Kakapopo napisał(a):bo rostu JA uważam, że bogowie stanowią sedno tej historii, jako pociągający za wszystkie sznurki (...)A tymczasem (patrz wyżej) nie są oni papierowymi postaciami z malowideł, posągami itd. (...)Też tak uważam. Cały mit nie jest już magiczny, opowiada tylko historię iluśtam ludzi biegających z szabelką, zabijających i zabijajanych przez innych, nie ma jednak uzasadnionego bodźca, który ich do tego motywuje. Człowiek może zrobić wszystko, jeśli jest pod silnym wpływem wartości
W przypadku "Troi" akcja filmu wygląda mniej więcej tak, jak coroczne zjazdy bractw rycerskich pod Grunwaldem. W XXI wieku spotyka się na polach Grunwaldu grupa ludzi odziana po rycesku i odgrywa tradycyjny bój. Wiedzą jaki będzie scenariusz, wiedzą jak zakończy się walka. Nie walczą o sprawę polską, czy pruską, robą to po to, żeby się wyszaleć, wykazać, dostać w ryja itp. [hm, nigdy nie byłam na tej imprezie, więc mam nadz, że się na bardzo nie mądrze]. I choć pod Grunwaldem a.d.2004 śpiewają Bogurodzicę, jest to już tylko tradycja. 'Troi' a.d.2004, nie miała być żadną tradycją, tylko adaptacją jednego z najpiękniejszych mitów wszechczasów. Hehe, no i wyszło dość tradycyjnie jak na podejmowanie Troi w filmach- kiszka. Z drugiej strony, to nie sądzę, żeby twórcom filmu zależało specjalnie na 'mierzeniu się z mitem' i takich tam niedochodowych pierdołach;)
Więc 'Troja' jest odarta z mitu Troi, a przyodziana w modniejsze ciuszki, bez których nie miałaby się co 'pokazywać na mieście' w dzisiejszych czasach. I zupełnie mnie to nie dziwi.
cannibalistic humanoid underground dweller
06-01-2006, 02:15






