"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
Jest, bo jak pisałem - ze zwierzętami nie da się wszystkiego zaplanować. Na pewno motyw "wsadziłem owcy palec w dupe" jest wyreżyserowany, tak samo jak zakupy sprzętu i aukcje, ale reszta... no to musi być autentyczne. Albo jest tak dobrze wyreżyserowane, jak choćby kłótnia z Lisą gdy Clarkson budował staw (to znaczy, tekst, że będą kręcić sequel 1917 jest taki se, ale reakcje Lisy są piękne) :)

Odpowiedz
Undercover - sezon 2

Tym razem główni bohaterowie mierzą się z braćmi handlującymi bronią z państewkami trzeciego świata, gdzie dochodzi do różnych puczów, przewrotów i tak dalej, i tak dalej. Potencjał był w tym nawet niezły - po raz kolejni ciekawe portrety tych złych - starszy z braci to belgijski redneck, łatwo wybuchający, agresywny, nieco naiwny. Ten drugi to gość kreujący się na inteligenta z wyższych sfer, ten który pomimo tego, że jest młodszy tak naprawdę wszystkim rządzi i jest głową rodziny.

Niestety 2. sezon mimo wszystko rozczarowujący. Zaczyna się naprawdę dobrze, od mocnego uderzenia, ale niestety w miarę, jak nowa sprawa tajniaków zaczyna zbliżać się do końca, robi się coraz bardziej niedorzecznie. Sam odcinek finałowy to w ogóle jakiś kuriozalny w porównaniu do miejsca, z którego startował ten sezon. Fajnie, że twórcy gdzieś w tle dorzucają nam ważne wątki z pierwszego sezonu i to w sumie one były dla mnie najciekawsze. Finalnie jednak 2. sezon dużo słabszy. Daję 5/10, a całemu serialowi 6/10.

Nie wiem czy będzie 3. sezon - raczej nie, bo wszystkie wątki ładnie pozamykane. Wiem natomiast, że jest jakiś filmowy spin-offowy prequel o Ferrym (głównym złym z pierwszej serii). Na pewno obejrzę ;)

Odpowiedz

Obejrzałem pierwszy odcinek Longmire i... w sumie chyba obejrzę kolejne :) nie wygląda na coś wspaniałego, póki co sprawia wrażenie, że to będzie najzwyklejszy procedural, ale osadzony nie w wielkim mieście, tylko na totalnym zadupiu. Trochę mnie zasmucił fakt, że całą sprawę rozwiązano w jednym odcinku, że wszystko się zaczęło i zakończyło w tej niecałej godzinie, ale postacie wydają się być całkiem fajne, a małomiasteczkowy klimat jest w miarę przyjemny. Chyba znalazłem serial na leniwe wieczory.

Odpowiedz
W przerwie od kłótni o TVP znalazłem nieskończony szkic o serialach, który niniejszym odkopuję.

(05-05-2021, 13:24)michax napisał(a): PropJoe, kolejne seriale przypomniały mi się, ale starsze. Widziałeś The Take z Tomem Hardy? Widziałem chyba na cda, jako jeden 3godzinny film.
Nie widziałem. Sprawdzę. Dzięki.

Cytat:Kojarzysz 2 sezony The Missing z Jamesem Nesbittem i Davidem Morriseyem? Niedawno powstał spinoff Baptiste z Tcheky Karyo, który jest tak naprawdę 3 serią The Missing (w jednej z głównych ról występuje Anna Próchniak).
Widziałem. Pierwszy sezon z tego co pamiętam bardzo mi się podobał. Drugi szczerze mówiąc nie pamiętam. Po zakończeniu pierwszego czekałem bardzo na drugi, który chyba jednak trochę rozczarował. Trochę już przekombinowany był? Bo to ta historia z córką, która wraca/odnajduje się po latach, nie? Spinoffu z Baptiste nie widziałem. Jednak nie umarł na raka?

Obejrzałem The Salisbury Poisonings. Dzięki za polecenie. Bardzo fajne, raczej reporterskie, może momentami zbyt mało filmowe i miewałem wrażenie, że nie za bardzo wiadomo, czym chce być (trochę dramat, trochę thriller, trochę rekonstrukcja wydarzeń). Wiadomo, że najlepsze z tej tematyki jest to: 
ale całkiem ciekawie zobaczyć taki niewyeksploatowany świeży temat w takiej formie.

Przy okazji...

I May Destroy You - rzadko mi się zdarza w przypadku seriali, których nie odpuszczam po 1-2 odcinkach, żebym się nudził a tutaj tak było gdzieś pośrodku serii. Rzadko też serial mnie tak irytuje, w dużej mierze po prostu przez bohaterów. Erotyczno-narkotykowe przygody czarnoskórych trzydziestoletnich londyńczyków, w tym pisarki z Instagrama, geja i aspirującej aktorki to momentami zbyt dużo nawet jak na moje liberalne serce. Nie wiem, na ile to realistyczny obraz (jeśli tak to nie wiem czy nie wolałbym jednak dzieci wysłać na studia na KUL-u niż do Londynu), być może przerysowanie było zamierzone. 

Tak czy inaczej z jednej strony serial najpierw intryguje (też bardzo fajną scenariuszową zagrywką na początku, o czym mam wrażenie już pisałem), potem trochę nudzi i irytuje, szczególnie, że wydaje się, że idzie w dosyć oczywistym kierunku. Ostatecznie jednak, jako całość, okazuje się naprawdę oryginalny i pod względem "ideologicznym" nie tak oczywisty i "lewacki", jak może się wydawać. I ten kontrast działa zarówno w warstwie interpretacji, jak i czysto warsztatowo-scenariuszowego grania z oczekiwaniami widza. Nie jestem do końca pewien, w jakim stopniu mamy tu do czynienia z prowokacją, mniej lub bardziej zamierzoną, a na ile z pewną nieporadnością, niezdecydowaniem, nieumiejętnością skondensowania treści. Ale nawet jeśli z tym drugim to może jest to największy atut serialu. Bo łączy się z zagubieniem, nieporadnością i emocjonalnym rozchwianiem bohaterki. Bohaterki irytującej jak mało która pozytywna (?) serialowa postać, ale też chyba ostatecznie świadomej swoich słabości. Jest w tym jakaś próba poruszenia dosyć popularnych tematów (zgoda na seks, granice gwałtu itd.), w sposób trochę inny, sprowokowania do myślenia. Niekoniecznie tylko o tym konkretnym temacie, ale może i o różnych kwestiach, które dzisiaj z jednej strony sobie komplikujemy i coraz trudniej o racjonalny ich osąd a z drugiej strony łatwo wpadamy i wrzucamy innych w szufladki.

Czuć w tym też sporo może nie autobiografii, ale na pewno serca i zaangażowania scenarzystki i odtwórczyni głównej roli. Technicznie też bywa naprawdę nieźle i świeżo a tylko czasami zbyt efekciarsko. Pod wieloma względami jedna z najlepszych a na pewno najbardziej intrygujących produkcji, jakie widziałem od dawna. Czekam co tam Michaela Coel zrobi po tym nie mniej niż na kolejną produkcję Waller-Bridge.


Odpowiedz
Co do serialu który poleciłem, to cała przyjemność po mojej stronie. Jeśli jesteś zainteresowany angielskimi nowymi serialami to polecę Ci, choć jeszcze nie widziałem, ale planuję w najbliższym czasie obejrzeć "Time" z Seanem Beanem i Stephenem Grahamem trzy odcinkowy dramat więzienny. I tak miałem obejrzeć z powodu obsady, ale po zachwytach znajomego, z którym się (prawie) zawsze zgadzam nadrobię szybciej.

Obejrzę też "The North Water" z Colinem Farrellem. Widziałem kilka tygodni temu 1 odcinek i bardzo mi się podobał, ale uznałem, że poczekam na wszystkie pięć odcinków jak poleci (do tej pory miały emisję cztery). Te dwie produkcje z tego co mi wiadomo nie są w Polsce dostępne, inaczej napisów polskich by nikt do nich nie robił na bieżąco.

Jak obejrzysz "The Take" to daj znać jak podszedł Ci  miniserial, który wydaje mi się być produkcją niszową, mimo Hardy'ego i Coxa w obsadzie. A chyba na forum jest temat o tej produkcji.

1 sezon Missing najlepszy, ale i tak podobał mi się 2 sezon. Choć zgadzam się, że trochę rozczarowujący i to była trochę za bardzo przekombinowana historia. No i dobrze kojarzysz, że jest to historia o córce, która się odnalazła po latach. W 1 serii "Baptiste" historia już nie jest tak skomplikowana i nie ma tylu zabaw z czasem i retrospekcjami jak wcześniej. Jest to typowy porządny serial kryminalny, jakich milion w ostatnich latach trzaskają bracia Williams.

A skoro ma swój serial tytułowy bohater to oczywiście żyje i ma się dobrze, jedynie mocno się postarzał. A teraz jakoś poleciała 2 seria, finałowa "Baptiste". Czekam na napisy pl do wszystkich odcinków i oglądam. Choć jakie opinie zebrał 2 sezon "Baptiste", czy lepszy od 1 serii to nie mam pojęcia.

A z amerykańskich planuję oglądać "Dr. Death", który będzie miał premierę we wrześniu na Canal+, ale kiedy dokładnie to nie wiem. No i muszę w końcu nadrobić serial Amazona "The Underground Railroad", ale odkładam na później i nie z powodu tematyki i ciężkiego klimatu, tylko długości odcinków.

Sprawdzić też planuję na Netflixie kino akcji/szpiegowskie od twórców "Faudy" , czyli "Hit and Run", podobno fajne kino sensacyjne w stylu "Wroga publicznego" Scotta i "24 godzin".

Sprawdzę też na Netflixie "Brand New Cherry Flavor" z Rosa Salazar który ma premierę w piątek, bo serial ma zaskakująco pozytywną ocenę na indiewire, a to produkcja z gatunku kina grozy (tak zakładam, że to horror po dziwnym trailerze, bo twórca to facet od dobrej, ale pojechanej serialowej horrorowej antologii "Channel Zero").

Oglądam też 2 sezon Kruka Macieja Pieprzycy na bieżąco, który nie jest tak dobry jak pierwszy sezon, ale i tak warto zobaczyć, choćby dla kolejnej świetnej roli Magdaleny Koleśnik, która ukradła show Żurawskiemu. A scenarzysta serialu to musi być wielki fan takiego jednego amerykańskiego filmu z 1999 roku, bo drugi raz, po 1 serii, mocno nawiązuje do tego filmu.

Odpowiedz
Oglądam sobie "Gliniarz i prokurator" bo leci w TV. Fajne to, taki Colombo na sterydach. Lead role dobrane pierwszorzędnie, a Fatman czyli po naszemu prokurator wynosi ten serial na wyższy poziom. Przyjemny powrót po latach.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Puszczam sobie w tle przy porannej krzątaninie i pierwszej kawie. Za szczyla wyrywkowo widziałem odcinki, jakiś sentyment do grubasa został ;) Role kapitalne, ale sam format dla mnie się mocno zestarzał. Przyjemna ramotka :)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Jest już parę odcinków Y. Odpaliłem pierwszy i... nie jest tak źle. Przedstawienie postaci, świata, rozstawianie figurek na planszy, podbudowa pod coś złowrogie i pierwsze oznaki, że coś jest nie tak. A to zdechnie tu mysz, tam padnie jeleń, tutaj idzie pies z krwawym pyskiem, tego typu rzeczy. Dopiero pod sam koniec godzinnego odcinka samce zaczynają umierać, ale panika, jaka się z tym wiąże i narastający chaos są bardzo ładnie ukazane. Zobaczymy, co będzie dalej bo, cholera, wciągnęło mnie to, a przecież czytałem komiks i wiem, jak się wszystko potoczy (a przynajmniej pamiętam ogólny zarys, bo czytałem daaaawno).

Odpowiedz
Cytat:Steve Maryweather, czyli agent Mary, był kiedyś złotym chłopakiem Amerykańskiej Agencji Wywiadowczej (AIA). Potem jednak ujawnił, że jest gejem. Nie mogąc go zwolnić, agencja wysłała go do West Hollywood, licząc na to, że zniknie jej z oczu na dobre. Zamiast tego Steve zebrał oddział nieprzystosowanych geniuszy LGBTQ+. Oprócz Mary w ekipie Q-Force znaleźli się: zdolna mechanik Deb, mistrz przebieranek Twink oraz hakerka Stat. Po dziesięciu latach oczekiwania na pierwszą oficjalną misję Mary postanawia udowodnić agencji, która odwróciła się do niego plecami, że popełniła błąd i namawia ekipę Q-Force do buntu. Gdy udaje jej się rozwiązać pierwszą sprawę — na własnych warunkach — AIA niechętnie przyznaje nietypowym szpiegom oficjalny status aktywnych tajnych agentów terenowych. Gdzie jest haczyk? Q-Force musi przyjąć w swoje szeregi nowego członka — heteroseksualnego agenta Bucka.



[Obrazek: RvHXI0F.jpg]

ODWAŻYŁ SIĘ JUŻ KTOŚ OBEJRZEĆ? :D

Odpowiedz
Co kurva?

Odpowiedz
Star Wars Visions już wyszło, postanowiłem więc sprawdzić, co to u licha jest i... pierwszy odcinek to cudeńko, rzecz klimatyczna jak mało co, a połączenie feudalnej japońszczyzny i Gwiezdnych Wojen naprawdę się sprawdziło. Te kilkanaście minut, utrzymane w czerni i bieli z okazjonalnymi przebłyskami czerwieni było naprawdę dobre. Ot, jakaś wioska na zadupiu, którą dręczą bandyci; niby motyw Siedmiu Samurajów, ale nie do końca, bo wszystko i tak wiąże się z pojedynkiem na miecze świetlne. Git, biere, ogląda dalej i... drugi odcinek to jakieś gunwo anime z przerysowanymi proporcjami i heheszkowym zespołem rockowym, na który poluje Bobba Fett, czy coś takiego. Wymiękłem, wyłączyłem gdy tylko karykaturalny Fett się pojawił. Nie, Visions nie są jednak dla mnie :)

Odpowiedz
Tak przeczytałem do połowy i myślałem, że SW wracają do korzeni z który pomysł ewoluował. Niestety (a może stety) przeczytałem Twoją wypowiedź do końca i też wiem, że to nie dla mnie.

Odpowiedz
Pozostałe odcinki może i są dobre, ale nie chcę ryzykować :)

Odpowiedz
Hit & Run - serial od twórców Faudy, która była dla mnie miłym zaskoczeniem w ostatnim roku i niecierpliwie czekam na kolejny sezon. Tutaj scenarzyści i Lior Raz w roli głównej zabierają widza w świat intrygi, która łączy Nowy Jork z Tel Awiwem. Żona izraelskiego przewodnika, mająca w perspektywie angaż jako tancerka w USA, ginie w wypadku samochodowym. Na pierwszy rzut oka wydaje się to typowym, nieszczęśliwym potrąceniem na pasach. Prywatne śledztwo Segeva Azulaja (bohatera) doprowadza go na trop starego wroga, którego wpędził do więzienia na 9 lat. 

Napiszę tak - ktoś w Netflixie odciął chyba celowo gotówkę i nakazał skasować 2 sezon bo byłoby już zdecydowanie za grubo na linii Izrael - USA ;) Oczywiście nie ma tutaj odkrywania Ameryki, ale rzadko który serial tak jawnie pokazuje jak USA maca się z narodem wybranym i vice versa. Ubrane to jest w historię na wskroś szpiegowską, ale wiele akcji tutaj nie ma. Fabuła idzie powoli, krok po kroku pokazując pewnie fakty i umieszczając głównego bohatera w nieciekawej sytuacji. Dość powiedzieć, że poczułem się trochę zmylony zwiastunem - myślałem że to coś w rodzaju Taken, gdzie protagonista wyjeżdża do obcego kraju i robi porządek. Tutaj dzieje się coś odwrotnego - gość w Tel Awiwie wpada w kłopoty, a w USA jest tylko gorzej. No i jest trochę juchy, strzelania i pościgów ale jak wspomniałem, nie jest tego tak dużo.

Wielka szkoda, że poszedł cancel, bo całość kończy się obiecująco dając w perspektywie srogi rozpierdol na poletku Syjonistów. No ale nie będzie nam dane tego widzieć :(


P.S ogromne brawa dla Liora Raza, że potrafił tak dobrze odejść od swojej roli w Faudzie i wjechać na poziom wyżej w kategoriach dramatycznych.

[Obrazek: hit-and-run-czolo.jpg]

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Squid Game, Netflix, Korea, chore gówno, polecam, 8/10. Zaczęło się niemrawo, potem chwyciło mocno. Są głupotki, np. cały motyw gliniarza i jego brata jest do wyjebania w sumie, podobnie wielki TWIST który widać z daleka, tak samo zachowanie głównego bohatera trochę posysa, ale ogółem warto obejrzeć te dziewięć odcinków. W skrócie: ktoś wyłożył grubą kasę, miliardy koreańskich pieniążków na turniej gier dla dzieci w stylu przeciągania liny, szklanych kuleczek i tym podobnych, ale udział mogą wziąć tylko dorośli - wygrasz, dostajesz miliardy. Przegrasz - giniesz XD

Odpowiedz
Kurde, wszędzie propsują ten serial, może się zdecyduje. 9 odcinków w sumie nie dużo

Odpowiedz
@raven.second

To zamknięta całość i "gra" się kończy, czy będzie drugi sezon? Poszukałbym odpowiedzi w necie, ale nie chcę się przypadkiem natknąć na spoilery. Z góry dzięki za odpowiedź (i za opinię, bo to już kolejna w ostatnim czasie pozytywna odnośnie Squid Games, czuję się coraz bardziej zaintrygowany).

Odpowiedz

Odpowiedz
Fauda

Dla mnie to jeden z najlepszych seriali jakie oglądałem. Autor serialu to jednocześnie jego główny aktor - wcześniej służył bodajże jako izraelski komandos, więc na pewno wiele widział i przeżył. Fauda porusza wiele wątków moralnych, gdzie trzeba wybierać między opcją złą i gorszą. Dodatkowo sporo emocji, kolorystyka bliskowschodnia, no i języki. Polecam oglądać bez lektora, z napisami. Hebrajski i arabski dla człowieka, który zazwyczaj ma kontakt z angielskojęzycznymi produkcjami, jest dość ciekawym doświadczeniem. Mocna izraelska produkcja, częste zwroty akcji, ciekawie rozpisani bohaterowie. Bez nadęcia oraz wskazywania dobrych i złych pokazuje jakim piekłem dla wszystkich jest konflikt na Bliskim Wschodzie.

Ode mnie 8/10



Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
(28-01-2020, 15:03)Gieferg napisał(a): Sex Education - zaliczyłem dwa sezony, co samo w sobie znaczy, że oglądało się nieźle. Przy czym muszę tu zaznaczyć, że pierwszy był lepszy, w drugim można wręcz odnieść wrażenie, że więcej niż połowa populacji jest homo i zaczyna się to w pewnym momencie robić nudne, gdy co chwilę wyskakują sytuacje w których mówisz sobie: "A teraz okaże się, że on/ona też jest homo/bi" i po chwili dokładnie to się okazuje.  Poza tym faceci w tym serialu to albo geje, albo nieudacznicy, albo świnie, albo inwalidzi (dodajmy że w wielu przypadkach te kategorie się łączą). Poza tymi  kategoriami pozostaje chyba tylko drugoplanowy Jakob i Jackson (który jest czarny).

7/10

Zaliczyłem trzeci sezon. Oprócz wszechobecnych homosiów, doszła jeszcze  "niebinarna" i to jest dopiero popierdolona postać, której na dobrą sprawę nie wiadomo o co chodzi.
Wątek nowej dyrektorki rozegrany niespecjalnie satysfakcjonująco
. Reszta rozwiązań finałowych w sumie do przewidzenia i mocno cliffhangerowa. 5/10. Coraz gorzej.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy Krismeister 17 2,136 27-08-2025, 20:15
Ostatni post: Salto
  BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem Gal Anonim 35 7,721 07-01-2025, 03:18
Ostatni post: Bucho
  Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? AvalonOzN 1 1,246 20-04-2020, 16:02
Ostatni post: Wyatt Earp
  Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' Snuffer 6 4,194 10-05-2014, 12:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości