Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,220
Liczba wątków: 71
Apex (Alfa), 2026.
Od razu przyznam się bez bicia - lubię filmowe survivale. Jasne, często jest to kino mocno schematyczne i korzystające z dosyć prostych sztuczek sprawiających, że z jednej strony wiem, że oglądam coś oklepanego i przeżutego przez kinematografię na setki czy nawet tysiące sposobów, z drugiej jeśli ten szablon jest pomyślany i zrobiony porządnie potrafi to być kino niesamowicie wciągające i trzymające w napięciu, przez co też szalenie rozrywkowe. Lubię odpalić sobie tego typu film i z pozycji leżącej oglądać zmagania różnych ludzi z przeróżnymi przeciwnościami losu, których wspólnym mianownikiem jest to co dla człowieka i każdej istoty żyjącej najważniejsze a także najbardziej pierwotne - przetrwanie.
"Apex" (czy jak kto woli po naszemu "Alfa") to taki najbardziej typowy przedstawiciel tego typu kina - ktoś trafia na zadupie, w którym jak się później okazuje nie jest sam i po chwili zaczyna się ucieczka i walka o przeżycie. To, co najnowszy obrazek Netflixa ciut wyróżnia na tle wielu podobnych mu produkcji to swego rodzaju sznyt wspinaczkowy, który jest tutaj dość ważny fabularnie - w ostatnich latach aktywności coraz bardziej popularnej wśród ludzi szukających mocniejszych wrażeń i lubiących adrenalinę. I podobnie jest z bohaterką tego filmu, w którą wciela się przeważnie świetna Charlize Theron, która mimo wszystko w produkcjach giganta streamingowego nie miała według mnie ostatnio najlepszej passy. Na szczęście w tym przypadku wypada tak jak nas do tego przyzwyczaiła i w przekonujący sposób wchodzi w buty Sashy, miłośniczki sportów ekstremalnych, która po tragicznej śmierci ukochanego w trakcie wspólnej wspinaczki postanawia wybrać się do Australii i poczuć kop dopaminowy podczas samotnego spływu kajakowego jedną z płynących gdzieś na tamtejszym zadupiu rzek. Pech chce, że trafia na niezbyt normalnego gościa imieniem Ben, który postanawia sobie na nią zapolować.
Fabuła można by rzec typowa i naprawdę prosta, co jednak w przypadku tego typu kina przeważnie nie jest wadą, bo chodzi w nim w sumie o to samo, o co głównym bohaterom tych opowieści - oglądamy takie filmiki żeby poczuć napięcie i jakiś lekki skok adrenaliny, lecz w przeciwieństwie od nich z bezpiecznej perspektywy naszej kanapy czy kinowego fotela. I nie ma w tym absolutnie nic złego, a jeśli dodatkowo jest to wszystko sprawnie nakręcone może sprawić masę radochy podczas seansu. I tego szczerze mówiąc trochę się obawiałem w przypadku "Alfy" - zwiastun zrobił na mnie w miarę pozytywne wrażenie ale zawsze gdzieś z tyłu głowy jest ta obawa, że to w końcu Netflix, w którym rządzą algorytmy a nie chęć zrobienia kawałka dobrego filmu. Nawet nie uspokoiła mnie niezła obsada czy osoba reżysera, którym jest Baltasar Kormakur, islandzki filmowiec, który od czasu do czasu lubi sobie w Holly nakręcić jakieś survivalowe kino - ba, w 2015 roku zrobił on nawet opowiadający właśnie o wspinaczach "Everest". Z kolei ostatnim jego filmem jaki miałem okazję oglądać w kinie był "Beast" z Idrisem Elbą w roli głównej, w którym ten pośród afrykańskiego buszu musiał zmierzyć się z polującym na niego i jego córki lwem ludojadem (każdemu kto nie widział polecam, bo to naprawdę zaskakująco dobry film spod znaku animal attack).
W każdym razie zasiadając do seansu trochę z duszą na ramieniu (ostatnio obejrzany przeze mnie netflixowy "Thrash" delikatnie mówiąc nie poprawił mojego postrzegania ichniejszych produkcji) nie spodziewałem raczej niczego poza ładnymi widoczkami australijskiej przyrody bo z tego co zdążyłem się zorientować, film kręcono właśnie w kraju kangurów pośród prawdziwych gór i rzek. Uwielbiam tamtejsze krajobrazy i zawsze czerpię przyjemność z ich oglądania nawet gdy sam obrazek nie dostarcza - mimo wszystko Australia znana jest także ze znakomitego kina survivalowego, i tego z zacięciem horrorowym (ostatnio choćby kinowa i serialowa seria "Wolf Creek") ale i bardziej dramatycznym czy nastawionym na akcję - klasyczny "Turkey Shoot", dosyć popularny u nas w kraju w erze VHS "Fortress" Archa Nicholsona czy będący odpryskiem popularnego niegdyś nurtu rape & revenge "Fair Game" z 1986 roku, że wymienię tylko kilka z nich. I nie przedłużając i zamulając już więcej spieszę donieść, że bardzo pozytywnie mnie najnowsze dzieło Kormakura zaskoczyło bo okazało się być naprawdę niezły filmem przetrwania i to nie z gatunku tych dla widza.
Fabularnie cudów nie ma bo i być nie może, choć po początkowej dość schematycznej pierwszej godzinie trzeci akt nie wpada w pułapkę banału i sztampy i dla mnie osobiście był dość zaskakujący a jednocześnie pasujący do tego co było pokazane wcześniej, spinając całość całkiem pomysłową i przemyślaną klamrą. Oczywiście, nie jest to nic wybitnego ale biorąc pod uwagę setki obejrzanych przeze mnie podobnych produkcji zawsze jest człowiekowi miło, gdy ten oglądany właśnie film potrafi w jakiś tam sposób nie być aż takim jadącym od linijki bezdusznym obrazkiem. Dodatkowo realizacja jest na naprawdę dobrym poziomie i widać, że te ponad 50 milionów dolarów budżetu nie zostało wyrzucone w australijskie błoto - efekty wizualne są w większości naprawdę niezłe, tym bardziej że często gęsto w podobnych produkcjach nie jest to takie oczywiste szczególnie w scenach, w których mamy sporo green screenów. Tutaj jest może dosłownie kilka momentów, kiedy nie wygląda to zbyt naturalnie ale przez większość czasu prezentuje się nad wyraz przyzwoicie.
Aktorzy też dają radę - gdzieś wyczytałem, że występujący w głównych rolach Charlize Theron i Taron Egerton przeszli nawet specjalny trening wspinaczkowy by wiarygodnie wypaść na ekranie. Oczywiście na ile jest to wszystko realistyczne nie mam zielonego pojęcia, bo mój kontakt z tym ekstremalnym sportem sprowadza się tylko i wyłącznie do subskrybowania i oglądania YouTubowego kanału Marcina Banota (w szczególności mogę polecić jego nastawiony właśnie na szeroko pojętą wspinaczkę kanał BNT) i trzeba by było zapytać się podobnych jemu wariatów ile ma to co widzimy wspólnego z rzeczywistością - aczkolwiek dla mnie jako kompletnego laika w tym temacie jest to pokazane wszystko tak, że spokojnie jestem w stanie w większości to kupić i nie musieć jakoś mocno zawieszać tutaj niewiary.
Szczególnie ten drugi w roli psychopatycznego mordercy zjada scenerię i pozytywnie zaskakuje - jasne, ostatnio już grał podobne postaci niezbyt zrównoważonych typów (choćby serial "Smoke" z Apple TV+), ale tutaj potrafił dodać jeszcze coś nowego i zaskakującego. W małych rólkach mamy jeszcze Erica Banę i Aarona Pedersena (polecam film "Goldstone" i "Mystery Road" a także serial pod tym samym tytułem, w których wciela się on w postać rdzennego australijskiego detektywa Jaya Swana), którzy nigdy nie schodzą poniżej przyzwoitego poziomu i nie inaczej jest też w tym przypadku, choć ich występ ogranicza się do dosłownie kilku ekranowych minut. Pierwsze skrzypce gra wcześniej wymieniona dwójka i niosą oni ten obrazek na swoich barkach naprawdę bezproblemowo.
Jeśli miałbym się tutaj do czegoś przyczepić to byłaby to chwilami zbyt duża efekciarskość niektórych scen i pójście w fajne długie ujęcia stworzone z użyciem cyfrowych dublerów i takiej też kamery - po prostu widać chwilami sztuczność tych "stuntów" ale Kormakur chyba lubi tego typu rzeczy bo podobnie było choćby w "Beast", choć tam grało mi to mimo wszystko ciut lepiej i było trochę bardziej przemyślane i dopracowane. Nie jest to też w żadnej minucie coś, czego wcześniej gdzieś byśmy nie widzieli i jeśli komuś przeszkadza schematyczność tego typu kina no to nie dozna nagle żadnego fabularnego olśnienia. Mimo wszystko było tutaj sporo miejsca na wyrżnięcie się przez twórców na ryj ale w większości udało im się bardzo sprawnie tego uniknąć.
Podsumowując - "Apex" nie odkrywa Ameryki i nie wymyśla koła na nowo ale korzystając ze schematów typowych dla survivali daje nam kawałek bardzo porządnego kina przetrwania, które tam gdzie trzeba ekscytuje i trzyma w napięciu. Dla wielbicieli takich obrazków będzie to raczej przyjemny seans, bo jest to wszystko zrealizowane na naprawdę dobrym poziomie, świetnie zagrane i momentami dosyć pomysłowe. Nie ma tutaj rzecz jasna nie wiadomo jakiej głębi ale mnie osobiście całość ani przez chwilę nie nudziła (Wirkola, patrz i ucz się) i dosyć pozytywnie zaskoczyła, bo spodziewałem się raczej ładnego, ale kasztana. "Alfa" to po prostu kawał przyzwoitej rozrywki na dobrym poziomie.
7/10
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
25-04-2026, 02:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2026, 04:03 przez slepy51.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Chciałem to obejrzeć, ale potrzebowałem impulsu z zewnątrz. Dałeś mi ten impuls.
28-04-2026, 10:25
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,220
Liczba wątków: 71
Super, tylko nie nastawiaj się na jakiś ósmy cud świata - ot, bardzo przyzwoity survival z ponadprzeciętnym aktorstwem głównej dwójki w ładnych dla oka okolicznościach przyrody. Tak jak pisałem wyżej, nie ma tutaj niczego niesamowitego ale to co dali stoi na naprawdę porządnym poziomie. A skoro już jesteśmy w temacie, dosłownie przed chwilą udostępniono zwiastun innego ciekawie zapowiadającego się kina przetrwania zmiksowanego z horrorem reklamowanego jako połączenie "Friday the 13th" z "127 Hours" z Randym Couturem w roli złego dziada z lasu:
Cytat:![[Obrazek: PITFALL-24x36-Official-Poster-sans-Laurels.webp]](https://i.ibb.co/Wv5qGh8x/PITFALL-24x36-Official-Poster-sans-Laurels.webp)
After a young man gets separated from his friends while in the woods, he falls into a 10-foot deep pit of spikes, impaling him through the leg, and leaving him trapped. He quickly learns that his fall was not an accident.
In Theatres May 29th
Film pokazywany był już na różnych festiwalach i zbiera zewsząd raczej pozytywne recenzje podkreślające, że część survivalowa i odosobnienia w dole głównego bohatera wypada w nim zdecydowanie najlepiej, ale też gore i postać myśliwego robi robotę jak należy. Z minusów to co zwykle w tego typu filmach, czyli schemat goni schemat ale to już raczej swego rodzaju leitmotiv tych konkretnych obrazków. Ciekawe czy jego reżyser James Kondelik a także kanadyjski scenarzysta Victor Rose są fanami kultowej 8-bitowej gierki pod tym samym tytułem z Atari 2600 :)
Dodatkowo udostępniono pierwsze fotki i opis fabuły sequela całkiem niezłego "Fall" (Nie patrz w dół) z 2022 roku:
Cytat: ![[Obrazek: fall-2.jpg]](https://static0.srcdn.com/wordpress/wp-content/uploads/2026/04/fall-2.jpg)
![[Obrazek: 683245337-1380155277479783-9219991823866104985-n.jpg]](https://i.ibb.co/9k6hccPL/683245337-1380155277479783-9219991823866104985-n.jpg)
Jax mourns the death of her sister Shiloh Hunter during the events of the previous movie. Inspired to celebrate Shiloh's life at the suggestion of her sister's friend Luce by completing a daring plank walk at Mount Kwan-in in Taipei, the pair soon find themselves stranded over 2,000 feet in the air following a rockslide with a tsunami and must work together to survive.
Pewnie niedługo zwiastun. Jedynka tak jak pisałem, całkiem dobra i trzymająca w napięciu, jakby kogoś interesowało wrzucam opinię o niej naszego rodzimego eksperta w tym temacie, wspomnianego przeze mnie w recenzji "Apex" Marcina Banota. Chłop sam wspina się bez zabezpieczeń na przeróżne obiekty przemysłowe a ostatnio także naturalne, także wie najlepiej co tam się zgadza a co nie jeśli chodzi o szeroko pojęty realizm przedstawionej sytuacji i ogólnie pierwszy "Fall" jak najbardziej chwali ale nie obyło się także bez odpowiedniej dawki ironii. Fajnie też posłuchać i zobaczyć jak porównuje konkretne sceny ze swoimi prawdziwymi "przygodami":
Poniżej wspomniany przez Banota making of oryginalnego "Fall". Polecam zerknąć, motyw z burzą na pustyni w trakcie kręcenia i gniazdem latających mrówek naprawdę znakomity, jest też wzmianka o roli technologii AI użytej do zmiany mimiki twarzy bohaterek w celu dopasowania filmu w postprodukcji do kategorii wiekowej PG-13 z pierwotnej R-ki otrzymanej ze względu na bluzgi:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
29-04-2026, 17:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-04-2026, 19:47 przez slepy51.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,077
Liczba wątków: 4
Czekam na odwazne kino, ze psycholem morderca bedzie jakis murzyn, albo inny Pajeet. Zamiast tego mamy zlego Brytola i oczywiscie groteskowych bialych, wsioro-Muricanow, wyciagnietych prosto z karykaturalnych wyobrazen nowojorskich/zydowskich liberalow, gdzies tam z lat 70/80.
Ladne widoczki, calkiem sprawnie nakrecone. Taki tam kotlet z maszyny produkcyjnej, ale ze smaczynymi dodatkami i opakowany w papier, a nie plastik.
6/10
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-05-2026, 10:52
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,220
Liczba wątków: 71
Bucho napisał(a):Czekam na odwazne kino, ze psycholem morderca bedzie jakis murzyn
"Switchback" (Śledztwo nad przepaścią) z 1997 roku widziałeś? Nieco zapomniany ale bardzo przyzwoity dreszczowiec w pięknych zimowych okolicznościach amerykańskiej przyrody z zaskakująco porządną obsadą (Danny Glover, Dennis Quaid, Jared Leto, R. Lee Ermey, Ted Levine, William Fichtner czy Walton Goggins) i klimatyczną muzą Basila Poledourisa, napisany i wyreżyserowany przez Jeba Stuarta, współautora scenariuszy m.in. do "Die Hard" czy "The Fugitive".
Jak nie to zdecydowanie warto obejrzeć.
Z survivali ery VHS był jeszcze "Enemy Territory" (1987) Petera Manoogiana z Garym Frankem, Rayem Parkerem Jr., Janem-Michaelem Vincentem i Tonym Toddem o agencie ubezpieczeniowym ściganym przez gangusów.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-05-2026, 11:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2026, 11:41 przez slepy51.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,077
Liczba wątków: 4
Dziekowac, obejrze. Jeden film na dekade, w czasach, gdy jeszcze bylo mozna...make Negro/Pajeet psycho killers great again!!! :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-05-2026, 11:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2026, 11:47 przez Bucho.)
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,220
Liczba wątków: 71
No też bez przesady, jeszcze pewnie kilka by się znalazło a i cały drugi sezon Netflixowego "Mindhuntera" był przecież o czarnym seryjnym mordercy - inna sprawa, że kolejnego z różnych powodów już nie dostaliśmy :) Kurwa, to już 7 lat minęło i kontynuacji jak nie było tak nie ma i pewnie nie będzie, bo o tych rzekomych trzech filmach, które miałyby zamknąć tą historię też coś słuch zaginął.
Btw - a jak chciałbyś obejrzeć jakiś naprawdę zajebisty survival o białym gonionym przez czarnych to obejrzyj sobie ten polecany przeze mnie wszędzie gdzie tylko zdołam "The Naked Prey" (1965), wyreżyserowany i napisany przez Cornela Wilde'a z nim samym w roli głównej zresztą - Mel tworząc "Apocalypto" ewidentnie bardzo mocno się na tym klasyku wzorował i jak lubisz tamten film to ten koniecznie trzeba znać. No a do tego to po prostu świetny film z czasów, jakie już w kinematografii (i nie tylko) nie wrócą i czegoś podobnego, nakręconego w takiej formie już nigdy nie zobaczymy.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-05-2026, 11:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2026, 12:19 przez slepy51.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,077
Liczba wątków: 4
No dobrze, ale w Mindhunterze to nie byla wymyslona postac, ale historycznie istniejacy seryjniak.
Natomiast umowmy sie, w dzisiejszych czasach psychol Mudżaj, czy inny Pajeet, zwlaszcza z jakas zmylka, gdzie Liberalek dostaje po rajtuzach za empatie to w zyciu nie powstanie. Mozna sobie wybrac kazdy jeden film z redneckimi wsiorami i zamienic kolory tychze i patrzec jak caly medialny kosher mainstream dostaje pierdolca :)
O, wlasnie, typek morderca z Apex powinien byc Zydem z Izraela...w czym problem, w koncu to tylko film? :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-05-2026, 12:40
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,220
Liczba wątków: 71
No ale to są oczywistości, jakbym się miał takimi rzeczami przejmować to bym już całkiem współczesne filmy przestał oglądać. Zamiast się tym tak ekscytować lepiej sobie "The Naked Prey" obejrzyj, tam żadnego wybielania czy zakłamywania rzeczywistości nie ma i film jest z dzisiejszej perspektywy skrajnie wręcz rasistowski.
Cytat:Roger Ebert of Chicago Sun-Times, taking a different tack, called The Naked Prey "pure fantasy" of the "great white hunter" variety, "Sure, it's nice to think you could outrun half a dozen hand-picked African warriors simply because you'd been to college and read Thoreau, but the truth is they'd nail you before you got across the river and into the trees.".
Najlepsza możliwa rekomendacja :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-05-2026, 12:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2026, 12:57 przez slepy51.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,077
Liczba wątków: 4
(05-05-2026, 12:55)slepy51 napisał(a): No ale to są oczywistości, jakbym się miał takimi rzeczami przejmować to bym już całkiem współczesne filmy przestał oglądać.
Taki "Antysemityzm" to ja szanuje :)
Natomiast The Naked Prey wyglada zajebiscie, dodane do obejrzenia. Jest widze na CDA, takze niedlugo nadrobie.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-05-2026, 13:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2026, 13:02 przez Bucho.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,264
Liczba wątków: 67
(05-05-2026, 12:55)slepy51 napisał(a): No ale to są oczywistości, jakbym się miał takimi rzeczami przejmować to bym już całkiem współczesne filmy przestał oglądać.
No i co w tym złego? Jesteś uzależniony czy o co chodzi?
05-05-2026, 14:14
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,220
Liczba wątków: 71
Bo lubię kino i nieraz trafi się taki Zahler albo inny "Redux Redux", który mnie zachwyci? Jak wam tak bardzo to przeszkadza to nie oglądajcie współczesnych filmów, nic mi do tego - ja to przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza i staram się na tych filmach wiesz, po prostu dobrze bawić. W dupie mam politykę jako taką, kompletnie mnie ten temat nie interesuje i w filmach, dopóki nie jest to jakoś ordynarnie jebane łopatą do łba, nie zwracam na to uwagi. A że wy ciągle płaczecie bo to, bo tamto, bo sramto to sobie płaczcie. Zresztą, oglądam póki mogę bo i tak niedługo AI wjedzie na pełnej i dla mnie wtedy to będzie koniec kinematografii jako takiej.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-05-2026, 15:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2026, 15:18 przez slepy51.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,264
Liczba wątków: 67
No tak, masz rację - bo my nienawidzimy kina i pewnie dlatego przeszkadza nam ta polityka, która je niszczy nierzadko już na etapie pomysłu xD
05-05-2026, 22:37
Stały bywalec
Liczba postów: 2,181
Liczba wątków: 14
Przerzucam z krótkiej:
Apex 2026 Netflix
Turystka jedzie do Australii, żeby zakończyć żałobę po zmarłym mężu. Udaje się samotnie na wycieczkę w dość ekstremalnych warunkach i zaczyna ją tropić psychol.
Charlize Theron i Taron Edgerton trafili na swoje role. Oboje widocznie bawią się nimi świetnie i są w nich świetni, a że reżyseruje Kormakur - lubiący się w naturze i czujący skalę tejże - całość wygląda co najmniej świetnie.
Fabułą jest dość przewidywalna, kilka razy skręca w rejony małej niedorzeczności czy nawet absurdu, ale poza tym to jest ciągła walka charakterów. Nie jest to mocny film czy ważny, ale dość przyjemny w oglądaniu.
6/10 - bo końcówka jednak jest mega sztampowa a jednej sekwencji niedorzeczna!
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
06-05-2026, 07:32
Stały bywalec
Liczba postów: 18,514
Liczba wątków: 148
Wow, jestem w szoku, że dajecie takei pozytywne opinie dla tego filmu. Dla mnie to była męcząca i nudna buła, w której niby coś się dzieje, ale dzieje się w taki sposób, że chce mi się ziewać. W zasadzie podobały mi się trzy rzeczy - prolog, Taron Egerton w roli psychola oraz jego zajebisty pojebany taniec. No dobra, czwarta rzecz to obrazki, bo pod tym względem film na pewno się wyróżnia, ale bardziej tutaj "winię" za to cudowne krajobrazy, których po prostu nie dało się chujowo pokazać. I zacząłem się zastanawiać dlaczego ten film mi się nie podoba i wyszło mi, że to przez główną bohaterkę. Silna femina o twarzy Charlize Theron jest tak antypatyczną, niesympatyczną i nudną postacią naznaczoną wielką traumą, że ja wysiadam z tego kajaku. Pierdole, generalnie już w scenach prologu była denerwująca, ale później to już tylko się pogłębiło. Jej nie da się lubić i kibicować. Już na etapie spotkanie z redneckami na stacji chciałem, żeby ją wywlekli za kudły i zostawili gdzieś w australijskim buszu. Kurtyna milczenia natomiast od momentu, jak schodzą do kryjówki Egertona i poznajemy jego historię.
Generalnie chujnia z grzybnią i patatajnią. Nie podobało mi się.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
14-05-2026, 00:55
Stały bywalec
Liczba postów: 4,925
Liczba wątków: 4
Dla mnie każdy film podejmujący tematykę Wojny na Pacyfiku 1941-1945 ma na starcie moją chęć obejrzenia. Jakiś czas temu natrafiłem na ten film. Trzej lotnicy marynarki wojennej, którzy zostają wysłani na misję zwiadowczą. Ich samolot rozbija się w południowej części Oceanu Spokojnego. Sami i pośrodku Pacyfiku dryfują i dryfują...Solidne kino survivalowe, które jednak trafiło do kin miesiąc po premierze "Unbroken" Angeliny Jolie. Wzorowane na historii, która wydarzyła się naprawdę w 1942. Dryfowali 1000mil morskich w ciągu 34 dni pośrodku Oceanu (niżej link)
https://pacificwrecks.com/aircraft/tbd/0335.html
Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan
14-05-2026, 05:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-05-2026, 05:09 przez Nemo.)
|