Obejrzałem te video tłumaczące zasady głosowania - matko, co za posrany system! Czyli La La Land, albo jakikolwiek inny nominowany film, mógł zdobyć 35% głosów i zostać najczęściej wybierany jako film roku... ale nie wygrać, bo jakiś inny film był częściej wybierany jako drugi? Nie tak to powinno chyba wyglądać, bo to nie ranking internetowy z przedstawianiem średniej arytmetycznej.
W ogóle to jestem zdania, że co najmniej dwie nominacje powinny przejść jakąś reformę. Po nienominowaniu The Dark Knight (o którym było głośno, mówiło się, że może jako pierwsza adaptacja komiksu PG-13 dostać główną nominację) i WALL-E (także wiele osób liczyło na nominację, jako druga animacja w historii) Akademia zwiększyła grono nominowanych do głównej nagrody aż do 10 filmów. Dzięki temu do stawki dostały się Up, Incepcja i Toy Story 3, co było pewnego rodzaju rekompensatą. Ale ten zabieg nie wypalił. Wycofali się z niego, zmieniając na "od 5 do 10 nominowanych", co wcale nie było dobrym rozwiązaniem, bo grono jest niestałe, zbyt liczne i przez to dostaje się do niego jeszcze więcej przeciętniaków. Uważam, że powinni wrócić do 5 nominacji. To nie byłoby pierwsze wycofanie się z błędnego pomysłu - przypominam o rozdzieleniu nominacji za najlepszą muzykę w latach 90-tych.
Inaczej ma się sprawa z nominacją za najlepsze VFX. Jak pokazał ten rok, czasami ciężko jest znaleźć 5 filmów z dobrymi efektami, a i tak się łapią (Deepwater Horizont). W tym roku, na przykład, nominowałby tylko trzy tytuły. Nie mówię, że powinni cofnąć się do trzech nominacji, bo czasami może brakować wtedy miejsca dla filmów z świetnymi efektami (patrz. rok 2005), ale powinni ustalić przedział "od 2 do 5 nominowanych".
W ogóle to jestem zdania, że co najmniej dwie nominacje powinny przejść jakąś reformę. Po nienominowaniu The Dark Knight (o którym było głośno, mówiło się, że może jako pierwsza adaptacja komiksu PG-13 dostać główną nominację) i WALL-E (także wiele osób liczyło na nominację, jako druga animacja w historii) Akademia zwiększyła grono nominowanych do głównej nagrody aż do 10 filmów. Dzięki temu do stawki dostały się Up, Incepcja i Toy Story 3, co było pewnego rodzaju rekompensatą. Ale ten zabieg nie wypalił. Wycofali się z niego, zmieniając na "od 5 do 10 nominowanych", co wcale nie było dobrym rozwiązaniem, bo grono jest niestałe, zbyt liczne i przez to dostaje się do niego jeszcze więcej przeciętniaków. Uważam, że powinni wrócić do 5 nominacji. To nie byłoby pierwsze wycofanie się z błędnego pomysłu - przypominam o rozdzieleniu nominacji za najlepszą muzykę w latach 90-tych.
Inaczej ma się sprawa z nominacją za najlepsze VFX. Jak pokazał ten rok, czasami ciężko jest znaleźć 5 filmów z dobrymi efektami, a i tak się łapią (Deepwater Horizont). W tym roku, na przykład, nominowałby tylko trzy tytuły. Nie mówię, że powinni cofnąć się do trzech nominacji, bo czasami może brakować wtedy miejsca dla filmów z świetnymi efektami (patrz. rok 2005), ale powinni ustalić przedział "od 2 do 5 nominowanych".
27-02-2017, 22:35





