(18-11-2013, 21:01)Persona non grata napisał(a): Zresztą daleko nie trzeba szukać. Millitary wydał książkę i długo po premierze napisał, że na razie zarobił na niej tyle, żeby kupić sobie i swojej żonie bilet do kina. Mam kolegę, który napisał powieść (bardzo przystępną, bo opowiadającą o perypetiach studentów - o studentach, dla studentów, napisaną przez studenta) i chyba do teraz nie zwróciły mu się koszta, jakie poniósł za jej wydanie (sporo musiał dołożyć od siebie), a ogrom pracy też włożył w marketing, który jest na potwornie mizernym poziomie w Polsce. Chociaż pod tym względem jest lepiej w Stanach Zjednoczonych.No ale to wynika z tego, jak wygląda książkowy rynek - maleje. To tak jakbyś chciał w Polsce zaistnieć robiąc film albo komiks. Niestety. A w USA jest z tym lepiej, ale też błogoslawieństwem dla mało znanego autora jest np. wykupienie praw do adaptacji. Jeżeli ten młody autor chce napisać coś sprzedającego się, nie musi odwalać chałtury - może zrobic dobra kopie ZMIERZCHU na przykład.
19-11-2013, 11:22





