(19-10-2021, 08:09)deymos napisał(a): Przy tym jest to jeszcze uzasadniane w sposób obrażający inteligencję widzów, tzn. że niby "inaczej się nie dało", "trzeba było, bo to opowiadania, a musi być jednolita opowieść", co jest oczywiście bzdurą.Jest - zwłaszcza dla każdego kto zna te książki Sapka, które napisał na podstawie gier. Opowiadania są skonstruowane jak serial - szczególnie "Miecz przeznaczenia". Nawet jest wątek, który postępuje i spaja całość - czyli miłość do Yennfer, która ma przewija się cały czas i ma wpływ na Geralta. Tutaj naprawdę nie trzeba było wielkich zmian (jakie zrobił serial Netfliksa) by przerobić dwa pierwsze tomy na spójny sezon albo dwa - nawet dodając do tego bardziej "epickie" elementy fabuły późniejszych ksiażek jako podbudowe pod dalszą część.
Tylko pewnie taka kameralna miłość do Yennfer była za nudna dla Netfliksa, a to IMO główna część uroku Wiedźmina - bo dużo, szczególnie w drugim tomie, jest tu zwyczajnie obyczajowych historii, a w serialu wszystko musi być rozbuchane i melodramatyczne.
Zresztą nawet jak bardzo chcieli Ciri to mogli zrobić - jak w "Ostatnim życzeniu" - tak, że Geralt opowiada komuś swoją historię, nawet małej Ciri właśnie. Albo klamrę w stylu "Jak poznałem waszą matkę" tylko, że o Yennefer. ;)
Netflix ewidentnie chce zaadaptować gry, a nie książki, które Sapkowski napisał na ich podstawie. I to zrozumiałe, bo gry były pierwsze, ale Sapkowski też miał ciekawy pomysł na ich interpretacje.
19-10-2021, 09:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-10-2021, 09:09 przez Gal Anonim.)





