Z żarcikami niby trochę przesadził (jak ten motyw z ręką), ale to i tak jeden z mniejszych problemów tego filmu, bo część z nich jest udana. No i w końcu to właśnie pierwsza, dużo bardziej jajcarska połowa jest też tą dużo lepszą. Scena z budzeniem Munn mnie rozwaliła w pozytywnym sensie. Podobnie jak np. motyw ze "skacz, złapię cię" i cała ta jazda po tytule serii.
Do dupy jest montaż, jak i wszystko co Black robi z samymi predziami w dalszej części filmu, wszelkie nowości na ich temat i, jak się okazuje w finale - zgniłą wisienką na tym gównianym torcie jest ostatnia scena po której można tylko załamać ręce i wyjść z kina, kręcąc głową z niedowierzaniem. Chooynia maksymalna. Po czymś takim człowiek ma nadzieję, że kontynuacji nigdy nie będzie.
Właśnie mi się przypomniało, że w scenariuszu maczał palce geniusz odpowiedzialny za Robocopa 3. Widać.
Do dupy jest montaż, jak i wszystko co Black robi z samymi predziami w dalszej części filmu, wszelkie nowości na ich temat i, jak się okazuje w finale - zgniłą wisienką na tym gównianym torcie jest ostatnia scena po której można tylko załamać ręce i wyjść z kina, kręcąc głową z niedowierzaniem. Chooynia maksymalna. Po czymś takim człowiek ma nadzieję, że kontynuacji nigdy nie będzie.
Właśnie mi się przypomniało, że w scenariuszu maczał palce geniusz odpowiedzialny za Robocopa 3. Widać.
15-09-2018, 19:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-09-2018, 19:56 przez Gieferg.)





