Nie mam najlepszego problemu z białym ratującym jazz a nawet nierealistyczną wizją Hollywood, ale jeśli chodzi o postać Stone to w sumie sporo racji ma ta Grace. Wyszła trochę na sukę, chociaż końcówkę raczej odczułam tak, że ona też trochę żałuje.
28-01-2017, 21:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-01-2017, 21:12 przez PropJoe.)





