14-03-2025, 15:57
|
Severance (Apple TV+, 2022-)
|
|
Sezon można już chyba powoli uznać za rozczarowanie. Jego rozmiary dookreśli finał. Stało się chyba to, czego się obawiałem — szczątkową fabułę rozdymano na 10 odcinków. Jak daleko bowiem posunęła się fabuła od czasu reintegracji Marka? Relacje między postaciami spoko, jak wizualia oraz ten specyficzny "klimacik", ale wątek główny niedomaga. To trochę jak z tym motywem (z dawnych lat) instalowania spiraconej gierki — patrzysz na zieloną krechę określającą postęp, a ta wredota nie chce ukończyć biegu, 99% nie zamienia się w pełną setkę, a ty zaczynasz podejrzewać, że płytka jest porysowana. Wypisz, wymaluj Cold Harbor (od kilku odcinków "stoi" na 96 procentach, a jakże). W takim Lost (równocześnie podoba mi się i nie podoba to porównanie) przynajmniej się coś działo. Brzmię pewnie trochę na fana "wybuchuf i szczelanin", ale coś mi tu nie gra z rozłożeniem akcentów i tempem. Chronologia i czas też jakby w zawieszeniu; cały sezon niby zdaje się "rozgrywać" w krótkim okresie, z drugiej jednak strony skoki w stopniu wykonania Cold Harbor (67 -> 85 -> 96) sugerują... zasadzie nie chce mi się już tego analizować, bo i może w tej kwestii czeka nas jakaś wolta. Cóż, liczę na bombowy finał.
Drugi sezon dzieje się mniej więcej na przestrzeni dwóch tygodni. Chyba była mowa, że jeden plik rafinuje się ok. 5 tygodni, więc progress Cold Harbor by się zgadzał.
Najbardziej denerwująca jest reintegracja, która chyba jest niczym innym jak czerwonym śledziem. Po co było to grzebanie w mózgu w 6 odcinku? 14-03-2025, 16:19
Poważnie, to najlepszy odcinek sezonu, jeśli nie całego serialu.
21-03-2025, 10:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2025, 10:39 przez Huntersky.)
Ech, jak mnie to irytuje - serwują nam 9 nudnych odcinków, tylko po to by dojebać finałem 10/10 i znowu zostawić nas na 2-3 lata :)
Wkurwia mnie współczesny system produkcji seriali. Niech giną 21-03-2025, 12:01 (21-03-2025, 12:01)Corn napisał(a): Ech, jak mnie to irytuje - serwują nam 9 nudnych odcinków, tylko po to by dojebać finałem 10/10 i znowu zostawić nas na 2-3 lata :)Dlatego ja odpuściłem po 1 sezonie. Jak kiedyś skończą to może wrócę i obejrzę całość.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
21-03-2025, 12:22
nie było po chamsku - w spoilerze zakończenie
tak, zdecydowanie to najlepszy odcinek tego sezonu ale liczyłem na więcej chip okazał się nie być w Milchick znowu dał popis, laurka z gofrem - zaśmiałem 21-03-2025, 13:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2025, 13:05 przez Spoilerowo.) Podsumowując ten sezon - nierówny, momentami frustrujący, zdecydowanie mniej dopracowany niż sezon pierwszy, ale z drugiej niebojący się eksperymentów i nieoczywistych wyborów. Tempo siada po szóstym odcinku, bardzo ciężko jest obronić zachowanie Devon i Marka w stosunku do Cobel. Ale finał w zasadzie rekomensuje te wady, a odcinek ósmy zawsze można pomijać w powtórkach. Że fabuła przez większość czasu ledwo posuwa się do przodu? No tak jak w sezonie pierwszym. Jak już pisałem, bardziej od odkrywania kolejnych zagadek fascynowały mnie tutaj coraz bardziej komplikujące się relacje między bohaterami. Naprawdę nie mam pojęcia, czego się spodziewać po trzecim sezonie. 21-03-2025, 15:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2025, 15:49 przez Huntersky.)
Świeżo po seansie: zachwyconym finałem, w zasadzie każda scena wspaniała. Sezon drugi wciąż uważam za (lekkie) rozczarowanie, ale warto było przełknąć pewne dłużyzny (podbudowę), które ostatecznie wzmogły rażenie emocjonalnego kopa. Severance "stoi" warstwą filozoficzno-egzystencjalną, a w zakończeniu wspaniale wybrzmiały kwestie tej właśnie natury. Przetasowanie talii umożliwia też kolejne rozdanie (nowe konflikty) w sezonie trzecim, natomiast nie obraziłbym się, gdyby s02e10 był epilogiem historii. Nawet kosztem niedopowiedzeń. Skurczybyk Erickson, ma patent na finały; niech tylko zatrzyma się na trzecim i będzie git.
22-03-2025, 02:25
Co za gówno. Ten serial przeskoczył rekina jeszcze zanim na dobre się rozkręcił. Twórcy chyba sami nie wiedzą o czym chcą opowiedzieć. Najpierw myślałem, że to będzie satyra na korpo, potem że to metaforyczny serial o radzeniu sobie z depresją, teraz to jakieś sci-fi mambo jambo o wszechmocnej rodzinie, która nie jest w stanie niczego upilnować. Cała ta fabuła jest tak pretekstowa i naciągana, że fascynuje mnie pozytywny odbiór. Nic tu się nie klei. Postacie pojawiają się i znikają tak jak wygodnie scenarzystom. Organizacja firmy jest prześmieszna. Super ważny projekt, ale zero ochrony xD. Nie no, ludzie, błagam. Lumon trzęsie Ameryką a nie potrafi korytarza upilnować. Serial zjechał tak szybko w dół, jak Westworld. W obu przypadkach fabuła nie ma żadnego sensu a bieg wydarzeń można bardzo łatwo zatrzymać. W Severance dochodzi jeszcze do tego, że bohaterowie nie potrafią ze sobą rozmawiać całymi zdaniami i wyjaśniać cokolwiek tylko gapią się na siebie i stoją godzinami, aż scenarzysta każe im się znowu ruszyć
22-03-2025, 20:11
Corn siedzi, reszta uważająca serial za dobry z tyłu
22-03-2025, 21:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2025, 08:10 przez Spoilerowo.) Obejrzałem finał sezonu i w sumie czuję niedosyt. Odcinki do 6 były świetne, a 4 z wyjazdem "integracyjnym" to jeden z najlepszych epizodów w ogóle. Potem oglądanie jego reperkusji nie dawało jednak już tyle przyjemności. Druga połowa sezony koncentruje się na relacjach międzyludzkich innie/outie itp. i jakkolwiek jest to cikawe, tak spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Odcinek 8 z Cobel przywodzi na myśl nieszczęsny siódmy odcinek drugiego sezonu Stranger Things, który w sumie nic nie wniósł do fabuły. Finał ciekawy, stylizacja na Absolwenta zajebista, ale czegoś tu zabrakło, chociaż pewnie docenię go bardziej po powtórce całego sezonu.
No i Mark, czy też raczej Markowie, bo teraz widać bardziej niż kiedykolwiek, że inner/outie to dwie inne osoby, a tematyka ta jest głównym motywem drugiego sezonu (monolog Burta z niewinności czy wątek Dylana), który w naturalny sposób prowadzi do ostatniej sceny. Oryginalny Mark zaś to jednak egoistyczna fiutek czasem, który przedkłada własne szczęście nad wszystko inne - niby przeprasza swojego innie, ale i tak chce mu narzucić swoja wolę (te gadki o reintegracji to moim zdaniem bullshit), bo przecież musi odzyskać Gemme a tak w ogóle to przecież innie jest taki sam jak on itp. BTW teraz wiem czemu dali do epizodycznej roli Gwendoline Christy, tylko Brienne dałaby radę temu brodaczowi. Cudowna grindhousowa czerwień w końcówce zasługuje na odrębną pochwałę. 23-03-2025, 20:15 (23-03-2025, 20:15)Scheckley napisał(a): BTW teraz wiem czemu dali do epizodycznej roli Gwendoline Christy, tylko Brienne dałaby radę temu brodaczowi. :D To faktycznie spoko casting był. Jakby obsadzili jakąś Rashidę Jones albo inną Winonę Ryder, to wyszłoby komicznie.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
23-03-2025, 20:26 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler





