Teatr vs. Film
#1
Nie mamy żadnej dyskusji o teatrze, o porównaniu film vs. teatr, a przecież to bardzo pokrewne dziedziny kultury. Na forum kwestia teatru pojawia się rzadko, najczęściej w wyrażeniach „teatralny”, „teatralność”, które oznaczają właściwie tyle, że coś jest słabe, sztuczne i ma kij w dupie, jak w teatrze :p

Co ja sądzę o teatrze: nie przepadam, traktuje jako upośledzoną w stosunku do filmu formę opowiadania historii. Rozumiem wyjątkowość, odrębność i znajduję fajne rzeczy w formie książki, muzyki, obrazu, rzeźby, nawet kurde poezji, opery czy jakiegoś performance’u, ale zwykłe sztuki teatralne nie mają dla mnie żadnej (no dobra, jest możliwa interakcja z widzem, ale nie spotkałem się z fajnym wykorzystaniem tego, ale możliwe, że gdzieś się kiedyś zdarzyło) przewagi nad filmem, a dużo mniejsze możliwości.
Możliwe, że moje zdanie o teatrze jest takie kiepskie, bo oglądałem sztuki tylko w prowincjonalnej Polsce, zaliczyłem chyba ze 30 spektakli (Kraków, Warszawa i okazjonalnie jakieś pipidówy) i po obejrzeniu każdego, raz lepszego, raz gorszego miałem to samo przemyślenie: jakby pozwolić aktorom na kilka dubli, nagrać to wszystko ładnie kamerą i zmontować fajnie z muzyką, to dużo lepiej spędziłbym czas oglądając to na swoim telewizorze, a jeszcze jakby aktorów położyć w bardziej przekonywującej scenografii, albo plenerze to już w ogóle byłoby super. Przy filmie nie zdarza mi się myśleć, że lepiej by tych aktorów upakować do teatru i tam by wyszło ciekawiej, co najwyżej przy ekranizacji sztuki można pomyśleć, że historia nic nie zyskuje przenosząc ją z desek teatru do studia filmowego - dla mnie to przykłady Testosteronu i Rzezi (Boga Mordu), różnica w odbiorze dotyczyła właściwie tylko aktorów.
Teatr jest idealny do jednej rzeczy: jak aktor chce udowodnić swoją wartości (pokazać, że umie wkuć tekst trzygodzinne monodramy na pamięć :p), zrobić coś bardziej prestiżowego niż granie w serialach, to idzie do teatru. Z jego/jej punktu widzenia pewnie jest to przyjemniejsza praca, bo odgrywa się podczas spektaklu całą historię w chronologicznej kolejności, a podczas kręcenia filmu kolejność zależy właściwie tylko od kosztów produkcji.

Lubicie, chodzicie, gardzicie i uważacie za rozrywkę dla smętnych burżujów? Macie doświadczenie w porównaniu tego samego tekstu zrealizowanego w teatrze i w kinie?

Odpowiedz
#2
Teatr?
Dziękuję, postoję.

Odpowiedz
#3
W teatrze byłem raz w życiu, w podstawówce. Wolę strzelnice :)

Odpowiedz
#4
W ramach podtrzymania serii wiele wnoszących postów, napisze że kiedyś przechodziłem obok teatru. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#5
Nic nie chcę wiedzieć o teatrze. Może ktoś powie, że mam ograniczone horyzonty, ale sram na to. Takie rzeczy do mnie nie przemawiają, nie rozumiem ich i nie kiwnę palcem, żeby się z tym zaznajomić, nawet jeśli dociera do mnie, że czasem grają tam znani i wybitni aktorzy. W podstawówce byłem z klasą kilka razy na jakichś kukiełkach, no ale dzieci to dzieci, jak jest kolorowo, to jakoś to przełkną. U mnie teatr ostatni raz to w liceum, jakaś sztuka Woody'ego Allena, coś o Bogu. Dajcie spokój, dobrze, że na polskim nie kazano nam tego analizować. Czasem widuję w tv migawki z teatru, kiedy jest mowa o jakiejś kontrowersyjnej sztuce. Puszczają wtedy kilka fragmentów, jak zgraja przebierańców miota się po scenie i się wydziera. Od razu aż mnie skręca. A podobno tłumy na to walą, zwłaszcza do Jandy czy Kamińskiego. No ale to sztuka jest. Niech sobie będzie, delegalizacji się nie domagam, ale mnie w teatrze nie zobaczą, nawet telewizyjnym.

Odpowiedz
#6
Janusz Chabior ma w "Hardkor Disko" fajne wyjaśnienie dlaczego teatr to już przeżytek i teraz rządzi kino :)
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#7
Pff, kino rządzi od stu lat i mnie nie trzeba żadnych wyjaśnień. :)

Odpowiedz
#8
(12-03-2015, 21:30)Pitero napisał(a): Janusz Chabior ma w "Hardkor Disko" fajne wyjaśnienie dlaczego teatr to już przeżytek i teraz rządzi kino :)

i to jest ten moment, w którym je cytujesz
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
(12-03-2015, 21:33)Cassel napisał(a): Pff, kino rządzi od stu lat i mnie nie trzeba żadnych wyjaśnień. :)
A teatr ma się dobrze od ponad dwóch tysięcy więc... :)


Odpowiedz
#10
W Polsce teatry są ostro dotowane jak sądzę. Bez dotacji 90% by pozdychało, co uczciłbym minutą ciszy i trzema zniczami, o tak [*] [*] [*] :)

Odpowiedz
#11
Znalazłem obiektywną wadę teatru, której nie da się podważyć :)

Brak strzelanin (czy szerzej: realistycznego użycia broni palnej). To całkowicie dyskwalifikuje teatr jako medium w moich oczach.

Widzieliście, kiedyś sztukę teatralną, gdzie ktoś w sposób realistyczny zainscenizowałby strzelaninę (z krwią, rykoszetowaniem, dziurami po kulach, łuskami sypiącymi się z komory zamkowej etc?)

Nie widzieliście.

Teatr-Kino: 0:1

Odpowiedz
#12
Ale wy wiecie, że gros scenariuszy amerykańskich klasyków to były w pierwotnej postaci sztuki lub musicale, prawda? I że Szekspir to był dramaturg i że generalnie sztuka teatralna jest jedną z najstarszych form uprawiania literatury (bo jakieś poematy o Gilgameszu, Biblia czy mity greckie były wcześniej)?

Generalnie teatr świetnie nadaje się do dialogów - lepiej niż film. Film jednak wymusza pewną wizualność, filmy "gadane" oczywiście się zdarzają, ale są w mniejszości, ewenementy pokroju Tarantino, Woody'ego Allena czy Aarona Sorkina to, no właśnie, ewenementy. I nieprzypadkowo zarówno Allen jak i Sorkin zaczynali od pisania sztuk - "A Few Good Men" np. to była sztuka.

Jak ktoś chce dowodu na znaczenie teatru to proponuję właśnie prześledzić ile filmów zaczynało od teatru. A jest to ilość ogromna, od "Casablanki" począwszy na połowie filmografii Romana Polańskiego skończywszy.

Odpowiedz
#13
Mental, obejrzyj Birdmana - tam jest spoko motyw z bronią palną w teatrze :p

Brak strzelanin to część wielkiej wady teatru, czyli niemożliwości pokazania w miarę przekonująco wielu elementów prawdziwego życia, siłą rzeczy trzeba pokazywać na maksa umownie.
Byłem parę lat temu na Trylogii od niby super reżysera teatralnego Jana Klaty, nie, żebym się spodziewał na scenie prawdziwych koni, mieczy i rycerzy, ale całość sprowadzała się do gwiazdorskiej obsady siedzącej w pidżamach na dupie i gadającej o dupie marynie. Nie chciałem robić przykrości znajomym, to zostałem do końca, potem czytam w gazetach entuzjastyczne recenzje, że cudowne odczytanie Sienkiewicza, pyszna rewizja sarmatyzmu i polskości, to wtedy uznałem, że to towarzystwo odlatuje zbyt mocno od ziemi i że to nie dla mnie.

Odpowiedz
#14
Rodia napisał(a):Generalnie teatr świetnie nadaje się do dialogów - lepiej niż film.

To pokaż w teatrze dialog z "Heat", żeby miał chociaż 5% epy oryginału. Niemożliwe.

Odpowiedz
#15
(13-03-2015, 19:22)Mental napisał(a): To pokaż w teatrze dialog z "Heat", żeby miał chociaż 5% epy oryginału.

Tutaj masz całą taką sztukę z dialogami lepszymi niż w Heat:





Ja generalnie z teatrem mam 2 zasadnicze problemy. Po pierwsze, przedstawienia teatralne rzadko kiedy są nagrywane i wydawane potem na jakichś nośnikach. Skutek jest taki, że w historii świata była cała masa wykonań jakichś super tekstów, których ludzie już nigdy nie zobaczą, bo nigdy nie zostały one nagrane i wydane. Np. nie wiem czy wiecie, że pierwszym wielkim sukcesem 23-letniego wtedy Orsona Wellesa było wystawienie "Makbeta" w Nowym Jorku z obsadą w całości złożoną z czarnoskórych aktorów. Na tym przedstawieniu m.in. się wybił i zyskał rozgłos. Ale nigdy go nie zobaczymy bo ono było kiedyś i ci aktorzy już nie żyją.
To jest trochę tak jakby filmy po swojej kinowej obecności nigdy już nie były nigdzie wydawane i ginęły w pomroce dziejów. Głupota, kompletnie nie rozumiem, dlaczego tak się robi :P

A drugi problem jest taki, że ceny do teatrów są zaporowe i nawet gdybym chciał na coś pójść to często mnie zwyczajnie nie stać. Pomijając już fakt, że nierzadko należy je kupować parę miesięcy naprzód (bo wykupią miejsca), a przedstawienie może zostać zdjęte z afiszu w każdej chwili.

Odpowiedz
#16
Rodia napisał(a):Szekspir to był dramaturg
Szekspir jest zajebisty - w formie książkowej i gdy się go zekranizuje, mniej (Kurosawa) lub bardziej wiernie. W teatrze nie cierpię, chociaż może trafiłem na kiepskich wykonawców.

Cytat:Generalnie teatr świetnie nadaje się do dialogów - lepiej niż film. Film jednak wymusza pewną wizualność
Ale jaką przewagę ma dialog w teatrze nad tym filmowym? Teatr jest bardziej skupiony na dialogu (bo na czym innym się tam nie da skupić), więc może stąd to wrażenie. Ja tam wolę przyswoić dany dialog gdy reżyser da mi w odpowiednim momencie zbliżenie na delikatny grymas aktora niż oglądać to z 12. rzędu i wiedzieć tyle, że dwóch chłopów siedzi i gada. Wyobraź sobie restauracyjną rozmowę z Heat, albo przesłuchanie Freddiego z Mastera, albo Twój ulubiony kinowy dialog - co zyskałyby one w teatrze?
Cytat:Jak ktoś chce dowodu na znaczenie teatru to proponuję...
Ale ja nie chcę spuszczać w klopie całej historii teatru, ma on swoje zasługi dla kultury, ale co z tego? Mnie interesuje to co jest teraz, co jest lepsze, co bardziej do mnie dociera, budzi emocje - tutaj teatr nie ma szans z kinem, chyba, że dla kogoś ważna jest namacalność i aktor na wyciągnięcie ręki, dla mnie to wada, bo ciężej o iluzję, że patrzę teraz na Hamleta, który ma jakieś problemy, bo przecież patrze na aktora, który jest na wyciągnięcie ręki, a nie na żadnego Hamleta.
Podobnie co za teatrem można argumentować za telegrafem: "wiecie, że on istniał setki lat temu i był prapradziadkiem internetu, więc jego znaczenie jest ogromne". No, ok, zasługi ma duże, tylko ja wolę internet, bo ma więcej możliwości.

Odpowiedz
#17
Teatr telewizji się nie liczy, bo tu masz zbliżenia, cięcia, kadrowanie - wszystko to wpływa na dramaturgię. Inaczej odbierasz te niuanse gry aktorskiej, kiedy patrzysz na nieruchomą scenę z lewej strony dwunastego rzędu.

Aczkolwiek raz byłem w malutkim teatrze w pierwszym rzędzie, tuż obok aktorów - sztuka do dupy, ale wyjątkowo fajne uczucie, tak prawie że być w akcji. A zarzut o braku dziur po kulach w strzelaninach z dupy, bo teatr byłby świetnym medium do innych gatunków. Na przykład do klaustrofobicznego horroru, taki jak świetny film krótkometrażowy Janka Steifera p.t. "Wtargnięcie".

Odpowiedz
#18
(13-03-2015, 19:16)Rodia napisał(a): Ale wy wiecie, że gros scenariuszy amerykańskich klasyków to były w pierwotnej postaci sztuki lub musicale, prawda? I że Szekspir to był dramaturg i że generalnie sztuka teatralna jest jedną z najstarszych form uprawiania literatury (bo jakieś poematy o Gilgameszu, Biblia czy mity greckie były wcześniej)?

Generalnie teatr świetnie nadaje się do dialogów - lepiej niż film. Film jednak wymusza pewną wizualność, filmy "gadane" oczywiście się zdarzają, ale są w mniejszości, ewenementy pokroju Tarantino, Woody'ego Allena czy Aarona Sorkina to, no właśnie, ewenementy. I nieprzypadkowo zarówno Allen jak i Sorkin zaczynali od pisania sztuk - "A Few Good Men" np. to była sztuka.

Jak ktoś chce dowodu na znaczenie teatru to proponuję właśnie prześledzić ile filmów zaczynało od teatru. A jest to ilość ogromna, od "Casablanki" począwszy na połowie filmografii Romana Polańskiego skończywszy.

No i? To, że teatr rozwijał się zanim kino jako gałąź kultury miało szansę się rozpędzić, nie przekresla tego, że wszytko co napisali ci dramaturdzy dla teatru, da się w takiej czy w innej formie przedstawić w filmach. W drugą stronę natomiast już nie. Pewnych inheretnych dla kina elementów, które kochamy, nie da się przedstawić na scenie.

Cytat:Generalnie teatr świetnie nadaje się do dialogów - lepiej niż film. Film jednak wymusza pewną wizualność, filmy "gadane" oczywiście się zdarzają, ale są w mniejszości, ewenementy pokroju Tarantino, Woody'ego Allena czy Aarona Sorkina to, no właśnie, ewenementy.

Niby dlaczego lepiej nadaje się niż film? I co to znaczy "wymuszona wizualność" w filmach? W jaki niby sposób ta wizualność negatywnie wpływa na dialogi? Bo akurat jeszcze nie spotkałem się z przypadkiem, w którym kamera w jakikolwiek negatywny sposób wpływała na słowa w scenariuszu, jeżeli konkretny dialog jest istotny dla sceny. Mało tego, ta właśnie wizualność poprawia działania dialogów w filmach, bo montaż i umieszczenie kamery pomiędzy rozmówcami, wizualne i stylistyczne skupienie się na ich słowach, na ich ekspresjach i grze, jeszcze bardziej podkreśla działanie i emocjonalną siłę dialogów. Coś co w teatrze aktorzy muszą nadrabiać wymuszoną, karykaturalną "nadgrą".

Chyba, że chodzi Ci o to, że wymuszona wizualność sprawia, że generalnie w filmach więcej jest skakania, obrazków, muzyki a mniej gadania, ale to nie jest inherentna cecha tego medium, ani wyznacznik tego co się da, a czego się nie da w nim przedstawić. Wszystko zależy od konkretnej fabuły, a gadanych filmów nie brak. Ze niby filmy Tarantino, Allena, Sorkina czy generalnie kino gadane to ewenementy? Nie przesadzaj, każdego roku mamy steady zapas takich tytułów. Równie dobrze mógłbym napisać, że wśród zalewu gadanych sztuk teatralnych ewenementem są takie, które w tym gadaniu zawierają coś wartościowego, bo większość sztuk, które widziałem to festiwal pretensjonalności i dialogów, od których opadają ręce (choć oczywiście dopuszczam możliwość, że to tylko moje doświadczenie). Zapodana przez Ciebie "Zbrodnia i Kara" nie jest wyznacznikiem powszechnej jakości w tym medium.

Dla mnie jedyną wyjątkową wartością sztuki teatralnej, jest oglądanie i docenienie samej inscenizacji i starań aktorów. W sensie, oglądanie na żywo "przedstawienia", czyli ludzi próbujących na żywo, jak najskromniejszymi środkami przedstawić ludziom "symbol" pewnej fabuły, pewnego wydarzenia. Bycia blisko nich i oglądania performance'u. Można to docenić i może się to podobać. No ale i tu można pociągnąć analogię do kina, w której kino wygrywa, bo choćby się teatralni aktorzy i ekpia z wysiłku zesrali na scenie to i tak nie pokażą niczego co może się równać z nakładem tytanicznej pracy i talentu jaki wchodzi w powstawanie superprodukcji (nawet tych słabych). Bo kino to przecież też fascynujący makebelief tylko na nieporównywalnie większą skalę.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#19
military napisał(a):A zarzut o braku dziur po kulach w strzelaninach z dupy, bo teatr byłby świetnym medium do innych gatunków. Na przykład do klaustrofobicznego horroru.
Nie tyle teatr byłby świetny, co po prostu ograniczone możliwości teatru by zupełnie nie przeszkadzały. Historia w stylu Wtargnięcia nic nie zyskuje gdy z niej zrobić film zamiast wystawić na scenie - to nie jest żadna zaleta teatru.
Proteus napisał(a):Mało tego, ta właśnie wizualność poprawia działania dialogów w filmach, bo umieszczenie kamery pomiędzy różowcami, wizualne i stylistyczne skupienie się na ich słowach, na ich ekspresjach i grze, jeszcze bardziej podkreśla działanie i emocjonalną siłę dialogów.
Banalny przykład: dialog dwóch osób, jedna z nich tonem głosu, postawą, wyrazem twarze udaje pewność siebie, ale zdradza się poceniem i nerwowym zaciskaniem pięści pod stołem - w teatrze nie do pokazania, w kinie bez problemu. To znaczy teoretycznie można sobie wyobrazić prywatny teatr w którym jako widz siedziałbym przy tym samym stoliku co bohaterowie i obserwował niuanse ich gry, ale to oczywista przesada.

Odpowiedz
#20
(13-03-2015, 19:39)simek napisał(a):
Rodia napisał(a):Szekspir to był dramaturg
Szekspir jest zajebisty - w formie książkowej i gdy się go zekranizuje, mniej (Kurosawa) lub bardziej wiernie. W teatrze nie cierpię, chociaż może trafiłem na kiepskich wykonawców.

Ja na Szekspirze w teatrze nie byłem, ale gość pisał dla teatru, z teatralnymi didaskaliami, więc mniemam, że wiedział, co robi ;) Swoją drogą - jak to możliwe, że uwielbiasz Szekspira na papierze, a w teatrze już nie?

(13-03-2015, 19:39)simek napisał(a): Wyobraź sobie restauracyjną rozmowę z Heat, albo przesłuchanie Freddiego z Mastera, albo Twój ulubiony kinowy dialog - co zyskałyby one w teatrze?

Same te sceny? Nic by nie zyskały (chyba, że dla kogoś właśnie ma znaczenie, że ma aktora na wyciągnięcie ręki - dla mnie nie ma), natomiast, jak mówię, film wymusza wizualność, tzn. opowiadanie historii poprzez obraz. To nie jest naturalne medium dla współistnienia dialogu i akcji, akcji i literatury. To, że znamy masę filmów, które potrafiły to osiągnąć nie znaczy, że to norma - bo filmy Polańskiego, Tarantino, Sorkina, Allena, Felliniego, Coenów czy - żeby nie szukać daleko - Manna to tylko niewielki odsetek całości kinematografii. Generalnie, jeśli spojrzeć na kino holistycznie, próżno w tym medium szukać wielkich monologów czy scen dialogowych, które wyznaczałyby nowe standardy tego typu sytuacji dramaturgicznych. Film jest ciągnięty przez reżysera, nie scenarzystę - to reżyserzy są uznawani za autorów filmów i to szeroko pojęta inscenizacja akcji robi w kinie największe wrażenie i to na nią zwraca się największą uwagę.
Zauważcie, że dialogi w wielu wielkich filmach są prozaiczne, wręcz banalne. W czysto filmoznawczych kryteriach dialog w filmie ma służyć przekazaniu informacji widzowi, a nie czerpaniu z niego jakichś wyjątkowych przyjemności estetycznych. Jeśli one są - to super, ale to nie jest najważniejsze. Przypomina mi się tu np. Blue Ruin - super film, w którym dialogi są bardzo efektywne, ale próżno w nich szukać jakiejś wartości literackiej.

W teatrze tego całego bagażu nie ma, więc sprzyja on ukazywaniu ogołoconej do jądra treści. Nie twierdzę, że to znaczy, że jest lepszy od kina - tylko, że podobnie jak kino potrafi całą masę rzeczy, których teatr nie tak teatr czasami jest w stanie zaoferować przeżycia, z którymi kino sobie nie radzi.

(13-03-2015, 19:39)simek napisał(a): Podobnie co za teatrem można argumentować za telegrafem: "wiecie, że on istniał setki lat temu i był prapradziadkiem internetu, więc jego znaczenie jest ogromne". No, ok, zasługi ma duże, tylko ja wolę internet, bo ma więcej możliwości.

Ale zbyt prosto ustawiasz sytuację, bo porównując telegraf z teatrem jednoznacznie stwierdzasz, że teatr był tylko etapem w rozwoju, którego kolejnym krokiem jest kino. Ustawiasz jedno w bezpośrednio podległej pozycji do drugiego. A tak nie jest - chociażby dlatego, że telegrafu już teraz nikt nie używa, a ludzie masowo chodzą zarówno do teatru jak i do kina.

(13-03-2015, 19:41)military napisał(a): Teatr telewizji się nie liczy, bo tu masz zbliżenia, cięcia, kadrowanie - wszystko to wpływa na dramaturgię.

Akurat zalinkowane przeze mnie przedstawienie było długi czas wystawiane w Teatrze Starym w Krakowie, dopiero później zarejestrowano je dla TT.

(13-03-2015, 19:51)Proteus napisał(a): Niby dlaczego lepiej nadaje się niż film? I co to znaczy "wymuszona wizualność" w filmach? W jaki niby sposób ta wizualność negatywnie wpływa na dialogi? Bo akurat jeszcze nie spotkałem się z przypadkiem, w którym kamera w jakikolwiek negatywny sposób wpływała na słowa w scenariuszu, jeżeli konkretny dialog jest istotny dla sceny. Mało tego, ta właśnie wizualność poprawia działania dialogów w filmach, bo montaż i umieszczenie kamery pomiędzy rozmówcami, wizualne i stylistyczne skupienie się na ich słowach, na ich ekspresjach i grze, jeszcze bardziej podkreśla działanie i emocjonalną siłę dialogów.

Nie dla każdego reżysera, Adamie. Jest cała masa reżyserów filmowych, którzy adaptować teatru nie potrafią i np. wycinają nie te wątki, które powinni. Albo decydują się coś pokazać, zamiast coś powiedzieć - to jest zresztą fundamentalna zasada rządząca kinem, "show, not tell", nie? Nie twierdzę, że to źle - ale decydując się na jedno nieodwołalnie tracisz drugie.
Zgadzam się z wami i w ogólnym rozrachunku kino vs. teatr dla mnie również kino ma pierwszeństwo (inaczej nie byłoby mnie na tym forum :P). Twierdzę tylko, że teatr ma jednak w sobie pewne cechy, których nie da się oddać w innym medium.

(13-03-2015, 19:51)Proteus napisał(a): Równie dobrze mógłbym napisać, że wśród zalewu gadanych sztuk teatralnych ewenementem są takie, które w tym gadaniu zawierają coś wartościowego, bo większość sztuk, które widziałem to festiwal pretensjonalności i dialogów, od których opadają ręce (choć oczywiście dopuszczam możliwość, że to tylko moje doświadczenie). Zapodana przez Ciebie "Zbrodnia i Kara" nie jest wyznacznikiem powszechnej jakości w tym medium.

Po pierwsze - może nie liczmy przedstawień, które są po prostu chujowe, dobrze? Bo równie dobrze mogę zaraz porównać super przedstawienia z beznadziejnymi filmami i porównanie wyjdzie na niekorzyść tych drugich. Tak samo mogę napisać, że "Chinatown" nie jest wyznacznikiem dla kina.
Tobie zapewne chodzi o to, że GENERALNIE teatr ma tendencję do tego rodzaju wyskoków - tutaj nie podejmuję się oceny, bo się nie znam ;) Ale wydaje mi się, że równie dobrze film ma tendencję do innego rodzaju wkurzających zagrań, które mogą drażnić fanów teatru.

(13-03-2015, 19:51)Proteus napisał(a): Chyba, że chodzi Ci o to, że wymuszona wizualność sprawia, że generalnie w filmach więcej jest skakania, obrazków, muzyki a mniej gadania

Dokładnie o to. W teatrze można niekiedy położyć większy nacisk na dialog niż w filmie, gdzie cały czas musi się coś DZIAĆ. Film jest wręcz czasem zbyt "bogatym" medium, by dobrze przedstawić pewne historie i wiele filmów - skądinąd uznanych klasyków - jest nierzadko nielubianych przez wielu ludzi właśnie dlatego, że dominuje w nich poczucie, że są zbyt teatralne i nie wykorzystują możliwości kinowego medium. Dlatego wielu nie lubi np. filmów Bergmana, bo są zdania, że te historie lepiej pasowałyby do teatru/książki niż na kinowy ekran. Mnie zresztą czasem dziwi po cholerę taki Polański adaptuje jedną sztukę za drugą, skoro one już zostały napisane, wystawione i każdy może je zobaczyć.

Swoją drogą, przypomniał mi się kolejny problem, jaki mam z teatrem - brak oryginalności. Tzn. nie znam się, ale chyba dosyć rzadko się zdarza, by jakieś przedstawienie zyskało rozgłos nie ze względu na swoją formę, ale przez sam tekst sztuki, nie? Bo te sztuki już wcześniej są znane. Innymi słowy: w przypadku teatru forma jest wtórna w stosunku do samej treści, podczas gdy w kinie mamy całą masę scenariuszy, które po raz pierwszy widzą światło dzienne podczas premiery filmowej i które zostały napisane - często przez samych reżyserów - pod konkretny film. A nie, że napisałem scenariusz, wydałem go i potem może ktoś go weźmie i sfilmuje. Tylko scenariusz czeka w szafie. Scenariusze filmowe to narzędzie pracy; sztuki teatralne - forma literacka in its own right. Skutkuje to tym, że - paradoksalnie - więcej autorów mamy wśród reżyserów filmowych niż teatralnych, bo reżyserzy teatralni chyba prawie nigdy nie piszą własnych sztuk, które potem reżyserują, ale biorą jakieś teksty, które już są znane, często są klasykami literatury i przerabiają je na nowo. Ten ciągły pęd do przerabiania kolejnych rzeczy - zamiast wymyślania nowych - zawsze mnie w teatrze drażnił. Przez to mam wrażenie, że zawód reżysera teatralnego jest wyjątkowo niewdzięczny, bo ani nie pokazujesz ludziom nowych historii, których wcześniej nie znali, ani nie masz swobody twórczej, jaką oferuje kino :P

Pamiętajcie też, że przedstawienie jest zwyczajnie tańsze i łatwiejsze w produkcji niż film, a co za tym idzie - nie jest związane finansowymi wymogami, jakimi podlega kino, zwłaszcza to wysokobudżetowe. Dzięki temu, teatr nie musi się przejmować, by być bardziej "przystępnym" dla "przeciętnego" widza i nie podlega takiej finansowej cenzurze, jak gros kina.
Zresztą w ogóle szeroko pojęte "kino" jest najszerzej kojarzone i utożsamiane z wystawnością i blichtrem Hollywood - w przeciwieństwie do teatru, które zawsze tworzyło bardziej "artystyczny" klimat wokół siebie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Teledysk jak film Debryk 82 12,794 30-04-2026, 14:09
Ostatni post: slepy51
  Co to za film? Bystrzak 2,187 509,027 08-03-2026, 00:57
Ostatni post: shamar
  Film vs Rzeczywistość - czy nietrzymanie się realiów czyni film sraką? Kryst_007 27 4,814 27-08-2025, 13:40
Ostatni post: OGPUEE
  Nasze pomysły na film Mierzwiak 141 28,718 16-11-2024, 20:45
Ostatni post: srebrnik
  Pomyłki obsadowe psujące film Gieferg 36 11,045 28-10-2022, 19:54
Ostatni post: OGPUEE
  Mój pierwszy raz - film lub scena... Debryk 1 1,144 06-06-2021, 14:06
Ostatni post: Rozgdz
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,258 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Film snem, nietypowe zakończenie simek 22 9,242 19-09-2012, 14:07
Ostatni post: RandoMan
  Zgłoś swój film na ECU 2012! EcuFilmFestival 0 1,842 10-11-2011, 12:59
Ostatni post: EcuFilmFestival
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,752 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości