Dwa odcinki zaliczone - pierwszy wporzo, ale nie robi aż takiego wrażenia jak, nie wiem, Agent Carter (ale to raczej zasługa samej Hayley), ale za to drugi ze wskazaniem na końcówkę i pijacką zabawę wiadomo kogo... geniusz. Cieszy mnie też nawiązanie do Avengers i burdelu w NY, mała rzecz, ale fajna.
11-04-2015, 14:43






