Jest jeden minus. Odcinek ósmy a ja NIE LUBIĘ głównego bohatera. Gość jest dupkiem. Przyjaciel nadstawia dla niego karku, pomaga w śledztwie, w pojedynkę ciągnie firmę i próbuje załatwić sprawę Punishera. Dziewczyna robi to samo. W tym czasie Daredevil nie może się zdecydować, czy ma na blondynę ochotę, czy nie. Przychodzi i odchodzi kiedy chce, praktycznie nie prowadzi z nimi normalnych rozmów. Sabotażuje im sprawę sądową.
W rozmowach z Punisherem powtarza, jaki to on jest dobry i jemu wolno łamać prawo jak chce, że zabił kilka osób to tam nic. Nie próbuje używać logicznych argumentów, tylko powtarza, że Punisher jest złym psychopatą (na początku nawet wiedząc, że zabija tylko morderców z najgorszych mafii, stwierdził, że jest seryjnym mordercą zabijającym losowych ludzi dla przyjemności).
A w dodatku jest NUDNY. Tam ledwo co widać człowieka. Nie ma za grosz charakteru. Już Foggy jako osoba jest ciekawszy.
No i biorąc pod uwagę logikę w świecie Marvela. Tony Stark, miliarder i imprezowicz, zabija złych - bohater. Frank Castle, bohater wojenny i przykładny ojciec, zabija BARDZO złych - psychopata i seryjny morderca. Wolverine, Hulk, Thor, Czarna Wdowa, Hawkeye - wszyscy zabijają tych złych i są dobrymi bohaterami. Nawet KAPITAN AMERYKA. Który pewnie zdaniem DareDEVILA jest psychopatą i seryjnym mordercą.
Nagle wyskakuje gogusiowaty Daredevil - niewidomy chłopiec próbujący połączyć religię katolicką z ściganiem zła, mówiąc, że seryjni mordercy z karteli i mafii zasługują na drugą szansę i zabicie nawet seryjnego mordercy jest ZŁE. Ci mordercy wychodzą z więzienia od razu lub bardzo szybko (bo mają kasę na kaucje, przekupienie sędziego/prokuratora/itp) i znowu zabijają niewinnych, a zbrodnie w mieście się rozrastają.
Jeśli już próbuje mi - widzowi - gadać te swoje teorie to niech chociaż ma argumenty. Bo inaczej czuję się traktowany jak idiota. "Musisz mi uwierzyć, że mam rację, bo tak". Nawet w prawdziwych realiach jego gadanina byłaby naciągana, a co dopiero w świecie przepełnionego zbrodnią świata komiksu...
W rozmowach z Punisherem powtarza, jaki to on jest dobry i jemu wolno łamać prawo jak chce, że zabił kilka osób to tam nic. Nie próbuje używać logicznych argumentów, tylko powtarza, że Punisher jest złym psychopatą (na początku nawet wiedząc, że zabija tylko morderców z najgorszych mafii, stwierdził, że jest seryjnym mordercą zabijającym losowych ludzi dla przyjemności).
A w dodatku jest NUDNY. Tam ledwo co widać człowieka. Nie ma za grosz charakteru. Już Foggy jako osoba jest ciekawszy.
No i biorąc pod uwagę logikę w świecie Marvela. Tony Stark, miliarder i imprezowicz, zabija złych - bohater. Frank Castle, bohater wojenny i przykładny ojciec, zabija BARDZO złych - psychopata i seryjny morderca. Wolverine, Hulk, Thor, Czarna Wdowa, Hawkeye - wszyscy zabijają tych złych i są dobrymi bohaterami. Nawet KAPITAN AMERYKA. Który pewnie zdaniem DareDEVILA jest psychopatą i seryjnym mordercą.
Nagle wyskakuje gogusiowaty Daredevil - niewidomy chłopiec próbujący połączyć religię katolicką z ściganiem zła, mówiąc, że seryjni mordercy z karteli i mafii zasługują na drugą szansę i zabicie nawet seryjnego mordercy jest ZŁE. Ci mordercy wychodzą z więzienia od razu lub bardzo szybko (bo mają kasę na kaucje, przekupienie sędziego/prokuratora/itp) i znowu zabijają niewinnych, a zbrodnie w mieście się rozrastają.
Jeśli już próbuje mi - widzowi - gadać te swoje teorie to niech chociaż ma argumenty. Bo inaczej czuję się traktowany jak idiota. "Musisz mi uwierzyć, że mam rację, bo tak". Nawet w prawdziwych realiach jego gadanina byłaby naciągana, a co dopiero w świecie przepełnionego zbrodnią świata komiksu...
19-03-2016, 11:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-03-2016, 11:22 przez Capt. Nascimento.)





