(18-12-2014, 14:24)simek napisał(a):Cytat:Co do formy to mam wrażenie, że jednak proces produkcji filmu jednak dodał coś do jego wartości. Mimo wszystko, czuć było upływający czas.Aha, a w żadnym filmie zrobionym normalnie, czyli albo z kilkoma aktorami dla jednej postaci, albo charakteryzacją nie da się odczuć upływającego czasu? :)
Nie, nie da. Od teraz wszystkie filmy należy kręcić w czasie rzeczywistym, żebym uwierzył w upływ czasu.;)
Może użyłem skrótu myślowego, ale oczywiście mam na myśli to, że wydaje mi się (chociaż nie jestem w 100% pewien), że jednak było warto. W tysiącach przypadków robiono to z różnymi aktorami i charakteryzacją i często wychodziło znakomicie, ale nie zawsze aż tak znakomicie. Trochę tak jakby porównywać CGI z efektami praktycznymi. W najgorszym razie taki sposób produkcji umożliwił płynne skoki w czasie. Przy takiej epizodyczności fabuły, nie trzeba się zastanawiać nawet przez ułamek sekundy, czy nowy aktor to ten bohater czy inny, nie trzeba wrzucać plansz "2 lata później" itp. Wszystko naturalnie płynie. Nawet najlepsza charakteryzacja, zawsze pozostaje charakteryzacją, nawet przy tak niewielkich skokach w czasie.
Inna sprawa, że podczas seansu, trudno oddzielić doznania czysto filmowe od, powiedzmy, meta-filmowych. Myśląc, że ojciec się zmienił, myślałem, że Hawke się zmienił, przytył, zdziadział, cokolwiek i zastanawiałem się, w jakich filmach przez te lata go widziałem. No i też miałem poczucie, że taki pomysł reżyser powinien lepiej wykorzystać.
Poza tym, jasne, że promocja się na tym skupia. No, ale taki urok promocji - czegoś się zawsze uczepią, nie ma się co dziwić. Zgadzam się, że za sam fakt kręcenia przez 12 lat nie należą się dodatkowe punkty filmowi. Ale uważam, że w efekcie dodało to jakąś wartość finalnemu produktowi, uczyniło go bardziej autentycznym a przynajmniej rozwiązało spory problem realizatorski.
Na pewno hype byłby mniejszy, gdyby Linklater nakręcił film klasycznie. Nie wiem, czy trzeba by wymyślić konkretniejszą fabułę. Wydaje mi się, że klasycznie Linklater mógłby nakręcić podobną fabułę. Pewnie zostałaby ona chłodniej przyjęta. Może również dlatego, że uciekłaby część tej autentyczności. No, ale bez sensu takie gdybanie. Gość przyjął, że część roboty wykona za niego rzeczywisty upływ czasu, doda to jakąś wartość. Nie podejrzewam, żeby kalkulował - pokręcę to co rok po trochu, bo to sprzeda film.
18-12-2014, 20:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2014, 20:17 przez PropJoe.)





