Sam pomysł nie byłby zły, wszak oryginalny też mocno nawiązywał do obecnych czasów:
![[Obrazek: hercules-alt.gif]](https://assets.teenvogue.com/photos/5952d6552c9db4790715babd/master/w_320%2Cc_limit/hercules-alt.gif)
Ale i tak będzie gównem.
03-11-2022, 20:00
|
Filmy Disneya / Pixara
|
|
Eksperymentalny, akurat.
Sam pomysł nie byłby zły, wszak oryginalny też mocno nawiązywał do obecnych czasów: ![]() Ale i tak będzie gównem. 03-11-2022, 20:00
Aryskotraci - ostatnia animacja robiona za życia Walta. Szczerze się spodziewałem gorszego obrazu, bo lata 60.-wczesne 70. nie były łaskawe dla Walt Disney Productions. Lepiej wyszło niż Miecz w kamieniu czy Księga dżungli, do których jest mało prawdopodobne że wrócę.
Sama fabuła to też zlepek różnych przygódek, gdzie sporo tu zapychaczy jak pościg psów za Edgarem. Postacie raczej OK, chociaż czasem zbliżają się do bycia irytujących (jak Marie czy te dwie gęsi). Czasem trafi się jakiś fajny żart - mnie rozbawił moment jak myszon próbuje otworzyć kłódkę na szyfr, by uwolnić z kufra koty. I wydziera mordę na koty walczące z Edgarem, by siedzieli cicho, bo nie może się skupić. I gdy uwalnia koty z kufra, to mówi do reszty "OK, możecie się dalej się tłuc". Edgar to chyba najgorszy disnejowski villain w historii. W sumie nie ma co się dziwić. Służysz ileś lat jakiejś starej kociarze (która wygląda jak hrabina Tremaine po Jasnej Stronie Mocy), a ona wybiera sierściuchy na swoich spadkobierców, a potem ciebie w drugiej kolejności. Podejrzewam, że nie miał okazji na tête-à-tête, bo ubiegł go Zygmunt Bauman robiący tu za jej prawnika. Zresztą czemu koleś biadoli, że koty dziedziczą fortunę? Nie było wtedy żadnego rzecznika. Kot w sumie nie jest takim wymagającym zwierzęciem jak pies (znaczy tak mniemam, bo kota nigdy nie miałem). Kotka zresztą pewnie ma jakieś 3 lata, a i weterynaria jak ludzka medycyna też była 100 lat za Murzynami. A Bauman ogarniający sprawy spadku też pewnie szybko spadnie z bicykla. I zawsze można wypuścić kociska samopas, by lisy załatwiły sprawę. Albo zatrudnić kucharza z Młodego Einsteina. W sumie Duchess (oglądałem w oryginalne, a nie chce mi się sprawdzić jak ją przetłumaczyli po polsku) jako kotka z wyższych sfer patrzeć z niechęcią na plebejski świat. A poleciała na jakiegoś biedaka, który nie jest subtelny, że robi do niej zaloty. Ale gość jest chadem, więc kobieca natura ciągnie (swoją drogą, kto jest ojcem kociąt?) Ale w sumie to uchodzi i przyznam, że romans wypada naturalnie, choć trwa jeden dzień (chociaż u zwierząt to wygląda zdeczka inaczej :)). Normalnie bym powiedział, że przydałby się remake, ale dzisiejsze live action remake'i Disneya to z reguły koński kał - gdzie m.in. już by "odnieśli" do "rasistoskiego wydźwienku". Oczywiście syjamski kot już dostał baty od wiadomo kogo, co jest w dużej mierze bezzasadne. Po pierwsze, należy do paczki kotów, gdzie każdy członek jest jakimś etnicznym stereotypem, często już nieaktualnym (hipisi w UK to już dawno wymarli). Po drugie, mimo że ma praktycznie ten sam projekt plastyczny co kotki z Zakochanego kundla jest to postać pozytywna. Po trzecie, jedyne co obraźliwe, to fakt że nie dubbinguje go Azjata, Syjamy nie są chińską rasą (jak to głoszą napisy początkowe), a ta zbitka "Czing czong czia" też nie jest najlepsza, ale to wciąż nie jest poziom Yunioshiego ze Śniadania u Tiffany'egou. Nie mówiąc o kotkach z Zakochanego kundla - w ogóle traktowanie chińskiego/tajskiego kota z Aryskotratów jako bardziej rasistowskiego od nich (które od początku były w zamierzeniu rasistowskie i późniejsza krytyka jest zasadna) to świadczy o jakimś dysmózgowiu. Przy okazji podejrzewam, że w potencjalnym rimejku rosyjski kot też pójdzie w odstawkę (ciekawe, czy w polskim dubbingu zaciąga się ruskim akcentem). Choć już to późny disnejowski film z ery Reithermana to pozwolono na dość ładne tła. Może to nie Zakochany kundel, ale jest przyzwoicie. Animacja postaci bardzo szkicowa, widać nawet obrysy po ołówku. i jedyny kiepski moment to jak gęsi i koty idą na przód Paryża, chamsko widać odcięcia od teł. Muzyka wpadająca w ucho, zwłaszcza piosenka O'Malleya czy swingowa potańcówka. Przy okazji nurtuje mnie, czemu po 1969 roku przestano sprowadzać do komunistycznej Polski disneyowskie filmy. Im później PRL-u tym coraz więcej amerykańskich filmów wchodziło oficjalnie do kin (w polskich kinach leciał Commando na Boga!), a i komusza cenzura była bardziej zliberalizowana. Więc na logikę powinny się łapać filmy Disneya, przynajmniej animacje. Taka Księga dżungli w 1975 roku miała kinową premierę w Czechosłowacji. Szczególnie, że podobno mieliśmy ze wszystkich demoludów największy dostęp do zachodnich filmów. Choć nie wiem jak z telewizją, bo w latach 80. to wiadomo mi, że wtedy puszczano składanki. I też w 1987 r. był Wielki mysi detektyw w polskiej TV. Zresztą produkcja Aryskotratów i Księgi dżungli była odnotowana w polskich branżach filmowych. Tu fota z Filmu rocznik 1967, nr (jeśli się nie mylę) 43: 6/10 16-11-2022, 19:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-03-2023, 23:04 przez OGPUEE.)
Pierwsza zapowiedź "Elemental" z akcją w świecie, w którym obok siebie żyją ucieleśnienia czterech żywiołów - wody, ognia, ziemi i powietrza.
17-11-2022, 19:30
Intrygująco to wygląda.
jest też plakat:
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
17-11-2022, 20:33 (16-11-2022, 19:35)OGPUEE napisał(a): Przy okazji nurtuje mnie, czemu po 1969 roku przestano sprowadzać do komunistycznej Polski disneyowskie filmy. Korespondowałem kiedyś ze Zbigniewem Dolnym (autorem "Encyklopedii polskiego dubbingu", czyli wszystkich tych wpisów o starych polskich wersjach językowych na forum polskidubbing.) Ponoć historia wyglądała tak: ZSRR nie chciała płacić Disneywi zbyt wysokich, według swojego zdania, opłat za ich filmy. Towarzysze radzieccy poszli więc do towarzyszy polskich, aby Ci z Polski przez polską ambasadę przesłali im parę filmów. Gdy sprawa wyszła na jaw Disney dał na kilkanaście lat bana na możliwość wyświetlania swoich filmów na terytorium PRL. 17-11-2022, 20:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2022, 20:56 przez Kwasiboromir.) (17-11-2022, 19:30)Trailery Srailery napisał(a): Niech no tylko zgadnę. Fabuła będzie się kręciła wokół oczywistego problemu, dla którego Panna Ogień i Pan Woda nie mogą być razem? Wygrałem ciastko? :) Ale wygląda spoko. Fajnie, że Pixar potrafi jeszcze wykrzesać z siebie fajne pomysły. 17-11-2022, 23:20
Rozpierdala mnie po całości koncept żywiołów w ubraniach xD I to w XXI wieku, gdzie LGBT dosłownie wyłazi z lodówki, zatem coś tak abstrakcyjnego jak fizyczność żywiołów naprawdę nie musi mieć płci, które rozpoznajemy po kreacjach od gucciego.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 18-11-2022, 02:44
Bo, gdyby szli na golasa, to MPAA dałaby R-kę, bo "skaza na duszy dziecka" czy inny soccermomowy bełkot. No i w przypadku Disneya mówienie o LGBT średnio pasuje, bo Mysza z tym tak stoi w irytującym rozkroku.
BTW, ubiór ogranicza się do koszuli i nikt nie nosi spodni, ale postać kobiecą to musi mieć kieckę do kolan, bo <wstaw jakiś durny powód>. 18-11-2022, 19:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-11-2022, 19:43 przez OGPUEE.) (18-11-2022, 19:39)OGPUEE napisał(a): Bo, gdyby szli na golasa, to MPAA dałaby R-kę, bo "skaza na duszy dziecka" czy inny soccermomowy bełkot. Jak działa Srollywood to ja wim. Ale clou jest takie, że oni ciał nie mają w ogóle przecież, a co za tym idzie pindoli i szpar :) A z tym brakiem spodni to jak u Donalda :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 18-11-2022, 20:11
Wiadomo, że tylko damskie postacie coś ubierają na dolną część ciała, jak Gadżet w "Brygadzie RR" czy Kinia w "Animkach", a postacie męskie paradują bez gaci. Tak to działa od zawsze.
18-11-2022, 23:47
Jak obrabiamy Brygadę RR to w odcinku "Małe może być groźne" bohaterowie w wyniku wynalazku Nimnula mieli pozamieniane korpusy ciała jak w oryginalnej Musze i Gadget mająca ciało Dale'a momentalnie założyła na siebie prowizoryczną spódnicę :).
Księżniczka i żaba - niedługo robię prelekcję nt. progresywnych elementów w starym Disneyu, więc zdecydowałem się na powtórkę Księżniczki i żaby, ale w oryginale. Oglądając to w oryginale chciałem się jednej rzeczy przekonać - kiedyś na facebooku w dyskusjach nt. blackwashingu wydałem karkołomną opinię, że Tianie można byłoby zmienić kolor skóry i spotykałem z opiniami, że byłoby to niemożliwe, bo to nierozerwalne z fabułą, na co ja stwierdzałem że w filmie nic nie na to nie wskazuje. Przyznałem też, że oglądałem ostatni raz w licbazie z polskim dubbingiem i pamięć już nie ta. Więc korzystając z okazji wolałem się upewnić. I cóż, miałem rację. Mówiąc szczerze, więcej związków z kulturą afroamerykańską ma czarny charakter (sic!). Jakbym miał oceniać relacje rasowe w USA z tamtych lat na podst. tego filmu, to powiedziałbym, że największym problemem Afroamerykanów w latach 20. XX wieku była praca na 3 etaty. Hej! Januszex, którym pracuje Tiana, prowadzi Murzyn. Ba, pokazuje że uboga Afroamerykanka może być najlepszą przyjaciółką Paris Hilton z lat 20. XX wieku. W sumie te odniesienia do segregacji rasowej to dla mnie są z cyklu "mrugnij, a przegapisz". Tekst tych sprzedawców o "background" (który w polskim tłumaczeniu zginął), to w oczach laika (a także głównego targetu, czyli dzieci) mógł się odnosić do czegokolwiek - Tiana była kobietą (które miały jednak pod górkę), pochodziła z uboższej części miasta i generalnie wtedy było wiele przeszkód do awansu. Niby pokazują, że Afroamerykanie mieszkają w raczej ubogich chatkach, a dr Facilier bóldupi, że musiał usługiwać bogatszym i uprzywilejowanym. Ale z drugiej pokazali, w ramach żartu, kolesia sprzątający koński kał będącego białej rasy. Więc nie tylko czarni mieli gównianą robotę. Więcej napięć rasowych czułem oglądałem Song of the South, gdzie nie nazywają rzeczy po imieniu, ale czuć że coś jest na rzeczy. A Księżniczka i żaba prędzej podejmuje problematykę klasizmu. Wolałbym, żeby bardziej zaakcentowali ówczesne nastroje rasowe. I nie mam na myśli rajdów KKK, linczowania murzyńskich dziadków czy czegoś co wyszłoby spod rąk aktywisty BLM. Spielberg fajnie to zasugerował w Kolorze purpury. Np. Tiana mogła by usiąść na ławce na przystanku, a policjant uprzejmie zwraca uwagę, "Proszę pani" i zwraca uwagę, że ta część jest dla białych, a Tiana mówi "O, nie zauważyłam" i grzecznie zmienia miejsce mając kwaśną minę. A Facilier w finale mógłby walnąć gadkę jak Danny Glover w Kolorze purpury, że Tiana nie ma szans na bycie kimś, bo jest m.in. czarna. W sumie Naveen od zawsze wyglądał mi na Hindusa i można byłoby też pokazać rasizm - ano Gandhi, taki dziadek chodzący majtach uważał Afrykańczyków za podludzi. Jest scena, gdy Naveen jako żaba patrzy na Tianę i mówi do siebie "o rany, no nic lepszy rydz niż nic". I jak są oboje w formie żab to można byłoby zawrzeć, że nie trzeba patrzeć na odcień skóry. Jednak z drugiej strony dobrze, że film nie robi z siebie BLM-owej agitki i jednocześnie nie robiąc z siebie aż tak politycznie poprawnej bajki jak aktorski Zakochany kundel, a gdyby powstałaby dzisiaj, to cringe'ometr wybijałby poza skalę jeszcze podsycany przez twitterowych aktywistów. No i choć film został nadgryziony przez PC, to powstał też jeszcze w dobrym momencie. I ludzie byli w stanie skrytykować łagodzenie ówczesnej historii, co tylko pokazuje jaką degrengoladę przeszliśmy, skoro dziś przymyka się na oko jeszcze większe przekłamanie, bo musi być jak XXI wiek i takie zabiegi to już jest nadzieja na lepsze jutro. Co do reszty - mógłby powstać jednak dekadę wcześniej, bo sądzę że scenariusz byłby lepiej dopracowany i z pewnością byłby takim samym klasykiem co np. Król Lew. Tiana to świetna postać i na pewno jest lepszym role modelem dla czarnej społeczności niż jakiś roszczeniowy gangus - ciężko harująca dziewczyna z nizin społecznych pracująca na swe marzenie, a też specjalnie nie ogląda za jakimś księciem, gdyż to nie jest jej cel. Male lead w postaci Naveena co prawda to ten głupszy i mniej zaradny, ale ma sens bo jest rozpieszczonym księciuniem. I w jednej scenie to on ratuje Tianę z rąk rednecków. Romans to typowe rom-com z ciągłymi kłótniami (choć tu uzasadnionymi). Plusem jest, że to ojciec jest tym "martwym rodzicem" i to w logiczny sposób, bo sugerują że zginął na froncie w czasie WW1. No i gdy pierwszy raz widziałem plakaty w kinach sądziłem, że Lottie będzie antagonistyczną valley bitch, którą powinno się utopić w bagnach - a mimo, że to rozwydrzony bachor, ale o dobrym sercu. Comic reliefy to raczej nie jest pierwsza liga - taki Louis w sumie jest zbędny. Ray niby bardziej umotywowany fabularnie, ale na dobrą sprawę mogłoby go nie być. Humor jest dużą zaletą, choć czasami jest hit&miss. Trio rednecków też zbędne, tak jak i scena. Muzyka jest świetna, korzystająca z czarnej muzyki - każdą piosenkę byłbym w stanie zanucić na zawołanie. No, może z wyjątkiem piosenki villaina, która jednocześnie jest najsłabszym utworem. No i mile zobaczyć 2D animację, która mimo dużej pomocy komputera (wszelkie tła robiono w CGI), wciąż jest ręczną robotą. Generalnie to trochę nieoszlifowany diament, ale jednak ma sporo szczerego serducha. 7/10 19-11-2022, 23:41
https://movieweb.com/wakanda-forever-set-rule-thanksgiving-disney-strange-world-massive-loss/
Heh, ponoć nowa animacja Disneya "Strange world" z protagonistą nastoletnim gejem zalicza spektakularną finansową klapę w box office. Kolejny po "Buzzie Astralu" przypadek pokazujący, że rodzice nie chcą zabierać dzieci na bajki z wątkami LGBT. I to nie w "ciemnogrodzkiej" Polsce, ale w "progresywnym" USA. No szkoda w cholerę ;) Jaka będzie odpowiedź Disneya? Jakie zostaną wyciągnięte wnioski przy produkcji kolejnych filmów? Zapewne coś w stylu "wincyj LGBT, wincyj!". 26-11-2022, 14:46
Może po prostu wyszło na to, że karta "pierwszego filmu Disneya z postacią LGBT" nie będzie działała na dłużej ;)
26-11-2022, 15:38 (26-11-2022, 14:46)al_jarid napisał(a): Jaka będzie odpowiedź Disneya? Jakie zostaną wyciągnięte wnioski przy produkcji kolejnych filmów? Zapewne coś w stylu "wincyj LGBT, wincyj!". Filmy z transami :)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 26-11-2022, 16:03
BTW w aktorskim Piotrusie Panie jedno z Zagubionych Dzieci (Disney też nie jest pierwszy, bo w Nowych przygodach Piotrusia Pana są parytety) ma być niebinarne :).
(26-11-2022, 14:46)al_jarid napisał(a): Jaka będzie odpowiedź Disneya? Jakie zostaną wyciągnięte wnioski przy produkcji kolejnych filmów? Zapewne coś w stylu "wincyj LGBT, wincyj!".Tradycyjnie - wina białej supremacji i Trumpa :). Mówiąc szczerze, to sama animacja też jakoś wybitnie się nie zapowiadała - ot, rehash filmów o odkrywaniu nieznanego, plus sos disneyowskiego chełpienia się "patrzcie jacyśmy progresywni - mieszane małżeństwa legalne od lat 70.", które mierzwi nawet skrajnych lewaków. W dodatku zauważyłem, że styl animacji i projekty postaci w disneyowskim kanonie są tu na jedno kopyto. A w takim renesansie pod tym względem byli bardzo różnorodni. 26-11-2022, 16:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-11-2022, 17:49 przez OGPUEE.)
Są urywki z "Piotrusia Pana" m.in. oraz "Lokiego"
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
20-12-2022, 11:12
Wiem, że to tylko urywki, ale Piotruś póki co wygląda nieźle. Niektórzy będą narzekać, że Piotr nie jest rudy oraz jest po mutacji (Nibylandia ma fałszywy marketing!), ale przynajmniej trochę się odróżnia.
20-12-2022, 12:50 (26-11-2022, 14:46)al_jarid napisał(a): https://movieweb.com/wakanda-forever-set-rule-thanksgiving-disney-strange-world-massive-loss/ Nadrobiłem sobie dzisiaj na Disney+ i takiej homo-propagandy to u Disneya jeszcze nie było. Jasne był ten "Buzz Astral" i wspomniany związek dwóch lesb, ale w przypadku "Dziwnego świata" poszło to zdecydowanie dalej. Wątek jest dosyć mocno zakorzeniony w historii i tożsamości jednego z głównych bohaterów - kilkukrotnie jest to wspominane, a i pierwsze spotkanie na ekranie nastolatka z kolegą będącym obiektem jego westchnień to szkoda gadać. Nawet twardzielowi dziadkowi, który zniknął na 25 lat w tytułowym Dziwnym Świecie nie przeszkadza, że jego wnuk lubi innych chłopców, w ogóle zero zaskoczenia, nic. A co do samej animacji to najlepsze w tym wszystkim jest to, że to i tak najmniejszy problem. "Dziwny świat" jest nudny pod każdym względem - wizualnie i fabularnie, każda kolejna postać bardziej denerwująca od poprzedniej, humor też się nie broni. A to czym się finalnie okazuje "Dziwny świat" to w ogóle mindfuck totalny. Jedna z najgorszych animacji Disneya w historii, bez dwóch zdań. 3/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
25-12-2022, 00:02 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Filmy Dona Blutha | OGPUEE | 29 | 8,139 |
29-03-2026, 17:59 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Seriale Disneya | OGPUEE | 187 | 44,851 |
10-02-2024, 14:39 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Luca (2021) - animacja Pixara | Pelivaron | 2 | 1,922 |
08-07-2021, 15:13 Ostatni post: yacajackowski |
|
| UP czyli kolejne niesamowite dzieło PIXARA? | Danus | 77 | 24,691 |
19-02-2021, 16:07 Ostatni post: Kryst_007 |
|
| Krótkometrażówki Pixara! | Maik | 5 | 4,362 |
11-05-2019, 14:02 Ostatni post: Pehov |
|
| The Good Dinosaur (2015) - Dinuś od Pixara | Lawrence | 22 | 11,588 |
30-07-2016, 11:54 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| Filmy Suzie Templeton | Negrin | 2 | 2,994 |
27-02-2008, 15:16 Ostatni post: Mefisto |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |