Tym większe wrażenie robi to jak bardzo spieprzyli robotę. Już nawet nie chodzi o pokrojenie ścieżki dzwiękowej, ale sposó w jaki zostało to zrobione. Soundtrack Hornera, jaki by nie był, przynajmniej brzmiał tak jak podkład do filmu brzmieć powinien. To pokrojone coś z wersji reżyserskiej, nieustannie wrzucające te same, irytujące dzwięki, niezależnie od tonu i emocji danej sceny, soundtrackiem nie jest.
Mimo wszystko, obydwie wersje filmu dają radę.
Mimo wszystko, obydwie wersje filmu dają radę.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
12-07-2012, 02:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-07-2012, 02:53 przez Proteus.)





