Ależ fajny film! Koncepcyjnie zahacza o mocną inspirację Toy Story, ale nie ma w tym absolutnie niczego złego, bo podobny jest tylko pomysł wyjściowy, ale przeniesiony na inne pole daje fantastyczne możliwości, co ważne, bardzo ładnie tu wykorzystane. (no, może przydałaby się z jeszcze jedna duża gra, ale niekoniecznie)
Wątki Ralpha i Vanellope (kapitalni Reilly i Silverman!) to typowe, niby ograne poszukiwanie akceptacji, ale tak sprawnie, naturalnie wplecione w koncepcję filmu, że wydają się niemalże świeże i oryginalne. Brawo. W ogóle galeria bohaterów to bardzo mocna strona całości, co wcale nie jest takie oczywiste patrząc na inne animacje (nie tylko Disneya), kapitalna jest zwłaszcza Calhoun (Jane Lynch dopasowana do roli jak chyba nigdy wcześniej), flashback z jej tragicznego ślubu rozkłada na łopatki.
W pewnym momencie pomyślałem, że film zbyt dużo czasu spędza w świecie Sugar Rush, a ciężar scenariusza za bardzo przechyla się na stronę Vanellope, ale im bliżej końca tym bardziej oczywiste staje się, że inaczej być nie mogło, a wszystkie wątki w tak cudny wręcz sposób znajdują swoje (wzruszające) rozwiązanie, że musiałbym wykazać się bardzo złą wolą, by się do tego przyczepić.
Na pewno będę jeszcze do Ralpha wracać.
Nie wierzę, że Disney zrobił ten film. Mocne 8/10 i fuck you, Frozen!
Wątki Ralpha i Vanellope (kapitalni Reilly i Silverman!) to typowe, niby ograne poszukiwanie akceptacji, ale tak sprawnie, naturalnie wplecione w koncepcję filmu, że wydają się niemalże świeże i oryginalne. Brawo. W ogóle galeria bohaterów to bardzo mocna strona całości, co wcale nie jest takie oczywiste patrząc na inne animacje (nie tylko Disneya), kapitalna jest zwłaszcza Calhoun (Jane Lynch dopasowana do roli jak chyba nigdy wcześniej), flashback z jej tragicznego ślubu rozkłada na łopatki.
W pewnym momencie pomyślałem, że film zbyt dużo czasu spędza w świecie Sugar Rush, a ciężar scenariusza za bardzo przechyla się na stronę Vanellope, ale im bliżej końca tym bardziej oczywiste staje się, że inaczej być nie mogło, a wszystkie wątki w tak cudny wręcz sposób znajdują swoje (wzruszające) rozwiązanie, że musiałbym wykazać się bardzo złą wolą, by się do tego przyczepić.
Na pewno będę jeszcze do Ralpha wracać.
Nie wierzę, że Disney zrobił ten film. Mocne 8/10 i fuck you, Frozen!
21-06-2014, 12:39





