I co, ogląda ktoś nowy sezon? Dociągnąłem do czwartego odcinka i obowiązkowej napierdalanki korytarzowej. jak na razie mogę powiedzieć tyle: nie widziałem wszystkich sezonów telewizyjnego MCU, ale zaliczyłem uważany za najgorszy pierwszy IF i trzeci Daredevil jest jak na razie gorszy. Nie wiem, co boli najbardziej: kulawe dysputy teologiczne, śmiertelnie nudne i zarazem głupawe scenki z życia osobistego bohaterów (w rodzaju "mamusia chce, żeby Foggy rzucił karierę i robił wałówki w rodzinnym sklepie") czy Kingpin jęczący w każdej scenie o Vanessie. Zdaje się, że kluczowa rywalizacja między Daredevilem i Fiskiem będzie się tym razem sprowadzać do tego, kto jest bardziej emo.
Pozytywy. Niby są. Całe dwa. Bullseye jest jak na razie całkiem spoko i ma fajne wejście. Poza tym wspomniana korytarzówka była okej. To znaczy sekwencja technicznie robi wrażenie, zwłaszcza że Murdock paraduje tym razem bez kostiumu, ale tempo i rytm raczej kuleją.
Aha, w jednym momencie o mało co nie walnąłem pięścią w ekran. Foggy znowu przywołuje pamięć pani Cardenas. Serio, dwa sezony do przodu a ja nadal muszę wysłuchiwać świętoszkowatych monologów o tej nieużytej latynoskiej pudernicy, która nie chciała ruszyć pomarszczonego dupska ze swojej rudery? Właśnie sobie przypomniałem, jak wkurwiający bywają ci bohaterowie. Jedyny możliwy happy end jaki mogę sobie w tej chwili wyobrazić to Bullseye wyżynający ich wszystkich, łącznie z miłośnikiem Vanessy.
Pozytywy. Niby są. Całe dwa. Bullseye jest jak na razie całkiem spoko i ma fajne wejście. Poza tym wspomniana korytarzówka była okej. To znaczy sekwencja technicznie robi wrażenie, zwłaszcza że Murdock paraduje tym razem bez kostiumu, ale tempo i rytm raczej kuleją.
Aha, w jednym momencie o mało co nie walnąłem pięścią w ekran. Foggy znowu przywołuje pamięć pani Cardenas. Serio, dwa sezony do przodu a ja nadal muszę wysłuchiwać świętoszkowatych monologów o tej nieużytej latynoskiej pudernicy, która nie chciała ruszyć pomarszczonego dupska ze swojej rudery? Właśnie sobie przypomniałem, jak wkurwiający bywają ci bohaterowie. Jedyny możliwy happy end jaki mogę sobie w tej chwili wyobrazić to Bullseye wyżynający ich wszystkich, łącznie z miłośnikiem Vanessy.
20-10-2018, 21:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2018, 21:30 przez Paszczak.)





