(12-02-2021, 22:34)Gieferg napisał(a): Terminatory 1-4, Alieny 1-2, Predator, Szklana Pułapka 1-2, Commando, Rambo I-III, King Kong '76, Czterej Pancerni, Szogun, Braveheart, Mohikanin, Troja, Gladiator...
Gieferg, jak twoja córka odhaczy wszystkie najlepsze filmy już w dzieciństwie, to nic jej nie zostanie na później.
Oczywiście piszę to pół-żartem, jednak kino wygląda tak jak wygląda - no, nie oszukujmy się, dobrych filmów od lat już się prawie nie kręci. Wszystkie te najlepsze to dzieła z minionych dekad. To sprawia, że zbiór świetnych filmów jest zbiorem zamkniętym. Jak wszystko co najlepsze obejrzy się w dzieciństwie, to co potem?
Piszę to oczywiście ze swojego punktu widzenia, bo z jednej strony człowiek myśli, że miał fajne dzieciństwo, w którym oglądał sobie tych "Obcych", "Predatorów", "Terminatorów" itp., ale z drugiej to czasem trochę mi żal, że niektóre z tych najlepszych filmów widziałem właśnie w dzieciństwie, a nie w starszym wieku, na przykład za nastolatka. Mam przeświadczenie, że wtedy mój pierwszy kontakt z nimi mógłby być jeszcze lepszy, bo dziecko, co by nie mówić, ma jednak inną percepcję, może nie wszystko na 100% zrozumie, może umkną mu jakieś niuanse.
Nie mam bynajmniej na myśli, że twoja córka nie ogarnia tego, co ogląda - znasz swoje dziecko najlepiej, to wiesz, co możesz jej puszczać, by mogła to w pełni docenić, a nie tylko oglądać ruchome obrazki. W sumie to nawet nie wiem, ile ma lat. Tak że nie o nią konkretnie mi chodzi. Piszę raczej o sobie. Z upływem lat dostrzegałem więcej różnych treści, znaczeń i niuansów w tych filmach, które oglądałem za dziecka, no i właśnie trochę było mi nawet żal, że mój pierwszy kontakt z klasykami (takimi jak właśnie "Terminatory" czy dwa pierwsze "Aliensy") nastąpił zbyt wcześnie. I to też w sumie nie o to chodzi, żebym za dziecka jakoś nie kumał, co się tam dzieje, ale po prostu czułem, że wolałbym zostawić sobie coś fajnego na ten nieco starszy wiek.
Pewnie wyrażam się tu nieskładnie, ale to trochę tak jak kontakt z lekturami. Z niektórymi z moich ulubionych książek miałem zepsuty pierwszy kontakt przez to, że kazano mi je czytać za wcześnie (na przykład "Krzyżacy" - teraz uwielbiam, ale jak czytałem w szkole, to mnie trochę nużyło). A jak wiadomo swój pierwszy kontakt z danym dziełem (literackim, filmowym, jeden kit) można mieć tylko raz w życiu.
19-02-2021, 16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-02-2021, 16:20 przez al_jarid.)





