Skończyłem. Jest to jedyny Marvel-Netflix, którego nie obejrzałem w ciągu premierowego weekendu.
Serial o piciu kawy i jedzeniu kanapek. Od czasu do czasu się strzelają. Sztampowa fabułka, lawirująca na pograniczu plagiatu "Person of Interest", która była materiałem na krótki, półtoragodzinny akcyjniak, rozciągnięta do długości 13 odcinków z toną zapchajdziur. Oczywiście o Punisherze karzących przestępców, można zapomnieć. Po co to komu? :/
Na plus Frank, Micro i pre-Jigsaw oraz brutalność, która też wypada śmiesznie, kiedy zestawi się ją z PG-13 seksem oraz brakiem przekleństw ("shit" to najgorsze co tam pada), gdyż wiadomo - dzieci by się jeszcze zgorszyły. No i powiedzmy, że trzyma to ten swój równy, średniacki poziom od początku do końca, bez popadania w kompletną srakę w drugiej połowie, jak to zrobił "Luke Cage".
Meh/10
Serial o piciu kawy i jedzeniu kanapek. Od czasu do czasu się strzelają. Sztampowa fabułka, lawirująca na pograniczu plagiatu "Person of Interest", która była materiałem na krótki, półtoragodzinny akcyjniak, rozciągnięta do długości 13 odcinków z toną zapchajdziur. Oczywiście o Punisherze karzących przestępców, można zapomnieć. Po co to komu? :/
Na plus Frank, Micro i pre-Jigsaw oraz brutalność, która też wypada śmiesznie, kiedy zestawi się ją z PG-13 seksem oraz brakiem przekleństw ("shit" to najgorsze co tam pada), gdyż wiadomo - dzieci by się jeszcze zgorszyły. No i powiedzmy, że trzyma to ten swój równy, średniacki poziom od początku do końca, bez popadania w kompletną srakę w drugiej połowie, jak to zrobił "Luke Cage".
Meh/10
23-11-2017, 21:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-11-2017, 21:51 przez Grievous.)





