Podstawowa różnica, DC faktycznie nie wstydzi się tego, że jest ADAPTACJĄ KOMIKSÓW. Więc tandeta, kiczowatość i spore przymrużenie oka jest tu rzeczą jasną. To pod pewnymi względami takie GotG seriali. Natomiast Netflix bardzo chce być Nolanowski, no i nie ukrywajmy, takie podejście pasuje do DD i JJ, stąd taki sukces. Ale do Luke/Irona? W życiu. Najgorzej to wypada przy "Iron FIście" w którym powinno być mnóstwo mistycyzmu, magii, trochę kiczu i właśnie komiksowości, a wyszło usilne robienie Batmana Asian Edition w którym nawet walki zamiast być miło przesadzone są jakimś podstawowym, wykonywanym przez amatorów połączeniem podstawowych ruchów różnych stylów.
Takie LoT i Flash nawet nie próbują być na poważnie, one mają być kiczowatą, komiksową rozrywką i często im się udaje, przede wszystkim temu pierwszemu.
No i temat villainów. Szczerze mówiąc martwię się o Punishera bo tam antagoniści powinni być fajni, a Netflixowi udał się tylko Kingpin i Killgrave, tak w pełni. A taki Diamondback, Bakuto i tragiczna Aleksandra? Przecież Cavanagh ze swoim Reverse Flashem miażdży ich samą obecnościa. Ma znacznie lepsze sceny i relacje z Barrym. Walki z pierwszego sezonu są o niebo ciekawsze i fajniejsze od bieda-bitwy z finału Luka. I od Cavanagha, Benetta czy Segarry bije znacznie większą charyzmą niż nawet od Sigourney która w roli Aleksandry się mega nudziła.
A wszelkie pojedynki takiego Bakuto z kimkolwiek to poziom niżej od tego co Zoom zrobił z Barrym w pierwszym pojedynku.
Seriale CW mają oczywiście od cholery wad, przede wszystkim masa dram, kretyńskie dialogi, masa irytujących postaci i głupich wątków wynikających z ograniczeń stacji, ale Netflix NIE MA takich ograniczeń, a i tak radzi sobie ostatnio gorzej jeśli chodzi o superhero.
Takie LoT i Flash nawet nie próbują być na poważnie, one mają być kiczowatą, komiksową rozrywką i często im się udaje, przede wszystkim temu pierwszemu.
No i temat villainów. Szczerze mówiąc martwię się o Punishera bo tam antagoniści powinni być fajni, a Netflixowi udał się tylko Kingpin i Killgrave, tak w pełni. A taki Diamondback, Bakuto i tragiczna Aleksandra? Przecież Cavanagh ze swoim Reverse Flashem miażdży ich samą obecnościa. Ma znacznie lepsze sceny i relacje z Barrym. Walki z pierwszego sezonu są o niebo ciekawsze i fajniejsze od bieda-bitwy z finału Luka. I od Cavanagha, Benetta czy Segarry bije znacznie większą charyzmą niż nawet od Sigourney która w roli Aleksandry się mega nudziła.
A wszelkie pojedynki takiego Bakuto z kimkolwiek to poziom niżej od tego co Zoom zrobił z Barrym w pierwszym pojedynku.
Seriale CW mają oczywiście od cholery wad, przede wszystkim masa dram, kretyńskie dialogi, masa irytujących postaci i głupich wątków wynikających z ograniczeń stacji, ale Netflix NIE MA takich ograniczeń, a i tak radzi sobie ostatnio gorzej jeśli chodzi o superhero.
20-10-2017, 20:54






