Pomyłki obsadowe psujące film
#21
A obok stoi widzę ówczesna Winona Ryder.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#22
Jak dla mnie, obsadową porażka, która zniszczyła film jest Geena Davis w "Cutthroat Island". Sam film jest zrealizowany z kolosalnym rozmachem, ma fantastyczną muzykę, jest całkowicie "analogowy" że tak powiem, scenografie, wybuchy, statki, wszystko realne, zero CGI. Ogólnie uważam że to swietny film przygodowy. Matt Modine jest bardzo fajny, Frank Langella super, ale niestety Geena kładzie ten film totalnie, nie ma w niej ani trochę charyzmy aktorek na miarę Sigourney Weaver czy Lindy Hamilton.

Odpowiedz
#23
No Geena została główną bohaterką przez przypadek. W pierwotnym scenariuszu grała chyba typową damę do ratowania, a główne skrzypce miał grać Matthew Modine, ale podczas prac scenariusz był przepisywany, a Renny Harlin był chyba wtedy w związku z Davis no i wyszło jak wyszło.

Z pomyłek obsadowych, które mnie mierżą to Tom Cruise w Legendzie. Judd Nelson byłby tam idealny, a ten Cruise sprawia wrażenie, jakby znalazł się tam przez przypadek i nie bardzo ogarniał w czym gra
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#24
@Turek - całkowicie się z tobą zgadzam, bo Cutthroat Island od zawsze uważam za mistcast. Modine był słabym aktorem i jak dla mnie wyłożył film. Zaś Davis przeszarżowała. Ale pomijając obsadę, sam film miał swoje problemy scenariuszowe, które mocno ciągnęły w dół tę historię. Oglądałem tę przygodówkę parę tygodniu temu i zgrzytałem zębami.

@Corn Harlin przepisał scenariusz pod swoją żonkę, a wtedy Geena była dość ważką osobą w Hollywood, więc wszyscy przyklasnęli temu pomysłowi. Ktokolwiek by tego nie grał, to scenariusz był i tak przesadzony. Bo sama Davis pokazała niesamowity pazur pół roku później, też w produkcji męża czyli w mega zajebistym sequelu Die Hard o tytule Long Kiss Good Night :)

Ale akurat po niesamowitej porażce oboje zostali skreśleni w Holly. Geena jeszcze miała farta zagrać w bocznej produkcji Stuard Malutki, zaś Harlin nigdy nie rozwinął skrzydeł, chociaż aspirował do kina na podobnym poziomie co McTiernan.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#25
(14-07-2022, 06:30)Debryk napisał(a): Ale pomijając obsadę, sam film miał swoje problemy scenariuszowe, które mocno ciągnęły w dół tę historię. Oglądałem tę przygodówkę parę tygodniu temu i zgrzytałem zębami.

Jakie problemy? Przy czym zgrzytałeś? Serio jestem ciekaw, bo oglądałem ten film przedwczoraj i jakkolwiek można było do tego rzezywiście znaleźć lepszą odtwóczynię głównej roli (za to Modine zupełnie w porządku, moim zdaniem), tak scenariuszowo jak dla mnie wszystko gra i buczy. Więc coś mi najwyraźniej umyka.

Odpowiedz
#26
Ja jestem team al_jarid. Uważam "Cutthroat Island" za jeden z najlepszych filmów o piratach (i bardzo dobrą przygodówkę). Geena dla nie mnie ok, Modine też fajny jako łotrzyk o gołębim sercu, ale show kradnie Langella jak badassowy villain. Do tego świetna kaskaderka i widowiskowa bitwa morska w finale, a całość okraszona świetną muzyką Johna Debneya. Całkowicie niezasłużona klapa. No i nie można zapomnieć o fantastycznym plakacie Drew Struzana: Ten motyw przewodni aż krzyczy: Przygoda!
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#27
(14-07-2022, 08:24)al_jarid napisał(a):
(14-07-2022, 06:30)Debryk napisał(a): Ale pomijając obsadę, sam film miał swoje problemy scenariuszowe, które mocno ciągnęły w dół tę historię. Oglądałem tę przygodówkę parę tygodniu temu i zgrzytałem zębami.

Jakie problemy? Przy czym zgrzytałeś? Serio jestem ciekaw, bo oglądałem ten film przedwczoraj i jakkolwiek można było do tego rzezywiście znaleźć lepszą odtwóczynię głównej roli (za to Modine zupełnie w porządku, moim zdaniem), tak scenariuszowo jak dla mnie wszystko gra i buczy. Więc coś mi najwyraźniej umyka.

Dla mnie akcja jest przesadzona i niedorzeczna w wielu miejscach. Porównam to - naturalnie - do produkcji Disneya czyli Piratów z Karaibów. W Piratach akcja jest niedorzeczna, ale głównie wynika z farta i zbiegów okoliczności. W Wyspie na ten przykład pościg w mieście jest nierealny bo nie bierze tam udział fart, tylko tworzą się rzeczy nierealne: Wóz z końmi penetrujący arkady okazuje się do dogonienia przez babkę biegnącą na dachu. I takich nierealności jest kilka. Oczywiście, rozumiem konwencję, ale mimo sympatii do CI mam pewne uprzedzenia do zaoferowanych rozwiązań. Żeby nie było, że gnoję film - nie, nie! Jest to sympatyczna przygodówka, z rozmachem i zrobiona z sercem, ale są pewne elementy które po prostu nie działają, jak trzeba.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#28
(14-07-2022, 08:55)Debryk napisał(a): Wóz z końmi penetrujący arkady okazuje się do dogonienia przez babkę biegnącą na dachu. I takich nierealności jest kilka.

Hm, no cóż, oglądając tego typu lekkie przygodówki, chyba po prostu przymykam oko na takie zagrania. Widocznie wprawiają mnie w na tyle dobry humor, by pewne przegięcia mnie nie raziły. Bo w przeciwnym razie, to ile można by się doszukać takich mankamentów w chociażby "Indianach Jonesach", ło paaanie!

"Cutthroat Island" na przykład oglądałem ileś razy i ten wrzucony przez ciebie przykład nigdy nie zapalił u mnie czerwonej lampki, heh.

Fabuła to standardowe pirackie motywy (w dobrym znaczeniu tego słowa), ale największe plusy filmu dla mnie to rozbuchana, praktycznie zrealizowana akcja (jest tu taka bitwa okrętów, jakiej żadna część "Piratów z Karaibów" nam nie dostarczyła), kapitalna muzyka, no i w sumie duet głównych bohaterów. Czy się czepiać Geeny, czy nie, to postacie Morgan i Shawa mają fajnie przedstawione relacje (w których jedno początkowo próbuje ograć drugie, a ostatecznie łączą siły) z interakcjami i dialogami mającymi sporo lekkości i wdzięku. No i w dzisiejszych czasach doceniam podejście z lat 90-tych do tematu "strong woman" jako głównej bohaterki filmu. Gdyby ten film powstał teraz, to z partnerującego jej Shawa pewnie zrobiono by kompletnego nieudacznika i idiotę, żeby Morgan mogła błyszczeć na jego tle. A tutaj tak nie jest - chociaż to ona jest tą lepszą w walce i ogólnie scenach akcji (co ma sens, bo Morgan to piratka, a Shaw - cwaniaczek i złodziej), to on za to wykazuje więcej sprytu, a i w walce zresztą radzi sobie zupełnie dobrze, nieraz też okazuje się przydatny, ratując sytuację.

Odpowiedz
#29
(14-07-2022, 08:44)Dirk napisał(a): No i nie można zapomnieć o fantastycznym plakacie Drew Struzana

Pozdro:
[Obrazek: YqS2xR8.jpg]

A film jest świetny - tylko marudy na nim marudzą :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#30
Nigdy nie rozumiałem hejtu na ten film czy Waterworld, Wyspa Piratów jest ok, ale Waterworld jest zajebisty.

A jeśli o pomyłkach obsadowych mowa, to najgorszy spełniony fancasting ever, czyli Dłejn w roli Black Adama, który zamiast być kosmicznym faszystą będzie teraz pozbawionym emocji i charyzmy klocem walczącym o sprawiedliwość.

[Obrazek: Screen-Shot-2022-06-08-at-9.02.24-AM.png?w=780]

Odpowiedz
#31
(14-07-2022, 13:40)Mefisto napisał(a):
(14-07-2022, 08:44)Dirk napisał(a): No i nie można zapomnieć o fantastycznym plakacie Drew Struzana

Pozdro
Wspaniałość (BTW - czy mi się wydaje, czy koniec kordelasa Geeny wystaje poza antyramę?)

A wracając do tematu. Podpinam się pod post wyżej - mocno raził mnie The Rock w "Jungle Cruise". Sam film całkiem znośny, ale w głównej roli powinien być jakiś charyzmatyczny aktor o łotrzykowskim spojrzeniu, a nie wielki jak kamienica Dłejn. Może nie zepsuło mi to seansu, ale zdecydowanie wolałbym w tej roli kogoś w rodzaju młodego Brendana Frasera.
[Obrazek: image?url=https%3A%2F%2Fstatic.onecms.io...0.jpg&q=60]
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#32
(14-07-2022, 13:58)Dirk napisał(a): czy mi się wydaje, czy koniec kordelasa Geeny wystaje poza antyramę?

Troszku tak.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#33
Bo tak jak pisałem w temacie Black Adam - The Rock to już jest teraz taki przehypowany kawał betonu, że już nie ma postaci w filmach z jego udziałem, jest tylko The Rock w różnych ciuchach. A czasami i nawet takich samych, jakby tylko zmieniał hale w czasie krecenia filmów.

Odpowiedz
#34
Gość ma już tyle kasy, że mógłby na spokojnie tak spierdalać i nigdy więcej się nie pokazywać, ale jego ego mu na to nie pozwala. Gość traktuje filmy jako reklamy własnej osoby i ignoruje wszelką krytykę i porażki, dla przykładu trailer Black Adama był powszechnie krytykowany albo nazywany nijakim, a on dziękował za wyświetlenia i wsparcie jakby czytał z kartki, dla niego to tylko biznes.

Odpowiedz
#35
(14-07-2022, 13:52)marsgrey21 napisał(a): Nigdy nie rozumiałem hejtu na ten film czy Waterworld, Wyspa Piratów jest ok, ale Waterworld jest zajebisty.

+1
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#36
(14-07-2022, 15:27)yacajackowski napisał(a): Bo tak jak pisałem w temacie Black Adam - The Rock to już jest teraz taki przehypowany kawał betonu, że już nie ma postaci w filmach z jego udziałem, jest tylko The Rock w różnych ciuchach. A czasami i nawet takich samych, jakby tylko zmieniał hale w czasie krecenia filmów.
Nie podchodzę do tego aż tak radykalnie. The Rock jest mi generalnie obojętny, w niektórych rolach się sprawdza, w innych nie. "Jungle Cruise" należy do tych drugich, bo Dłejn nijak nie pasuje do charyzmatycznego awanturnika, a taki powinien być główny bohater tego filmu.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
#37
W ramach spooktoberu dziś oglądałem Prophecy z 1979 roku. Opowiada o wielkim mutancie grasującym w indianskich lasach. To były czasy, gdy amerykańscy biali grali bez żenady Indian.

Niestety Armand Assante to nie Gojko Mitić czy Pierre Brice:
[Obrazek: R.91ded9484f9656f96b3214784e53710d?rik=w...ImgRaw&r=0]

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Teledysk jak film Debryk 82 12,980 30-04-2026, 14:09
Ostatni post: slepy51
  Co to za film? Bystrzak 2,187 510,971 08-03-2026, 00:57
Ostatni post: shamar
  Film vs Rzeczywistość - czy nietrzymanie się realiów czyni film sraką? Kryst_007 27 4,892 27-08-2025, 13:40
Ostatni post: OGPUEE
  Nasze pomysły na film Mierzwiak 141 28,832 16-11-2024, 20:45
Ostatni post: srebrnik
  Mój pierwszy raz - film lub scena... Debryk 1 1,155 06-06-2021, 14:06
Ostatni post: Rozgdz
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,318 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Teatr vs. Film simek 58 17,980 28-03-2015, 23:09
Ostatni post: perrie
  Film snem, nietypowe zakończenie simek 22 9,281 19-09-2012, 14:07
Ostatni post: RandoMan
  Zgłoś swój film na ECU 2012! EcuFilmFestival 0 1,847 10-11-2011, 12:59
Ostatni post: EcuFilmFestival
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,768 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości