Bo dobry. Nawet bardzo. Zwłaszcza jak ktoś lubi ten połduniowy, quasi-kowbojski klimat. W drugiej serii tego południa chyba nawet więcej niż w pierwszym, a Margot Martindale jako swego rodzaju Ma Baker jest kapitalna. Sęk w tym, że ten serial nigdy nie robi się mega ciężki, tak, jak trzaskało po nerwach The Shield. Dobrzy są dobrzy, a źli są źli. Raylan to bohater z temperamentem, ale trudno kwestionować jakieś jego decyzje czy zachowania - mimo to świetnie się go ogląda, bo kozak z niego nie mały. Jedyną prawdziwą niewiadomą cały czas był Boyd, który chyba własnie w trzeciej serii ostatecznie się określi.
20-02-2012, 19:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-02-2012, 19:46 przez Gal Anonim.)





