"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
Facet na święta - norweski komrom serialowy od Netflixa, której bohaterka po długoletnim związku i jego zakończeniu dostaje podczas przedświątecznej kolacji u swojej rodzinki serię pytań o przyszłość, ułożenie sobie życia, dzieci, ślub etc. na co wypala "mam chłopaka". Podekscytowani domownicy zapraszają go na święta. 30-letnia Johanne ma 3 tygodnie aby znaleźć odpowiedniego kandydata. Od tej pory zaczyna randkować z całą serią mniej lub bardziej dziwnych osobistości m.in. wybuchowym hydraulikiem, 19-letnim "fuck boyem" oraz lekarzem, kolegą z pracy. Napiszę tak - wyobraźcie sobie skandynawską wersję Listów do M., w której nie brakuje seksu, używek, trudnych tematów rodzinnych oraz rozkmin nad przemijającym życiem podlanych dozą fajnego humoru. Nie jest to wielkie dzieło nawet na warunki Norwegów, ale klimat świąteczny niewątpliwie jest a i jest kilka takich scen, przez które miałem sporo śmiechu. Grająca pierwsze skrzypce Ida Elise Broch jest nie tylko przeurocza (wygląda jak młodsza siostra Anje Traue) ale również utalentowana - dobrze sobie radzi w typowo komediowych dialogach, jak i dramacie. 

2 sezony, 12 odcinków, każdy po 25-30 minut. Można to wciągnąć w jeden dzień i się rozerwać. Tym bardziej, że nie ma tutaj nachalnych wątków LGBTQ (jest postać lesbijki, ale nie jest to jakiś ważny wątek), a dużej mierze fajnie było obejrzeć produkcję w której hasło "rodzina" gra główną rolę.

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Mnie się podoba Bloodlands, ale ja do angielskich kryminałów mam słabość i mało, który mnie rozczarowuje. Z ostatnich co widziałem to The Nest mnie zawiódł, w którym jedną z głównych ról gra Martin Compston, czyli Steve z LoD. Na IMD ma 7.1, a sam byłem zaskoczony, jak bardzo mi serial nie podszedł, zwłaszcza że to coś nowego w kryminałach, bo fabuła toczy się wokół surogatki, takiej historii jeszcze nie widziałem (chyba). Nie kupowałem decyzji bohaterów, dla mnie wszystko co robili było bez sensu, nawet jak się tłumaczyli, taki mam problem z tą produkcją.



Dobry jest The Victim (na playerze oglądałem) z Kelly Macdonald w głównej roli, która gra w nowym LoD.



Najlepszy z brytyjskich kryminałów jakie ostatnio widziałem, to Des z Tennantem, o którym wywiązała się kiedyś dyskusja na forum. No i to Bloodland mnie wciągnęło, ale powtórzę, że mało który serial z UK mnie zawodzi.

Serial trzyma w napięciu, są zwroty akcji typowe dla seriali Mercurio, ale różni go to od LoD i Bodyguarda, że silnie jest zaznaczona sytuacja polityczno społeczna w Irlandii Północnej, tym razem Mercurio nie skupia się na samej akcji i twistach. Serial pokazuje jak sprawa, która ma związek z byłym członkiem IRA wpływa na mieszkańców, protestantów i katolików, jest jak zapalnik, który może w każdej chwili wybuchnąć.

Widać, że ekipie zależało by pokazać nastroje w Irlandii, choć przede wszystkim jest to kryminał z bohaterem, któremu się kibicuje. Powtórzę się, że gdyby Jim Sheridan kręcił kino popularne, to mógłby stworzyć Bloodlands, bo to tematyka idealna dla niego.

Nie będę spoilerował, bo nie chcę psuć przyjemności z seansu, a to jedna z tych produkcji, o których najlepiej wiedzieć jak najmniej. Zresztą już w końcówce drugiego odcinka dochodzi do pewnego zdarzenia, które mnie zaskoczyło i od tego momentu ogląda się wydarzenia z trochę innej perspektywy. Ale to nie jest zwrot akcji przekombinowany, kupiłem go.

Zaskoczeniem dla mnie jest to, że to nie miniserial, ale serial, który dostał drugi sezon. Byłem pewien, że to zamknięta historia z Jamesem Nesbittem w głównej roli (nie rozumiem czemu niektórzy czepiają się Nesbitta, to dobra rola dobrego aktora.). Finał zamyka pewien etap historii a jednocześnie otwiera drzwi pod drugi sezon, który obejrzę, bo jestem ciekaw w jaką stronę fabuła pójdzie dalej. Choć jest to też taka historia, która nie może być kręcona za długo. Nie widzę potencjału na więcej jak dwa sezony, inaczej pojawi się sporo mocno naciąganych wątków.

Scenariuszowo mógłbym się przyczepić do paru elementów,
ale fabuła jest tak ciekawie rozpisana na cztery odcinki, że obejrzałem z zainteresowaniem całość za jednym posiedzeniem.

Osobne słowa uznania należą się dla autorki muzyki. Ale ja ogólnie lubię irlandzkie dźwięki (szkockie też), więc mi niewiele trzeba.

Odpowiedz
(29-04-2021, 17:42)PropJoe napisał(a): Ustępuje chyba tylko serialom Hugo Blicka. 

A widziałeś Black Earth Rising?

Dobra rzecz, choć nawet jak na tego twórce tempo jest bardzo wolne, zwłaszcza w czterech pierwszych odcinkach.



Po napisaniu komentarza przejrzałem moje stare teksty w różnych miejscach, co jeszcze z seriali kryminalnych angielskich dobrego ostatnio widziałem,  i przypomniałem sobie o kilku dobrych, ale wpierw o nowości, która niedawno wleciała na Netflixa.

Niedawno skończyłem The Serpent z Jenną Coleman, którą znałem do niedawna, tylko z roli królowej Wiktorii  i jako jedną  z fajniejszych towarzyszek Doktora Who, a w ostatnim czasie zagrała w kilku ciekawych serialach. The Serpent  dobrze się ogląda, zwłaszcza jak nie zna się historii mordercy, którego gra Tahar Rahim i jego współpracowników w zbrodniczym interesie, czyli przyjaciela i dziewczyny, którą właśnie gra Coleman. No i w takiej roli nie widziałem angielki. Może nie gra do końca negatywną postać, ale jednak to rola mocno dwuznaczna, nie współczułem jej w ogóle.

The Serpent wyróżnia to od innych seriali o mordercach, że akcja dzieje się np. w Indiach, Tajlandii i Nepalu, czyli jest dużo słońca, panuje w serialu gorący klimat, wszyscy chodzą spoceni, a raczej kryminały kojarzą się z produkcjami, gdzie jest mroczno, ciemno, zimno, deszczowo, a w The Serpent przez większość odcinków jest jasno i słonecznie. Akcja ma miejsce w latach 70, więc dostajemy modę i stroje z tamtych lat. The Serpent jest stylizowane na produkcję z lat 70-ych i muszę przyznać, że wyszło to twórcom tak dobrze, że miejscami aż za dobrze, bo ogląda się trochę jak produkcję, która ma zachęcić do podróży do np. Tajlandii, tak niektóre miejscówki wyglądają fotogenicznie. A co tam miejscówki, bo aktorzy na czele z Tahar Rahimem i Jenną Coleman wyglądają zjawiskowo w stylizacji na lata 70.

Oglądając The Serpent przyszło mi do głowy, że stylizacja serialu na produkcje z lat 70 wyszła twórcom serialu tak dobrze, jak pokazanie końcówki lat 60 w Hollywood przez Tarantino w Pewnego razu w Hollywood, (w serialu występuje Damon Herriman, który grał Mansona u Tarantino), a taka tematyka jak w serialu The Serpent to coś w czym Quentin mógłby sie odnaleźć idealnie, gdyby porzucił na jakiś czas filmy, w których bawi się gatunkiem, idzie w komedie i pastisz, a zrobił coś poważniejszym tonie. Może nie dorównuje najlepszym kryminałom BBC, ale na tyle ciekawa to historia, zwłaszcza jak się nic o niej nie słyszało, że warto się z nią zapoznać.

Ciekawe jest to jak naiwnie są pokazane ofiary głównego bohatera, w większości są to hipisi. Rozumiem, że takich ludzi szukał Sobhraj, łatwych celów, ale jak widzę głównie takich naiwniaków i ufnych ludzi, to mój obraz hipisów trochę się popsuł:-) No może jedna z ofiar była dość inteligentna.  



Znakomity jest The Cry z Jenną Coleman, w którym nie wszystko jest tym czym się wydaje. Bardzo dobry kryminał, który bawi się oczekiwaniami widzów i sympatią do głównych bohaterów, zwłaszcza do Joanny. Przyznam że miałem ochotę wrócić do całego serialu, by obejrzeć jeszcze raz, bo zupełnie inaczej patrzy się na pewne wydarzenia i zachowania bohaterów, jak się ma obraz całej sytuacji, a nie wydarzenia wyrwane z kontekstu i to co nam się sugeruje.



Świetny jest też A Confession z Martinem Freemanem i Imeldą Staunton. Choć to produkcja bliższa 3 serii The Fall i Broadchurch, czyli niby morderca złapany, ale to nie koniec sprawy dla bliskich ofiar. Znakomite połączenie dramatu z kryminałem. Jak się nie mylę, to ani The Cry, ani A Confession nie jest nigdzie legalnie dostępne w Polsce.


Odpowiedz
(02-05-2021, 01:59)michax napisał(a):
(29-04-2021, 17:42)PropJoe napisał(a): Ustępuje chyba tylko serialom Hugo Blicka. 

A widziałeś Black Earth Rising?

Właśnie nie, bo zwykle oglądam z żoną a ona nie za bardzo się pali do oglądania traumy po ludobójstwie. W planach mam obejrzenie kiedyś bez niej. Shadow Line i Honorable Woman uwielbiam.

Na razie odpaliłem wczoraj pierwsze trzy odcinki I May Destroy You i o ile na początku trzeba się przebić przez maniery i zachowanie bohaterów, tak na razie rzeczywiście wydaje się naprawdę jakieś, świeże, inne. Spodziewałem się raczej dramatu i pewnie w taką stronę to pójdzie (nie)stety, ale motyw "śledztwa" w połączeniu z flashbackami, które je inicjują jest jednym z bardziej oryginalnych i mocnych scenariuszowych pomysłów, jakie ostatnio widziałem. Gdyby to poszło właśnie w stronę takiego osobistego, częściowo rozgrywającego się w głowie śledztwa byłoby super, ale chyba będzie trochę inaczej. Realizacyjnie też całkiem fajne. Fanom Fleabag może się spodobać. Widziałeś? Co sądzisz?

Ale przede wszystkim michax, wielki szacun i podziękowania za twoje wpisy. Chyba ktoś już ci pisał w podobnej sytuacji, ale dla takich wpisów i ludzi jak ty się wchodzi na to forum. Dzięki za rekomendacje. Aż mi głupio będzie teraz nic nie obejrzeć z tego, co wymieniłeś. Szczególnie, że już raz chyba prosiłem cię o polecenie czegoś i równie wyczerpująco odpisałeś. Des widziałem, też wziąłem udział w dyskusji, którą wspominasz i zgadzam się, że to świetna rzecz. The Serpent mi Netflix podrzucał, sprawdzę. Lubię Freemana, więc może też A Confession. No i to Bloodlands, chociaż martwi mnie trochę średnia na imdb i nie przepadam z kolei za Nesbittem za bardzo. 

Przy okazji, rzeczy z UK niedostępne u nas legalnie jak oglądasz? Torrenty czy bawisz się np. w vpny pod iplayera? Czy mieszkasz w UK? Kusi mnie dziś obejrzenie finału Line of Duty na żywo, żeby wystrzec się spoilerów. Polecisz może jakiegoś bloga lub profil na fb o brytyjskich serialach? Kiedyś był całkiem spoko blog brytyjskieseriale.pl, ale już nie ma a profil na fb też chyba porzucony. Może być po angielsku. 

Edit: może by wydzielić ostatnie posty, nie o LoD?


Odpowiedz
Na canalplus.com są 2 sezony Staged z Michaelem Sheenem i Davidem Tennantem, jednego z najlepszych komediowych seriali 2020 roku. Widziałem jakiś czas temu i chyba już kiedyś chwaliłem na forum, ale chętnie powtórzę z polskimi napisami. Jest to przykład serialu nakręconego za małą kasęw domach bohaterów, z ich rodzinami, na zoomie, w którym wystarczyła dwójka dobrych aktorów, którzy mają świetną chemie i powstała znakomita rozrywka.

Sheen i Tennant są jeszcze lepsi w serialu BBC jak w Good Omens, dla mnie to duet dorównujący Connery'emu i Fordowi w Indiana Jones i ostatnia krucjata oraz Gibsonowi i Gloverowi w Lethal Weapon 1-4. Grają przerysowane wersje samych siebie i widać jaki mają dystans do siebie i swojej filmografii (chyba żaden aktor ze Zmierzchu nie chwali się tak często, że zagrał w tej serii, jak Sheen). Zresztą twórca serialu, po którym mocno Sheen i Tennant jadą w Staged, a to on przecież pisał dialogi, też musi mieć sporo dystansu do siebie. Sporo jest gościnnych występów znanych nazwisk i dlatego nie polecam materiałów na yt, bo lepiej być zaskoczonym, kto się pojawia w 1 i 2 serii.

Odpowiedz
Szczerze to nawet już nie pamiętam o co kiedyś pytałeś i co Ci poleciłem:)

A to jak nie przepadasz za Nesbittem, to możesz ocenić jego grę w Bloodlands, tak jak niektórzy narzekacze na IMDB:-)

Słyszałem sporo dobrego o I May Destroy You, ale z tego co wiem to jest dramat o dziewczynie, którą zgwałcono, a nie kryminał. A przyznam, że jak aktorkę (i twórczynię serialu) lubię za główną rolę we właśnie Black Earth Rising, to nie mam ochoty oglądać dramatu o ofierze gwałtu.

Choć wszyscy znajomi mocno mi polecali serial, w tym ci, z którymi opiniami często się zgadzam, więc słyszałem o serialu nim zrobiło się o nim głośno w związku z pominięciem go w nominacjach do Emmy albo Złotych Globów, jak scenarzystka średniego serialu dla Netflixa z Lily Collins napisała, że jakim cudem jej serial o lasce w Paryżu się znalazł w nominacjach, a takie dobre i ważne dzieło jak IMDY pominięto.

Seriale brytyjskie oglądam z zatoki. Nie mieszkam w UK, ale w Polsce. Kiedyś właśnie na brytyjskieseriale.pl zaglądałem, ale padło dawno (w sumie to przypomniałeś mi o tej stronie).


Jedyny angielski blog jaki czytam to https://them0vieblog.com/, ale nie ma tam o produkcjach BBC, ITV, Channel 4. 

Jak coś obejrzę z UK, to  można przeczytać na https://gallowy.wordpress.com/, gdzie piszę o każdym serialu jaki oglądam, ale nawet nie umywa się do tego o którym wspomniałeś i którego już nie ma (nie ten poziom), więc się moim blogiem za bardzo nie chwalę:)


Na stronie denofgeek czasami się pojawiają recenzje angielskich produkcji i stamtąd się dowiaduję. Ale główne źródło mojej wiedzy co wychodzi w UK, to grupy tłumaczące seriale, których napisy są w tłumaczeniach na n24. Jeśli pojawi się na napisy24.pl jakiś brytyjski serial w tłumaczeniach, którego w Polsce nie będzie na Netflixie, HBO GO, Amazonie, to wtedy zaznaczam sobie, by mi powiadomienie przyszło.

Mam na myśli przede wszystkim Project Haven, są fanami angielskich produkcji, kryminałów, którzy właśnie do LoD robią na bieżąco napisy, chyba też do Bloodlands zrobili, z tych ostatnich. Sprawdzam w tłumaczeniach na n24 seriale, zwłaszcza te tytuły które mi nic nie mówią, i jak się okazuje, że angielska produkcja to ma moje zainteresowanie.

Choć też na serialowa.pl co tydzień wrzucają co ciekawego wychodzi i czasami też na tej stronie się dowiem o produkcjach z UK. Też na początku każdego m-ca Kaja z jakbyniepaczec wrzuca materiał na yt co nowego wychodzi w danym miesiącu, więc to też jest moje źródło wiedzy.

Zauważyłem, że sporo seriali mniej znanych w Polsce, nie tylko z UK, ale też innych części Europy trafia na canal+, np. na alekino (podobno duńskie The Investigation ma na canal+ lecieć u nas w maju).

Jakiś czas temu widziałem całkiem dobre The Pembrokeshire Murders/Morderca z Pembroke z Lukiem Evansem, a na Alekino widziałem kilka dni temu fragment pierwszego odcinka, więc na canalplus powinna być już całość.




Zapomniałem polecić Ci znakomity miniserial The Salisbury Poisonings/Truciciele z Salisbury, który jest na canalplus.com




No i polecam zawsze i wszędzie Staged/Wystawieni, który zadebiutował dzisiaj na canalplus, o którym napisałem w innym temacie.

A nie z kryminałów polecam Ci na Netflixie Derry Girls, bardzo fajny komediodramat, tylko dwa sezony.             




Quiz Show też jest spoko, na HBO GO widziałem, o słynnej aferze w Milionerach.



Pewnie jak mi się coś przypomni, to pewnie dopiszę. Choć wydaje mi się, że to już wszystko, ale nie zdziwię się jak za dzień lub dwa przypomni mi się kolejna produkcja z Wielkiej Brytanii.

Odpowiedz
Servant - trochę z braku laku zapodałem sobie pierwszy sezon. Każdy odcinek trwa pół godziny, więc całość można szybko zaliczyć. Fajny, niepokojący klimat. Kameralna sceneria. Do finałowego epizodu wszystko spoko, potem wjeżdżają głupoty z sektą czy coś, co oczywiście zwiastuje katastrofalny drugi sezon, którego nie zamierzam oglądać. Nie wiem, po co rozciągać te historię. Powinni ją spuentować i zamknąć w tych 8 odcinkach.

Odpowiedz
Servant w pierwszym sezonie była produkcją, która intrygowała, trzymała w napięciu i bawiła. Jeden z lepszych seriali jakie widziałem w 2020 roku, ale 2 sezon to rozczarowanie. 1 sezon wyróżniał się kameralnością, bo akcja dzieje się cały czas w domu Turnerów, czego też twórcy trzymają się w drugim sezonie, ale to nie opuszczanie domu zaczęło męczyć. A nawet jak bohaterowie opuszczają dom, to na siłę twórcy pokazują wydarzenia w innych miejscach, ale z domu, np. na laptopach, komórce, w telewizji.

Historia jaką wymyślił Tony Basgallop jest szalona, ale oglądałem z zainteresowaniem 1 sezon od początku do końca, mimo tego, że akcja toczy się bardzo wolno, jak to bywa w produkcjach Shyamalana, który bardziej stawia na klimat, a nie na jumpscary. Ale przyznać muszę, że po pierwszym odcinku drugiej serii musiałem przypomnieć sobie fabułę 1 serii. Mniej więcej pamiętałem co się stało na koniec sezonu pierwszego, ale zacząłem się gubić co się dokładnie wydarzyło.

Servant to produkcja, w której najważniejsze są tajemnice, choć też nie było tak w 1 serii, że do końca historia się gmatwała i zero wyjaśnień, bo dostałem kilka odpowiedzi w 1 sezonie, ale też sporo rzeczy pozostawiono na drugi sezon. Po dziewięciu odcinkach 1 serii, myślałem że dużo wiem, a po finale 1 serii wydawało mi się, że nic nie wiem, a drugi sezon pogłębił wrażenie pogubienia jeszcze bardziej.

Drugi sezon to realizacyjnie tak samo dobra robota jak w 1 serii – reżyseria, zdjęcia, doskonała muzyka i dobre aktorstwo Lauren Ambrose, Toby Kebell, Ruperta Grinta i Neil Tiger Free, ale mam problem z 2 sezonem. Nie mam nic przeciwko serialom z wolnym tempem akcji, w których długo się nic nie wyjaśnia, ale po sześciu, siedmiu odcinkach 2 serii skończyła mi się cierpliwość.

Serial zaczął mnie irytować swoim nic niedzianiem się i nie wyjaśnianiem niczego, mimo dobrej strony technicznej i aktorstwa, a jestem bardzo cierpliwym widzem. Servant zaczęło się kręcić w kółko, więc w pewnym momencie zaczął mnie męczyć serial, a nie dobrze bawić jak wcześniej. A co za tym idzie zaczęły mnie wkurzać też pierdoły, na które wcześniej nie zwracałem uwagi, np. aktorom nie leci para z ust, chodzą dość cienko ubrani na dwór, choć jest zima, Boże Narodzenie.

Serial podobno miał mieć 5, 6 sezonów, przynajmniej tak mówili twórcy jak leciała 1 seria, ale w Servant nie ma historii na 50, 60 odcinków, nawet jak trwają 30 minut. Ale plany się zmieniły i historia będzie miała całościowo 40 odcinków, czyli zgaduję, że 4 sezony, jeśli każdy sezon po 10 odcinków. Więc jest szansa na to, że od 3 serii będzie więcej konkretów i bardziej skondensowana fabuła, a nie tak rozwleczona jak w 2 serii. Są dobre odcinki w drugim sezonie, ale za bardzo rozwleczono historie.

Najlepsze odcinki z 2 serii to te wyreżyserowane przez M. Nighta Shyamalana i jego córkę, Ishanę, która też napisała scenariusze do kilku odcinków. Epizody Ishany to m.in. odcinek z pizzą i finał, który też wyreżyserowała. Co do finału to działo się w nim więcej, jak w poprzednich dziewięciu epizodach 2 serii. Akcja mocno przyśpieszyła, był klimacik, świetnie zrealizowany, dobrze zagrany i z genialną muzyką (w sumie to w całym serialu jest genialny soundtrack), ale odkąd skończyła mi się cierpliwość, to zaczęły denerwować mnie absurdy w tej produkcji.

Chodzi mi o zachowanie bohaterów, które jest bez sensu, np. zostawienie kogoś samego w piwnicy, zamiast pomóc. Nie sądzę żeby te nielogiczności w zachowaniu bohaterów wyjaśniono na koniec serialu, nawet jak powoli wyjaśniane są różne rzeczy związane z fabułą. Narzekam na 2 sezon, ale to nie jest zła produkcja, tylko porządny sezon z dużą dawką czarnego humoru, który działa, np. sceny z wujkiem w WC, czy wątek z pizzą.

Choć zastanawiam się, czy fakt, że mnie 2 sezon rozczarował, to nie jest częściowo wina recenzji przedpremierowych, w których napisano, bez spoilerów, że w siódmym odcinku 2 serii Servant wejdzie w nowy gatunek, że wywróci serial do góry nogami. No i tak się nakręciłem, że się zawiodłem, bo to co się stało w siódmym epizodzie, to nie było nic takiego co by serial wywróciło do góry nogami. Po obejrzeniu odcinka pomyślałem – tylko tyle? W Servant ciągle się coś dziwnego dzieje od 1 serii, a w siódmym odcinku 2 serii weszli na nowy etap dziwności i tyle.

Drugi sezon Servant jest to produkcja frustrująca i irytująca, coraz bardziej z każdym kolejnym odcinkiem. Liczę na powrót do dobrego poziomu z 1 serii w trzecim sezonie. Upatruję szansę na powrót do lepszej formy, bo trzeci sezon ma być przedostatnim, więc może nie dostanę powtórki z drugiej serii, w której przez 9 odcinków nic nie działo się. Ale też nie żałuję seansu. Działa humor, aktorstwo i realizacja super, jest klimat tak jak w 1 serii, ale największą pozytywną niespodzianką 2 serii jest Ishana Night Shyamalan, córka reżysera (nie kojarzę żeby w 1 serii pisała i reżyserowała odcinki). Okazało się, że ma talent do pisania scenariuszy i reżyserii. Chętnie zobaczyłbym jej kolejne seriale albo filmy. Liczę że jej kariera nie zakończy się na tym serialu. Za 1 sezon postawiłem jak pamiętam 8+/10, a za 2 sezon 6-/10.

P.S. Uwielbiam sceny przygotowywania jedzenia w 1 serii, to poziom scen z posiłkami w Hannibalu Fullera.

Odpowiedz
(03-05-2021, 03:11)michax napisał(a): Słyszałem sporo dobrego o I May Destroy You, ale z tego co wiem to jest dramat o dziewczynie, którą zgwałcono, a nie kryminał. A przyznam, że jak aktorkę (i twórczynię serialu) lubię za główną rolę we właśnie Black Earth Rising, to nie mam ochoty oglądać dramatu o ofierze gwałtu.

Choć wszyscy znajomi mocno mi polecali serial, w tym ci, z którymi opiniami często się zgadzam, więc słyszałem o serialu nim zrobiło się o nim głośno w związku z pominięciem go w nominacjach do Emmy albo Złotych Globów, jak scenarzystka średniego serialu dla Netflixa z Lily Collins napisała, że jakim cudem jej serial o lasce w Paryżu się znalazł w nominacjach, a takie dobre i ważne dzieło jak IMDY pominięto.
Też właśnie słyszałem sporo dobrego jakiś czas temu, trochę przypadkiem słuchałem dłuższej rozmowy z Coel, ale nie za bardzo miałem ochotę na taką tematykę i jakieś dramy, ale na razie, po trzech odcinkach, nie jest to do końca to, czego się spodziewałem. Również za sprawą dynamicznej, trochę podobnej do Fleabag, formy, specyficznej urody i sposobie bycia Coel. Ale ja nawet zwiastuna nie widziałem wcześniej. Mam co prawda obawy, głównie o wątki i postaci poboczne i nie wiem czy ostatecznie nie skręci to za bardzo w stronę dramy i komentarza społecznego. Co oczywiście nie musi być złe. Ale jest tu potencjał na coś właśnie bardziej wymykającego się kliszom.

Cytat:Jak coś obejrzę z UK, to  można przeczytać na https://gallowy.wordpress.com/, gdzie piszę o każdym serialu jaki oglądam, ale nawet nie umywa się do tego o którym wspomniałeś i którego już nie ma (nie ten poziom), więc się moim blogiem za bardzo nie chwalę:)
Mimo to rzucę okiem. Nie będę cię musiał pytać co kilka tygodni tu czy widziałeś coś nowego godnego polecenia.

Cytat:Zapomniałem polecić Ci znakomity miniserial The Salisbury Poisonings/Truciciele z Salisbury, który jest na canalplus.com
O! Krótka miniseria na faktach na niecodzienny temat. Martwi mnie trochę ilość patosu w zwiastunie, nawet BBC reklamuje to jako rzecz o herozimie lokalnej społeczności. Ale dopisuje do listy.

Cytat:No i polecam zawsze i wszędzie Staged/Wystawieni, który zadebiutował dzisiaj na canalplus, o którym napisałem w innym temacie.
Uwielbiam The Trip, głównie ze względu na Coogana. Tu formuła wydaje się podobna. Do Tennanta mam stosunek raczej neutralny, chociaż szacunek za Des. Sheena kiedyś bardzo lubiłem, szkoda, że trochę w dziwnym kierunku poszedł z karierą, ostatnio chyba wrócił do trochę lepszych wyborów. Spróbuję, dzięki.

Cytat:A nie z kryminałów polecam Ci na Netflixie Derry Girls, bardzo fajny komediodramat, tylko dwa sezony.             
Ten tytuł też przewijał się jakiś czas temu w tych samych źródłach, które zachwalały I May Destroy You. Zwiastunów jakoś nie czuję. Z komedii nadrabiam na razie This Time with Alan Partridge, którego drugi sezon właśnie się zaczął.

Cytat:Quiz Show też jest spoko, na HBO GO widziałem, o słynnej aferze w Milionerach.
Widziałem. Bardzo fajny.

Jeśli jakimś cudem nie widziałeś to mogę s umie polecić The Very English Scandal ze świetnym Grantem. Swoją drogą, rozważałem The Undoing, ale z tego co widzę, potwierdzasz na blogu moje obawy, że to nic specjalnego.


Odpowiedz
(04-05-2021, 10:35)PropJoe napisał(a): Mimo to rzucę okiem. Nie będę cię musiał pytać co kilka tygodni tu czy widziałeś coś nowego godnego polecenia.

O! Krótka miniseria na faktach na niecodzienny temat. Martwi mnie trochę ilość patosu w zwiastunie, nawet BBC reklamuje to jako rzecz o herozimie lokalnej społeczności. Ale dopisuje do listy.


Jeśli jakimś cudem nie widziałeś to mogę s umie polecić The Very English Scandal ze świetnym Grantem. Swoją drogą, rozważałem The Undoing, ale z tego co widzę, potwierdzasz na blogu moje obawy, że to nic specjalnego.

Będzie mi miło, oglądalność mi się podniesie o jedną osobę, ale jednak :)

Choć ja za często nie publikuję na blogu - raz na tydzień wrzucam wpisy, w sobotę albo niedzielę. Większość seriali oglądam na bieżąco, w dzień premiery, choć sam sobie wybieram godzinę seansu, ale dzięki temu, że raz na tydzień wrzucam teksty, to w tej chwili mam 5, 6 tekstów w wersjach roboczych. W weekend najbliższy wrzucę o finałowej serii Shameless, za tydzień o Falconie i Zimowym Żołnierzu, potem 2 sezon Creepshow, następnie Invincible,  następnie o filmach jakie w maju obejrzałem/obejrzę, a potem to nie pamiętam, bo z pamięci jadę. Ale jakoś tak wychodzi, że raz tydzień, albo dwa tygodnie jakiś serial (albo kilka) skończę, więc kolejne nowe wpisy dochodzą i nie muszę wymyślać na ostatnią chwilę nowy tekst, bo mam w czym wybierać:)

Kiedyś mi się zdarzało, że miałem w wersjach roboczych 10-12 tekstów do przodu i wtedy wrzucałem dwa teksty na tydzień, w środy i weekendy, ale wróciłem do jednego wpisu na tydzień, skoro na tą chwilę mam 5,  6 wpisów w zapasie.

Co do tej miniserii na faktach, to w serialu tak dużo patosu wcale nie ma, to nie Michael Bay ani Emmerich. Może to przesadne porównanie, ale dla mnie to serial przypominający trochę Czarnobyl, czyli skupiający się na ofiarach i służbach, które próbowały zaradzić temu co się stało. Twórcy mają sporo empatii i szacunku dla ofiar i służb. Jest to typowy angielski serial oparty na faktach, czyli wydarzenia przedstawione są dokładnie, są jak najbliższe prawdzie, ale serial nie idzie w sensacje.  Produkcja jest zrealizowana w bardzo powściągliwy sposób, ale jednocześnie wywołuje dużo emocji. Jest to idealny przykład serialu, którego siła tkwi w prostocie.

A co do serialu z Grantem to zgadzam się, że super. Duże zaskoczenie dla mnie, bo ja nie przepadam za twórczością Russella T Daviesa, np. nie widziałem jego nowego miniserialu o epidemii AIDS w Anglii It's a Sin, a Rok za rokiem nie podobał mi się aż tak jak większości, był ok i tyle. A zwłaszcza nie przepadam za jego humorem, a Skandal jest zabawny, świetnie zagrany i napisany, z doskonałą muzyką. Ogląda się trochę jak czarne komedie Coenów w stylu Fargo lub Okrucieństwo nie do przyjęcia. I może to zasługa Frearsa, pewnie to on tyle wyciągnął ze scenariusza Daviesa.

Do dzisiaj pamiętam erę Daviesa w Doktorze Who, którą przetrwałem głównie dzięki Ecclestonowi i Tennantowi, oraz odcinkom, które nie Dacies pisał, ale inni scenarzyści, których odcinki były dobre. Do dzisiaj mam traumę przez odcinki z humorem Daviesa np. epizod z pierdzącymi politykami, a naprawdę to byli kosmici zapięci na suwak, czy jakoś tak, i jak suwak odsuwali to był taki dźwięk jakby gazy puszczali (tak pamiętam, ale może coś mieszam), albo zakochana płyta chodnikowa, więc to było duże zdziwienie, że Davies potrafi być zabawny, a nie żenujący. W przypadku tego scenarzysty to u mnie hit albo kit, nie ma pośrednich ocen.

Odpowiedz
Kilka odcinków Mare of Easttown obejrzałem i... no to jest dramat obyczajowy z nutką kryminału. Winslet bardzo fajna, ale wolałbym więcej tej policyjnej roboty, a nie problemów dotyczących opieki nad dzieckiem, wspomnień o zmarłym bracie, randkowania, domniemywania ojcostwa i szkolnych spotkań po latach. Może się jeszcze rozkręci, chociaż mam wątpliwości... ale dla Winslet warto. Jako zmęczona życiem pani detektyw chlejącą piwsko i jarająca e-papierosa (XD) się sprawdza.

Odpowiedz
Mnie się podoba Mare z Easttown, ale pewnie dlatego, że bardziej się spodziewałem właśnie dramatu z elementami kryminału, a nie kryminału z elementami dramatu. Słyszałem porównania z Ostrymi przedmiotami i Happy Valley, a to nie było kryminały w 100 procentach.

PropJoe, kolejne seriale przypomniały mi się, ale starsze. Widziałeś The Take z Tomem Hardy? Widziałem chyba na cda, jako jeden 3godzinny film.

Kojarzysz 2 sezony The Missing z Jamesem Nesbittem i Davidem Morriseyem? Niedawno powstał spinoff Baptiste z Tcheky Karyo, który jest tak naprawdę 3 serią The Missing (w jednej z głównych ról występuje Anna Próchniak).

Z nowości dobry jest Klangor na canal+ z Arkadiuszem Jakubikiem. Jeśli nie masz nic przeciwko polskim serialom, to polecam też Watahę (choć uważam 1 s. za średni), Kruka Macieja Pieprzycy (będzie 2 s. na canal+), Ślepnąc od świateł, niezły jest Rojst (będzie 2 sezon na Netflixie za jakiś czas, którego akcja ma dziać się w czasie powodzi). Widziałem też Mały zgon Juliusza Machulskiego i nie jest tak zły jak wiele osób mówi (zwłaszcza rozwaliła mnie Anna Seniuk, w takiej roli jej jeszcze nie widziałem), ale mógł być lepszy.

Zasada przyjemności, polska wersja historii jak z Mostu nad Sundem jest nawet spoko, napisana przez scenarzystę Gliny, choć nikt z twórców nie przyznawał się do inspiracji, ale w sumie tyle już powstało kryminałów o zwłokach na granicy w różnych krajach, że w każdym serialu musieli by zaznaczyć jaką produkcją się inspirowali.

Oglądam ostatnio też Debris, fajny serial od scenarzystów Fringe, który łączy w sobie procedurala z mitologią. UFO rozbiło się na Ziemii i dochodzi do różnych dziwnych zjawisk, które badają agenci MI6 i CIA. W jednej z głównych ról Jonathan Tucker. Ja nie mam nic do procedurali jak dobrze są zrobione, a tak jest w tym przypadku, który ma fajne sprawy tygodnia, a w tle rozwija się główny wątek. No i ma genialną muzykę. Serial z potencjałem na kilka sezonów, jeśli go nie skasują.

Odpowiedz
The Underground Railroad

Czyli miniserial Amazona, wyreżyserowany w całości przez Barry'ego Jenkinsa, na podstawie głośnej książki o tym samym tytule.

Po pierwszym odcinku zapowiada się na dość wierną adaptację powieści Whiteheada, a przy tym nie podążającą ślepo za materiałem zródłowym i dorzucającą kilka elementów od siebie, co na ten moment działa na jej korzyść. Podoba mi się styl narracji, podoba mi się reżyseria, ogólnie od strony technicznej prezentuje się to znakomicie; czuć, że za kamerą stoją utalentowani ludzie. Serial kładzie duży nacisk na kreowanie lekko lirycznej, nieco odrealnionej atmosfery, nie uciekając przy tym od mocnych obrazów przemocy. Duży potencjał na najlepszą telewizyjną premierę roku, przy załozeniu, że reszta trzyma ten sam poziom.

Odpowiedz
[Obrazek: wee-bey-reaction-gif.gif]
To ja po ostatnich odcinkach Mare of Easttown. Kurde, dobre to. Dramat naprawdę daje radę, a i sam kryminał też nabiera ostrego tempa.

Odpowiedz
Ktoś oglądał taki serial - "Thieves of the Wood"?
Warto?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Undercover - sezon 1

Limburgia jest, jak Kolumbia. Tylko, że z ekstazy.

Właśnie skończyłem pierwszy sezon belgijsko-holenderskiego serialu kryminalnego, który można znaleźć na Netflix.

W skrócie - jeden z największych producentów ekstazy na świecie, Ferry Bouman, wiedzie spokojne życie. Sytuacja zaczyna się zmieniać, gdy dwóch tajnych agentów wkracza na jego terytorium, próbując zinfiltrować życie Boumana i zamknąć jego interes :)



Dobra rzecz. Wątki kryminalne fajnie połączone z taką klasyczną obyczajówką, taka trochę bieda wersja "Rodziny Soprano". Postacie wyraziste, szczególnie główny zły, czyli Ferry Bouman, który pięknie pokazuje swoje dwa oblicza (w sumie nawet jego aparycja przypomina Tony'ego) oraz jego prawa ręka i koleś od wykonywania czarnej roboty, John Zwart.

Czasami niektóre wątki potrafią przynudzać (głównie te związane z babami), ale jako morderca czasu sprawdza się idealnie. Momentami ostrzej, momentami spokojniej, trochę humoru. Ode mnie 7/10.

Na pewno odpalę 2. sezon plus widzę, że w tym roku zadebiutowała filmowa kontynuacja na Netflix o "Ferrym".

Odpowiedz
Clarkson's Farm to... fajna, sympatyczna rzecz. Szczera bym powiedział nawet, nie wiem na ile tutaj jest reżyserki, ale patrząc na niektóre odcinki (jak te z owcami na przykład) to raczej ciężko by cokolwiek tam udawać i kombinować. Niemniej, jeśli ktoś chce obejrzeć Clarksona w nieco innym wydaniu, to może śmiało obejrzeć. Sezon łyknąłem w dwa dni, zacząłem wczoraj, dziś skończyłem, jakoś inaczej patrzę teraz na rolników, 8/10 :D

Odpowiedz
Też wczoraj skończyłem, faktycznie bardzo fajne. Jego przydupas Caleb jest lepszy niż Clarkson xD

Odpowiedz
No właśnie słyszałem dużo dobrego, lubię Clarksona, ale te ogrodniczo-rolnicze Top Geary to były najgorsze ich odcinki, z najgorszym sortem reżyserowanych czerstwych żartów. Tu jest lepiej?


Odpowiedz
Jest.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy Krismeister 17 2,136 27-08-2025, 20:15
Ostatni post: Salto
  BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem Gal Anonim 35 7,721 07-01-2025, 03:18
Ostatni post: Bucho
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 1,246 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 4,194 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości