58
nie moglem znalezc topicu stricte o "Se7en" wiec pisze tutaj:
Se7en.720p.HDTV.x264-HINT nareszcie nejlepszy film wszechczasow doczekal sie lepszej jakosci (wprawdzie tylko HDTV ale czekac tylko moze wyjdzie jako arcydzielo w formacie HDDVD badz BluRay...) 11-04-2008, 16:17
Cholera trudny wybór pomiędzy Se7en a Silence of the Lambs. Wybiore chyba Siedem bo to cudo nakręcił jeden z moich ulubionych reżyserów, film ma rozwalające zakończenie, dialogi (John Doe na tylnym siedzeniu to król psychopatów morderców!), klimat, i kozacką czołówkę.
Milczenie owiec też ma parę scen - kozaków. Np. Lecter wobec dwóch bezbronnych policjantów, masakra w hotelu, Lecter w karetce (!). No i oczywiście zakończenie (ostatnia scena kiedy Hannibal odchodzi po zatłoczonej ulicy wczesnym wieczorem) 29-04-2008, 09:38
Ludzie, jest film o seryjnym mordercy, z którym tylko Siedem może stawać w szranki. Memories of Murder - http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=3305 . Tzw. pytą w ucho i gwałt na mózgu. Absolutnie obezwładniający.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 27-05-2009, 22:41
Chyba chciałeś napisać "The Chaser" (Chugyeogja) i Ci się coś pomyliło z lekka, bo "Memories of Murder" to jednak o klasę słabsze jest ;-)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
27-05-2009, 23:11 Wawrzyniec napisał(a):Jeden bezjajeczny, włażący w tyłek film nie znaczy, że reżyser kompletnie stracił pazur. zodiak też specjalnie nie porywa. po drugim obejrzeniu mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że brakuje w nim dramaturgii (powód jest prosty: morderca nie zagraża bezpośrednio w zasadzie żadnej z głównych postaci), że postać downeya jr niemiłosiernie wnerwia, że klimacik momentami zniża się do poziomu kina przygodowego o rozwiązywaniu zagadek, że kolorystyka kadrów denerwuje swoim odcieniem (jakby nie było można nakręcić filmu bez tego cholernego sraczkowatego filtra), że to, że tamto i że sramto. zodiak jest po prostu ok. nie bez powodu fincher polazł z nim do cannes - aliena 3, siedem i the game szanowne jury by nie skumało. 27-05-2009, 23:21
Slepy, nie chciałbym zaczynać jakiejś bezsensownej wyliczanki co jest lepsze, a co nie, powiem tylko że uważam DOKŁADNIE odwrotnie. Tzn. pozamieniać miejscami tytuły z twojej wypowiedzi i mógłbym się podpisać. : )
Z perspektywy czasu patrząc wszystko rozbija się o formę, która mi w MoM zwyczajnie bardziej odpowiada. Chaser jest bardziej, hmm, amerykański? To w bardzo dużym stopniu film akcji, całość dzieje się w przeciągu doby, czas ucieka, pojawia się dziewczynka nieco odmieniająca (budząca, łotewa) bohatera. Żeby nie było, uważam że Amerykanie robili najlepsze kino (obecnie wiadomo jak jest) więc żeby komuś określenie 'amerykański' nie zabrzmiało źle w mojej klawiaturze. Memories to zupełnie inne podejście, na spokojniej. Chyba podstawową różnicą jest właśnie czas trwania akcji. MoM to kilka lat, Chaser to jedna doba. Taka scenariuszowa decyzja wymusza formę filmu. Coś jak The Wire i The Shield. : ) Mental napisał(a):po drugim obejrzeniu mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że brakuje w nim dramaturgii Z pierwszym się w sumie zgadzam. Zodiak, pomijając parę scen, to typowo dziennikarsko-grzebiące kino (nawet do Wszystkich Ludzi Prezydenta nie podobne, za mało ikry). Mimo to: strasznie lubię ten film. Zionie od niego niezwykłym klimatem. Moim zdaniem Zodiak to film o mijającym czasie na pierwszym miejscu a o ściganiu mordercy dopiero na drugim. Cytat:(powód jest prosty: morderca nie zagraża bezpośrednio w zasadzie żadnej z głównych postaci) Z drugim już mniej. Chociażby Graysmith dostaje głuche telefony do domu. Zodiakowi brak dramaturgii bo w sumie nie wiadomo kim jest zabójca. 'Najlepszy' podejrzany to bucowaty przygłup. Kogo tu się bać? : )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 28-05-2009, 00:20 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |