Nuda, nuda, wieje nudą.To, co mi najbardziej się rzuciło to, że Jackson był przeraźliwie chudy, gdyby nie te luźne stroje i wymyślne marynarki to pewnie możnaby uczyć się na nim anatomii :roll: .Fakt, formę prezentował naprawdę niezłą jak na człowieka, który ponoć się ledwo kupy trzymał, ale nie wiadomo czy nie wybrali tych fragmentów gdzie akurat tak się zaprezentował, zresztą nie wnikam jak było z jego zdrowiem, bo tego akurat nikt się nie dowie.Z prób wynikało tylę, że koncerty nie różniłyby się prawie niczym od poprzednich, ten sam cyrk i przebieranki, te same układy taneczne, krótko mówiąc ten sam kicz co przedtem, jeszcze pewnie wystąpiłby w jakimś kiczowatym stroju astronauty.Jedyny plus byłby gdyby to wszystko było na żywo a nie z playbacku, ale i tak nic w tym wszystkim interesującego, jego piosenki są dla mnie do bólu oklepane i nie wiem co inni w nich widzą ponadczasowego.A może tak odebrałam ten film bo ja zwyczajnie nie trawię popu, tego cyrku na scenie, tych tańców-połamańców, śpiewania z playbacku, tego całego kiczu i tandety jakim pop się charakteryzuje.Oceny nie wydaję, bo trudno ocenić film będący zlepkiem z prób i przygotowań do końcertu.
02-11-2009, 22:51





