Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
29-09-2025, 21:32
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Late Night With The Devil też polecam, nie jest to arcydzieło, ale ma fajny ejtisowy klimat pomimo bycia nową produkcją.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie Oozy nine millameedah. 29-09-2025, 21:32 OGPUEE napisał(a):Gaslight (1944) - odkładałem i odkładałem. Aż w końcu ujrzałem. Można domyślić się tożsamości mordercy w momencie czytania listu w 20. minucie filmu. I gdy Cotten pojawił się w Tower, całkiem można dodać dwa do dwóch. Ale na tyle idzie interesująco, że sam ciekawiłem przebiegiem intrygi i jej motywami. Interesujące jest to, iż mamy tu męża-oprawcę, który powziął inną formę przemocy. Jest uprzejmy, daje słuszne uwagi i nie strofuje żony za jakieś błahostki. Taki złowieszczy Pepé Le Pew. Dużo zasługi w tym znakomitego Boyera. Bergman też świetnie zagrała, oddając stopniowe załamanie nerwowe. Z kolei pochwalę też Lansbury, która wciela się w niezłego małpiszona. Plus, nie sądziłem też, że to był jej debiut (myślałem, że Dorian Gray z jej udziałem powstał wcześniej). I miło, że nie tworzyli trójkąta miłosnego z postacią Cottena (zwłaszcza, że ten jest kawalerem). No i daje radę atmosfera wzmagana przez zdjęcia i scenografię.Ha, ja właśnie preferuję wersję brytyjską. Jest bardziej drapieżna, zdecydowanie mniej w niej hollywoodzkiego melodramatu. Amerykańska wersja wydała mi się jakaś taka... konwencjonalna. marsgrey21 napisał(a):Lake Mungo to priorytet.Lake Mungo to skończone arcydzieło nieoczywistej grozy które od lat rekomenduję na forum. Przerażająco smutny egzystencjalny horror z TYM ujęciem. Co sam bym polecił z horrorów? Cóż, zawsze i wszędzie polecam Martina oraz The Invitation, choć to drugie pewnie sporo osób widziało. 29-09-2025, 22:23 (29-09-2025, 21:07)Norton napisał(a): Co tam macie w planach na horrorowy październik? Porównajmy notatki:Empty Man bardzo mi się podobał jako supernatural neo-noir i mocno przesiąknięte Lovecraftem dzieło, i może wielu czepiało się tego filmu, ale mam słabość do takich rzeczy i dla mnie to pure fun. Zawsze można też odhaczyć coś mniej znanego od Vincenta Price'a, Borisa Karloffa czy Christophera Lee. Od tego ostatniego lubię bardzo The Curse of the Crimson Altar oparte na Koszmarze w Domu Wiedźmy Lovecrafta. W obsadzie jest też Karloff i Michael Gough no i gdzieniegdzie pojawia się Barbara Steel, więc zbieranina niesamowita. Aa, i przerabiając filmografię Carpentera natknąłem się na Cigarette Burns - godzinny film z antologii Masters of Horror. Tak jak we W paszczy Szaleństwa była książka, od której ludzie dostawali świra to tu jest taśma z niemym filmem tak chorym, że ludzie... No nie zdradzam więcej, to jest godzinny odcinek TV, ale warto go nadrobić. Moja lista jakoś tak będzie wyglądać: Comedy of Terrors Witchfinder General Director's Cut City of the Dead Abominable Dr Phibes Blood Theatr The Phantom Carrier The Mummy z Lee + Ogólnie jakieś Langi, Hammery i wybrane potwory Universala oraz kolejne wynalezione horror neo-noiry wlecą Do tego jak mi się uda to będę do każdego filmu dokładał sobie odcinek X-Files albo The Twilight Zone. I pewnie znając życie to tych filmów uda mi się z 5 obejrzeć na miesiac, ale mocniej to się rozkręcę w listopadzie ;) 29-09-2025, 23:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2025, 23:02 przez samuuel.)
Z wymienionej listy widziałem tylko trzy. I też zbieg okoliczności, bo wszystkie trzy widziałem przy mojej pierwszej edycji straszdziernika (2022 rok). Polecam Phibesa, chociażby na tytułowego bohatera, znakomicie odegranego przez Price'a. Podobnie Phantom Carriage (jest temat jakby co), choć to prędzej dramat. Mumia z Lee też dobrze wypada i jest to jeden z lepszych Hammerów (one też dostały własny temat. Założony przeze mnie).
29-09-2025, 23:16
Właśnie Phibes i Mumia to będą powtórki :)
Mumia to mój ulubiony Hammer, nawet nad dychą się zastanawiałem. Właściwie wyciągnęli esencję z tych Kharisowych Mumii Universala (które też lubię za ich B-klasowość, niekiedy niezamierzoną śmieszność oraz proto-slasherowość). Konwencja z Phibesa za to to była pewnie inspiracją dla Piły. Tak samo dla Blood Theatre (też powtórka), które też jest na tej zasadzie, że postać grana przez Price'a powoli eliminuje w groteskowy sposób swoich wrogów, ale tym razem inspirując się Shakespearean niż egipskimi plagami. Ogólnie oba filmy to moja vincentowa rolka. Właściwie jak jesteśmy przy tym motywie filmowym to dorzucam do listy The Raven z 2012, gdzie Poe rozwiązuje zagadki ludzi kolejno ginących tak jak w jego opowiadaniach. Miałem to już dawno temu zobaczyć. 29-09-2025, 23:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2025, 23:50 przez samuuel.)
Z filmowego Poego to rekomenduję "Trzy kroki w szaleństwo" (widziane w drugim moim spooktoberze, który większość przeleżałem w szpitalu). Antologia noweli tego autora w reżyserii europejskich reżyserów Nowej Fali.
29-09-2025, 23:53
Kontrowersyjna (?) opinia: najlepszy horror Hammera o Mumii to Blood from the Mummy's Tomb. Tragiczna historia produkcji, ale jednocześnie wyjątkowy, diabelsko cyniczny efekt końcowy. Najlepszy film wytwórni od czasu Plague of the Living Dead (najlepszy w ogóle film Hammera to Taste of Fear, mój ziom Chris Lee potwierdzi).
30-09-2025, 00:05
Death of a Unicorn (2025)
Szkoda fajnej obsady czyli Jenny Ortegi (pojawia się tak często co Tomasz Schuchardt w polskim kinie ostatnio, ale jeszcze nie przejadła mi się), Richarda E. Granta, Willa Poultera, którzy za wiele do grania nie mają. Jeśli bym kogoś wyróżnił z obsady to Anthony Carrigana najlepiej znanego z serialu HBO "Barry" gdzie grał najsympatyczniejszego gangusa Noho Hanka i Paula Rudda. Szczególnie bym wyróżnił Ant-mana, który pierwszy raz nie kojarzył mi się właśnie z Ant-manem ani nie gral kolejny raz Rudda, jak choćby w nowych Ghostbustersach, tylko zagrał zupełnie nową postać, ojca z problemami, który nie potrafi dogadać się z córką. Szanuję za próbę zagrania czegoś nowego, gościa do którego bardzo długo dociera, co źle robi. Doceniam też pomysł na film, ale film ostatecznie zamienia się w rzeźnię, trochę to taka tania wersja czegoś w stylu Parku Jurajskiego (choć akurat kiepskie CGI to najmniejszy problem filmu) tylko z jednorożcami zamiast dinozaurów i bardziej krwawa, dużo flaków na ekranie podlana sosem satyry i czarnej komedii. Coś ostatnio nie każdy film studia A24 dowozi, mimo swojej oryginalności w pomysłach, a Śmierć jednorożca to jedna z takich produkcji, czyli zmarnowany potencjał na dobrą rozrywkę. Ocena: 5/10. The Phoenician Scheme (2025) Pierwsze parę minut z katastrofą samolotu kupiło mnie i przyznaję, że kilka razy śmiechłem przez cały film, a role del Toro, Threapleton, a na drugim planie Michaela Cery (nie wiem czy to jego debiut u Wesa, a jeśli tak to dziwne, że dopiero teraz się pojawił, bo idealnie pasuje) i Richarda Ayoade zasługują na wyróżnienie, tak samo jak muzyka Desplata, ale czym dłużej film trwał to mnie zaczął trochę męczyć, choć nie jest za długi. Z Wesem Andersonem jest gorzej niż z Timem Burtonem, którego nowe filmy i seriale jak Wednesday jeszcze dostarczają mi czasami niezłej rozrywki, ale z Wesem jest tak że został tylko podziw dla realizacji, a emocji brak, więc byłem coraz bardziej znudzony, a jednocześnie ciężko uznać tą produkcje, że jest słaba, bo strona formalna jest tak jak zawsze mistrzowska. Ale trzeba odnotować jeden mały szczegół, zauważyłem małą ewolucję warstwy formalnej, bo statyczne ujęcia są burzone, są zoomy czy jazdy kamerą np w zabawnej scenie z plaskaczem. Więc coś tam Anderson dodał do swojej formy. Jest minimalnie lepiej niż w ostatnich filmach Andersona więc niech będzie naciągane 6/10. Drop (2025) Śmierć nadejdzie dziś była fajna, a dwójka jeszcze lepsza, choć wiem, że jestem w mniejszości, bo nie wszystkim podobało się to, że twórcy odeszli daleko od czegoś w stylu Krzyku do produkcji bliższej komedii SF w stylu Powrotu do przyszłości, ale kolejne filmy Christophera Landona uważam za nie najlepsze. Może jeszcze Freaky ujdzie, ale z Mamy tu ducha nic nie pamiętam, a to film z 23 roku i oglądałem jak sprawdziłem. No i właśnie zobaczyłem Przyjmij/Odrzuć, który ma ciekawy pomysł, choć oryginalności w scenariuszu za wiele nie ma i fajną dwójkę bohaterów granych przez Meghann Fahy (czy tylko mnie przypominała w niektórych scenach Michelle Pfeiffer?) i Brandon Sklenara (znam go ze spinoffa Yellowstone z Fordem i Mirren), ale film czym dłużej trwał to budził coraz mniejsze moje zainteresowanie, a zwłaszcza dobiła mnie koncówka, więc nie mogę dać więcej niż 4/10. (29-09-2025, 23:01)samuuel napisał(a):(29-09-2025, 21:07)Norton napisał(a): Co tam macie w planach na horrorowy październik? Porównajmy notatki:Empty Man bardzo mi się podobał jako supernatural neo-noir i mocno przesiąknięte Lovecraftem dzieło, i może wielu czepiało się tego filmu, ale mam słabość do takich rzeczy i dla mnie to pure fun. To jeden z bardziej niedocenianych horrorów ostatnich lat, z kapitalnym 20 minutowym początkiem, ktory można traktować jak osobną całość, taką krótkometrażówkę, a potem ogląda się tą produkcje jakby ją zrobil ukryty pod pseudonimem David Fincher. Film trzyma w napięciu, straszy, choć nie ma jump scarów, co jest plusem. Film jedzie głównie klimatem, ma świetną muzykę, zdjęcia, dobrze zagrany przez wszystkich i wyreżyserowany. Jak na horror to jest dość nietypowy, bo za wiele zgonów nie ma i brutalnych scen też mało. W sumie to można powiedzieć , że jest to kryminał, w którym bohater rozwiązuje sprawę o naturze paranormalnej. Nie dziwię się, że nic o filmie nie słyszałem bo niby z 2020 roku, ale z napisów końcowych, wynika że to film z 2018 roku i przeleżał dwa lata na półce, bo to jeden z ostatnich filmów FOXA przed przejęciem wytwórni przez Disneya, a jak wyszedł to zebrał bardzo złe recenzje. No i dziwie się trochę, bo to dobra rozrywka. Choć może właśnie dlatego nie podoba się, bo takiego klasycznego horroru w The Empty Man jest bardzo mało. Wielu widzów też narzekało na nudę i zbyt długi czas trwania. Ja nie nudziłem się, film kupił mnie klimatem od pierwszych scen. Uważam też, że druga połowa jest dobra, a zwrot akcji z końcówki kupiłem (zresztą łatwo się go domyślić), ale pewnie dla wielu widzów za mało jest horroru w tym horrorze, więc uznali za przekombinowany film. Film był taką klapą, że nic więcej David Prior nie nakręcił, robi głownie w serialach. W 2022 roku wyreżyserował dobry odcinek Autopsja w serialu w antologii Cabinet of Curiosities od del Toro i to wszystko. Facet całkowicie zniknął, a powinien robić tak często filmy co Eggers czy Aster.
30-09-2025, 01:24
Black Bag - 2025 - Steven Soderbergh
Lubię i reżysera i Fassbendera i tematykę szpiegowsko/wywiadowczą więc postanowiłem zerknąć. No więc jest to taki solidny przeciętniak, ale z ciekawym twistem, który wybija ten film lekko ponad średnią. I co ciekawe twist nie dotyczy fabuły i nie jest oklepanym "wszyscy myśleli, że on jest kretem, a to nie jest prawda". Dam w spoilerze jakby co:
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
01-10-2025, 13:50
Październik, czyli można (trzeba?) zacząć wiadomo co. Nie wiem, czy dam radę pyknąć 31 filmów, może będzie mniej, może wleci jakiś serial, może jakaś gierka, ale póki co… za mną Weapons (Zniknięcia) (2025). W nocy znikają dzieci z klasy, wszystkie prócz jednego. Oczywiste podejrzenia padają na nauczycielkę. Świetny początek, rewelacyjne rozwinięcie ze zmianą perspektywy na Brolina i… może nie totalna porażka, ale ogromny spadek formy w pozostałej części, a do finału brakowało tylko muzyczki której nie powstydziłby się Benny Hill :/
Na upartego mogę się przyczepić do ciotki, ale tutaj tylko wygląd mi nie pasował, od razu było wiadomo, że coś z nią jest nie tak, przesadzili z tą peruką i ciuszkami i zachowaniem, wystarczyło trochę wszystko stonować i byłoby git. Co innego w przypadku Nie kupuję też tego, że nikt nie ogarnął o co chodzi. Motyw z gliniarzem i ćpunem bardzo dobry, ale znowu, jakoś taki niewykorzystany, to aż się prosiło o lepsze wykorzystanie, bo przecież dzieciak jest sam, chodzi po mieście i nikt się nim nie interesuje, nie pilnuje, a nauczycielka dostaje tylko opieprz bo “jest zbyt troskliwa”? Zwłaszcza, gdy 6/10, więcej Garner, więcej Brolina, więcej powagi, więcej małomiasteczkowej traumy i mniej humoru i byłoby dużo, dużo lepiej. 01-10-2025, 16:38
Widzę, że drugi kruk i założyciel forumowego straszdziernika kontynuuje swą tradycję.
Vampyr (1932) - jak się powiedziało "a", trzeba powiedzieć "b". Straszdziernik się zaczyna, a przy okazji się kończy Oktoberfest i dlatego na początek niemiecko-francuski klasyczek od Duńczyka. Odczuwa się tą europejską surowość i naturalizm, nieobecne w Hollywood jeszcze nieskalanym Haysem. Ekspresjonistyczne zdjęcia i zabawy cieniami też przywodzą wiadomy kierunek z poprzedniej dekady, że aż zaskoczony jestem że Dreyer wcześniej nie majstrował przy jakimś horrorowym Niemcu. Puszczona też jest w ruch kamera, z czym kino lat 30. nie jest kojarzone. Moje ulubione ujęcie to jak Gray mija jezioro w tle i tafli odbija jakaś tańcząca sylwetka. Zaskakująco pojawiają się efekty specjalne, kiedy główny bohater opuszcza fizyczną powłokę i cały czas widać przezroczyste ciało. Stoi to ogólnie głównie klimatem. Kiedy bohater dociera do dworu, gdzie widzi ożywione cienie, a potem gabinet z zdeformowanymi szkieletami, skojarzyło mi się to z hasowskim Sanatorium pod klepsydrą. Obsada składa się z samych naturszczyków, lecz reżyser na tyle ich dobrze prowadzi, że wypadają wiarygodnie. Szczególnie starsza ze córek będąca wypada creepy. I pomaga w tym, że w filmie nie ma za wiele dialogów, a głównie mamy opowiadanie obrazem. Inaczej przebiegło rozwiązanie z wąpierzem. Mniej rumuńskiego arystokraty, a pójście w ludowe tradycje, zapomniane przez szmat czasu i nasiąknięcie współczesną popkulturą. To dobry film, ale znowu spodziewałem się większych fajerwerków. 7/10 01-10-2025, 17:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-10-2025, 18:15 przez OGPUEE.) OGPUEE napisał(a):Obsada składa się z samych naturszczyków, lecz reżyser na tyle ich dobrze prowadzi, że wypadają wiarygodnie. Szczególnie starsza ze córek będąca wypada creepy.Bo starszą siostrę gra zawodowa aktorka. Ojciec dziewczyn zresztą też był zawodowym aktorem, zagrał m.in. w Napoleonie Gance'a. raven.second napisał(a):a do finału brakowało tylko muzyczki której nie powstydziłby się Benny Hill :/A nie, bo brakowało jodłowania. Reżyser potwierdził że zainspirował go Raising Arizona. Zakończenie to najlepsza część filmu, ty i shamar po prostu poczucia humoru nie macie. 01-10-2025, 20:31
To moja polecajka z horrorów. A sam nie mam co oglądać ;)
Dead End (2003) Entity (1980) The Lodge (2019) Ghostland (2018) Od-rodzenie (2006) Dagon (2001) Society (1989) Przy czym część z tych filmów napewno wyda się komuś średnia ;)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 01-10-2025, 23:24
The Lodge jest nie tyle średnie co aktywnie wkurwiające. Choć finał daje nieco satysfakcji. Franz i Fiala powinni porozmawiać ze specjalistą o swojej obsesji na punkcie irytująco potwornych dzieci.
Entity to niby klasyk, ale ilekroć duch ruchacz atakuje nie jestem w stanie powstrzymać chichotu. Ale motyw przewodni oczywiście zajebisty. Society to must watch jak ktoś lubi body horror z przymrużeniem oka. Ja polecam: Livide Roadgames House (1977) Eyes Without a Face (wiem że to klasyk ale zaskakująco dużo osób go nie widziało). 01-10-2025, 23:56
Ale, że "Roadgames" horror? No nie.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 01-10-2025, 23:59
Kolejna pozycja, tym razem Creepshow 2 (1987). Myślałem, że to już widziałem, a tu niespodzianka, oglądałem tylko pierwszą część, więc… no, antologia jak to antologia, historie lepsze, gorsze, albo, jak w tym przypadku, słaba, dobra, słaba :)
Indianin jest nudny, biedny i może sprawdziłby się jako pełen metraż w sprawniejszych rękach, z większym budżetem i lepszymi aktorami jako slasherowa wariacja na temat zemsty, bo to co tu jest tylko męczy. Tratwa ma w sumie tylko jedną wadę, jest za krótka, bo działa tu wszystko - jest i trochę gore, jest i trochę golizny, jest ekipa której się kibicuje (by jak najszybciej zginęli/przeżyli, zależnie od preferencji), jest spoko pomysł, pozornie nudna ale intrygująca miejscówka, miła dla ucha muzyczka… ot, banda młodzieży wbija na jeziorko, a jeziorko ich zjada. Trzecia i ostatnia historia, o autostopowiczu, podobnie jak pierwsza męczy, bo kręci się wokoło tego samego: babka potrąciła włóczęgę, zabiła go, a on potem ją nawiedza i nawiedza i nawiedza, aż w końcu uda mu się ją zabić. Pierwsze kilka scen ma jeszcze jakiś klimat, ale im dalej, tym więcej marudzenia i powtarzania tego samego - on się pojawia, bełkocze, ona krzyczy i znowu go potrąca/strzela do niego/potrąca/wyrzuca z samochodu/zrzuca z dachu/zrzuca z maski aż do końca… nawet gore tego nie ratuje. No i jak to bywa z antologiami, całość spina narracyjnie wątek dzieciaka czytającego komiks, tu podany w formie kreskówki - młody jeździ na rowerze po mieście, czyta komiks, odbiera paczkę, ma starcie z łobuzami i… i tyle. 4/10? 02-10-2025, 21:11 (01-10-2025, 23:24)shamar napisał(a): To moja polecajka z horrorów. A sam nie mam co oglądać ;)Z tej polecajki jedynie widziałem Dead End w ramach zeszłorocznego grudniowego maratonu, właśnie za twoim zaleceniem. A z kolei Entity mam właśnie w tegorocznych październikowych planach. Les Diaboliques - dziś 2. pozycja w spooktoberze (Exit 8 i 13 dni do wakacji się nie liczą!). To jeden z tych filmów, o których nic nie wiedziałem poza gatunkiem. Pierwsze 45 minut ogląda się jak jakiś uznany dramat z Nowej Fali. Szczególnie przez główną postać męską, która jest tak chujowym złamasem do tego stopnia, że zarówno jego żona i kochanka związały ze sobą sojusz przeciw niemu. I potem pojawia się twist wywracając historię do góry nogami i sam kminiłem, jak do tego doszło. A gdy następuje rozwiązanie w finale, to pacałem się po czole mówiąc: "No tak. Ma to ręce i nogi". I na tym zakończę meandry fabuły, bo trzeba samemu zobaczyć. Nawet na końcu twórcy proszą, by nie spoilerować. Dość realistycznie jak na tamte lata (i wrażliwość) trupa. Ogólnie zabawili się w realizm. Uśmiechnąłem się widząc chłopaczków z Mikołajka zachowujących się jak autentyczne łobuziaki, które wiedzą więcej niż się wydaje, a nie jakieś awatary wyobrażeń ówczesnych boomerów. A krucha postać jest krucha nawet w scenie, gdy ma popełnić morderstwo i tak jest konsekwentnie przez cały film. Dużo też zasługi w wcielającej się aktorki (ogólnie aktorzy spisali się na medal). Też pochwalę twórców, że potrafili w 1955 roku subtelniej podejść do przemocowego męża i piekła kobiet, zamiast walić łopatą jak np. u Smarzowskiego (widziałem dziś w kinie drugi zwiastun Domu dobrego. Beznadziejna chujnia). Może to nie klasyczny horror, ale stąpające po rzeczywistości dreszczowce są tu mile widziane i czuję, ze będzie w podium. Jak pisałem. Trzeba zobaczyć (Norton widział?). 9/10 02-10-2025, 22:04 Cytat:Les DiaboliqueWidziałem, zgadzam się, bardzo dobra i mocna rzecz, no i jako ciekawostka: jest "współczesny" remake ze Stone i Adjani w rolach głównych :) 03-10-2025, 08:19
Nie uczestniczę co prawda w tych pedalskich zrywach :P ale coś tam wpadnie czasem pod temat:
Pumpkinhead - Niestety kiepsko się to broni po latach. Plusy są właściwie trzy: klimacik, efekty i strona wizualna. Reszta to niestety stany mocno średnie. Henricksen jest zmarnowany, choć ma dobre momenty. Winston w reżyserię kompletnie nie umie, więc wszystko jest toporne i bez emocji. Aktorstwo drętwe, postaci nijakie, a poszczególne zawiązania akcji rodem z najgorszych odcinków Dynastii, co sprawia, że nawet te najlepsze pomysły zwyczajnie nie wybrzmiewają. Dość zresztą napisać, że sama akcja klaruje się na dobre dopiero w połowie metrażu, który nie jest całościowo długi, a jednak się dłuży. Zresztą w ogóle jest to tytuł, który bardziej nadawałby się na część jakiejś antologii, typu wspomniany Creepshow, czy nawet odcinek serialu a la Opowieści z Krypty, niż pełnoprawny film. Obejrzeć i zapomnieć. naciągane 5/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 03-10-2025, 12:10 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 243,061 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,802 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,213 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,447 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,744 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,361 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,970 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,188 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 326 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |