Punisher... to znaczy Pete Castiglione.Nie ma właściwie co się rozpisywać. Nędza, tragedia i srom. Poza pierwszym odcinkiem i ostatnią sceną z ostatniego nie ma w tym sezonie nic interesującego. Bohaterowie to kretyni (na czele z tą psycholożką… rany, jak ta postać była źle napisana), Meta-Jigsawa z bliznami po goleniu i niemożliwym rozciągnięciem fabuły na 13 odcinków, która powinna zmieścić się w maksymalnie czterech, może pięciu.
Nawiasem mówiąc - czy John Bernthal ma jakieś ADHD? Gość przez sekundę nie może stać nieruchomo. Zawsze czymś musi ruszać – łbem, ręką, palcami…
Nie wiem, co twórcy chcieli osiągnąć, ale odeszli od Punishera tak daleko jak się da. Gdyby usunąć czachę z tych dwóch scen na krzyż, w których się pojawiła i zmienić nazwiska głównego bohatera i Jigsawa, nie miałoby to absolutnie nic wspólnego z Pogromcą. Jeez, dobrze że dobrnąłem do końca. Serial prawdopodobnie zostanie skasowany i chyba całe szczęście, bo w trzecim Frank chyba by sadził kwiatki i malował impresje przy muzyce… Pierwszy sezon, choć też za długi, to przynajmniej był jakiś. Tutaj nawet tego nie ma.
Nawiasem mówiąc - czy John Bernthal ma jakieś ADHD? Gość przez sekundę nie może stać nieruchomo. Zawsze czymś musi ruszać – łbem, ręką, palcami…
Nie wiem, co twórcy chcieli osiągnąć, ale odeszli od Punishera tak daleko jak się da. Gdyby usunąć czachę z tych dwóch scen na krzyż, w których się pojawiła i zmienić nazwiska głównego bohatera i Jigsawa, nie miałoby to absolutnie nic wspólnego z Pogromcą. Jeez, dobrze że dobrnąłem do końca. Serial prawdopodobnie zostanie skasowany i chyba całe szczęście, bo w trzecim Frank chyba by sadził kwiatki i malował impresje przy muzyce… Pierwszy sezon, choć też za długi, to przynajmniej był jakiś. Tutaj nawet tego nie ma.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
13-02-2019, 11:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2019, 11:52 przez Dirk.)





