Stały bywalec
Liczba postów: 18,466
Liczba wątków: 148
Sinners
Film Ryana Cooglera, który - UWAGA ODKRYWAM HAMERYKĘ - jest skierowany przede wszystkim dla czarnej publiczności, ale... to nie jest tak, że jest on rasistowski w stosunku do białego człowieka (pewnie gdyby kręcił to Spike Lee to pewnie byłoby to nieoglądalnym syfem). Generalnie mamy tutaj do czynienia dosłownie z białym diabłem, którego pod podstacią warmpira portretuje Jack O'Connell i robi to w zajebisty sposób, ale to nie jest tak, że czarni bracia są krystalicznie czyści. Jest czarny ojciec katujący swoje dzieciaki, są czarni złodzieje, główni bohaterowie to kolesie, którzy pracowali dla Ala Capone, więc można wnioskować, że nie przynosili mu kawy i nie wyprowadzali w Chicago psów na spacer - plus kazdy z nich ma dosyć indywidualnie sporo grzeszków za uszami. Nie będę zdradzał. Biały reżyser pewnie nie miałby możliwości tego wyreżyserować, ale Coogler już tak i fajnie.
Ten film ma jednak taki problem, że pierwsza godzina to jebana nuda, ciągnie się jak flaki olejem, a my patrzymy jak bliźniacy grani przez Jordana (generalnie raczej mehowa podwójna rola, dopiero pod koniec coś zaczyna się lepszego dziać) szykują się do otwarcia klubu nocnego. Jeżdża tu i tam, łatwią pracowników, kucharke, no kurde nuuuuuuda. Po godzinie film jednak łapie już lepsze tempo i w zasadzie działa na każdej płaszczyźnie niemalże do samego końca. Kiedy ten nudny dramat zmienia się w kino wampiryczne, to tak naprawdę zaczyna się cała zabawa. Nie jest to nic odkrywczego, ale daje jakiś tam fun. To co jest jednak mega zajebiste w tym filmie to... sekwencje muzyczne. Totalnie się tego nie spodziewałem - muzyka jest genialna, a pierwsza scena w klubie bliźniaków jak ich kuzyn zaczyna grać jest PETARDA. Później są jeszcze dwie dobre sekwencje śpiewane - na kinowym nagłośnieniu ten bluesowy basik buczał jak należy. W każdej z tych scen tuptałem nogą, do rytmu tak mi to siedział. Swój moment ma ten Jack O'Connell i też jest zajefajne!
Nie wiem jeszcze co sądzić o finale tego filmu, który był według mnie niepotrzebny, no ale jak widać KKK musiał się pojawić :)
Generalnie nie tego się spodziewałem, ale z kina wyszedłem względnie zadowolony. Dam naciągane 6/10 głównie za sekwencje muzyczne, fajnego O'Connella, mimo wszystko coś świeżego w kinie wampiryczno-rozrywkowym.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
16-04-2025, 21:06
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
Sinners. Lata trzydzieste, południowe zadupie USA, prohibicja, KKK, czarnoskórzy i... wampiry. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia o czym jest ten film, widziałem może przelotnie jeden plakat z MJB i tyle, więc gdy film się zaczął lekkie zaskoczenie było (na plus, znaczy, bo lubię takie realia). No i fajnie, bawiłem się bardzo dobrze, takie 8/10 i może serduszko, ale to są DWA totalnie różne filmy w jednym, które niezbyt dobrze ze sobą współgrają. Osobno - cudo, ale razem niekoniecznie. Ta pierwsza część, powiedzmy, obyczajowo-gangsterska, dotykająca życia kolorowych mieszkańców i ich trudów w postaci powrotu w rodzime strony i próby ogarnięcia czegoś dla ludu (i zarobienia kupy szmalu) jest w teorii świetna i imo dałaby radę pociągnąć cały film. Ta druga, gdzie do akcji wkraczają wampiry wraz z sugestią łowców (indiańskich o dziwo, żal, że mają raptem jedną skandalicznie krótką scenkę!), to bardzo fajna akcja o bandzie osaczonych przez potwory bohaterów, walczących o przetrwanie w dziki rytm muzyki, ale nic ponadto :) btw, Rocky road to Dublin, śpiewane i tańczone przez zakrwawione wampiry jest tak upiornie fascynujące... <3
05-06-2025, 08:40
Agent Putina
Liczba postów: 4,318
Liczba wątków: 21
Nie jestem fanem Ryana Kuglarza i Michaela Blow Jobdana, ale tutaj faktycznie się popisali. Pierwszorzędny film, zarówno jako prowincjonalna gangsterka, horror jak i (a może przede wszystkim) musical. W szczególności sceny z I Lied to You oraz Rocky Road to Dublin (będące ideowo i technicznie swoimi lustrzanymi odbiciami) to dwa filary na których opiera się cała produkcja. I o ile ta pierwsza sekwencja przy całej swej technicznej maestrii zahacza momentami o kicz (twerking jako część dziedzictwa kulturowego Afroamerykanów, siriusli?), tak ta druga to moment czystego ekranowego geniuszu. Jumpin' Jack oczywiście kradnie szoł jako Remmick, który nie zrobił nic złego, a prawdziwy czarny (heh) charakter tej opowiastki to ewidentnie ta spasiona guślarka Annie.
Nie widziałem jeszcze Warfare, więc póki co to mój najlepszy seans w tym roku.
05-06-2025, 11:07
Agent Putina
Liczba postów: 4,318
Liczba wątków: 21
Na litość Boską shamar.
Anyway...
Wracając do poważnych tematów, powtórzyłem sobie Sinners (pierwszy raz widziałem jeszcze w kinie).
Scena z I Lied to You to jedno wielce ruchome (acz płynne) ujęcie. Scena z Rocky Road to Dublln to seria relatywnie szybkich cięć.
Scena z ILtY skupia się po kolei na poszczególnych członkach społeczności. Scena z RRtD jest konsekwentnie skupiona na Remmicku.
Scena z ILtY jest przepojona ekstazą wynikająca ze wspólnoty, scena z RRtD jest przepojona ekstazą wynikającą z oddania się sile wyższej.
Z Ryana Kuglarza jest żaden geniusz kina. Jego wcześniejsze filmy to znośne produkty (Creed) lub zwyczajne popierdółki ( wszystko pod szyldem Marvela).
Ale tym filmem prawie mnie (starego rasistę & proud of it) przekonał.
Wyświadczcie sobie przysługę i obejrzyjcie Sinners.
06-06-2025, 00:38
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,121
Liczba wątków: 67
(06-06-2025, 00:38)Paszczak napisał(a): powtórzyłem sobie Sinners (pierwszy raz widziałem jeszcze w kinie).
Przecież to cały czas leci w kinach.
06-06-2025, 02:51
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,193
Liczba wątków: 29
(06-06-2025, 00:38)Paszczak napisał(a): Na litość Boską shamar.
Anyway...
(...)
Wyświadczcie sobie przysługę i obejrzyjcie Sinners.
Spokojnie. O tym afrocentrycznym gniocie wypowiem się jutro.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
06-06-2025, 09:07
Agent Putina
Liczba postów: 4,318
Liczba wątków: 21
Mefisto napisał(a):Przecież to cały czas leci w kinach.
Nie w Olsztynie.
06-06-2025, 10:20
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,102
Liczba wątków: 5
(05-06-2025, 08:40)raven.second napisał(a): Sinners. Lata trzydzieste, południowe zadupie USA, prohibicja, KKK, czarnoskórzy i... wampiry. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia o czym jest ten film, widziałem może przelotnie jeden plakat z MJB i tyle, więc gdy film się zaczął lekkie zaskoczenie było (na plus, znaczy, bo lubię takie realia). No i fajnie, bawiłem się bardzo dobrze, takie 8/10 i może serduszko, ale to są DWA totalnie różne filmy w jednym, które niezbyt dobrze ze sobą współgrają. Osobno - cudo, ale razem niekoniecznie. Ta pierwsza część, powiedzmy, obyczajowo-gangsterska, dotykająca życia kolorowych mieszkańców i ich trudów w postaci powrotu w rodzime strony i próby ogarnięcia czegoś dla ludu (i zarobienia kupy szmalu) jest w teorii świetna i imo dałaby radę pociągnąć cały film. Ta druga, gdzie do akcji wkraczają wampiry wraz z sugestią łowców (indiańskich o dziwo, żal, że mają raptem jedną skandalicznie krótką scenkę!), to bardzo fajna akcja o bandzie osaczonych przez potwory bohaterów, walczących o przetrwanie w dziki rytm muzyki, ale nic ponadto :) btw, Rocky road to Dublin, śpiewane i tańczone przez zakrwawione wampiry jest tak upiornie fascynujące... <3
Właśnie obejrzałem i bym nie powiedział że to są dwa filmy w jednym :p Tzn w tym sensie tak, tylko że.. "Sinners" to przeróbka "Od zmierzchu do świtu". W centrum mamy dwóch braci gangsterów, jest knajpa, tylko tym razem to nie ludzie wchodzą do knajpy wampirów a wampiry do knajpy ludzi. No i tam tez mieliśmy spora część "normalną" zanim "wyskoczą wampiry".
Ale faktycznie ta historia o dwóch braciach którzy chcą otworzyć knajpę to najmocniejsza część tego filmu. Bardzo mi się tez podobało domknięcie "60 lat później".
Ode mnie 7/10.
06-06-2025, 18:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2025, 18:26 przez Rozgdz.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,102
Liczba wątków: 5
Mam wrażenie że nie chodziło o otwarcie franczyzy tylko to jest luźno wzięte z kolei z serialu "Od zmierzchu do świtu". Widziałem to już dawno (wiec trochę nie pamiętam) i tylko pierwszy sezon. Jakoś po kolejne nie sięgnąłem mimo że mi się podobał.
Mam wrażenie że pomysł na "ukochane" braci jest stamtąd. Starszy brat miał taką relację love/hate ze swoją żoną (Adrienne Palicki) trochę jak tutaj z Annie przy pierwszym spotkaniu a młodszy
odszedł na końcu pierwszego sezonu z wampirzycą Santanico Pandemonium (Eliza Gonzalez)
07-06-2025, 09:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-06-2025, 09:14 przez Rozgdz.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,193
Liczba wątków: 29
Sinners
- Joł ziom. Mam zajebisty pomysł na film.
- No co tam, maj nigga?
- Sluchaj, da fak. To będzie film o naszych czarnych braciach, którym nie było łatwo w życiu, kumasz? Uciskani przez białasów starali się wyjść na prostą przez lata. I CHUJ. Madafaka. Będzie tam dwóch braci, co mieli zjebanego starego i przez niego stali się gangsta. Będzie stary jazzman, który dorabia po knajpach i młody zajebisty ziom, który dopiero zaczyna grać. W ogółe to będzie dużo naszej czarnej muzy, kurva. NASZEJ CZARNEJ MUZY, KURVA. I pokażemy też, że z NASZEJ CZARNEJ MUZY powstał rap, rock a nawet dens, disco, DJeje. TAK KURVA. No i damy też kilku białasów...
- RASISTÓW?
- No, damy kurwa kilku matkojebców z KKK i kilku zwykłych białasów.
- No, czil. I to będzie taki dramat?
- Nie, czaj bazę. I tych dwóch braci gangsta, co mieli zjebanego ojca, oni otworzą własną knajpę. I tam będą grali stary i młody jazzman. Kumasz, BJACZ?
- eee... I już?
- Nie, czarnuchu. I sluchaj teraz kurwa. I do ich knajpy na otwarcie przychodzą białasy, rozumiesz? Białasy przychodzą do naszej czarnej knajpy, posłuchać naszej czarnej muzy, KURVA.
- I co? Nie wpuszczamy ich...
- Daj mi kurva skonczyć. I te białasy to też muzycy, kumasz? Śpiewają i tańczą. No to ich wpuszczają.
- CO ZA SYF? Powinni im dojebać...
- MORDA, cwelu, czaj bazę, teraz. Czaisz?
- no czaję, czaję, dawaj.
- ALE CZAISZ KURVA?
- No dawaj matkojebco!
- No i w tym barze, nasi czarni bracia dojeżdzają tych jebanych białasów bo... nasi czarni bracia to WAMPIRY! Czaisz kurva? ZEMSTA na BIAŁYCH. BAR Z WAMPIRAMI, które dojeżdzają gości! JESTEM GENIALNY!
- o żesz chuj... o ja pierdole.
- No, nie? Mówiłem, że ZAJEBIOZA?
- te ziom... ale to już było. "Od zmierzchu do świtu"
- ŻESZ KURVA... Racja... Czyli to jednak nie był mój genialny pomysł. No to chuj...
ALE CZEKAJ! Jestem kurwa GENIALNY.
Zrobię na odwrót! To białasy będą wampirami a nasi czarni bracia będą ich rozpierdalać!
- Czyli, że to białasy będą miały bar?
- Nie, tępy mongodzie. My MAMY BAR, znaczy nasi czarni bracia. A białasy-wampiry będą chciały tam wejść, żeby grać, śpeiwać i NAS mordować.
- Hmm... teraz to ma sens. Ale biali powiedzą, to to jakaś podróbka-rimejk.
- Nie pierdol, są tępi. Pamiętasz, że w "Od zmierzchu do świtu" był tekst o lizaniu cipki? No to my kurva POKAŻEMY lizanie cipek a nie tylko pie3rdolenie o tym. Bo jesteśmy zajebiscie czarni.
4/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
08-06-2025, 00:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2025, 00:20 przez shamar.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,121
Liczba wątków: 67
OK, to Ci się udało :)
08-06-2025, 03:04
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,102
Liczba wątków: 5
Popieram ^^
Ale tej sceny Coogler nie przebił. W zasadzie chyba się nie da ^^
08-06-2025, 05:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2025, 06:27 przez Rozgdz.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,193
Liczba wątków: 29
Zapomniałem o kilku rzeczach. M.in:
"we got smelly pussy".
Nawet tego postanowili użyć. Doslownie.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
08-06-2025, 10:16
Dużo pisze
Liczba postów: 610
Liczba wątków: 0
Shamar, twoją reckę przeczytałem w myślach Ivoną, bo jakżeby inaczej :)
08-06-2025, 10:59
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,070
Liczba wątków: 66
:)
Mnie się podobała jedna piosenka:
Ale ogólnie bardzo przehajpowany film, szczególnie strona horrorowa, która jest mocno niedogotowana i w zasadzie zaczyna i kończy się takim słabym pierdnięciem - nie wiem, może spodziewałem się jakiegoś totalnego rozpierdolu w stylu "From Dusk Till Dawn" właśnie, a tutaj ani jakiegoś fajnego goru, ani pomysłów na inscenizację scenek ani w sumie nic co byłbym w stanie zapamiętać. W ogóle wydaje mi się, że film byłby odrobinę ciekawszy, jakby kolesie z klanu pojawili się tam trochę wcześniej w nocy i w trakcie ich napierdalanki z czarnymi jakoś wtedy zaatakowały wampiry - że musieliby połączyć siły z czarnymi bluesmanami żeby odeprzeć ich atak albo cuś w tym stylu, a tak to wszystko już widzieliśmy, w dodatku lepiej i bardziej pomysłowo wykonane.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
08-06-2025, 11:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2025, 11:07 przez slepy51.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,869
Liczba wątków: 15
Ta piosenka dostała już lepszą wersję jakiś czas temu (niestety w kretyńskim filmie)
08-06-2025, 11:35
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,070
Liczba wątków: 66
A właśnie, przypomniałem sobie, że kiedyś ten film zdarzyło mi się obejrzeć, ale zapamiętałem z niego tylko tę jedną scenę:
:)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
08-06-2025, 11:56
.
Liczba postów: 27,499
Liczba wątków: 60
Z nudów postanowiłem zaliczyć jedyny(?) kinowy hit tego roku i cóż, wiele bym nie stracił, gdybym odpuścił, bo to żadne cuda.
Największe zalety do chyba scenografia, muzyka, zdjęcia, kostiumy - to wszystko wygląda jak z jakiegoś porządnego filmu, jednak cała reszta jest raczej średniawa. Główny zwrot akcji jest straszliwie odtwórczy i nie wiem w sumie czemu ma służyć poza trzymaniem widza w niepewności przez godzinę i wodzenia go za nos przez ten czas. Oczywiście dużo lepiej by było bez żadnych wampirów, zrobić historię po prostu o dwóch murzynach zakładających knajpę, niech by był ten wątek z KKK, ale znając życie to byłby on jeszcze bardziej banalny. Nawet z tą tancbudą w wersji realistycznej miałem problem, bo wydawało mi się to anachronizmem, że niby wśród biednych, czarnych zbieraczy bawełny na zadupiach Missisipi było możliwe, żeby w szczycie zbiorów, w piąteczek po robocie wszyscy mogli się odwalić jak stróż w Boże ciało i zrobić imprezę dla całej okolicy tak jakby wtedy nie tyrano od zmierzchu do świtu, bez żadnych weekendów. No nie lubię takich fantazji, bo tutaj Coogler właściwie tylko przebrał współczesność w ciuszki z lat 30. aby wyglądało ładniej (na szczęście wygląda).
Część wampiryczna to już nudy, nawet akcyjka jest nakręcona tak sobie.
Podwójna rola Jordana wg mnie mocno bez sensu, jak zresztą zazwyczaj w takich wypadkach jest to powodowane tylko ego takiego aktora.
Ode mnie 5/10
24-08-2025, 15:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-08-2025, 15:37 przez simek.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,121
Liczba wątków: 67
(24-08-2025, 15:33)simek napisał(a): że niby wśród biednych, czarnych zbieraczy bawełny na zadupiach Missisipi było możliwe, żeby w szczycie zbiorów, w piąteczek po robocie wszyscy mogli się odwalić jak stróż w Boże ciało i zrobić imprezę dla całej okolicy tak jakby wtedy nie tyrano od zmierzchu do świtu, bez żadnych weekendów.
Widzę, że akcja dzieje się w latach 30., więc chyba Ci się pomyliło z czasami niewolnictwa, które i tak jest demonizowane do potęgi i nawet wtedy czarni mieli czas dla siebie.
24-08-2025, 15:42
.
Liczba postów: 27,499
Liczba wątków: 60
Nic mi się nie pomyliło. W środku wielkiego kryzysu, w okresie zbiorów bawełny czarni (biali w rolnictwie w sumie też) pracowali właściwie na okrągło. Może to kwestia sposobu pokazania tej imprezy, bo jakieś chlanie i muzyczka zapewne się zdarzała, ale nie w takiej skali i atmosferze, która tutaj wygląda jakby studenci z Florydy z lat 80. mieli mnóstwo czasu w wakacje i postanowili zorganizować imprezę u starego w tartaku.
24-08-2025, 16:51
|