No i skończyłem. Zrobiłem solidną przerwę po rozczarowującym, letnim 'finale' w szóstym odcinku. Nie pomagali kiepsko napisany i fatalnie zagrany Prax oraz fatalnie napisana i słabo zagrana pastorzyca. Na szczęście druga połowa jest o wiele bardziej satysfakcjonująca, być może to nawet najlepszy kawał Expanse jaki dotąd dostaliśmy. Z nowych postaci oczywiście show kradnie Ashford: na początku gra Strathairna wydawała mi się trochę karykaturalna, ale koniec końców wypadł świetnie. Zacząłem tez bardziej doceniać Straita w roli Holdena, chłopina robi się z sezonu na sezon coraz lepszy.
W sumie mam do drugiej połowy tylko jedno poważniejsze zastrzeżenie:
Tak czy inaczej końcowe wrażenie jest jak najbardziej pozytywne, zresztą ten serial nawet w słabszych momentach bije na głowę inne telewizyjne space opery.
W sumie mam do drugiej połowy tylko jedno poważniejsze zastrzeżenie:
Tak czy inaczej końcowe wrażenie jest jak najbardziej pozytywne, zresztą ten serial nawet w słabszych momentach bije na głowę inne telewizyjne space opery.
17-02-2019, 17:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2019, 17:12 przez Paszczak.)
Spoiler




