Ale czego tu nie rozumieć, und3r? :)
Ludzie, podobnie jak ja, zmierzyli się z tym gównem, nie dlatego, żeby wpisać się w trend, tylko po to, żeby móc je mieszać z błotem i zatykać mordy tym, którzy - dość zasadnie - operują argumentem, że skoro się nie przeczytało do końca, to mam się nie wypowiadać. Oczywiście wszyscy wiemy, że w tym przypadku próbka wystarczyłaby do oceny całego dzieła, ale ja np. nie chciałem dawać nawet odrobiny satysfakcji "fanboy'om" tego gówna, jak miało to miejsce podczas ekscytacji "Zmierzchem", kiedy też krytykowałem, choć nie czytałem.
Ludzie, podobnie jak ja, zmierzyli się z tym gównem, nie dlatego, żeby wpisać się w trend, tylko po to, żeby móc je mieszać z błotem i zatykać mordy tym, którzy - dość zasadnie - operują argumentem, że skoro się nie przeczytało do końca, to mam się nie wypowiadać. Oczywiście wszyscy wiemy, że w tym przypadku próbka wystarczyłaby do oceny całego dzieła, ale ja np. nie chciałem dawać nawet odrobiny satysfakcji "fanboy'om" tego gówna, jak miało to miejsce podczas ekscytacji "Zmierzchem", kiedy też krytykowałem, choć nie czytałem.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
17-02-2015, 23:50






