(26-12-2014, 14:29)patyczak napisał(a): Ale nie mogę się zgodzić na to, że postać Davida można obronić na polu psychologii, przywołując terrorystów z wypranymi mózgami czy np. członków sekt. Bo odnoszę wrażenie, że zaczynając film konwencją dramatu o żałobie taką właśnie obietnicę składa mi reżyser "Gościa" i to próbuje też robić Crov, próbując racjonalnie analizować zachowanie Davida, a to się według mnie nie udaje.Kompletnie nie rozumiem, co masz tutaj na myśli. Czy skoro Die Hard zaczyna się jako film o gościu, który jedzie sie spotkać z żoną to znaczy, że składa obietnice komedii romantycznej? I, że Die Hard zaczyna się w konwenjci filmu romantycznego, a kończy w konwencji filmu akcji? Nie. Nie wiem w ogole co to znaczy "w konwencji dramatu o żałobie" - co to jest za konwencja? :) Czym ona sie charakteryzuje? Czy w momencie, gdy Anna płacze po zabitym przyjacielu to film zmienia konwencję na konwencję dramatu o żałobie? Nie wiem tez dlaczego nie możesz się zgodzić, że przywołanie tu prania mózgu jest adekwatne. Nie wiem jak Ci się to kłóci z "konwencją dramatu o żalobie". "The Guest" nie zmienia konwencji - śmierć zawsze jest w tym filmie czymś poważnym, a żałoba jest zawsze częścią tego świata.
26-12-2014, 14:51





