Początek był nawet spoko, Blackowe żarciki dawały radę, rozwalił mnie i cała związana z nim sytuacja oraz trafiona beka z tytułu serii. Dzieciak co prawda trochę drażnił, ale dało się przeżyć. Sceny rzezi na plus, muzyka też dobra (w sensie że oparta na Silvestrim), już na starcie film zaliczył plusa za nie udawanie (jak Predators), że widz nie wie z czym będzie miał do czynienia - predatora pokazano od razu na starcie i nie ukrywano w zasadzie wcale. Ekipa zjebów nawet dawała się lubić, mieli szereg fajnych tekstów, jak to u Blacka.
No a potem i film wypieprzył się na pysk. I już nie wstał.
Srsly, cała druga połowa to nudna kiszka oparta na pomysłach tak daremnych, że szkoda je w ogóle komentować. Ostatnia scena, wyjaśniająca o co chodziło w całym filmie, tak kretyńska, jakby ją wyjęto z fanfica napisanego przez dwunastolatka. Do tego finał chaotyczny (chwilami nie wiadomo komu co się właśnie stało) i też nudny.
W sumie to żałuję, że cały film nie był tak samo gówniany, wtedy bez żalu spuściłoby się go w kiblu, a tak szkoda niezłego początku.
No nic.
4/10 i nie polecam.
Predators, choć do bólu wtórne, to i tak lepsze. ZNACZNIE.
No a potem i film wypieprzył się na pysk. I już nie wstał.
Srsly, cała druga połowa to nudna kiszka oparta na pomysłach tak daremnych, że szkoda je w ogóle komentować. Ostatnia scena, wyjaśniająca o co chodziło w całym filmie, tak kretyńska, jakby ją wyjęto z fanfica napisanego przez dwunastolatka. Do tego finał chaotyczny (chwilami nie wiadomo komu co się właśnie stało) i też nudny.
W sumie to żałuję, że cały film nie był tak samo gówniany, wtedy bez żalu spuściłoby się go w kiblu, a tak szkoda niezłego początku.
No nic.
4/10 i nie polecam.
Predators, choć do bólu wtórne, to i tak lepsze. ZNACZNIE.
14-09-2018, 19:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-09-2018, 19:31 przez Gieferg.)
Spoiler




