Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Właśnie skończyłem oglądać dir cut, który czekał na dysku od maja (sic!).
Gdyby nie opis dodanych scen specjalnie bym nie wychwycił, a scena gwałtu jest mega krótka, więc sam film raczej nic specjalnego nie zyskuje, ale jest wciąż tym samym kawałem bardzo dobrej rozrywki który zawsze lubiłem.
Bardzo mocne 8/10
PS. Uwielbiam ten nawiązujący do Basic Instinct motyw muzyczny.
28-12-2008, 02:57
.
Liczba postów: 27,536
Liczba wątków: 60
Mental napisał(a):bo moim zdaniem (przypominam, że to simek sprowokował tę dyskusję) końcówka hollow mana nie jest "wygładzona". jest... prostacka. wielka rozpierducha, wybuchy, walka nad przepaścią... to wszystko zbyt proste i oczywiste, niewarte analizowania. w tym sensie tak, finał HM został spieprzony i to sromotnie.
Moim zdaniem jest i wygładzona, bo wygrywają ci dobrzy, chociaż najzwyczajniej w świecie nie mieli szans i prostacka, bo rozpierducha. Tak swoją drogą, to macie jakieś pomysły czemu Sebastian chciał rozwalić laboratorium, oprócz tego, że chciał zabić wszystkich naukowców? Co zamierzał robić przez resztę życia, chodzić i gwałcić bo nikt go nie widzi? W końcu by się mu znudziło przecież. Według mnie lepiej by było jakby zabił wszystkich i kontynuował pracę z inną ekipą(filmowy zły nigdy nie ma problemów ze znalezieniem naukowców do szalonych eksperymentów) - to jest taka końcówka pod sequel, ale przynajmniej sensowna.
Truizm: Pomimo końcówki to i tak jest świetny film i daj Boże więcej takich.
28-12-2008, 13:47
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Truizm: Pomimo końcówki to i tak jest świetny film i daj Boże więcej takich.
to wcale nie jest truizm. przekonanie, ze hollow man to film dla debili długo jeszcze nie zniknie z powierzchni ziemi. alien 3 przechodził podobna drogę - niektóre filmy sa po prostu skazane na bycie nieudanymi w oczach opinii publicznej:)
Cytat:Moim zdaniem jest i wygładzona, bo wygrywają ci dobrzy, chociaż najzwyczajniej w świecie nie mieli szans
no ok, ale zadaj sobie pytanie: po co Sebastian miałby wygrać? co by to dało poza prostym faktem unicestwienia dobrych widzialnych bohaterów? wbrew pozorom nie ma w tym wcale jakiejś wielkiej dramaturgii. dobrzy powinni ginąc tylko wtedy, jeśli są ku temu przesłanki dramaturgiczno-ideologiczne, że sie tak wyrażę. przypadek Hollow Mana pod wieloma względami przypomina Terminatora 2. T-1000 nie miał prawa przegrać, ale przegrał, gdyż tego wymagała... amerykańska filozofia kina rozrywkowego. zły ginie w kadzi z lawą, dobry żyje dalej i choć niepewność została zasiana, to jednak fizycznie przetrwał on pojedynek ze złem, uzyskał choćby częściowe odpowiedzi na trapiące go pytania i jest ok. w Hollow Manie niepewność również została zasiana, bo ty - jako myślący widz - doskonale zdajesz sobie sprawę, jakie profanacje przemyca Król pod pokładem idiotyzmów.
jasne, że sto razy lepiej byłoby oglądać Sebastiana masakrującego swoich ziomków i wychodzącego na miasto z lubieżnym uśmieszkiem w pogoni za kolejna ofiarą. miałoby to swoje uzasadnienie logiczne, gdyż bycie niewidzialnym (podobnie jak bycie... płynnym metalem:)) daje nieskończoną przewagę w walce, lecz... no cóż, to jest Ameryka na boga. na palcach jednej ręki można policzyć filmy, które kończą się źle zarówno od strony dramaturgicznej, jak i ideologicznej (12 małp, Siedem, nawet Ludzkie dzieci mogłyby wskoczyć do tej elitarnej grupy, gdyby nie te nieszczęsne ostatnie 60 sekund z nadpływającym statkiem).
28-12-2008, 13:56
.
Liczba postów: 27,536
Liczba wątków: 60
To, że zakończenie przeciwne niż to co widzieliśmy byłoby średnie nie czyni tego filmowego od razu dobrym. Istnieją jeszcze inne rozwiązania, nie jestem scenarzystą, no ale cokolwiek, chociażby Sebastian napadnięty i zabity przez zbirów na ulicy(jak jest w ubranku to żaden problem go podejść i wsadzić kosę pod żebra), wiesz, jedno zło zwalczające drugie no i to, że pomimo tego, że jesteś niewidzialny możesz zginąć jak każdy inny. Troche naciągane, ale z sensem - mi by się podobało :P .
28-12-2008, 15:09
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
najlepiej, gdyby hollow man powstał od razu jako film całkowicie na serio wraz ze wszystkimi konsekwencjami takiego stanu rzeczy. wtedy nie ciągnęlibyśmy tej jałowej dysputy przez kolejne dwie strony:) niestety w hollywoodzie nie można mieć wszystkiego. pomysłów jest bez liku, bo już samo postawienie dylematów niewidzialności na tle wyborów etycznych stanowi wystarczający powód, by zagłębić się w temat z mega epą. Król poszedł jednak po linii najmniejszego oporu, co i tak nie przeszkodziło mu w stworzeniu jednego z najciekawszych, najbardziej brutalnych i niewygodnych w odbiorze blockbusterów. az strach pomyśleć, co by się stało, gdyby Verhoeven nakręcił hollow mana w klimatach zbliżonych do, bo ja wiem? nagiego instynktu albo robo (czyli ironia tak, ale podprogowa).
podsumowując: kompromis, jaki osiągnięto podczas realizowania hollow mana, uważam za bez przesady historyczny. podejrzewam, iż natłok debilizmów do tego stopnia stępił czujność producentów, iż ci nie pokapowali w porę, jakie to niespodzianki szykuje Król pod płaszczykiem beztroskiej rozpierduchy. w końcu niewielu jest na świecie reżyserów, szydzących z hollywoodu tak finezyjnie jak Verhoeven i w dodatku robiących to za pieniądze tych, których wyszydzają. czy można być bardziej okrutnym dla swojego chlebodawcy?:)
przy okazji: zna ktoś film, który niewidzialność traktuje na serio i w którym bohater robi niecne rzeczy, bo czuje się na maska bezkarny z powodu tego, czym sie stał?
28-12-2008, 15:40
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental napisał(a):T-1000 nie miał prawa przegrać, ale przegrał, gdyż tego wymagała... amerykańska filozofia kina rozrywkowego. zły ginie w kadzi z lawą, dobry żyje dalej i choć niepewność została zasiana, to jednak fizycznie przetrwał on pojedynek ze złem, uzyskał choćby częściowe odpowiedzi na trapiące go pytania i jest ok.
Otoz to. W praktycznie kazdym amerykanskim filmie dobry wygrywa ze zlym pomimo tego, ze tak naprawde nie mial szans. Bez tej dysproporcji szans nie bylo by suspensu. A happy-end to jeden z filarow Hollywoodu. ;)
28-12-2008, 17:02
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Podobnie jak (choćby pozorny) suspens. Bo w końcu wiemy, że dobro wygra ale chętnie wchodzimy w pewną umowę z twórcą filmu, to troszkę jak gonienie króliczka.
28-12-2008, 17:25
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
Mental napisał(a):przy okazji: zna ktoś film, który niewidzialność traktuje na serio i w którym bohater robi niecne rzeczy, bo czuje się na maska bezkarny z powodu tego, czym sie stał?
może nie chodzi tu o niewidzialność ale coś w podobie - Bruiser.
Cytat:Film opowiada historię młodego dziennikarza Henry'ego Creedlowa, który budzi się pewnego ranka i odkrywa, że w tajemniczy sposób został pozbawiony twarzy. W jej miejsce pojawiła się biała maska. Z dnia na dzień bohater staje się kimś anonimowym, kimś kogo nikt nie zna i co więcej nie chce znać.
niestety ale to jest gniot spod ręki Georgea Romero
28-12-2008, 23:47
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Przypomniałem sobie wczoraj Hollow Mana na Blu-ray (film nic u mnie nie traci z kolejnym seansem, wręcz przeciwnie, bawiłem się chyba nawet lepiej niż ostatnim razem) i z czystym sercem polecam brytyjskie wydanko każdemu - za niecałe 40 zł dostajemy film w świetnej jakości, do tego z polskimi napisami, aczkolwiek muszę dodać, że są one beznadziejne. Tłumaczenie jest do tego stopnia skrótowe, że często gubi sens wypowiedzi i gdybym nie znał angielskiego zwyczajnie nie rozumiałbym o co chodzi.
30-04-2011, 13:51
Stały bywalec
Liczba postów: 12,437
Liczba wątków: 29
Jak pisałem w krótkiej piłce - film koksi. Kevin Bacon w roli Sebastiana jest jednym z największych dupków jakie widziałem - zero szacunku dla ludzi i zwierząt (Jutro zabijemy gorylicę. Żartuję, zrobimy to za kilka tygodni), rozbuchane ego i ogólnie nie da się go lubić. I naprawdę poważne podejście do kwestii niewidzialności. Twoja CAŁE ciało jest niewidoczne - w tym powieki, więc jesteś wrażliwy na światło. W życiu nie wpadłbym na to, gdybym robił podobny film.
No i ta krwawa brutalność i bohaterowie. Najpierw oni - ruda wylewa całą krew, by zobaczyć ślady Hollow Mana. Ale zostawia jeden worek, by go oblać. Kolejno - jeden z naukowców musi zostać sam przy umierającym koledze. Tamuje krew bezradny i miota przekleństwami ze strachu. Brolina dźgnięto łomem i zamknięto w jakimś składziku. Co robi laska, gdy nie pod ręką bandaży? W desperacji bierze mocną srebrną taśmę i zakleja nią ranę (wyobrażam ten ból przy odklejaniu). Co robić, gdy widać cię przez termowizję? Zwiększasz dopływ ciepłego powietrza. Ustawiasz bombę zegarową, ale łamiesz klawiaturę, by nie można było zatrzymać czasu. Nie no, logika mnie powala (w pozytywnym sensie).
A teraz sceny mordów itp. Mój numer uno to jak Sebastian podnosi Cartera i odrzuca go. I kolo obrywa szyją wystającym kawałkiem żelastwa. Krótkie i proste, ale za to bardzo mocne i drastyczne.
Reasumując - film koksi.
29-12-2012, 11:10
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
koksi, czyli zmusza do wciągania kokainy? :)
29-12-2012, 20:22
Stały bywalec
Liczba postów: 18,476
Liczba wątków: 148
Za gówniarza nie miałem okazji obejrzeć tego filmu, więc podchodziłem bez żadnych sentymentów i z lekkimi obawami. Oceny:
Filmweb - 6,1
IMDB - 5,7
Metascore: 24/100
Teraz po seansie oczywiście te oceny można o kant dupy rozbić. Mega fajowski film to był, a dwie godzinki minęły jak z bicza strzelił. Totalnie olałem mniejsze i większe głupotki w tym filmie i dałem się ponieść wizji niewidzialności Verhoevena. W dużej mierze zawdzięcza swoją "fajność" temu, że reżyser nie pierdoli się w jakieś pseudonaukowe wyjaśnianie co się dzieje na ekranie. Od razu przechodzi do konkretów, a i znajdą się momenty, gdzie naprawdę trzyma w napięciu. Do tego byłem zaskoczony, że efekty specjalne pomimo upływu lat nadal nieźle sie prezentują.
No i ze 2-3 sceny, które przeszły już do historii - Człowieka Widmo obejrzałem po raz pierwszy, ale nawiązań w jakichś przeróbkach czy parodiach było kilka. Fajny film, mocne 7/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-06-2015, 23:43
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
(27-06-2015, 23:43)Pelivaron napisał(a): a dwie godzinki minęły jak z bicza strzelił.
OK, aż muszę spytać - kto jeszcze strzela z bicza nowadays? :P
28-06-2015, 01:18
.
Liczba postów: 27,536
Liczba wątków: 60
Jeźdźcy konni?
28-06-2015, 09:01
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
Stały bywalec
Liczba postów: 18,476
Liczba wątków: 148
JA STRZELAM
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
28-06-2015, 15:08
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
jezu, znowu ta kaszana? tylko jeden serial można dla tego elementu przytoczyć:
28-06-2015, 15:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2015, 15:27 przez Mefisto.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,476
Liczba wątków: 148
O FAK, ZAPOMNIAŁEM O TYM :D Bekowe mocno.
PS Ej, sam jesteś kaszana. Big Bang znakomite.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
28-06-2015, 19:37
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,832
Liczba wątków: 4
(19-09-2024, 18:30)Żółte Krzesło napisał(a): Nie wiem za bardzo gdzie to wrzucić, ale chyba tutaj pasuje najbardziej.
Okazuje się, że "Niewidzialny człowiek" Wellsa już nie jest całkowitą fikcją. Naukowcy odkryli, że za pomocą tartazyny (powszechny barwnik używany w jedzeniu) da się uczynić skórę oraz organy wewnętrzne przezroczystymi. Na chwilę obecną nie przeprowadzono jeszcze testów na ludziach.
https://www.independent.co.uk/news/science/food-dye-organs-skin-transparent-b2612275.html
Tutaj źródła do artykułów naukowych:
https://www.science.org/doi/10.1126/science.adm6869
https://new.nsf.gov/news/window-into-body-invisible-skin#image-caption-credit-block
Zostawiam, bo idealnie pasuje.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
20-09-2024, 11:57
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
Obejrzałem. Jezusicku, tyle dobra i zła w jednej produkcji to aż mnie trzepie. Ogólnie sam Verhoeven stwierdził, że każdy zrobiłby ten film i byłby dobry. I się nie zgadzam, bo Verhoeven eksploatuje emocje seksualne na niespoytkaną skalę: jest molestowanie, gwałt i mordowanie. I w filmie te elementy biorą górę, zgodnie z myślą "co mogę, jeśli wszystko mogę?" Na tym polu niewidzialność i użycie mocy jest normalnie hm... naturalne rzekłbym i nikt się nie pi3rdoli w jakieś fabularne nisze. Wszystko, co moc daje, jest pokazane no może gwałt jest ucięty, ale wiadomka. Na poziomie tworzenia niewidzialności zastosowano kilka dobrych patentów oraz fajnie stworzono flow scenariusza: od wprowadzenia szczura do akcji z windy wszystko jest cacy. Na nielogiczność skazano logikę całej bazy, ale w sumie wisi mi to, bo całościowo - z pominięciem tej bazy - wszystko się spina. Ten film momentami przeraża, ale jak już stawka jest jasna, to intryguje i chyba - tak myślę - reżyser się blokował przy ukazaniu niewidzialności. Bo momentów tutaj nie brakuje, a i użycie mocy ma swoje ujście. Myślę, że dałoby radę wcisnąć to i tam... Ale, jak sam twórca oznajmił, każdy taki film by zrobił.
Daję 6/10 bo dość ciekawe podejście do tematu, użycie fantoma, ale wlepienie tego wszystkiego w konwencję MAD SCIENTIST trochę w drugiej połowie boli.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
12-10-2024, 22:17
|