Cytat:Piszesz o demitologizacji historii, ale jak można 'odmitologizować' mit? Przecież to nie jest legenda, ale mit, ma swoje znaczenie religijne, i próba pokazania 'jak było naprawdę' jest w tym momencie jeszcze śmieszniejsza niż w przypadku "Króla Artura" (oczywiście "KA" nie miał z rzeczywistością nic wspólnego, ale chodzi mi o samą ideę).
To może wyjaśnię na przykładzie: husarzy mieli doczepione "skrzydła", aby hałas które robią sprawiał wrażenie, że jest ich znacznie więcej niż w rzeczywistości. I załóżmy, że jakąś bitwę z udziałem husarii ogląda z boku zgraja kmiotków, którzy pierwszy raz w życiu taki dynks widzą. W dodatku słońce odbija się od mieczy. Bitwa okazuje się totalną masakrą, w której ginie większość walczących, reszta zmyka ile sił w koniach. Ostatecznie jednak wroga armia zostaje zatrzymana. Co myślą kmiotki? Że oto aniołowie z gorejącymi mieczami zeszli, aby obronić kraj przed wrogiem, kiedy już inne wojska zawiodły. I w ten sposób przekazywana jest ta opowieść, i tylko ta wersja przetrwa do czasów dzisiejszych. A wiadomo, że nie zstąpiły żadne anioły. Więc w roku 2000 ktoś domyśla się, że to musiała być husaria, i robi film z jazdą husarii, pozbawiony boskich elementów.
W takiej właśnie nierealnej formie przetrwała historia wojny trojańskiej (zakładając, że taka wojna w ogóle miała miejsce). I pokazanie jej w sposób, w jaki zrobili to filmowcy, nie wydaje mi się niczym zdrożnym. Rozumiem, że pominięto wiele aspektów, które miały określone znaczenie (zwykle jakieś umoralniające), ale to po prostu musiało nastąpić. Jeśli ubieramy jaką przypowieść w religijne szaty, to nie dzieje się to bez powodu. Zwykle dodawane są jakieś elementy, które mają za zadanie albo krzewić daną wiarę, albo pokazać jakiś morał. Na zdarzeniu zostaje "nadbudowany" poziom mistyczny z jego odrębnymi wątkami i znaczeniami, które - w przypadku odrzucenia mistycyzmu - MUSZĄ przepaść.
Howgh, tako rzekłem.:)
05-01-2006, 07:42






