W tym roku niespecjalnie było okazji do zobaczenia jakiejś świątecznej produkcji, ale uznałem że jakiś świąteczny film zobaczę:
Dziadek do orzechów (animacja z 2004 roku) - animacja stworzona przez dwóch największych wrogów Polski - Rosję i Niemcy :). Jak potem przeczytałem, ten film powstał na rynek video, co momentami widać. Wcale mnie nie zdziwiło, że polski dystrybutor wrzucił to do kin (standard :P). Ale jakość animacji jak na ten rynek wygląda bardzo dobrze, choć ludzkie postacie dość są sztywne. Po prostu przyjemnie zobaczyć animację 2D, gdzie CGI używa w kilku momentach (to też wygląda znośnie).
Fabularnego to nic szczególnego, mnóstwo jest zapychaczy głównie z udziałem comic-reliefów tego filmów, sługusów mysiego króla. Ale ci jak na comic releif nie są irytujący i ich komizm bardziej polega na dialogach. No i jest na co zawiesić oko, jeśli chodzi o tła. Chyba najbardziej zbędny dla fabuły jest sam tytułowy dziadek do orzechów. Podobał mi się fakt, że mimo przemienienia się w zabawkę nasz bohater (jako człowiek rozwydrzony panicz) wciąż jest dupkiem i zmiana serca jest stopniowa. No i Klara nie jest bierna i głównie ona ratuje dziadka do orzechów. Niektórym może się spodobać, że z muzyki Czajkowskiego prawie nie korzystają.
Jak się domyślacie, oglądałem to z polskim dubbingiem. To był ten okres, gdzie każda pełnometrażowa animacja wydana do polskich kin musiała obowiązkowo mieć polskie/popkulturowe wtręty w dialogach i kogoś znanego w obsadzie. Wtrętów na szczęście jest tylko kilka (i aż tak nie bolą), a co do znanego w obsadzie, to padło na Paździocha w roli mysiego króla. Kotys dobrze odegrał wredną mendę (pun zamierzony :)), która w rzeczywistości jest zwyczajnym przegrywem. No i niektóre wtręty w jego ustach brzmią bardziej znośnie. I dziwne, że nie nawiązywali do Kiepskich (no może tekst o bangee mi się skojarzył z odcinkiem, gdzie Walduś betonował dla kasy kible :)). I część dialogów na pewno w oryginale była niema, bo sporo kwestii jest wypowiadanych przy zerowym ruszaniu kłapów.
Jednocześnie dubbing robiła ta sama ekipa z tych tanich studiów dubbingujących jakieś straight-to-dvd i był to czas, gdy Grzegorz Pawlak tułał się po nich. Ale sam dubbing jest generalnie udany, w życiu nie zgadłbym, że Klarę i jej matkę dubbinguje ta sama aktorka. Zaskoczyło mnie, że w tym filmie pobawili się w akcenty (tutaj rosyjskie), co generalnie w dubbingu jest rzadkością.
5/10
Dziadek do orzechów (animacja z 2004 roku) - animacja stworzona przez dwóch największych wrogów Polski - Rosję i Niemcy :). Jak potem przeczytałem, ten film powstał na rynek video, co momentami widać. Wcale mnie nie zdziwiło, że polski dystrybutor wrzucił to do kin (standard :P). Ale jakość animacji jak na ten rynek wygląda bardzo dobrze, choć ludzkie postacie dość są sztywne. Po prostu przyjemnie zobaczyć animację 2D, gdzie CGI używa w kilku momentach (to też wygląda znośnie).
Fabularnego to nic szczególnego, mnóstwo jest zapychaczy głównie z udziałem comic-reliefów tego filmów, sługusów mysiego króla. Ale ci jak na comic releif nie są irytujący i ich komizm bardziej polega na dialogach. No i jest na co zawiesić oko, jeśli chodzi o tła. Chyba najbardziej zbędny dla fabuły jest sam tytułowy dziadek do orzechów. Podobał mi się fakt, że mimo przemienienia się w zabawkę nasz bohater (jako człowiek rozwydrzony panicz) wciąż jest dupkiem i zmiana serca jest stopniowa. No i Klara nie jest bierna i głównie ona ratuje dziadka do orzechów. Niektórym może się spodobać, że z muzyki Czajkowskiego prawie nie korzystają.
Jak się domyślacie, oglądałem to z polskim dubbingiem. To był ten okres, gdzie każda pełnometrażowa animacja wydana do polskich kin musiała obowiązkowo mieć polskie/popkulturowe wtręty w dialogach i kogoś znanego w obsadzie. Wtrętów na szczęście jest tylko kilka (i aż tak nie bolą), a co do znanego w obsadzie, to padło na Paździocha w roli mysiego króla. Kotys dobrze odegrał wredną mendę (pun zamierzony :)), która w rzeczywistości jest zwyczajnym przegrywem. No i niektóre wtręty w jego ustach brzmią bardziej znośnie. I dziwne, że nie nawiązywali do Kiepskich (no może tekst o bangee mi się skojarzył z odcinkiem, gdzie Walduś betonował dla kasy kible :)). I część dialogów na pewno w oryginale była niema, bo sporo kwestii jest wypowiadanych przy zerowym ruszaniu kłapów.
Jednocześnie dubbing robiła ta sama ekipa z tych tanich studiów dubbingujących jakieś straight-to-dvd i był to czas, gdy Grzegorz Pawlak tułał się po nich. Ale sam dubbing jest generalnie udany, w życiu nie zgadłbym, że Klarę i jej matkę dubbinguje ta sama aktorka. Zaskoczyło mnie, że w tym filmie pobawili się w akcenty (tutaj rosyjskie), co generalnie w dubbingu jest rzadkością.
5/10
26-12-2020, 18:48






